Krótka relacja z konferencji Meet Beauty - Warszawa 24.10.2015

Krótka relacja z konferencji Meet Beauty - Warszawa 24.10.2015

Gdyby ktoś w porę ostrzegł mnie, że zaśpię, kluczyki i dokumenty od samochodu rozpłyną się nagle w tajemniczych okolicznościach, rozgrzeję się do czerwoności biegając w popłochu po mieszkaniu, a makijaż na największą w Polsce konferencję dla blogerów i vlogerów urodowych Meet Beauty będę zmuszona zmalować w 10 minut, pewnie nawet bym nie zaryzykowała. A jakby jeszcze ten sam ktoś powiedział, że pomimo tej porannej gonitwy spędzę fantastyczny dzień w gronie cudownych dziewczyn, jak nic popukałabym się w czoło. No ok, nadeszła odpowiednia pora by zwrócić honor 'ktosiowi' i z cała stanowczością stwierdzić, że kurcze, miał rację! :D

W ostatnich dniach pojawiło się na blogach mnóstwo bardziej lub mniej rozbudowanych relacji. W zdecydowanej większości są to opinie pozytywne, co więcej - w pełni zasłużone! Organizatorzy dwoili się i troili, by zadowolić uczestników. W tym miejscu chciałabym bardzo serdecznie pogratulować firmie BLOGmedia oraz serwisowi zBLOGowani za stworzenie przemiłej atmosfery, za zaangażowanie oraz za umożliwienie spotkania 250-ciu blogerów i vlogerów, w jednym miejscu. Ogarnięcie tej roześmianej i żądnej wrażeń gromady było nie lada wyzwaniem logistycznym, więc należą się słowa uznania :)

Bardzo żałuję, że nie udało mi się porozmawiać ze wszystkimi, ale było to po prostu niewykonalne tym bardziej, że po rejestracji, odebraniu identyfikatorów oraz krótkim przywitaniu uczestników, większość z przybyłych rozpierzchła się na wcześniej zaplanowane warsztaty tematyczne. 
Wybór tychże był spory: włosowe, zorganizowane przez firmę Remington, fotograficzne, za które odpowiedzialny był Olympus, paznokciowe - NeoNails oraz makijażowe prowadzone przez Pierre Rene. Ja skorzystałam tylko z warsztatów poświęconych makijażowi, choć  - jakkolwiek bym się starała - warsztatami tego spotkania nie można było nazwać. Gdybym podczas zapisów wiedziała, że będzie to jedynie zaprezentowanie asortymentu firmy, zdecydowanie wolałabym uczestniczyć w panelu, który w tym czasie prowadził Paweł Opydo, tym bardziej, że dziewczyny były wykładem zachwycone.


Oprócz panelu ogólnego oraz warsztatów tematycznych, na konferencji Meet Beauty pojawiły się stoiska firm sponsorujących to zacne wydarzenie. Największą kolejkę odnotowało stoisko Pilomaxu gdzie można było poddać się badaniu skóry głowy oraz firmy Golden Rose, które wzbudziło najwięcej kontrowersji z powodu mało komunikatywnej pani, mającej (nie)przyjemność obsługiwać żądne darmowych kosmetyków blogerki. Mam wrażenie, że na temat wspomnianej damy opublikowano już tyle zarzutów, że spokojnie pominę ten punkt i przejdę do zdecydowanie przyjemniejszych wspomnień :)


A tych jest o wiele, wiele więcej!
Po pierwsze wykłady Ani Pytkowskiej dotyczący Google Analytics oraz Tomasza Stopki, który odkrywał przed nami tajemnice SEO. Obydwa przeprowadzone profesjonalnie i rzetelnie, z mnóstwem rad i sposobów na poprawienie odbioru bloga przez czytelników, jak i podrasowanie swojej wiedzy na tematy czysto techniczne. 

Nie mogę też nie wspomnieć o pysznym jedzonku, którym organizatorzy raczyli nas przez cały dzień. Oprócz porannej kawy i drożdżówki, w porze obiadowej zaserwowano nam przekąski i  łakocie - wszystko w ilościach hurtowych. Osobiście nie narzekałam na brak ciepłego posiłku, rozumiem, że przy takiej ilości osób i stosunkowo niewielkiej powierzchni części ogólnej skupiającej większość uczestników, byłoby to mało komfortowym rozwiązaniem. 


No i najważniejsze - atmosfera!, będąca bez wątpienia najmocniejszym punktem całego wydarzenia. To niesamowite uczucie poznać na żywo dziewczyny, które do tej pory znaliśmy tylko z ekranu monitora. Całą niedzielę dochodziłam do siebie, a i pisząc tę relację na mojej twarzy maluje się uśmiech. Dawno już tak się nie uśmiałam i nie doświadczyłam tylu pozytywnych emocji, jak w czasie naszego spotkania. Nie chciałabym pominąć żadnej z Was, dlatego napiszę tylko DZIĘKUJĘ za wspaniały dzień. Szczególne podziękowania należą się Oli oraz Ewie, którym chciało się wstać wcześniej tylko po to, by odebrać mnie z dworca centralnego i wspólnie dojechać na miejsce konferencji. Buziaki Dziewczyny:)

