Mam tę moc! I nie zawaham się jej użyć...


Kobieta to stworzenie wielozadaniowe, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Momenty, które przeznacza na własne przyjemności są nieoszacowanym luksusem, odwrotnie proporcjonalnym do czasu poświęconego na inne, niecierpiące zwłoki czynności. Ale wiecie co? Dzięki temu, że zdarzają się tak rzadko, jeszcze bardziej je cenimy i wyciskamy jak cytrynę: do ostatniej kropli.

Mam tę moc! I nie zawaham sie jej użyć

Ostatni tydzień to drastyczny spadek mojej aktywności. Jeśli mam być szczera, to ogarnął mnie stan nic-mi-się-niechcenia. Gorszy dzień płynnie przeobraził się w gorszy tydzień i nie widać nawet najmniejszego światełka w tunelu. Cała energia, którą naładowałam swój organizm latem, wyczerpała się nie wiedzieć kiedy, a widoki na nowe jej źródło są więcej niż skromne. Ba! Jedyne co mi pozostaje to łapać ostatnie promyki słońca, chłonąć je łapczywie i na zapas.

Weny brak, zapał do jakiejkolwiek pracy bliski zeru, ale staram się. Wiem, że gdzieś tam jest moc. Mam ją, aczkolwiek ukryła się skubana i zabroniła wstępu. Każda z nas ma czasem gorszy dzień i nie uwierzę, jeśli tu i teraz napiszesz mi, że tryskasz energią 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, przez okrągły rok. No nie da się! Nie da i już, koniec i kropka. Jedyne co nam pozostaje to przetrwać i nie zaleźć przy okazji za skórę wszystkim, którzy zbliżą się do nas na niebezpiecznie małą odległość...

Próbowałam już swoich sprawdzonych 5 kroków do lepszego samopoczucia i niewiele pomogło. Ciężki przypadek. Totalne zmęczenie materiału. Były aromatyczne kąpiele, trening pozytywnego myślenia, było nawet wmawianie sobie, że będzie lepiej... przecież musi być! Życie płynie sinusoidą, więc wzloty i upadki są naturalnym następstwem.

Ja nie z tych co psioczą na wszystko i wszystkich wokół. Zawsze staram się znaleźć plusy, coś co podreperuje podłą atmosferę, co nastroi pozytywnie, da odrobinę nadziei. Nie lubię się zamartwiać na zapas, moje podejście do wielu kwestii diametralnie zmieniło się w ciągu kilku minionych lat, nie rozpamiętuję, nie szukam dziury w całym, dlatego daję sobie przyzwolenie na chwilową niemoc, gorsze dni, drobne potknięcia i upadki, które kończą się kolejnym doświadczeniem. Dobrym, czy złym, to zależy od mnóstwa czynników oraz sposobu, w jaki tę wiedzę wykorzystamy. 

Tylko gdzie ta moc? Czekam na jej powrót z utęsknieniem, a jak już wróci tam, gdzie jej miejsce, zrobię wszystko, by wykorzystać ją najlepiej, jak będę umiała. Nie zawaham się jej użyć, z korzyścią dla mnie i moich najbliższych. Uwielbiam gdy rozpiera mnie energia, mam wtedy wrażenie, że mogłabym góry przenosić. Na pewno znasz to uczucie, gdy aż Cię nosi, by zrobić coś pożytecznego... albo totalnie spontanicznego. Warto czasem brać przykład z dzieci, wykorzystać tę radosną lekkomyślność i dać się ponieść. Poczekam, cierpliwie poczekam, wszak innego wyjścia nie mam. Poobserwuję sobie w między czasie, pokontempluję świat, nic na siłę...

Ufam, że nie potrwa to zbyt długo... za dużo pomysłów, za dużo planów. Potrzebuję mega mocy! Supermenka to aktualnie mój niedościgniony ideał...


A Ty? Masz w sobie moc? Co u Ciebie?



IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)