Mój makijaż kiedyś i dziś - jak zmieniał się na przestrzeni lat?

Mój makijaż kiedyś i dziś - jak zmieniał się na przestrzeni lat?

No i stało się, dziś obchodzę kolejne urodziny. Mam wrażenie, że po przekroczeniu magicznego progu trzech dziesiątek, wskazówki zegara z roku na rok biegną coraz szybciej. Nie to, że się martwię, ale mogłyby trochę zwolnić:). Jako, iż to wyjątkowy dla mnie dzień, ten post również będzie nieco inny.
Ostatnio przeglądałam swoje zdjęcia z przeszłości... to były jeszcze te czasy, kiedy klisza w aparacie miała 36 klatek i żeby obejrzeć, co się napstrykało, trzeba było je wywołać. Młodsze z moich Czytelniczek zastanawiają się pewnie... ale jak to? A ja Wam powiem, że to miało nawet swój urok. Teraz zdjęcia zalegają wszędzie, tylko nie tam, gdzie ich miejsce, czyli w albumach, a to dzięki nim można w każdej chwili wrócić wspomnieniami do wyjątkowych chwil, powspominać stare czasy, ewentualnie pośmiać się z tego, jak się wyglądało :D

Mój makijaż kiedyś i dziś - jak zmieniał się na przestrzeni lat?

Co widzę na zdjęciach?

Dziewczynę bez brwi ;D.

Serio.

Moje naturalne są jasne, a do tego dość rzadkie, dlatego niemal niewidoczne dla postronnego obserwatora. Kiedy miałam naście lat modnym wówczas było albo przerysowane podkreślenie czarną kredką, w czym mistrzyniami były starsze panie, albo nadmierne wyskubywanie, w wyniku czego twarz nabierała wiecznie zdziwionego wyrazu. Dam sobie rękę uciąć, że większość z Was miała w przeszłości burzliwy romans z pęsetą. Ja również, na szczęście udało mi się wyrwać z tego toksycznego związku. Gdy odkryłam, że pełniejsze brwi są ładniejsze od niepozornego szlaczka z kilku włosków, zaczęło się mozolne doprowadzanie ich do stanu wyjściowego. Aktualnie nie wyobrażam sobie makijażu bez podkreślenia brwi i nie ukrywam, że duży wpływ na tę zmianę miały blogi kosmetyczne. To tam odkryłam, że twarz z brwiami wygląda lepiej, niż bez nich :D. 

Jako nastolatka nie miałam większych problemów z cerą. Gehenna zaczęła się krótko po odstawieniu antykoncepcji hormonalnej, co zresztą opisywałam na blogu <<o tutaj>>. Za młodu prawie w ogóle nie używałam podkładu, a jeśli nawet, to musiał być mocno matujący, bo błysk jest ble i przynajmniej dwa tony za ciemny, standard ;). Jak sobie teraz przypominam, to chyba była i zresztą nadal jest, cecha większości młodych dziewcząt... dobrać za ciemny podkład, żeby ukryć drobne mankamenty. No tak, wiadomo przecież, że twarz w kolorze dojrzałej pomarańczki jest mniejszą niedoskonałością i zdecydowanie mniej rzuca się w oczy, niż pryszcz na czole ;D.
Jak jest teraz? Odkąd stan mojej cery uległ znacznej poprawie, idealny podkład to ten, którego nie widać... dosłownie. Nie znoszę mocno kryjących, matujących formuł. Najchętniej decyduję się na te, które tylko delikatnie wyrównają koloryt i strukturę. Dość długo romansowałam z podkładami mineralnymi, ale ostatnio coraz częściej wybieram te tradycyjne, kremowe. I oczywiście w odpowiednim kolorze... jeśli mam ochotę na brąz, używam do tego pudru, nigdy podkładu ;)

A wracając do błysku... bo to chyba największa metamorfoza, o której muszę tu wspomnieć. Gdyby ktoś jeszcze kilka lat temu powiedział mi, że nie dość że polubię lekkie podkłady, które nie zrobią mi na twarzy maski, to jeszcze kupię! kosmetyk przeznaczony do nadania dodatkowego blasku, pomyślałabym, że co najmniej postradał zmysły. Ale to prawda i co więcej, naprawdę doceniam to, co robi z moją twarzą rozświetlacz... a jeśli do tego ma piękne, cieszące oczy tłoczenie, to przechodzę w wyższy stan świadomości, występujący po zażyciu jakiejś używki, czyt. jestem na kosmetycznym haju :)

Na koniec zostawiłam kosmetyk, do którego dojrzewałam najdłużej. Pomadka, bo o niej mowa, najlepiej w intensywnym kolorze, to obecnie moje małe uzależnienie. Nie tylko lubię jej używać ale, przede wszystkim, kupować. I nie ważne, że mam 10 w odcieniu różu, 11-sta ma nieco inny. I jest mi potrzebna. Najlepiej na już. Ot, kobiece fanaberie ;) Tak że ten...

Mój makijaż kiedyś i dziś - jak zmieniał się na przestrzeni lat?
Mój makijaż kiedyś i dziś - jak zmieniał się na przestrzeni lat?


Pośmiałyśmy się, a teraz na poważnie. Otóż, dorastałam w czasach, gdy większość kosmetycznego asortymentu, jaki można było znaleźć w sklepach, należał do marek Celia, Lirene, Constance Carroll... ktoś pamięta jeszcze Constance Carroll?? Ostatnio ponownie natknęłam się na tę markę, ponoć nadal funkcjonuje i ma się świetnie! Nie znałam wielkich i popularnych firm, ani perfumerii. Ba, ja nawet Internetu nie miałam. W moim rodzinnym domu nigdy się nie przelewało, dlatego jedynymi kosmetykami, do jakich miałam swobodny dostęp, były kosmetyki mojej mamy, a i tu nie było szerokiego wyboru. Między innymi dlatego szanuję teraz każdą złotówkę, a kosmetyki, na które mnie stać i które kupuję, mają dla mnie wartość nie tylko materialną. Przyznaję, że trochę zachłysnęłam się tym dobrobytem, wciąż chciałam więcej i więcej. Na szczęście w porę przyszło opamiętanie, przewartościowałam priorytety... są rzeczy ważne i ważniejsze, aczkolwiek jestem wdzięczna losowi, że mogę pozwolić sobie na spełnianie kosmetycznych zachcianek. Dziękuję też za ludzi, których spotkałam na swojej drodze, dziękuję za zrozumienie i wsparcie, które od nich otrzymuję, dziękuję za wszystko, co dla mnie robią. Bez nich, nie byłabym tym, kim jestem i nie miałabym tego, co mam. Dziękuję!


Mój makijaż kiedyś i dziś - jak zmieniał się na przestrzeni lat?


Korzystając z okazji, chciałabym również podziękować Wam, za to, że ze mną jesteście, za wszystkie pogawędki, wiadomości prywatne, inspirujące i motywujące komentarze. Ściskam ;)



IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)