Reasumując, nie mogłam wymarzyć sobie lepszego dnia! To było cudownych kilka godzin, które upłynęły w zawrotnym tempie i pozostawiły niedosyt. Ufam, że pomysł organizatorów się przyjmie i będą to spotkania cykliczne. Już wiadomo, że następne odbędzie się wiosną! Jeszcze raz wielkie dzięki i gratulacje! To był kawał dobrej roboty :)


Kto z Was miał przyjemność pojawić się na Meet Beauty? Jak oceniacie konferencję? Przeczytałam już mnóstwo relacji, ale bardzo chętnie poznam opinię tych z Was, które jej jeszcze nie opublikowały, a także osób, które z jakichś powodów nie miały możliwości uczestniczenia w tym wspaniałym wydarzeniu:)




KONKURS! Wygraj Maskę Nanodyskową Yonelle! Wygrywają trzy osoby

W poprzednim poście opisałam Wam jesienną nowość firmy Yonelle, czyli trzy błyskawicznie działające Maski Nanodyskowe - Magiczny Kompres, Zachwycająca Gładkość oraz Młodzieńczy Blask. W ramach przypomnienia napiszę, że maski te przeznaczone są do szybkiej poprawy wyglądu cery dojrzałej, zmęczonej, pozbawionej świeżości i zdrowego kolorytu. Dzięki innowacyjnym konsystencjom i bogatemu składowi, maski ujawniają naturalne piękno skóry, która nabiera zachwycającej gładkości i miękkości aksamitu. I to już po jednym użyciu! Ten spektakularny efekt jest zasługą Nanodysków - rewolucyjnych nośników, które w ciągu kilku minut wprowadzają w głąb skóry cenne substancje aktywne.

Czytając Wasze komentarze pod postami przedstawiającymi kosmetyki Yonelle, w których część z Was deklarowała zainteresowanie asortymentem firmy oraz chęć wypróbowania, doszłam do wniosku, że Wam to umożliwię:). 

Dla wszystkich Czytelniczek mojego bloga przygotowałam fantastyczną niespodziankę! W ramach podziękowań za to, że ze mną jesteście postanowiłam zorganizować konkurs, w którym do wygrania będzie jedna z trzech masek. Wygrywają trzy osoby!

KONKURS! Wygraj Maskę Nanodyskową Yonelle! Wygrywają trzy osoby

Co musisz zrobić, by wygrać wybraną Maskę Nanodyskową? 

1. Napisz krótko którą maskę ( i dlaczego ) najchętniej włączyłabyś do swojej pielęgnacji ?

2. Polub fanpage Yonelle na facebooku
3. Zostań obserwatorem mojego bloga.
Będzie mi również bardzo miło, jeśli dołączysz do mnie na Instagramie oraz publicznie udostępnisz informację o konkursie. Podaj link do udostępnienia.
4. Podaj nick pod którym polubiłaś Yonelle oraz obserwujesz mój blog
5. Zostaw swój adres mailowy, bym mogła się z Tobą skontaktować.

Konkurs trwa do 15.11.2015 do północy. Kilka dni później wyłonię 3 osoby, do których powędrują wybrane maski. Jedna uwaga: do rozlosowania mam po jednej masce każdego rodzaju:)

Informacje dodatkowe:
1. W konkursie mogą wziąć udział osoby pełnoletnie
2. Konkurs jest otwarty dla wszystkich, również nie mieszkających na terenie Polski.
3. Wszelkie próby oszustwa wiążą się z dyskwalifikacją.
4. Zabawa nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. o grach hazardowych (Dz. U. z 2009 r., Nr 201, poz. 1540).

Powodzenia dziewczyny!


Jesienna nowość Instytutu Yonelle - Maski Nanodyskowe!

Jesienna nowość Instytutu Yonelle - Maski Nanodyskowe!

Jesień to czas, kiedy na rynku kosmetycznym roi się od nowych kolekcji, zarówno tych przeznaczonych do makijażu, jak i pielęgnacyjnych. Firma Yonelle również nie zapomniała o swoich cudownych klientkach i z myślą o nich stworzyła w swoich laboratoriach prawdziwą bombę - Maski Nanodyskowe!

Jesienna nowość Instytutu Yonelle to trzy maski, które działają błyskawicznie. Dzięki innowacyjnym konsystencjom i bogatemu składowi, maski ujawniają naturalne piękno skóry, która nabiera zachwycającej gładkości i miękkości aksamitu. I to już po jednym użyciu! Ten spektakularny efekt jest zasługą Nanodysków - rewolucyjnych nośników, które w ciągu kilku minut wprowadzają w głąb skóry cenne substancje aktywne. Maski przeznaczone są do szybkiej poprawy wyglądu cery dojrzałej, zmęczonej, pozbawionej świeżości i zdrowego kolorytu.

Jesienna nowość Instytutu Yonelle - Maski Nanodyskowe!
Jesienna nowość Instytutu Yonelle - Maski Nanodyskowe!

Maska Nanodyskowa N1 - Magiczny Kompres

Maska - wynalazek. Doskonały produkt typu S.O.S. przed "wyjściowym" makijażem. Dotyka skóry niczym "czarodziejska różdżka". W tej spektakularnej metamorfozie największe wrażenie robi perfekcyjne zmatowienie i wygładzenie, rozjaśnienie kolorytu i wyraźna redukcja widoczności porów. Stosowana regularnie widocznie poprawia jakość skóry i działa przeciwzmarszczkowo. Maskę należy zmywać pod bieżącą wodą za pomocą samych dłoni, bez wacików czy gąbki, by nie usunąć specjalnej pudrowej warstwy matującej, którą maska pozostawia na skórze.

