Instagram mix #12 / Kwiecień'16

Hej Kochane! Jak Wasza majówka? Ciekawa jestem, czy macie to szczęście i korzystacie z uroków długiego weekendu, czy jednak obowiązki zawodowe zatrzymały Was w domach. Ja tradycyjnie majówkę spędzam w domu, w tym roku cieszę się z tego tym bardziej, że przyplątało się do mnie okropne przeziębienie i zaflukana leżę pod kocem. Nic to! Jeszcze to sobie odbijemy, gdyż szykuje się mały weekendowy wypad ;) Nie możemy tylko zdecydować się na kierunek - północ, czy południe kraju? Hmm...

A co tam w kwietniu? Przede wszystkim WIOSNA! Było kwieciście, smacznie, domowo, ale też zaskakująco. Przybyło kilka nowości w szafie, trochę w kosmetyczce, blog przyniósł niespodziewanie dużo radości i satysfakcji, nawiązałam obiecujące znajomości. Fajny był ten kwiecień! Zobaczcie :)

Były spacery, mnóstwo spacerów, a świeże kwiaty w domu to już norma. Uwielbiam na nie patrzeć, czuć ich zapach, pielęgnować, by cieszyły oko jak najdłużej. Wiosna sprzyja mojej słabości, bo ukwieconych gałązek jest pod dostatkiem. Lubicie kwiaty w pomieszczeniach?

Pozornie leniwe poranki nie zawsze są zapowiedzią równie leniwych dni, dlatego trzeba korzystać, gdy tylko jest ku temu okazja. Lubię celebrować poranki, lubię ciszę w domu, lubię wypić kawę w towarzystwie dobiegających zza ściany odgłosów chrapania moich domowników. Mam wtedy czas tylko dla siebie i mogę poświęcić go na czynności, które sprawiają mi przyjemność, tym bardziej jeśli jest to zrobienie nowych zdjęć na Instagram, czy bloga.

O właśnie... to jest efekt mojej kuchennej krzątaniny - przepyszne śniadania i dodające powera kawy. Są też zdrowe sałatki na kolację, zwłaszcza po popołudniowym treningu. Przygotowanie takiej pyszki to zaledwie kilka minut, więc wymówki w zasadzie brak. W kwietniu wreszcie wróciłam do regularnych treningów ( wcześniej musiałam je ograniczyć ze względu na operację ), dlatego zaczęłam przykładać większą uwagę do spożywanych posiłków, co nie oznacza, że nie pozwalam sobie na małe grzeszki. Jam jest czekoladoholik i nie wyobrażam sobie, bym mogła całkowicie wykluczyć ją ze swojego jadłospisu, także ten... :)

W kwietniu przybyło mi też kilka nowych rzeczy w garderobie. Tego przepięknego szaraczka kupiłam w zasadzie dzięki mojej córce. To ona mnie na niego namówiła i jestem jej za to bardzo wdzięczna, bo genialnie wpasował się w moje potrzeby. Sprawdza się w wielu stylizacjach, na różne okazje, naprawdę bardzo uniwersalny ciuch. Ponadto skusiłam się na kolejnego pasiaka, kto kocha paski ten zrozumie:). Ach, no i cudna skórzana torba polskiej marki MuMu, która z miejsca podbiła moje serducho. Dobrej jakości przedmioty to zawsze trafna inwestycja.
Nie jestem mistrzynią #selfie. Prawdę mówiąc podziwiam dziewczyny, które pstrykają tego typu fotki z łatwością i za każdym razem wychodzą świetnie. Ja zanim złapię dobre światło, nie mówiąc o ustawieniu, to cała ochota na 'fotkę z rąsi' przechodzi. Nie wspominając o tym, że z kilkunastu zdjęć do publikacji nadaje się zaledwie jedno, góra dwa. Jak żyć i robić instagram, się pytam?? ;)
Na pocieszenie wskakuję do wanny, z całym dobrodziejstwem kosmetycznym, od olejków do kąpieli, po maski na włosy i twarz. Ekhem... w tym jestem dobra, lubię sobie dogadzać i przychodzi mi to z niebywałą lekkością. Kobieta...

Sezon na szparagi zaczął się na dobre, więc korzystam sobie do woli, wyszukując nowe kombinacje i połączenia smakowe. I wiecie co? Chyba i tak najlepsze są te najprostsze - ugotowane, podane z jajkiem sadzonym albo upieczone z szynką parmeńską, ewentualnie boczusiem, pychota. Z cyklu przyjemności kwietniowe jest też nowy tytuł do poczytania. Gdy tylko dowiedziałam się, że Paulina wydała swoją książkę, wiedziałam że będzie moja... ot i cała historyja ;)
Tradycyjne, comiesięczne farbowanie i nowa zajawka mojej córy - tu nie przeszkadzamy sobie nawzajem, aczkolwiek wykazujemy zrozumienie ;)

A na koniec, nowości w kosmetyczce. Kwiecień był bardzo płodnym miesiącem jeśli chodzi o ciekawe propozycje. Z różnych przyczyn nie wszystkie doszły do skutku, ale i tak sprawiły mi mnóstwo radości. Dziękuję za zaufanie i przedstawiam produkty, które otrzymałam do testów. Na pierwszy ogień maskara marki L'Oreal, która jest nowością na rynku, a której innowacyjna szczoteczka pozwala mieć nadzieję na ciekawy efekt. Acha, jedna będzie dla Was, także bądźcie czujne. Druga przesyłka to zestaw lakierów ZILA od Drogeria.pl. Przetestuję i z pewnością dam znać.
No i Rossmann. Promocja 'twarzowa' była tą, która interesowała mnie najbardziej, ale i tak kupiłam tylko te produkty, które planowałam wypróbować. Tydzień kosmetyków do oczu był mi zupełnie obojętny, dlatego nawet nie pojawiłam się w drogerii. Czekam na paznokcie, bo skończył mi się wysuszacz do lakieru SH... liczę, że promocja go obejmie. 


Podsumowanie miesiąca zakończę podsumowaniem blogowych dokonań. Ilość postów pozostawia wiele do życzenia, to fakt, no ale wiosna jest przecież i tak przyjemnie na dworzu :)

12 dobroci od cytryny dla zdrowia i urody
Peeling Glikolowy 12% Le'Maadr A
Krem pod oczy Clinique, All About Eyes Rich
SHISEIDO, Ultimune Eye


Witaj Maj! Życzę Wam samych cudnych chwil i pięknych wspomnień ;)



IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)