Rozdanie Mikołajkowe - wyniki

Zanim przejdę do wyników, chciałabym serdecznie podziękować dziewczynom, które wysłały swoje zgłoszenie... zainteresowanie nagrodą przeszło moje najśmielsze oczekiwania - nie wiedziałam, że manicure hybrydowy ma tyle fanek:). Rozdanie trwało zaledwie tydzień, a licznik zatrzymał się ostatecznie na liczbie 43 osób...woow!


Tym razem szczęście uśmiechnęło się do Jak pięknie być kobietą, serdecznie gratuluję!


Dziewczyny, dziękuję za fajną zabawę, Wasze zgłoszenia wywołały niejeden uśmiech na mojej twarzy. Gdybym mogła obdarowałabym Was wszystkie, dlatego już obmyślam kolejny konkursik. Buziaki:)



Dahlia Divin, woda perfumowana marki Givenchy

Dahlia Divin, woda perfumowana marki Givenchy

O flakonie Dahli marzyłam dobry rok. Miłość zaczęła się od maleńkiej próbki dołączonej do zakupów i choć od premiery minęło sporo czasu, to uczucie wciąż przybierało na sile. Wiedziałam, że prędzej czy później będzie moja. Dziękuję:* ( jestem pewna, że to przeczytasz )

Dahlia Divin marki Givenchy to woda perfumowana, która na rynku debiutowała w 2014. Twórcą kompozycji jest Francois Demachy, będący kreatorem zapachów dla takich marek jak  Dior, Fendi, Tiffany, czy Kenzo. Jednym z najpopularniejszych dzieł perfumiarza jest przepiękna Miss Dior.

Ambasadorką zapachu została uwodzicielska Alicia Keys, która w tej roli wypadła wręcz zjawiskowo. Zdjęcie poniżej to małe dzieło sztuki idealnie odzwierciedlające kompozycję - jest kobieco, elegancko, zmysłowo, namiętnie... 


Dahlia Divin należy do zapachu z kategorii kwiatowo - szyprowej. W nucie głowy znajduje się słodka mirabelka, serce należy do jaśminu i białych kwiatów, natomiast bazą są paczula, drzewo sandałowe i wetyweria. Jest to propozycja dla kobiet, które kochają kwiatowe, otulające, głębokie kompozycje. Przebogata słodycz szypru i biel kwiatów z nutą lekkiej świeżości. Całość - pomimo, że dość ciężka, wibrująca - nie przytłacza, nie dusi. Zapach piękny, szykowny i niezwykle seksowny, idealny dla kobiet, które pragną zaakcentować swoją obecność... wierzcie mi, wobec tego aromatu, który ciągnie się za nią jak delikatna mgiełka, nie można pozostać obojętnym, a już z pewnością nie zostanie niezauważony przez płeć przeciwną. Jest to niezwykle wyrafinowana, zmysłowa kompozycja, która otula skórę na wiele godzin, gloryfikując uczucie kobiecości.

Flakon zapachu z pewnością zachwyci niejedną estetkę. Gustowne, eleganckie tłoczenia w kolorze złota w połączeniu z bielą i grubym, masywnym szkłem, stanowią luksusową oprawę dla złocistego eliksiru. Prosty, acz pełen przepychu, delikatny, a jednak okazały. Idealne dopełnienie szlachetnej zawartości.

Dahlia Divin, woda perfumowana marki Givenchy

Dahlia Divin marki Givenchy występuje w trzech pojemnościach: 30, 50 i 75ml. Najmniejsza z nich kosztuje ok 200zł, w zależności od miejsca zakupu. Jeśli będziecie miały okazję, skorzystajcie z możliwości próby nadgarstkowej, a przekonacie się jak bogaty to zapach i jak pięknie rozkwita na skórze.


Yonelle Biofusion, Serum z witaminą C 5%

 Yonelle Biofusion, Serum z witaminą C 5%

Serum to kosmetyk, który zbyt długo pomijałam w swojej pielęgnacji, ale szybko przekonałam się jak ogromne ma znaczenie. Właściwie dobrane potrafi zdziałać cuda, a wzmocnione odpowiednim kremem, najlepiej z tej samej serii, to najkrótsza droga do zdrowej i promiennej cery.