Maska Nanodyskowa N2 - Zachwycająca Gładkość

Intensywna maska kremowa NA NOC, do szybkiej regeneracji cery suchej, wiotkiej, szorstkiej, słabo nawilżonej. Skóra poddana zostaje zabiegowi podwójnej stymulacji oraz nasyceniu substancjami odżywczymi. Staje się zachwycająco gładka i miękka w dotyku, ujędrniona, elastyczna. Kilka godzin nocnych wystarcza, by zyskała fakturę aksamitu. Pojawia się komfortowe uczucie ustąpienia objawów nadmiernie suchej skóry. W czasie aplikowania maski zalecamy wykonanie 3-minutowego automasażu. Zaleca się stosować ją na noc i zmywać rano wodą.

Maska Nanodyskowa N3 - Młodzieńczy Blask

Intensywna maska żelowa do każdego typu skóry zmęczonej, odwodnionej, wymagającej wygładzenia, głębokiego nawilżenia i odświeżenia wyglądu. Cera jaśnieje młodzieńczym blaskiem, wygląda na odmłodzoną, jak po nawilżająco-odświeżającym zabiegu kosmetycznym. Jest supergładka i jędrniejsza. Maska łączy działanie efektywnego peelingu enzymatycznego na bazie papainy z nawilżaniem infuzyjnym anti-aging. Błyskawicznie złuszcza stary naskórek i stymuluje powstawanie nowych komórek.  

Jesienna nowość Instytutu Yonelle - Maski Nanodyskowe!

Aktualnie Maski dostępne są w pojemności 35ml, ale już od listopada będzie można nabyć je w saszetkach po 6ml. Doskonała opcja do przetestowania ich właściwości i podjęcia decyzji o zakupie pełnowymiarowego opakowania... aczkolwiek po swoim doświadczeniu z kosmetykami Yonelle jestem pewna, że kupowanie ich w ciemno to żadne ryzyko :). Dam sobie czas na przetestowanie i na pewno pojawią się w pełnych recenzjach.

Koszt tub o pojemności 35ml to odpowiednio 99zł, 89zł i 79zł. Pięknie zapakowane maski czekają już na swoje użytkowniczki w sklepie on-line producenta.


Jak zapatrujecie się na tę jesienną nowość? Którą maskę chciałybyście wprowadzić do swojej pielęgnacji? 


Przesyłka pachnąca naturą: Ministerstwo Dobrego Mydła

Przesyłka pachnąca naturą: Ministerstwo Dobrego Mydła

Zawartość paczki od Ministerstwa Dobrego Mydła, która dotarła do mnie wczoraj to małe dzieło sztuki. Nie mogłam się jej doczekać, bowiem spodziewałam się samych dobroci i nie zawiodłam się... aromat, który wydobył się tuż po otwarciu zniewolił, a kształty i kolory bawiły oko. Ja wiem, co było w środku, ale jeśli Wy chcecie zobaczyć przesyłkę pachnącą naturą, koniecznie musicie tu zostać. Gosia wykonała dla mnie kawał dobrej roboty...:)


Ministerstwo Dobrego Mydła to mała, rodzinna firma z Kamienia Pomorskiego, założona przez siostry Anię i Ulę Bieluń, która oferuje nam ręcznie wyrabiane mydła i kosmetyki wyprodukowane z najlepszych surowców. Dziewczyny stworzyły swoje miejsce, w które wkładają pasję, zapał i miłość do natury. W tej manufakturze mydła nie ma miejsca na produkty marnej jakości. I to widać! Dbałość o detale czuje się już podczas etapu zamawiania - prawdę mówiąc nie spotkałam się jeszcze z tak prowadzoną korespondencją. Dziewczyny, wielki szacun dla Was!

Oferta sklepu on-line jest tak szeroka, że początkowo ciężko było mi zdecydować, co kupić. Chciałam wszystko... ręcznie wytwarzane mydełka, kule do kąpieli, olejki, czy musy wyglądają genialnie, zachęcając opisem i składem. Ostatecznie skompletowałam sobie całką zacną zawartość, same zobaczcie:)

 

Orkisz - peeling

Naturalne, ręcznie wytwarzane w niewielkich partiach, wegańskie mydło ze zmielonymi płatkami orkiszowymi, aktywnym węglem i odżywczym kakao. Aromatyzowane. Drobiny orkiszu złuszczają martwy naskórek i intensywnie masują skórę pobudzając krążenie. Węgiel drzewny oczyszcza, działa antybakteryjnie i odświeżająco. Kakao odżywia. Zawarte w mydle oliwa z oliwek, olej rycynowy, olejek ze słodkich migdałów, nierafinowane masło kakaowe i nierafinowane masło shea pielęgnują skórę nie wysuszając jej. Słodki, czekoladowy zapach relaksuje i odpręża.

