5 świetnych olejków do pielęgnacji twarzy i ciała || Kneipp, Nacomi, Trilogy, Lanoline, Nature Queen

5 świetnych olejków do pielęgnacji twarzy i ciała | Kneipp, Nacomi, Trilogy, Lanoline, Nature Queen

Oleje, zarówno te czyste, jak i różnego rodzaju mieszanki, goszczą w mojej pielęgnacji od bardzo dawna. Nie ukrywam, że początkowo obawiałam się reakcji skóry, zwłaszcza twarzy... przypuszczam, że część z Was również podchodzi do tematu olejowania dość sceptycznie, by nie powiedzieć chłodno. Największy problem pojawia się wtedy, gdy cera mocno się przetłuszcza. Jednak spokojnie, moja również należy do tej grupy, dlatego z całą stanowczością mogę stwierdzić, że odpowiednio dobrany olej potrafi zdziałać cuda nawet na problematycznej, skłonnej do trądziku i nadmiernie łojotokowej skórze. Niektóre oleje działają niemal natychmiast, inne potrzebują nawet miesiąca, czy dwóch, ale rezultaty regularnego stosowania mogą zaskoczyć nawet najbardziej nieufne jednostki 😊

Olejki mają to do siebie, że jak żaden inny kosmetyk, są szalenie uniwersalne. Sprawdzą się tak samo dobrze w pielęgnacji twarzy i ciała, ale również możemy je wykorzystać do podratowania zniszczonych włosów oraz kruchych i łamliwych paznokci. Wybór jest doprawdy ogromny i z pewnością każda osoba zainteresowana tematem, znajdzie coś dla siebie. Dziś przedstawię Wam 5 olejków, których aktualnie używam - 2 czyste i 3 mieszanki. Wszystkie świetne i godne uwagi. Zapraszam.

5 świetnych olejków do pielęgnacji twarzy i ciała | Kneipp, Nacomi, Trilogy, Lanoline, Nature Queen

Nacomi, Olej z pestek winogron 

100% naturalny olej z pestek winogron o bardzo różnorodnym zastosowaniu. U mnie aktualnie pełni rolę kosmetyku na okolice oczu, ale wielokrotnie stosowałam go również do olejowania włosów, czy skórek wokół paznokci. Olejek należy do grupy tzw. suchych, ma lekką teksturę, dlatego z powodzeniem sprawdzi się na cerach tłustych i mieszanych, a jeśli nie przesadzimy z ilością, wchłonie się niemal do zera, nie pozostawiając tłustej warstwy. Olej z pestek winogron ma silne właściwości nawilżające, tonizujące, wygładzające i łagodzące podrażnienia. Ponadto jest bogatym źródłem witaminy E oraz zawiera wysoką zgodność z naturalnym sebum skóry, co czyni go wyjątkowo kompleksowym i wszechstronnym. Znakomicie wstrzelił się w potrzeby mojej skóry, zwłaszcza w okolicach oczu. Od pewnego czasu używam tylko jego i naprawdę jestem bardzo zadowolona z efektów. Skóra jest wyśmienicie nawilżona i elastyczna, zauważyłam również subtelne rozjaśnienie oraz wypełnienie, jakby napompowanie drobnych zmarszczek mimicznych. Oczywiście jeśli Waszym problemem są głębokie bruzdy, czy zmarszczki, to sam olej sobie z nimi nie poradzi, ale będzie świetnym pomocnikiem. Zimową porą używałam go również na całą twarz, najczęściej na noc. Nie odnotowałam żadnej niepokojącej reakcji mojej skóry, dlatego śmiem przypuszczać, że sprawdzi się u większości z Was.
Olej Nacomi jest stosunkowo tani, z dostępnością również nie powinnyście mieć problemu. Koszt za 30ml to ok 11zł.