Szmaragdowa seria BIOFUSION firmy Yonelle zagościła już na moim blogu, kiedy to dzieliłam się z Wami wrażeniami ze stosowania kremu na dzień, na noc i pod oczy. Dziś przyszła kolej na ostatni kosmetyk ze wspomnianej serii, a mianowicie Serum z witaminą C 5% nazwane przez producenta Drugą Skórą. 

 Yonelle Biofusion, Serum z witaminą C 5%

Serum Biofusion ( 30ml/239zł ) to produkt o ponadprzeciętnych właściwościach osiągniętych dzięki Nanodyskom, zwiększającym wnikanie w skórę witaminy C o 270% i peptydów, oraz procesowi Biofuzji, zapewniającemu biologiczną regenerację naskórka. Serum działa na wszystkie objawy starzenia się skóry i pogorszenia się jej jakości, rozjaśnia przebarwienia i redukuje zmarszczki. Idealny do skóry wrażliwej, suchej i normalnej, o zwiększonej podatności na przebarwienia i podrażnienia.

Jak wszystkie kosmetyki Yonelle, tak i ten otrzymujemy w gustownym ubranku, tym razem ze szmaragdowymi akcentami. Domyślam się, że dla większości z nas takie szczegóły mają znaczenie, prawda kobietki? Lubimy piękne opakowania, misterne tłoczenia, subtelną, elegancką kolorystykę. Takie drobiazgi wpływają na wstępne zadowolenie z zakupu. W przypadku Serum z witaminą C 5% im dalej w las, tym coraz lepiej :D

Kosmetyk ma formę emulsji w perłowo-białym kolorze, a otulający, kwiatowy aromat z dodatkiem nut owocowych to przemiły, odprężający bonus. Skoncentrowana emulsja wchłania się niezwykle szybko, nie pozostawia lepkiej, tłustej powłoki, dzięki czemu bezpośrednio po aplikacji można przystąpić do wykonywania makijażu, ewentualnie do kolejnych etapów pielęgnacji. Moja tłusta skóra szczególnie upodobała je sobie rano i często służyło mi w pojedynkę, natomiast wieczorem nie żałowałam jej dodatkowej dawki odżywienia. 
Pierwsze widoczne efekty pojawiły się dość szybko, bo mniej więcej po dwóch tygodniach. Cera pojaśniała i odzyskała zdrowy koloryt. Następnie zauważyłam poprawę jędrności, struktury, pory zmniejszyły swe rozmiary, a cera była jakby rozpulchniona, mięciutka i taaaka gładka, miodzio:). Ja wiedziałam, że moja skóra lubi witaminkę C, ale działanie tego kosmetyku było niemałym, pozytywnym zaskoczeniem. 

 Yonelle Biofusion, Serum z witaminą C 5%

Szczerze polecam całą serię Biofusion. Podarujcie swojej skórze porządną dawkę energii, zwłaszcza teraz, gdy niedobór słońca wpływa niekorzystnie na jej stan. Jeśli borykasz się z przemęczoną i poszarzałą cerą, koniecznie wypróbuj te kosmetyki. Na początek polecam serum i krem pod oczy.

Tę i pozostałe linie pielęgnacyjne znajdziecie tu, a stacjonarnie kupicie je w perfumeriach Douglas.


Używacie serum do twarzy? Co mogłybyście mi polecić?




Rozdanie Mikołajkowe

Obiecałam małą niespodziankę? Oto i ona - Rozdanie Mikołajkowe, w którym możecie wygrać dwa kompletne zestawy do wykonania manicure hybrydowego. Obydwa dostałam od sponsorów Konferencji Meet Beauty, a że ja pozostaję wierna tradycyjnej formie ozdabiania paznokci, pomyślałam że obdaruję nimi jedną z moich obserwatorek:)

Upominek składa się z:

  • baza, glitter galaxy, utwardzacz NeoNail
  • baza, my love 026, utwardzacz Semilac
  • oliwka do skórek i paznokci Kaktus, NeoNail
  • glicerynowe mydełko Organique



Aby wziąć udział w losowaniu wystarczy być publicznym obserwatorem mojego bloga oraz przesłać wypełniony formularz zgłoszeniowy. Jeśli chcecie zwiększyć swoje szanse na wygraną musicie spełnić dodatkowe warunki, każdy to +1 los. Dziewczyny, które były moimi obserwatorkami przed rozdaniem otrzymują 1 punkt gratis:)


Rozdanie kończy się 13 grudnia o północy, a więc macie calutki tydzień na zgłoszenia. Wyniki ogłoszę w ciągu 3 dni. Nagrodę wysyłam tylko na terenie Polski.