Waga: ok 100g / cena: 21zł

Węgiel - detoks

Wyjątkowe naturalne, ręcznie wytwarzane w niewielkich partiach, wegańskie mydło z aktywnym węglem drzewnym (jakość farmaceutyczna). Działa antybakteryjnie i złuszczająco, delikatnie usuwa zanieczyszczenia, nadmiar sebum i martwe komórki naskórka. Zawarte w mydle oliwa z oliwek, olej rycynowy, olejek ze słodkich migdałów, nierafinowane masło kakaowe i nierafinowane masło shea pielęgnują skórę nie wysuszając jej. Bezzapachowe. Idealne do skóry wrażliwej i zanieczyszczonej.

Waga: ok 100g / cena: 21zł


Ananas

Naturalne, ręcznie wytwarzane w niewielkich partiach, wegańskie mydło ze sproszkowanym ananasem wypakowane jest witaminami A i C, potasem, żelazem, fosforem i wapniem. Enzymy owocowe usuwają martwe komórki naskórka i odświeżają skórę, a cukry zawarte w ananasie sprawiają, że piana jest naprawdę duża.

Waga: ok 50g / cena: 13zł

Rozmaryn

Jest to naturalne, ręczenie wytwarzane w niewielkich partiach wegańskie mydło z błękitną glinką kambryjską i rozmarynowym olejkiem eterycznym. Błękitna glinka kambyjska jest najstarszą, powstałą ok 543 mln lat temu glinką na świecie. Wydobywana na terenach Syberii stanowi niezwykł rezerwuar minerałów. Oczyszcza, działa przeciwzapalnie i regeneruje naskórek, stymuluje krążenie krwi i zwęża pory. Olejek rozmarynowy (Rosmarinus Officinalis L.) ma zaś działanie antybakteryjne i antygrzybicze, rozluźnia mięśnie i pobudza ciało do działania. Mydło jest idealne dla osób o skórze zmęczonej. Delikatne, nie podrażnia i nie wysusza. Zawiera ok 3% niezmydlonych olejów i maseł które pielęgnują skórę podczas mycia.

Gratis do zamówienia:)


Olej z orzechów laskowych

Olej z orzeszków laskowych zaliczany jest do grupy tzw. "suchych" olejów. Wchłania się szybko nie pozostawiając po sobie tłustej warstwy jest dzięki temu wdzięcznym olejem do stosowania na skórę twarzy.  Bogaty w witaminy E i A ma działanie antyoksydacyjne, regeneruje i uelastycznia naskórek odbudowując barierę ochronną skóry co znacząco wpływa na jej stopień nawilżenia. Szybko i głęboko wnika w strukturę naskórka uszczelniając naczynia krwionośne co czyni go fantastycznym surowcem do pielęgnacji cery naczynkowej. Znany jest również ze swoich właściwości stabilizujących i tonizujących co czyni go pomocnym w zmaganiach z cerą przetłuszczającą się, problematyczną czy łojotokową.

Poj: 50ml / cena: 15zł

Olej malinowy

Dedykowany przede wszystkim skórze podrażnionej, przesuszonej, skłonnej do alergii. Jako doskonały antyoksydant łagodzi, uelastycznia i odbudowuje uszkodzoną warstwę naskórka. Z uwagi na dużą koncentrację wit E i A wysoko ceniony jest również przez osoby zmagające się z problemami skórnymi. Nie zatyka porów a dzięki właściwościom antybakteryjnym i przeciwzapalnym zapobiega powstawaniu zaskórników i krostek jednocześnie dbając o odpowiednie nawilżenie skóry. Wykazuje działanie przeciwzmarszczkowe, wspomaga proces tworzenia elastyny i kolagenu. Stanowi naturalny filtr przeciwsłoneczny.

Poj: 30ml / cena: 21zł

Mus do ciała, Len i Konopie

Puszysty, lekki, superodżywczy organiczny mus do ciała po brzegi wypakowany naturalnymi antyoksydantami, składnikami nawilżającymi i regenerującymi a także zbawienną dla skóry witaminą E. Przyjemna, piankowa konsystencja przygotowana z nierafinowanych olejów i maseł połączona ze starannie dobraną mieszanką olejków eterycznych łatwo się wchłania i głęboko regeneruje zniszczony naskórek. Przygotowany z myślą o atopowej, suchej i szorstkiej skórze mus intensywnie nawilża, koi i przywraca barierę ochronną skóry. Olej z konopii zawierający ok. 75% niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych głęboko odżywia skórę uelastyczniając naskórek i łagodząc podrażnienia. Olej lniany zmiękcza i działa przeciwzapalnie. Olejki eteryczne tonizują, działają antybakteryjnie i nadają musowi delikatny, ziołowy aromat.

Poj: ok 120ml / cena: 42zł

od lewej: nagietek, mleko miód owies, czekolada

Półkule kąpielowe:

Nagietek, Mleko Miód Owies, Czekolada

Pod wpływem ciepłej wody kule rozpuszczają się i musując uwalniają mleko oraz oleje. Po kąpieli skóra staje się gładka i odżywiona, wystarczy spłukać ciało ciepłą wodą i delikatnie osuszyć ręcznikiem, dodatkowe nakładanie balsamu jest całkowicie zbędne.

waga: ok 60g / cena: 5,50zł

Przesyłka pachnąca naturą: Ministerstwo Dobrego Mydła

Tak wygląda całość:) Jestem bardzo ciekawa, jak te cuda natury sprawdzą się na moim ciele, aczkolwiek zapowiadają się bardzo fajnie. Czuję się zaintrygowana. Dziś chciałam Wam przedstawić tę świeżynkę na polskim rynku i zaprezentować zawartość paczki, w czym pomogły mi opisy zamieszczone na stronie Ministerstwa Dobrego Mydła. Za jakiś czas na pewno opowiem o produktach nieco więcej. 