Nature Queen, Olej z pestek śliwki

Jestem pewna, że znaczna część z Was słyszała o bliźniaczym produkcie Ministerstwa Dobrego Mydła. Tak więc w przypadku oleju NQ mamy do czynienia z czymś w ten deseń, z tym że 3 razy tańszym. Testowałam produkt MDM, więc olej z pestek śliwki był mi znany i w zasadzie nie zauważyłam, by jakoś znacząco się od siebie różniły... być może zapach egzemplarza z Ministerstwa jest nieco bardziej... marcepanowy ;)
Olej z pestek śliwki to doskonały olej między innymi dla cer tłustych i zanieczyszczonych. Wyjątkowo łatwo wnika w naskórek, nie pozostawiając przy tym tłustej warstwy. Zawiera witaminę E, antyoksydanty, jest bogaty w kwas oleinowy i linolowy. Świetnie nawilża, koi, odbudowuje uszkodzony naskórek, zmniejsza niedoskonałości, chroni przed utratą wody i działaniem czynników zewnętrznych, zapobiega łuszczeniu i stanom zapalnym. Brzmi jak ideał, prawda?
Podobnie jak i inne oleje może być stosowany wielokierunkowo. W mojej pielęgnacji sprawdził się aplikowany na całą twarz. Skóra po całonocnym wypoczynku jest miękka, elastyczna, a suche skórki pozostają wspomnieniem. Często wykorzystuję go do masażu, ale też zdarzyło się, że posłużył jako pierwszy krok demakijażu i tu także obyło się bez wpadki. Oczywiście posiadaczki tłustej skóry muszą zmyć go delikatnym żelem, ale ta odwdzięcza się promiennym wyglądem i jest dogłębnie oczyszczona.
Cena olejku to ok 16zł za 30ml. Polecam wypróbować, chociażby dla zaspokojenia ciekawości ;)

5 świetnych olejków do pielęgnacji twarzy i ciała | Kneipp, Nacomi, Trilogy, Lanoline, Nature Queen

Kneipp, Olejek do ciała Kwiat Migdała

Olejek marki Kneipp kupiłam w Rossmannie w ofercie 'cena na do widzenia', dlatego ciężko mi jednoznacznie stwierdzić, czy akurat ta wersja jest jeszcze dostępna, jednak z łatwością kupicie inne, równie aromatyczne. Zapłaciłam coś ok 11 zł, standardowo jest to ok 30zł za 100ml.
Kwiat Migdała to mieszanka naturalnych olejów, które tworzą cudowną, odżywczą i nieziemsko pachnącą relację. Intensywnie pielęgnujący i bogaty olejek wzmacnia barierę skóry, poprawia elastyczność, działa odbudowująco i wygładzająco. W składzie znajdziemy miedzy innymi olej ze słodkich migdałów, olej z nasion słonecznika, arganowy, pomarańczowy, patchouli oraz ekstrakty z kwiatów migdała. Czego zatem w nim nie ma? Próżno szukać barwników, substancji konserwujących, olejów parafinowych, silikonowych i mineralnych, nie jest również testowany na zwierzętach.
Olejek znakomicie sprawdza się aplikowany na wilgotną, rozgrzaną kąpielą skórę, której niemal natychmiast przynosi odpowiedni poziom nawilżenia i gładkości. Zdradzę Wam w tajemnicy, że ów olejek rewelacyjnie zdaje egzamin podczas masażu. Ciepły, nieco egzotyczny aromat otula i relaksuje, a delikatny masaż odpręża i rozgrzewa nie tylko ciało, ale i atmosferę ;). 


