Ulubieńcy maja | Dermalogica, Yonelle, Sephora, Wibo

Rozmyślając nad tempem upływającego czasu doszłam do wniosku, że wiosna ma jedną wadę - trwa zdecydowanie za krótko, zwłaszcza ta najpiękniejsza, w pełnym rozkwicie. Człek nie zdąży nacieszyć oczu, a tu po bujnym kwieciu oblepiającym drzewa nie ma już śladu. Na pocieszenie niech nam zostanie perspektywa zbliżającego się lata, a co za tym idzie - mnóstwa słońca, ciepłych wieczorów i przynoszących oddech poranków. Też pięknie, prawda?

W ciągu minionych tygodni miałam szczęście trafić na kilka godnych polecenia produktów. Umownie nazwane ulubieńcami maja, jednak niektórych używam znacznie dłużej i zdążyły zaskarbić sobie moją sympatię na tyle, że uznałam iż muszę je Wam pokazać i pokrótce opisać. Najulubieńsze z ulubionych, piątka na medal z najszlachetniejszego kruszcu, kosmetyki, które z całą pewnością zasługują na miano hitu. Ten post szczególnie przypadnie do gustu tym z Was, które mają cerę podobną do mojej, czyli mocno przetłuszczającą się w strefie T, problematyczną i wrażliwą jednocześnie. Zapraszam ;)

Ulubieńcy maja | Dermalogica, Yonelle, Sephora, Wibo


Nad tym produktem rozpływałam się już w oddzielnym poście, więc jeśli interesuje Was pełna recenzja wystarczy kliknąć w podlinkowaną nazwę. W zasadzie dziś nie napiszę nic odkrywczego... po prostu uwielbiam ten peeling, jego formę, działanie i efekty codziennego stosowania. Dzięki zawartości ekstraktów z ziaren ryżu, papainy i kwasu salicylowego, delikatnie złuszcza martwy naskórek, a kompleks rozjaśniający pomaga wyrównać koloryt i zmniejszyć przebarwienia. Najlepsze rezultaty przynosi systematyczne peelingowanie skóry, która odwdzięcza się zdrowym wyglądem i młodzieńczym blaskiem. Kosztuje niemało, ale jest mega wydajny i starczy na bardzo długo. 


Dermalogica, Dynamic Skin Recovery SPF50

Krem na dzień z przeciwstarzeniowej linii age-smart. Nie będzie przesadą jeśli napiszę, że to jeden z najlepszych kremów na dzień, jakich kiedykolwiek używałam. Jego znaczenie w codziennej pielęgnacji potęguje fakt wysokiej ochrony przeciwsłonecznej, co jest szalenie istotne zwłaszcza gdy w perspektywie mamy zbliżające się lato, aczkolwiek moja skłonna do przebarwień skóra wymaga, bym nie zapominała o odpowiednim zabezpieczeniu przez cały rok. DSR to kosmetyk w opakowaniu typu airless ze sprytnym podglądem stopnia zużycia, dedykowany cerom dojrzałym. Ma działać przeciwzmarszczkowo, aktywnie nawilżać, wygładzać powierzchnię skóry, chroniąc ja jednocześnie przed działaniem czynników powodujących jej starzenie się. Jest to super-skoncentrowany krem odmładzający, ujędrniający i uelastyczniający, który matuje, nie bieli, świetnie się wchłania oraz fajnie trzyma makijaż. Jeden kosmetyk, a spektrum działania godne podziwu. No i dzięki wysokiej ochronie UV, możemy spokojnie pominąć tradycyjny krem z filtrem, zawsze to jedna warstwa mniej. Cudo >3