Byłabym zapomniała! Zamówienie na kwotę minimum 150zł dostaniecie gratis. Także tego...

No to ja znikam do łazienki relaksować się kąpielą w towarzystwie aromatycznych półkul ( tylko którą wybrać? ). Nie sądzicie, że jesień to doskonałe towarzystwo dla takich smakołyków? Koniecznie napiszcie czy znacie MDM, a jeśli nie, to odsyłam na stronę on-line... przepadniecie. Buziaki:)


Domowe wypieki: ciasto z jabłkami na pszenno-owsianym spodzie z dodatkiem cynamonu

Domowe wypieki: ciasto z jabłkami na pszenno-owsianym spodzie z dodatkiem cynamonu

Niemal w ostatniej chwili udało mi się uwiecznić na zdjęciu ciasto, które spontanicznie upiekłam z córką w ubiegłym tygodniu. Zniknęło równie szybko, jak szybko powstało. Nic dziwnego... domowe wypieki to nie tylko uczta dla podniebienia, ale i pewność, że nie ma w nich nic, czego nie powinno w nich być :). Masz ochotę na słodkości? Zrób je sama, tym bardziej, że akurat to ciasto z jabłkami jest tak banalne w przygotowaniu, że poradzi sobie z nim każda z Was.
Przepis pojawił się już na moim Instagramie, gdzie wzbudził spore zainteresowanie, stąd pomysł, by opublikować go również na blogu. Jeśli szukacie inspiracji na pyszny deser, to ciacho będzie jak znalazł. Generalnie pieczenie nie jest moją mocną stroną, jednak tu nic nie ma prawa się nie udać:)

Składniki:

  • 4 jajka
  • szklanka brązowego cukru
  • 1,5 szklanki mąki pszennej
  • szklanka mąki owsianej
  • szklanka wody
  • szklanka oliwy lub roztopionej, ostudzonej margaryny
  • aromat waniliowy
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3-4 łyżki cynamonu
  • 5-6 jabłek ( ilość wedle uznania )

Jajka ucieram z cukrem, na zmianę dodając mąkę z proszkiem do pieczenia, oliwę, wodę oraz ok 3 łyżek cynamonu. Wszystko miksuję do uzyskania gładkiej masy, którą następnie wylewam do natłuszczonej i obsypanej bułką tartą prostokątnej blachy. Oczywiście można użyć papieru do pieczenia, jednak mój sposób jest gwarancją cudownie chrupiących brzegów:)
Jabłka obieram, kroję w półplastry, obtaczam je w cynamonie i odrobinie cukru i układam na wcześniej przygotowanej masie dość gęsto, jeden plasterek przy drugim. Coś na wzór tarty z owocami.
Piekarnik nagrzewam do 200st i piekę ciasto przez godzinę, korzystając z termoobiegu. 

Prawda, że proste? A jak smakuje! Cynamonowo-jabłkowy aromat unoszący się w mieszkaniu podczas pieczenia spowoduje, że Wasze kubki smakowe oszaleją z niecierpliwości. Smacznego!


Olivolio, żel do mycia twarzy na bazie oliwy z oliwek

Olivolio, żel do mycia twarzy na bazie oliwy z oliwek

Marka Olivolio to greckie kosmetyki produkowane przez Phenomenon Ltd, których bazą jest oliwa Extra Virgin pochodząca z ekologicznych upraw drzew oliwnych, mająca niezwykle korzystny wpływ na skórę i włosy. Oliwa z oliwek to jeden z najskuteczniejszych kosmetyków - ma ogromne właściwości nawilżające, nie powoduje podrażnień i uczuleń, zawiera silne przeciwutleniacze takie jak wit.A oraz E, które pobudzają naszą skórę do odnowy biologicznej. Oprócz wspomnianej oliwy z oliwek w kosmetykach Olivolio znajdziemy inne cenione składniki takie jak: kwas hialuronowy, urea, pantenol, glicerynę, alantoinę, peptydy, koenzym Q10, moc naturalnych ekstraktów i olei, masło shea, czy masło kakaowca... Ponadto wszystkie kosmetyki nie posiadają silikonów, parabenów, olei syntetycznych, nie są testowane na zwierzętach i posiadają certyfikat badań dermatologicznych.  
Marka Olivolio to naturalne dobra regionu Morza Śródziemnego!

Spośród bogatego asortymentu oferowanego przez markę Olivolio wybrałam dla siebie produkt służący do delikatnego oczyszczania, czyli żel do mycia twarzy na bazie oliwy z oliwek. Pierwsze spotkanie z greckimi kosmetykami okazało się niezwykle udane, bowiem znalazłam skuteczny środek myjący, który nie podrażnia, łagodnie usuwa zanieczyszczenia zgromadzone na skórze, jest idealny do codziennego stosowania i ma fantastyczny skład.