ZAKOŃCZONE

Życzę wszystkim powodzenia :)




Zimowa pielęgnacja ust / Sylveco, Tisane, Bebe

Zimowa pielęgnacja ust / Sylveco, Tisane, Bebe

Jesienno-zimowe miesiące to prawdziwa szkoła przetrwania dla moich ust. Zawsze mam pod ręką pomadkę ochronną, by w porę zapobiec ich przesuszeniu, czego konsekwencją jest szczypanie, odstające skórki i ogólny dyskomfort. Bardzo nie lubię tego uczucia. Pomijam fakt, iż na zaniedbanych ustach matowe pomadki, które uwielbiam, nie mają szans, by prezentować się nienagannie. O ile latem preferuję lekkie sztyfty, które nawilżą, tak w chłodne, deszczowe i wietrzne miesiące wybieram bardziej odżywcze, o masełkowej, treściwej konsystencji. 
Przetestowałam mnóstwo różnych wariantów i spośród całej gamy wybrałam trzy produkty, które składają się na zimową pielęgnację moich ust. Dwie pomadki ochronne w sztyfcie - Sylveco i Bebe oraz balsam Tisane to moje niezbędniki.

Zimowa pielęgnacja ust / Sylveco, Tisane, Bebe
Zimowa pielęgnacja ust / Sylveco, Tisane, Bebe

W domu o moje usta dbają odżywcza pomadka z peelingiem Sylveco oraz balsam Tisane. Najczęściej stosuję je wieczorem, gdy czas mnie nie goni i mogę poświęcić kilka minut na pielęgnację. Obydwa produkty są bardzo popularne i mają mnóstwo zwolenniczek. W sumie wcale mnie to nie dziwi, bo są godne uwagi. 

Odżywcza pomadka z peelingiem Sylveco to krok pierwszy. Z jej pomocą wykonuję delikatny masaż, dzięki któremu pozbywam się suchych skórek, usta odzyskują sprężystość i pożądaną gładkość, są mięciutkie i pięknie zaróżowione. Zawiera naturalne drobinki ścierające w postaci brązowego cukru trzcinowego, olej z wiesiołka dwuletniego o właściwościach silnie regenerujących, a także wosk pszczeli i masła roślinne pielęgnujące delikatny naskórek i zapobiegające wysychaniu i pękaniu, a aktywny składnik - betulina, działa kojąco na wszelkie podrażnienia oraz łagodzi objawy opryszczki. Pomadkę kupicie m.in. w drogerii Natura za ok 10zł. Koszt niewielki, a efekty regularnego stosowania przynoszą bardzo zadowalające efekty. Według mnie to taki mały must have i warto mieć ją w swoich zbiorach. Ostatecznie można posiłkować się mieszanką miodu z dodatkiem cukru albo najzwyklejszą szczoteczką do zębów o miękkim włosiu i też będzie dobrze, ale skoro można sobie pewne czynności umilić, to czemu by nie skorzystać?:D. 

Po peelingu aplikuję hojną porcję balsamu do ust Tisane, który od wielu lat niezmiennie pozostaje moim ulubieńcem. Jest to naturalny kosmetyk, który ekspresowo wygładza szorstkie, spierzchnięte usta, chroni przed wpływem czynników środowiskowych, odżywia, nawilża i regeneruje naskórek. Skład zawiera takie perełki jak wosk pszczeli, miód, olej rycynowy, oliwę, ekstrakt z melisy, jeżówki purpurowej i ostropestu plamistego oraz wit.E. Balsam Tisane ( w słoiczku ) kupicie w aptece za ok 7zł. Na moim blogu miał już swoją premierę, polecałam go przy okazji wpisu 8 produktów za ok 10zł, na które warto zwrócić uwagę .


Poza domem zawsze mam pod ręką jedną z pomadek BeBe Young Care i jest to albo wersja klasyczna, albo intensywnie pielęgnująca, którą widzicie na zdjęciach. Testowałam inne, jednak te dwie najbardziej przypadły mi do gustu. Na moich ustach sprawdzają się genialnie, aczkolwiek wersja klasyczna mocniej regeneruje, natomiast pielęgnująca otula usta tłustą warstewką, która działa jak pancerz chroniąc delikatny naskórek przed wysuszeniem. Lubię je za łatwą dostępność, niską cenę ( ok 6zł ) i działanie, dlatego nie rozstaję się z nimi, szczególnie w mroźne i wietrzne jesienno-zimowe dni. Pomadki ochronne BeBe to mój pewniak, który zawsze się sprawdza i bardzo chętnie do nich wracam już od wielu lat. 