Trilogy, Aromatic Body Oil

Ten olejek, podobnie jak kolejny, który opiszę, udało mi się dorwać w sklepie TK Maxx. Nieczęsto mam tyle szczęścia... Okazuje się jednak, że czasem warto poświęcić dłuższą chwilę na przejrzenie wszystkich półek, bo zazwyczaj wszystko jest w pojedynczych egzemplarzach, nierzadko zmacane przez inne klientki ;) Za 100ml produktu zapłaciłam 49zł. Cena regularna oscyluje w granicach 90-100zł.
Marka Trilogy nie jest w Polsce zbyt popularna, on-line można ją nabyć w drogerii Lavande. Ta nowozelandzka firma tworzy w pełni naturalne, ekologiczne kosmetyki, których najważniejszym składnikiem jest organiczny olejek z dzikiej róży oraz starannie wyselekcjonowane, czyste wyciągi z roślin. Olejek Aromatic Body Oil to mieszanka najbardziej odżywczych olejów roślinnych: ze słodkich migdałów, z nasion słonecznika, ryżowy, z wiesiołka oraz licznych wyciągów, jak chociażby z kwiatów nagietka. Zapach, który wydobywa się z wnętrza buteleczki jest dość intensywny, świeży, pobudzający, z lekką cutrusową nutą. Co ważne, na skórze pozostaje na kilka godzin, dlatego najlepszym rozwiązaniem jest otulić się nim wieczorem. Olejku Trilogy używałam tradycyjnie, aplikując bezpośrednio na ciało, jednak najlepsze efekty dostrzegam dolewając go do kąpieli. Wystarczy niewielka ilość, by skóra odzyskała miękkość, a piękny aromat, który mi towarzyszy, niesamowicie odpręża. 


Lanoline, Rosehip Oil

Kolejna, mało popularna w Polsce nowozelandzka marka i genialny, cudowny olejek do twarzy oparty na trzech składnikach: olejku z dzikiej róży, ze słodkich migdałów i ekstrakcie z liści rozmarynu, który słynie z działania antyoksydacyjnego, przeciwzapalnego i przeciwbakteryjnego. Sama natura w najlepszym wydaniu. Ponadto marka nie testuje na zwierzętach!
Być może zdziwi Was fakt, iż ten olejek doskonale sprawdza się u mnie stosowany na dzień, pod makijaż. Muszę przyznać, że sama jestem zdziwiona;) Najbardziej zaskakujące jest to, że zaaplikowany z umiarem, dosłownie 2-3 kropelki, wchłania się niemal całkowicie, pozostawiając skórę gotową do wykonania makijażu. Nie mogę wyjść z podziwu, jak ta nieskomplikowana mieszanka idealnie przypasowała mojej tłustej skórze. Podkład pięknie się rozprowadza, a ja przez cały dzień nie odczuwam żadnego ściągnięcia, czy braku nawilżenia. Odnotowałam również subtelne rozświetlenie i ujędrnienie oraz ogólne polepszenie stanu mojej cery. 
Być może pisanie o produktach, których dostępność w Polsce jest ograniczona, uważacie za pozbawione sensu, jednak o dobrych kosmetykach należy pisać i tego się trzymam. Aktualnie mam w użyciu trzy produkty z asortymentu marki Antipodes, która jak dwie poprzednie także pochodzi z Nowej Zelandii i wszystko wskazuje na to, że znalazłam trzy kolejne perełki.

5 świetnych olejków do pielęgnacji twarzy i ciała | Kneipp, Nacomi, Trilogy, Lanoline, Nature Queen


Jak podchodzicie do tematu olejków? Stosujecie je na co dzień, czy raczej unikacie ich w swojej pielęgnacji? 



Długotrwałe nawilżenie | Fridge by yDe 1.2 Water Coat

 Fridge by yDe 1.2 Water Coat

Halo, halo, jest tu ktoś jeszcze? Nie jest łatwo wrócić po czteromiesięcznej przerwie i przyznaję rację tym, którzy mówią, że najtrudniej jest w ogóle zacząć... bo czuję się tak, jakbym zaczynała od nowa. Nie będę się tłumaczyła z ciszy, która zapanowała na blogu, bo zakładam, że nikogo to nie interesuje:) Przyjmijmy więc, że potrzebowałam krótkiej przerwy i chwili oddechu. 

