Jestem na nie #3. Produkty do włosów, których nie kupię ponownie

No cóż, zdarza się... niekiedy pomimo wiedzy jaką posiadamy i jakby na przekór pozytywnym opiniom kupimy produkt, który nie do końca nas do siebie przekonuje. Osobiście unikam pisania o kosmetykach, które się nie sprawdziły i których na pewno nie kupię ponownie, dlatego w dzisiejszym poście zebrałam trzy produkty do włosów, które mnie nie zachwyciły. A niech i one mają swoje 5 minut...:)

 Produkty do włosów, których nie kupię ponownie

Jeśli klikniecie w pierwszy wpis z serii Jestem na nie zobaczycie, że ten także zawiera trzy produkty do włosów. Zdaje się, że moje włosie jest bardzo kapryśne, bowiem niezwykle trudno jest znaleźć dla nich odpowiednią pielęgnację. Przetłuszczająca się skóra głowy w połączeniu z wrażliwością i skłonnością do podrażnień, normalne na długości, a suche na końcach włosy z tendencją do puszenia - wygląda na to, że natura zafundowała mi nie lada łamigłówkę...

Przejdźmy zatem do meritum. Trzy produkty do włosów, których nie kupię ponownie i które nie zaskarbiły sobie mojej sympatii to:

 Produkty do włosów, których nie kupię ponownie

Dove, Intensiv Repair, Odżywka w sprayu bez spłukiwania do włosów zniszczonych

Odżywka w formie mgiełki, którą można aplikować zarówno na mokre, jak i na suche włosy. Jej zadaniem jest zapobiegać łamaniu i rozdwajaniu końcówek oraz nawilżać i odżywiać, a to wszystko bez obciążania kosmyków. Brzmi fantastycznie, tym bardziej, że szukałam czegoś, co ekspresowo ułatwi rozczesywanie i przyda się kiedy zabraknie czasu na standardową pielęgnację. Niestety moje włosy jej nie polubiły. Aplikowana na suche włosy powodowała, że stawały się sianowate, matowe i wyglądały na nieświeże. Dodatkowo powodowała szybsze przetłuszczanie, obciążała i zbijała w nieestetyczne strąki. Nieco lepiej sprawdziła się na włosach mokrych, aczkolwiek również bez szału. W zasadzie nie widziałam jakiegokolwiek efektu regeneracji - nie ułatwiała rozczesywania, a ponadto skutkowała okropnym puszeniem oraz elektryzowaniem się włosów. Próby zwiększenia ilości kończyły się przeciążeniem. Tak źle, tak niedobrze.
Atomizer działa bez zarzutu spryskując kosmyki równą mgiełką o dość przyjemnym zapachu, jednak to za mało bym skusiła się na nią ponownie. Gdybym miała wybierać, zdecydowałabym się na odżywkę Gliss Kur, która na moich włosach sprawdzała się o niebo lepiej. 

Cena: ok 16zł/ 200ml


Garnier Fructis, Oleo Repair, Odżywka wzmacniająca do włosów suchych i zniszczonych

Kolejna odżywka, którą kupicie bez problemu niemal w każdej drogerii. Jestem nią rozczarowana, bo po pierwsze naczytałam się na jej temat wielu pozytywnych recenzji, a po drugie - jak na produkt drogeryjny - ma zaskakująco dobry skład, w którym znajdziemy takie smaczki jak oliwę z oliwek, olej awokado oraz masło shea. Moje włosy uwielbiają oleje, ale z olejami zawartymi w tej odżywce zupełnie im nie po drodze. Pierwsze użycie zakończyło się totalną katastrofą i okropnym obciążeniem włosów. Winą obarczyłam liczne zapachy, które producent upchnął w składzie, dlatego zaczęłam unikać nakładania jej na skórę głowy oraz zmniejszyłam ilość. Niestety, ale ta odżywka nie służy mi w żadnej ilości - nie lubię, gdy bezpośrednio po umyciu i wysuszeniu wyczuwam na włosach jakiś film... wiecie, takie wrażenie, że włosy są  brudne, nieświeże i 'coś' na nich nadal jest, jakby były oblepione. A taki efekt miałam za każdym razem. Brak mi było nawilżenia, dociążenia, sypkości, lekkości - kosmyki były ciężkie, matowe, a do tego przetłuszczały się szybciej, niż zwykle. 
Najlepiej sprawdziła się jako maska nakładana przed myciem i tak właśnie ją zużywam. Godzinę przed planowanym myciem aplikuję słuszną ilość odżywki na lekko zwilżone włosy, dzięki czemu unikam obciążenia, a włosy po wysuszeniu prezentują się całkiem dobrze.
Czy zatem jest się o co czepiać? No jest, bo obiecano mi odżywkę i na taki produkt liczyłam... nie spodziewałam się, że czeka mnie tyle trudu ze znalezieniem odpowiedniej formy aplikacji... wolę gdy produkt dostosowuje się do mnie, a nie na odwrót, nawet jeśli kosztuje niewiele.

Cena: ok 10zł / 200ml


Batiste, Dry Shampoo Medium&Brunette, Suchy szampon do włosów dla szatynek

Nie, nie... o tym produkcie nie będę się zbytnio rozpisywała, bo naprawdę nie ma o czym. Zasady działania suchych szamponów są Wam doskonale znane, szczególnie doceniają je osoby z nadmiernie przetłuszczającą się skórą głowy, bowiem niejednokrotnie ratują nas z opresji. Wystarczy spryskać i włosy odzyskują świeżość. Wypróbowałam wiele suchych szamponów, różnych marek, miałam nawet inne wersje Bariste, ale ta jest totalną porażką. Nie dość, że jest wyjątkowo mało wydajna, to ciemny osad, który po sobie zostawia na włosach jest nie do wyczesania, o czym przypomina każde podrapanie się po głowie, czy przeciągnięcie palcami po włosach...fuj:). Dodatkowo nieprecyzyjna aplikacja powoduje barwienie okolic uszu, czy czoła. Nawet nie chcę myśleć jak wyglądałam zanim to odkryłam...

Cena: 15zł / 200ml

 Produkty do włosów, których nie kupię ponownie

Było, minęło. Powrotu do wyżej wymienionych nie planuję, aczkolwiek ciekawa jestem czy miałyście z nimi do czynienia. Dajcie znać :)



IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)