Zimowa pielęgnacja ust / Sylveco, Tisane, Bebe
Zimowa pielęgnacja ust / Sylveco, Tisane, Bebe

Jakie są Wasze pewniaki w kwestii pielęgnacji ust? Bez jakiego produktu nie mogłybyście się obyć? Chętnie poznam Waszych ulubieńców.



Kawowy peeling cukrowy do ciała Organique

Kawowy peeling cukrowy do ciała Organique

Wczoraj czarowałam Was absolutnie przepięknym zapachem Cosy By The Fire z nowej, świątecznej linii wosków Yankee Candle, więc dziś pozostanę w krainie aromaterapii i zaproponuję coś bajecznego, coś co każdemu kawoszowi sprawi nie lada przyjemność, a mianowicie kawowy peeling cukrowy do ciała Organique, który oczarował mnie swoimi właściwościami, wonią... no, ideał mi się trafił, jak nic! Z drugiej strony, palący się aromatyczny wosk to doskonałe tło dla domowego spa, można więc przenieść go do łazienki i zafundować sobie mega relaksujący wieczór w towarzystwie bohatera dzisiejszego wpisu. Gwarantuję cudowne doznania na 100%, doprawdy, można się rozmarzyć:)

Kawowy peeling cukrowy do ciała Organique

Kawowy peeling cukrowy Organique ( 200ml/61,90zł ) to produkt, który dzięki drobinom kawy i cukru złuszcza zrogowaciały naskórek, pobudza i przyspiesza spalanie tkanki tłuszczowej. Zawarta w nim kofeina poprawia mikrokrążenie oraz wspomaga usuwanie toksyn z organizmu. Ponadto w składzie znajdziemy także natłuszczające i wygładzające skórę masło Shea i olej sojowy. Po seansie z tym peelingiem Wasze ciało będzie apetycznie pachnące, miękkie w dotyku, a skóra pełna blasku.

Nawet nie próbuję doszukiwać się w nim jakichkolwiek wad, bo byłoby to szukanie dziury w całym. Chociaż nie, jedna jest - pojemność mogłaby być większa!... oczywiście za tę samą cenę:). Fajną opcją jest kupienie go na wagę, co z pewnością uczynię po skończeniu mojego słoiczka. Musicie wiedzieć, że ten peeling nie tylko doskonale złuszcza, ale jego zapach to czysta orgia dla zmysłów. Serio! mogłabym siedzieć i wąchać go w nieskończoność - idealnie skomponowany kawowy bukiet, bez grama chemii... brakuje tylko parującego obłoczka. Czuję w kościach, że przybył mi kolejny ulubieniec z kategorii pielęgnacja ciała. 
No ale jak tu się nie zakochać? Dla takiej niepoprawnej miłośniczki kawy jak ja, to prawdziwy rarytas. Nie dość, że świetnie działa to aromat, który przez kilka godzin utrzymuje się na skórze, wprawia w tak błogi nastrój, że chce się go więcej i więcej. Dodatkowo otula ciało delikatną, natłuszczającą warstewką, która zastępuje balsam. Drobiny kawy i cukru są dosyć ostre, a dzięki olejowej pierzynce rewelacyjnie złuszczają i nie osypują się. Doskonała alternatywa dla domowego peelingu na bazie kawy, który ma to do siebie, że lubi pobrudzić wannę.

Skład: Sucrose, Glycine Soja (Soybean) Oil, Caprylic/Capric, Triglyceride, Cetearyl Alcohol, Cera Alba, Coffea Arabica (Coffee) Seed Powder, Tocopheryl, Acetate, Butyrospermum Parkii ( Shea) Butter, Parfum, Benzyl Salicylate

Kawowy peeling cukrowy do ciała Organique
Kawowy peeling cukrowy do ciała Organique

Już nie mogę doczekać się kolejnego spotkania:)


Ciekawi mnie jakie zapachy w produktach do pielęgnacji ciała preferujecie. Jaki jest Wasz ulubiony? Taki naj, naj?