Olivolio, żel do mycia twarzy na bazie oliwy z oliwek

Olivolio, żel do mycia twarzy ( 250ml / ok 25zł ) to produkt oparty na składnikach pochodzących z upraw ekologicznych, bogaty w oliwę z oliwek, wyciąg z rumianku, aloesu, oczaru wirginijskiego, szałwii, zielonej herbaty i ogórka. Ponadto w składzie znajduje się kwas mlekowy, alantoina, pantenol, aminokwasy jedwabiu oraz pro-witamina B5. Żel jest przebadany dermatologicznie, nie zawiera olei mineralnych, parabenów, nie jest testowany na zwierzętach. Przeznaczony do każdego rodzaju skóry.

Jak już wspomniałam powyżej żel spisuje się u mnie rewelacyjnie, dbając o skuteczne oczyszczenie i odświeżenie skóry twarzy bez przesuszenia, uczucia ściągnięcia i bez żadnych podrażnień. Kupując go miałam nadzieję, że będzie na tyle łagodny bym mogła go stosować codziennie. I nie zawiodłam się!
Żel ma cudowną, lekko żelową konsystencję, dzięki czemu jest niezwykle wydajny. Wiem, że dla większości z Was zapach jest istotną kwestią, dlatego nadmienię, iż jest bardzo przyjemny, lekko ziołowy... czuć moc naturalnych ekstraktów. Aromat jest raczej intensywny, aczkolwiek nieprzeszkadzający, a wręcz umilający stosowanie. Opakowanie to plastikowa butla z pompką, czyli prosto i wygodnie, tak jak lubię :)

Jestem naprawdę zachwycona jego działaniem. Używam go codziennie, rano i wieczorem i przyznaję, że idealnie wpasował się w moją aktualną pielęgnację (klik). Olivolio daje radę! Polecam go wszystkim, nie sądzę by zrobił krzywdę nawet suchej skórze.


Kosmetyki Olivolio dostępne są w drogeriach Natura, a jeśli nie macie do nich dostępu zawsze pozostaje opcja zakupów on-line, np. w serwisie olivepharm.pl, w którym możliwy jest wybór spośród pełnej gamy produktów Olivolio. Serdecznie polecam!



Tradycyjnie na zakończenie chciałabym zapytać czy znacie asortyment marki Olivolio. A jeśli tak, to co jeszcze mogłybyście mi polecić?



Lovely, Złoty rozświetlacz do twarzy

Lovely, Złoty rozświetlacz do twarzy

Odkąd pokochałam kontrolowane rozświetlenie twarzy, korzystam z niego niemal codziennie i zachwycam się efektem. Bardzo lubię subtelny błysk podkreślający kości policzkowe, dzięki któremu twarz nabiera świetlistego wyglądu, świeżości i szlachetności. Odrobina rozświetlającego kosmetyku jest jak kropka nad 'i' w makijażu, dlatego oszczędnie, aczkolwiek ochoczo dawkuję sobie owo dopełnienie.
Kilka miesięcy temu prezentowałam Wam słynny rozświetlacz Soft&Gentle, MAC, który spisuje się znakomicie, jednak - jak to z kobietą bywa - naszła ochota na zmiany. Nie będę Was okłamywała, że szukałam i szukałam... po prostu skusiłam się na kosmetyk, który jest bardzo chwalony w blogosferze, zbiera niemal same pozytywne opinie, jest łatwo dostępny, a do tego kosztuje śmiesznie mało. Oczywiście mam na myśli złoty rozświetlacz do twarzy marki Lovely

Lovely, Złoty rozświetlacz do twarzy

Kupując go nie szukałam zamiennika dla mojego maczka, tylko odmiany. Chciałam spróbować czegoś innego, stąd zakup, nomen omen - bardzo udany. 
Lovely, Gold Highlighter, czyli złoty rozświetlacz do twarzy to wydatek rzędu ok 9zł. Za te pieniążki otrzymujemy 2g pięknego kosmetyku w ciepłym odcieniu, który nie osypuje się, nie pyli,  a sam kolor porównywany jest z o wiele, wiele droższą Mary Lou, marki TheBalm. Przez pewien czas kosmetyk Lovely był niemal nie do zdobycia, jednak teraz, gdy fala popularności nieco opadła, nie powinnyście mieć problemu z zakupem. 

Co o nim sądzę? Jest dobrze, jest naprawdę dobrze. Kosmetyk ma przepiękny odcień, z łatwością aplikuje się i blenduje za pomocą pędzla, wtapia się w skórę rozświetlając ją złocistą poświatą. Nie zawiera drobinek, osobiście bardziej kojarzy mi się z subtelnym, świetnie zmielonym pyłkiem, który ozdabia twarz śliczną taflą. Godna zaakcentowania jest też jego trwałość, spokojnie wytrzymuje na mym licu niemal cały dzień.
Jedynym minusem produktu jest tandetne, plastikowe opakowanie, które - jak widać na zdjęciach - pękło mi po kilku użyciach. Ponadto każdorazowe odkręcanie wieczka powoduje złowróżbne skrzypienie, ale ufam, że nie rozsypie się na amen :). Gdyby firma zechciała poprawić ten defekt, miałybyśmy do czynienia z prawdziwym delikatesem.