Sephora, Błotna maseczka oczyszczająco-matująca

Ta maska to majowa nowość w mojej pielęgnacji i już żałuję, że spotkałyśmy się tak późno. Kilkukrotne użycie pozwoliło mi stwierdzić, że w przypadku cer przetłuszczających się, skłonnych do zaskórników, czyli takich jak moja, jest to totalny must-have i choć nie przepadam za tym określeniem, bo tyyyle jest do wypróbowania, to jestem pewna, że cudo Sephory pozostanie ze mną na długo. Formuła na bazie białej glinki, cynku i miedzi dogłębnie oczyszcza skórę, pory i redukuje widoczne niedoskonałości. Efekt zauważalny jest już po pierwszej aplikacji! Swego czasu zachwycałam się czarną maską GlamGlow, ale ta moim zdaniem działa jeszcze lepiej, a do tego kosztuje 4x taniej. Wygląda jak błoto, pachnie podobnie, aczkolwiek nie męcząco, zastyga na twarzy w sposób typowy dla glinek, zmywa się bez większego problemu. Osobiście po zwilżeniu staram się przez kilka minut masować skórę, co zdecydowanie potęguje efekt oczyszczenia. Skóra jest nieskazitelnie czysta, sebum przestało szaleć, a i zaskórników niemal zupełnie się pozbyłam. Można także używać jej punktowo, na drobne wypryski, które zostają przysuszone, a stan zapalny wyciszony. Rewelacja przez duże R!

Ulubieńcy maja | Dermalogica, Yonelle, Sephora, Wibo
Ulubieńcy maja | Dermalogica, Yonelle, Sephora, Wibo

Yonelle Bodyfusion, Peeling rewitalizujący

Bodyfusion to wiosenna nowość Yonelle - innowacyjna i luksusowa linia do pielęgnacji ciała, w której wykorzystano aktywne składniki znane z działania anti-aging, takie jak retinol i kwas hialuronowy, co w połączeniu z Nanodyskami zwiększającymi ich przenikanie do głębokich warstw skóry, przynosi spektakularne efekty w redukcji cellulitu oraz poprawia kondycję skóry. Peeling rewitalizujący na bazie naturalnego perlitu z pyłu wulkanicznego fajnie wygładza i zmiękcza skórę, nie podrażnia, a relaksacyjny aromat olejku z mandarynek uprzyjemnia aplikację. Nie jest to agresywny,  mocny zdzierak, drobiny są niewielkie, ale robią co mają robić i to bardzo skutecznie. Na pochwałę zasługuje forma saszetek, każda po 25ml, w których umieszczono produkt. Dzięki takiemu rozwiązaniu peeling jest mało kłopotliwy podczas używania - jedna saszetka, jedno użycie. Pomysłowe, tylko trzeba pamiętać, by otworzyć saszetkę przed zmoczeniem dłoni ;) Fajna opcja na zbliżające się wakacyjne wojaże. Z serii Bodyfusion mam jeszcze serum antycellulitowe, wkrótce napiszę o tym duecie pełną recenzję.


Wibo, Fixing Powder

Sypki puder utrwalający makijaż, półtransparentny, bardzo drobno zmielony. Kupiłam go na ostatniej promocji -49% w Rossmannie, kosztował niecałe 5 zł, więc łatwo policzyć, że cena regularna tego kosmetyku również nie zaboli. Jak dla mnie to naprawdę doskonały puder fixujący za śmiesznie małe pieniądze. Ładnie scala kosmetyki kremowe, stanowiąc dobry podkład dla pudrowych. Zauważalnie wygładza cerę dając satynowe wykończenie. No właśnie... według mnie Fixing Powder matuje, ale nie jest to suchy mat bez wyrazu, efekt bardziej przypomina satynę, która pięknie rozświetla twarz. Wygodne, zakręcane opakowanie z sitkiem o dość dużych, ale nie utrudniających wydobycia pożądanej ilości, otworach. Zapach kwiatowy, intensywny, trochę mnie zaskoczył, jednak nie jest męczący i długotrwały. Na mojej skórze trzyma się ok 4 godzin, więc całkiem nieźle. Kosmetyk, któremu warto dać szansę. 

Ulubieńcy maja | Dermalogica, Yonelle, Sephora, Wibo

Co sądzicie o moich ulubieńcach? Znacie te kosmetyki, a może któryś szczególnie przykuł Waszą uwagę? 




IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)