Lush Botanicals, polskie 100% naturalne kosmetyki z lodówki

Lush Botanicals, polskie 100% naturalne kosmetyki z lodówki

Dziś mam dla Was prawdziwą petardę, która z pewnością zachwyci nie tylko fanki całkowicie naturalnej pielęgnacji, ale wszystkie kobiety lubiące odkrywać nowe, godne uwagi polskie marki, stawiające przede wszystkim na najwyższą jakość swoich produktów, tworzonych z ogromną pasją, zaangażowaniem i bezkompromisowością, bo w Lush Botanicals nie ma mowy o jakichkolwiek kompromisach! Począwszy od selekcji substancji wykorzystanych w produktach,  proces tworzenia, aż po opakowania i nie mniej istotny, świetny kontakt z klientem... wszystko na najwyższym poziomie. 
Czym więc wyróżniają się kosmetyki wytwarzane przez Lush Botanicals? Są absolutnie, w 100% naturalne! Pomyślicie zapewne, że wiele im podobnych znajdziecie na sklepowych półkach... otóż nie, bo produkty tej marki komponowane są z możliwie najświeższych i nieprzetworzonych surowców, pozbawione wszelakich konserwantów, syntetyków i toksyn, tworzone ręcznie w małych partiach, a miejscem gdzie czują się najlepiej jest nasza lodówka. 

"Lush Botanicals to naturalne kosmetyki pielęgnacyjne dla wszystkich, którzy pragną traktować swoją skórę w świadomy i wyjątkowy sposób. To produkty dla tych, którzy wierzą, że dzięki zdrowej i pięknej skórze mogą czuć się lepiej i pełniej. Bez względu na wiek i rodzaj skóry. Pielęgnacja skóry to codzienny szacunek i dbałość o skórę, to słuchanie jej potrzeb, to wybór najlepszego jej odżywienia."

Lush Botanicals, polskie 100% naturalne kosmetyki z lodówki

Lush Botanicals to wyjątkowo świeży pokarm dla naszej skóry, zamknięty w ciemnofioletowym, cennym szkle biotofonicznym Miron Violet Glass, które nie przepuszcza szkodliwych promieni światła widzialnego, niszczącego wartościowe składniki. Oprócz tego, że opakowania spełniają tak ważną funkcję, to są po prostu przepiękne i szalenie eleganckie.

Wśród asortymentu marki znajdziecie nie tylko kremy i sera do twarzy, ale również masło do ciała, masełko do ust, płyn micelarny, tonik, czy serum do dłoni. Lush Botanicals pomyślało także o płci przeciwnej, tworząc męski krem Wild Things. Dla każdego coś dobrego:)

Ja miałam okazję testować dwa produkty - krem ultranawilżający In The Air oraz masełko do ust Luscious. Zapraszam więc na krótką pogadankę, a na końcu czeka na Was mała niespodzianka:)

Lush Botanicals, polskie 100% naturalne kosmetyki z lodówki

Krem ultranawilżający In The Air ( 50ml / 185zł ) to lekki krem skoncentrowany na dogłębnym nawilżeniu skóry każdego rodzaju i w każdym wieku. Pomimo bogatego składu, jego konsystencja jest leciutka i wchłania się błyskawicznie, gasząc pragnienie skóry niczym czarodziejska różdżka. Kompozycja zawiera dużą dawkę kwasu hialuronowego i betainy, antyoksydantów, witamin i minerałów. W składzie znajdziemy takie dobra jak witamina C, E, B5, mnóstwo naturalnych ekstraktów np. z miąższu liści aloesu, z owoców granatu, z pestek grejpfruta, wodę z płatków kwiatu pomarańczy oraz liczne oleje... niektóre doprawdy niespotykane jak chociażby olej z pestek czarnej porzeczki, olej z pestek arbuza, kiwi, czy czereśni. Całość dopełnia energetyczny, orzeźwiający kwiatowo-owocowy aromat różowego lotosu z cytrusową nutą.


Skład:  Citrus Aurantium Amara (Neroli) Flower Water, Aqua, Actinidia Chinensis (Kiwi) Seed Oil, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Betaine, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Glycerin, Isostearyl Isostearate, Royal Jelly, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Seed Oil, Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil, Ribes Nigrum (Black Currant) Seed Oil, Prunus Avium (Cherry) Kernel Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Fruit Butter, Citrullus Vulgaris (Watermelon) Seed Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Sodium Hyaluronate, Tocopherol, Panthenol, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Punica Granatum (Pomegranate) Fruit Extract, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Seed Extract, Vitis Vinifera (Grape) Fruit Extract, Citrus Grandis (Grapefruit) Seed Extract, Nelumbo Nucifera (Pink Lotus) Flower Oil, Citrus Nobilis (Mandarin Orange) Peel Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Sweet Orange) Peel Oil, Citrus Limonum (Lemon) Peel Oil, Limonene