Złoty rozświetlacz marki Lovely to doskonały przykład na to, że można znaleźć fajny kosmetyk za niewielkie pieniądze. Pomijając niezbyt udaną oprawę, zawartość jest bardzo na plus. Polecam szczególnie tym z Was, które dopiero zaczynają swoją przygodę z rozświetlaczami i nie chcą przeznaczać na zakup zbyt wygórowanej kwoty. Według mnie to świetny materiał do ćwiczeń:)


Życzę wszystkim udanego tygodnia, mnóstwa słońca i uśmiechu! Pozdrawiam:)




Insight, Daily Use - naturalne kosmetyki do codziennej pielęgnacji włosów

Insight, Daily Use - naturalne kosmetyki do codziennej pielęgnacji włosów

Znalezienie produktów, które będą we właściwy sposób pielęgnowały nasze włosy, to często droga przez mękę. Jeśli dorzucić do naszych oczekiwań naturalny skład i cenę nie będącą próbą uśmiercenia zasobów portfela, może się okazać, że szukamy igły w stogu siana. Czyżby? Otóż niekoniecznie! Ja znalazłam... znalazłam świetne kosmetyki, które doskonale dbają o moje przetłuszczające się włosy, mają zielone składy, a stosunek ceny do pojemności jest więcej niż zadowalający.

Marka Insight, bo o niej mowa, to kilka linii kosmetyków do pielęgnacji włosów, które produkowane są przez włoskie laboratorium Rolland. Są to doskonałej jakości produkty eco, w których nie znajdziemy parafiny, olejów mineralnych, silikonów, parabenów, detergentów, czy sztucznych barwników. Wszystkie kosmetyki rozlane są do opakowań z brązowego plastiku, bez zbędnych udziwnień i ozdobników. Szampony i odżywki znajdują się w butlach z pompką, natomiast maski w słoikach lub tubach. Lubię taką prostotę, niby szczegół, ale miły do oka:). Jednak opakowania to tylko dodatek, bo to, co najcenniejsze jest ukryte w środku.

Biorąc pod uwagę wymagania moich włosów zdecydowałam się na zakup całej linii Daily Use - szamponu, odżywki i maski o działaniu energetyzującym, do codziennego stosowania. Liczyłam na to, że znajdę produkty, które nie podrażnią skóry głowy, skutecznie oczyszczą kosmyki i - co najważniejsze - nie obciążą ich. Jak się okazało, linia Daily Use spełniła wszystkie moje oczekiwania! A ponadto ich cena jest zaskakująco miłym uzupełnieniem.


Daily Use marki Insight to seria zawierająca organiczny ekstrakt z cytryny o działaniu oczyszczającym i antyseptycznym, a energetyzujący kompleks z masła z moreli, oleju słonecznikowego i oleju z kiełków kukurydzy działa nawilżająco i odżywczo tworząc na włosach warstwę ochronną. Kosmetyki nie zawierają SLS, SLES, parabenów, silkonów, sztucznych barwników, olejów mineralnych oraz alergenów zapachowych. 

Szampon energetyzujący ( 500ml/36zł ) doskonale oczyszcza włosy i pieni się zaskakująco dobrze, biorąc pod uwagę naturalny skład. Najbardziej istotne dla mnie jest to, by codzienne stosowanie nie powodowało podrażnienia, czy przesuszenia skóry głowy i w przypadku tego szamponu żadna z tych uciążliwości nie ma miejsca. Do umycia średniej długości włosów wystarczą dwie pompki, jeśli dodatkowo chcemy zmyć z włosów olej, należy zwiększyć ilość do trzech. Lekko żelowa konsystencja przekłada się na rewelacyjną wydajność kosmetyku - używam go już ponad miesiąc, a na dnie butli wciąż jeszcze znajduje się ilość pozwalająca cieszyć się jego właściwościami przez minimum tydzień. Jeśli dodać do tego piękny, świeży zapach, to okazuje się, że mam do czynienia z produktem, który ma ogromne szanse znaleźć się w gronie włosowych ulubieńców.

Skład: Aqua (Water), Sodium Coceth Sulfate,Cocamidopropyl Betaine, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Zea Mais(Corn) Germ Oil, Citrus Medica Limonum (Lemon) FriutExtract, Prunus Armenica Kernel Oil, Hydrogenated Apricot Kernel Oil, Tocopherol, Perfum (Fragrance), Polyquternium-10, Citric Acid, Sodium Chloride, Glycerin, Magnesium Nitrate, Magnesium Chloride, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone

______________________

Odżywka energetyzująca ( 500ml/36zł ) jest kosmetykiem, którego skład bazuje na tych samych ekstraktach i olejach co pozostałe z linii Daily Use. Producent zaleca, by aplikować ją po każdym myciu włosów na 3-5 minut, następnie spłukać. I tak też jej używam. Odżywka ma dość płynną konsystencję, ale bynajmniej nie wpływa to na jej wydajność. Dość powiedzieć, że zostało mi jeszcze pół butli. Zapach identyczny, jak w przypadku szamponu i maski. Odżywka jest delikatna w działaniu, ale skutecznie zmiękcza i odczuwalnie nawilża kosmyki, pięknie się rozprowadza, aczkolwiek - ze względu na konsystencję - należy być uważnym, by nieopatrznie nie zmarnować kosmetyku :). Po wysuszeniu włosy są sypkie, dociążone i cudownie pachną przez długie godziny. Nie wzmaga przetłuszczania się skóry głowy, a naprawdę nie żałuję sobie i zawsze aplikuję słuszną porcję. Ponadto ułatwia rozczesywanie. Minusów brak.