Zapach Świąt - Cosy By The Fire, Yankee Candle

Zapach Świąt - Cosy By The Fire, Yankee Candle

Są takie zapachy, które jednoznacznie kojarzą się z zimą, ciepłem domowego ogniska, Świętami Bożego Narodzenia i ich aromatem. Jednym z nich jest bez wątpienia pomarańcza w towarzystwie goździków, imbiru, przypraw korzennych z rozgrzewającymi, otulającymi nutami drzewnymi. To taki zapach, który przywołuje najbliższe sercu wspomnienia i sprawia, że w całym mieszkaniu czuć rodzinną atmosferę. 
Dzięki Yankee Candle możemy cieszyć się zapachem Świąt kiedy tego zapragniemy. Wystarczy, że w kominku odpalimy Cosy By The Fire - wosk z nowej kolekcji, stworzonej specjalnie na tę okazję. To bez wątpienia jeden z piękniejszych aromatów, jakie miałam okazję poznać i już żałuję, że nie kupiłam więcej. Zapach, który cudownie się rozwija otulając pomieszczenie korzennym bukietem zimowego grzańca. Jestem pewna, że to będzie hit mojej zimy - tej leniwej, kocykowej, spędzonej w domowym zaciszu. 

Zapach Świąt - Cosy By The Fire, Yankee Candle

Zarówno Cosy By The Fire, jak i inne woski Yankee Candle kupicie w sklepie kosmetykomania.pl. Cena większości to 7zł.

Lubicie korzenne aromaty? Jakie zapachy umilają Wam długie, zimowe wieczory?



Instagram mix #7 / listopad. W zdrowiu i w chorobie

To już siódma odsłona miesiąca w zdjęciach. Tym razem podsumuję listopad, który nie był dla mnie miesiącem łaskawym, wskutek czego wylądowałam na dwutygodniowym zwolnieniu. Teoretycznie powinnam się cieszyć - wiadomo, wolne to więcej czasu dla siebie, jednak fatalne samopoczucie nie pozwalało mi odczuwać radości z nieplanowanego luzu. Na szczęście to już za mną. Listopad żegnam bez żalu ciesząc się na nowy miesiąc. Swoją drogą jeden z piękniejszych w roku. Zapraszam na mix zdjęć z Instagramu:)

 Tak zmieniał się krajobraz: od pięknej, słonecznej, złotej jesieni aż do porannych przymrozków.

 Wieczorne umilacze. Domowe spa i dobra książka to sprawdzone sposoby na jesienną chandrę. 

W listopadzie królowała dynia. Dorodny okaz był doskonałą bazą do kulinarnych eksperymentów. Pyszna dyniowa carbonara, wersja pieczona oraz pasztet rustykalny łechtały nasze kubki smakowe. Listopad był wyjątkowo pyszny, co z resztą potwierdza kolejna czwórka zdjęć:)

Zdrowe śniadanie na bazie płatków żytnich. Rewelacyjna sałatka ze szpinakiem, awokado, jajkiem, pomidorkiem i wędzonym łososiem, posypana prażonymi ziarnami dyni i słonecznika. Ciasteczka żytnio-owsiane z owocami goji, pestkami, nasionami chia i syropem klonowym. Papryka faszerowana mięsem mielonym, cebulką, ryżem i pieczarkami.

 Racuchy z syropem klonowym. Zielony koktajl. Spacerowo. Selfie 

Małe zamówienie z kosmetykomania.pl - zimowe nowości Yankee Candle. Nowość, czyli serum z wit.C, które wypatrzyłam u Pauli. Najnowsza część Igrzysk Śmierci zaliczona. Olejek arganowy to obowiązkowa pozycja w moich kosmetycznych zbiorach.


Posty, które pojawiły się w listopadowej ramówce:

GlamGlow, Oczyszczająca pianka do mycia twarzy Supercleanse
Matte Crayon Lipstick nr 10 - matowa pomadka w kredce Golden Rose
Musujące kule do kąpieli - Czekolada, Nagietek, Mleko Miód Owies - Ministerstwo Dobrego Mydła
MAC, Impassioned - Amplified Creme Lipstick
Peeling do ciała HarmonyOf Ayurveda - Douglas, Home Spa
Biofusion 3C Yonelle - moc potrójnej wit.C


Jak minął Wasz listopad dziewczyny?