Purite, Krem odżywczo - regenerujący na noc

Nie ukrywam, że pisanie takich recenzji jak ta dzisiejsza, sprawia mi niepomierną radość. Za każdym razem, gdy na łamach bloga przybliżam produkt, który wywiązał się z powierzonego mu zadania i który spełnia wszystkie obietnice producenta, czuję niezwykłą ekscytację. W poprzednim wpisie rozpływałam się nad właściwościami rewelacyjnego toniku ujędrniająco - łagodzącego, dziś natomiast podzielę się wrażeniami nt. drugiego kosmetyku marki Purite, który co wieczór troszczy się o moją skórę. Moje Drogie, poznajcie Jego Wspaniałość - Krem odżywczo - regenerujący na noc!

Purite, Krem odżywczo - regenerujący na noc

Krem odżywczo - regenerujący AntiAge ( 30ml / 89zł ) to gesty krem w formie masełka, będący bogactwem cennych maseł i olejów z całego świata. Skład to prawdziwa wirtuozeria, dopieszczona w najmniejszym szczególe. Znajdziemy w nim m.in. nieskąpe w witaminę E i polifenole masło shea i naturalne masło kakaowe, idealny do pielęgnacji delikatnej skóry olej śliwkowy, olej arganowy, olej jojoba i olej z czarnuszki, hydrolat z kwiatów róży damasceńskiej oraz olejowy wyciąg z arniki. Kompozycja Purite przeznaczona jest dla każdego typu skóry, zarówno do cery suchej i zniszczonej, wrażliwej i naczyniowej, jak i trądzikowej. Tak wszechstronne spectrum działania wynika z właściwości poszczególnych składników.


Skład: ekologiczny hydrolat z róży damasceńskiej, woda, emulgator roślinny, masło shea, olej z pestek śliwki, olej kokosowy, naturalne masło kakaowe, wosk pszczeli, olej arganowy, olej awokado, olej ze słodkich migdałów, olej jojoba, olej z czarnuszki siewnej, olej makadamia, olej aloesowy, macerat z arniki górskiej w oleju słonecznikowym, eco-konserwant, olejek grejpfrutowy


Ze względu na zawartość olejku grejpfrutowego, należy unikać ekspozycji na ostre słońce, dlatego też krem sprawdzi się jako ostatni krok wieczornej pielęgnacji. 

Purite, Krem odżywczo - regenerujący na noc

Moja skóra ostatnio wprawia mnie w zdumienie. Od kilku tygodni zadziwia mnie doskonałą, jak na jej możliwości, kondycją i wiem, że w znacznej mierze przyczyniły się do tego zmiany w codziennej pielęgnacji. Postanowiłam wprowadzić małą rewolucję skupiając się wyłącznie na produktach naturalnych i to w nich upatruję potencjalne zdobycze. W taki sposób trafił do mnie krem marki Purite, który z miejsca zaskarbił sobie moją sympatię nie tylko szklanym, estetycznym opakowaniem, nie tylko absolutnie urzekającym aromatem marcepanu i nie tylko gęstą i treściwą, a jednocześnie puszystą konsystencją, ale przede wszystkim tym, co robi z moją skórą. A to, co robi zasługuje na uznanie >3

Od razu uprzedzam, że nie jest to krem lekki, wiec jeśli preferujecie formuły, które wchłaniają się do zera, nie pozostawiając na skórze żadnej wyczuwalnej powłoki, to nie jest to propozycja dla Was.

Formuła odżywczo - regenerującego kremu Purite jest tak skonstruowana, by otulić skórę niczym kokon, zapewniając jej przy tym maksymalną dawkę ochrony, coś na kształt opatrunku, który ukoi, nawilży i zadba o nią w najmniejszym szczególe. Zdawać by się mogło, że moja skłonna do tłustości skóra odrzuci taką formę kosmetyku, że będzie zbyt tłusto, zbyt obficie, za bogato. Nic z tych rzeczy. Mam wrażenie, że pod tą kołderką z drogocennych składników nabiera wigoru i witalności, a rano zaskakuje mnie olśniewającą sprężystością i maksymalnym nawilżeniem. 
Systematyczne stosowanie niemal z dnia na dzień przynosi coraz bardziej zauważalne efekty. Odkąd wprowadziłam go do swojej pielęgnacji nie uświadczyłam żadnych niespodzianek, a te, które preferowały wykorzystanie comiesięcznej burzy hormonalnej, nawet nie próbowały się pojawić >3
Skóra jest gładka, miękka i mam nieodparte wrażenie, że stała się jędrniejsza. Pozytywne aspekty jego działania są nieocenione, bo oprócz niewątpliwie znaczącej poprawy stanu skóry, krem oferuje również bajkowy aromat, który co wieczór relaksuje mnie po zabieganym dniu. Przypuszczam, że głównym sprawcą owego jest tu olej śliwkowy znany ze swych marcepanowych nut zapachowych i rzeczywiście jest to wonność, która przoduje, jednak pozostałe użyte składniki również mają wpływ na bukiet zapachowy, a ten jest zdecydowanie przepiękny. 

Purite, Krem odżywczo - regenerujący na noc

Jak widać pierwsze spotkanie z marką Purite okazało się na tyle udane, że kolejne zakupy są jedynie kwestią czasu. Życzyłabym sobie, by były równie owocne w skutkach, jak te, które uprzednio poczyniłam. 


A Wy jakie formuły preferujecie na wieczorny seans pielęgnacyjny? Wolicie coś lekkiego, czy jednak bardziej treściwego? 




IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)