Ostatnio dostałam fajną i oczywistą w swej prostocie radę: napisz o czymś fajnym, o czymś, co sprawia Ci przyjemność, coś lekkiego... później będzie z górki. No więc jestem i piszę o produkcie, który pojawił się w mojej pielęgnacji jesienią i stopniowo zaskarbiał zaufanie. Początki nie były obiecujące, jednak dzień po dniu zyskiwał coraz bardziej, by ostatecznie stać się jednym z ulubieńców. Mowa o długotrwale nawilżającym kremie do twarzy marki Fridge - 1.2 Water Coat

 Fridge by yDe 1.2 Water Coat

Przypuszczam, że część z Was zdążyła już poznać markę Fridge by yDe, a przynajmniej o niej słyszała. W ogromnym skrócie chodzi o kosmetyki naturalne, ale Fridge poszło krok dalej i w swoich laboratoriach stworzyło nową kategorię produktów, pozbawionych jakichkolwiek konserwantów i alkoholu, ze składników najwyższej jakości, według receptur wypracowanych podczas wieloletnich badań. Wszystkie kosmetyki powstają w małych ilościach i na zamówienie, opakowania są ręcznie napełniane oraz sygnowane datą i podpisem osoby odpowiedzialnej. Każdy krem zawiera minimum 7 substancji aktywnych, które przenikają przez warstwę naskórka do skóry właściwej, zapewniając tym samym odpowiednie odżywienie tkanek, wydalanie toksyn, stymuluje naturalne procesy odnowy komórkowej i wzmacnia od wewnątrz. Co ważne, wszystkie składniki roślinne pochodzą z ekologicznych upraw, a część z nich, jak chociażby dziką różę, Fridge hoduje na własnej XIII-wiecznej plantacji cysterskiej, Starzyński Dwór. 
Kupując produkty marki Fridge możemy mieć pewność, że zapewniamy naszej skórze najlepszą, naturalną pielęgnację. W tym przypadku nie ma mowy o żadnej ściemie... kosmetyki zachowują swoje właściwości przez 2,5 miesiąca, a miejscem, w którym należy je przechowywać jest lodówka!

 Fridge by yDe 1.2 Water Coat

1.2 Water Coat to długotrwale nawilżający krem stworzony z myślą o skórze normalnej, suchej lub odwodnionej, dlatego będzie dobrym wyborem dla większości cer. Jak wiecie, moja skóra daleka jest od ideału, a codzienna walka z nadmiernym wydzielaniem sebum zdaje się nie mieć końca, aczkolwiek łatwo ulega odwodnieniu, zwłaszcza w okresie letnim i zimowym. Szukając odpowiedniego kremu, skupiłam się głównie na tym, by nie obciążał skóry, nadawał się pod makijaż i porządnie nawilżał. No i tak... 1.2 Water Coat taki właśnie jest. Już sama nazwa kremu pozwala mieć nadzieję ;)

Krem jest niezwykle lekki i początkowo miałam obawy, czy spełni moje oczekiwania. Zupełnie niepotrzebnie, bo z dnia na dzień zaskakiwał coraz bardziej. Kosmetyk znakomicie się wchłania, długotrwale nawilżając i natłuszczając skórę. Codzienna aplikacja zapewnia wzrost napięcia i jędrności skóry, poprawia jej wygląd i kondycję. Ponadto doskonale sprawdza się pod makijaż oraz, co istotne, zawiera naturalne filtry UV, które dodatkowo chronią. Najbardziej zdumiewający jest fakt, iż ten krem naprawdę działa, ale nie od razu, nie od pierwszego użycia... mam wrażenie, że potrzebuje chwili, by nasycić skórę na tyle, by było ono widoczne gołym okiem. 

Fridge by yDe to nie tylko wspaniałe receptury, ale i relaksujące aromaty oraz niewątpliwie urocze, minimalistyczne opakowania, które przyciągają wzrok i gdyby nie konieczność przechowywania ich w lodówce, byłyby prawdziwą ozdobą łazienki. Można dyskutować nad sensem umieszczenia na opakowaniu zawieszki z kryształkiem Swarovskiego, wiadomo, że taki gadżet nie pozostaje bez wpływu na cenę, a ta nie należy do najniższych: za 48g musimy zapłacić 185zł, ale nie można odmówić marce fajnego pomysłu na dopieszczenie swoich klientek ;)


Co myślicie o Fridge? Miałyście przyjemność poznać?