Skład: Aqua (Water), Cetrimonium Chloride, Cetearyl Alcohol, Myristyl Alcohol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Zea Mais (Corn) Germ Oil, Citrus Medica Limonum (Lemon) FriutExtract, Prunus Armenica Kernel Oil, Hydrogenated Apricot Kernel Oil, Tocopherol, Perfum (Fragrance), Citric Acid, Magnesium Nitrate, Magnsesium Chloride, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone

 ________________________

Maska energetyzująca ( 250ml/29zł ) to wisienka na torcie, która zachwyca swoim działaniem. Dodaje włosom blasku i witalności nie obciążając ich i nie powodując wzmożonego przetłuszczania. To jeden z tych produktów, który wywołuje efekt wooow! tuż po wysuszeniu kosmyków. Używam jej trzy razy w tygodniu, aplikując bezpośrednio po umyciu na wciąż wilgotne włosy. Najczęściej zostawiam taki odżywczy kompres przez minimum pół godziny, potęgując działanie foliowym czepkiem i ręcznikiem. Producent wspomina o 10 minutach, ale kto by sobie żałował takich dobroci?! Jak działa? Muszę przyznać, że jestem zachwycona, bo już dawno moje włosy nie były tak...hmm... zdyscyplinowane. Nie puszą się, nie elektryzują, są niesamowicie miękkie i gładkie, pięknie błyszczą. Polecam!

Skład: Aqua (Water), Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Myristyl Alcohol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Zea Mais(Corn) Germ Oil, Citrus Medica Limonum (Lemon) FriutExtract, Prunus Armenica Kernel Oil, Hydrogenated Apricot Kernel Oil, Tocopherol, Perfum (Fragrance), Citric Acid, Magnesium Nitrate, Magnesium Chloride, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone


Reasumując polecam serię Daily Use tym z Was, dla których konieczność codziennego mycia włosów to sytuacja znana aż za dobrze. Nie wspomaga przetłuszczania, pięknie oczyszcza włosy, nie powoduje przesuszenia skutkującego nadmiernym swędzeniem skóry głowy, nie obciąża, a dodatkowo ma porządne składy i relatywnie niskie ceny. Kosmetyki dostępne są w kilku pojemnościach, więc z pewnością będziecie usatysfakcjonowane. Zarówno linię, którą dziś przedstawiłam, jak i pozostałe znajdziecie na stronie Insightshop.pl. Ja z pewnością skuszę się na inne wersje, być może tę dedykowaną włosom przetłuszczającym się lub farbowanym.


Co sądzicie? Warto? Jesteście zainteresowane? A może już znacie produkty marki Insight i chciałybyście podzielić się swoją opinią?


Jeśli moja Wam się podoba i uważacie, że może być przydatna, poślijcie ją w świat za pomocą przycisków poniżej, dziękuję:)


Instagram mix #5 / wrzesień. Jesienne migawki, nowa fryzura i konferencja dla blogerów

Wrzesień upłynął mi na przemyśleniach, poszukiwaniu utraconej mocy i ogólnym spadku chęci do czegokolwiek. Myślałam co by tu zrobić i wymyśliłam, ale o tym już za moment. Obejrzyjcie szybkie wrześniowe migawki, a o moim panaceum, które miało być lekiem na całe zło, dowiecie się między wierszami. Zapraszam :)

przeczytałam drugą część historii Mii i Adama oraz wróciłam do starego, dobrego i wciąż ulubionego Grishama / miłości ciąg dalszy / to zdjęcie było wołaniem o pomoc i dowodem na to, że jak kobieta chce coś zmienić to zaczyna od włosów

odrobina jesieni / chłodne acz słoneczne poranki / moje miasto / a tu wynik moich rozważań ... jak pomyślała, tak zrobiła - nowa fryzura na nowy sezon

pianka GlamGlow w akcji / hmm...selfie? / #pinkpower / wrześniowe oczyszczacze

nowości, zakupy, promocje / poranna rozpusta, czyli ciasto ze śliwkami


Jak co miesiąc, tak i we wrześniu o nowych postach mogłyście dowiedzieć się z mojego profilu na Instagramie.


Jeśli przegapiłyście to teraz jest okazja, by to nadrobić:


A już tak na koniec, na koniec, mam jeszcze jedną informację. Otóż postanowiłam opuścić domowe pielesze i własną strefę komfortu i całkiem spontanicznie zgłosiłam swój blog do udziału w konferencji Meet Beauty, która odbędzie się 24 października w Warszawie. Wydarzenie zapowiada się rewelacyjnie, weźmie w nim udział 250-ciu blogerów i vlogerów, więc będzie doskonałą okazją, by poznać część z Was. Jeśli jesteście ciekawe szczegółów, odsyłam Was na stronę główną konferencji. 


Z niecierpliwością czekam na październikowe spotkanie. Ciekawa jestem co jeszcze przyniesie trwający miesiąc... oprócz zmiany cyferek w moim wieku:), ale to dopiero pod koniec...

Ściskam:)