Niech Was nie zwiedzie ta bogata kompozycja, bo jedno czego jestem na 100% pewna, to to, że nie obciąży, nie zapcha, nie dokona jakichkolwiek zniszczeń na Waszej skórze. Wszystkie składniki zostały dobrane tak, by wzajemnie się uzupełniać i podkręcać swoje działanie. Ten krem jest lekki niczym piórko, znika ze skóry ekspresowo, przynosząc jej ulgę i znakomity poziom nawilżenia, które nie znika w chwilę po aplikacji. Używam go już ponad miesiąc i wiem, że będzie doskonałą propozycją dla wszystkich rodzajów cer, bo jego działanie jest absolutnie zjawiskowe. Świetnie sprawdza się zarówno pod makijaż, jak i w ciągu dnia, gdy skóra woła pić. Osobiście stosuję go także na noc wymiennie z olejami. Jest niczym odżywczy koktajl, który gasi pragnienie, koi i pielęgnuje jednocześnie. Jednorazowo wystarczą dosłownie dwie, trzy pompki, którymi wysmarujemy twarz, szyję i dekolt. Oprócz cudownego działania, doceniam również orzeźwienie, które jest następstwem przechowywania go w lodówce. Chłód kremu budzi moją skórę i zapewnia jej niezłą porcję energii... taki pielęgnacyjny kopniak:). Nie bez znaczenia jest tu także jego aromat, bajka mówię Wam! 
Pierwsze efekty stosowania pojawiają się dość szybko - wzrasta stopień nawilżenia i sprężystości skóry, która z dnia na dzień odzyskuje jędrność, witalność i zdrowy blask. Nie mogę też nie wspomnieć o zauważalnym rozświetleniu i redukcji drobnych zmarszczek! Ideał? Powiem Wam, że rzadko który kosmetyk wywołuje u mnie taką falę zachwytu, ale w przypadku In The Air inaczej się nie da:)

Podobnie jak i pozostałe produkty z asortymentu Lush Botanicals, został stworzony ręcznie, a na denku znajdziemy datę, do której powinnyśmy go zużyć. Buteleczka z pompką zapewnia komfort stosowania kosmetyku, a sama pompka działa bez zarzutu, dozując małe porcje kosmetyku. Pamiętajcie, że należy go zużyć w ciągu 10 tygodni, jednak jestem pewna, że to nieszczególnie trudne zadanie, bo krem uzależnia.

Lush Botanicals, polskie 100% naturalne kosmetyki z lodówki

Masełko do ust Luscious ( 15ml / 55zł ) to kosmetyk bogaty w cenne oleje i ekstrakty, który pielęgnuje usta i zapewnia im doskonałą ochronę. W składzie znajdziemy olej z monoi, masło shea, masło mango, wosk z jojoba, czy olej rycynowy oraz owocowe ekstrakty - truskawkowy i pomarańczowy. Szalenie apetyczny, słodki zapach zapewnia kwiat gardenii tahitańskiej ( monoi ) oraz owoc pomarańczy.


Skład: Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Fruit Butter, Hydrogenated Vegetable Oil, Simmondsia Chinensis Oil, Mangifera Indica (Mango) Seed Butter, Ricinus Communis (Castor) Seed Oil, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Gardenia Tahitensis (Tiare) Flower Extract, Citrus Aurantium Amara (Orange) Fruit Extract, Fragaria Ananassa (Strawberry) Fruit Extract, Tocopherol, Mica, CI 77891 (Titanium Dioxide), Citrus Aurantium Dulcis (Sweet Orange) Peel Oil, Limonene

Cóż pisać? Znów same pochwały! Masełko jest rewelacyjne. Znakomicie odżywia usta, sprawiając że suche skórki, czy inne podrażnienia znikają. Na ustach utrzymuje się wyjątkowo długo... stosowany na noc, rano jest jeszcze wyczuwalne. W dzień wiadomo - zjemy je szybciej, ale za to mamy pewność, że są to same naturalne składniki ;). Masełko ma gęstą, zbitą konsystencję, co uniemożliwia tradycyjne nabranie go ze słoiczka. Najwygodniej potrzeć go palcem, a następnie delikatnie wklepać w usta. Być może taka forma opakowania nie wszystkim będzie odpowiadała, ale u mnie sprawdza się świetnie, tym bardziej że używam go tylko w domu, najczęściej na noc. Jeśli najdzie Was ochota, by zabrać go ze sobą, to śmiało, gdyż tego kosmetyku nie musicie trzymać w lodówce. Czas na jego zużycie to 3 miesiące, chłód lodówki przedłuża jego trwałość do 6 miesięcy. Z masełkiem Luscious zapomnicie co to spierzchnięte i suche usta :)

Lush Botanicals, polskie 100% naturalne kosmetyki z lodówki
Lush Botanicals, polskie 100% naturalne kosmetyki z lodówki

Na koniec obiecana niespodzianka. Razem z Anią, właścicielką marki Lush Botanicals, przygotowałyśmy niespodziankę dla moich Czytelniczek, czyli dla Was, Moje Drogie. Od dziś do 15 lipca możecie kupić wybrane produkty, płacąc 15% mniej za zakupy o wartości powyżej 150zł. Przesyłka oczywiście gratis. Pamiętajcie, by w podsumowaniu wpisać hasło: inspirujemniezycie. Gorąco polecam i zapraszam na zakupy klik klik !


Ufam, że zachęciłam Was do poznania marki. A może miałyście już okazję używać produkty Lush Botanicals? Jeśli tak, to pochwalcie się jakie, a jeśli nie, to napiszcie co szczególnie Was nęci:)




IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)