BOURJOIS, Rouge Edition Velvet - 05 Ole Flamingo!, 09 Happy Nude Year, 11 So Hap'pink

O matowych pomadkach marki Bourjois napisano i powiedziano już chyba wszystko. Ja jedynie odniosę się do tych recenzji, w przeważającej większości pozytywnych, i dorzucę swoją. Jeśli czekacie na marudzenie i łyżkę dziegciu, to niestety muszę Was rozczarować, bo tu ich nie znajdziecie. Mało tego! - z największą przyjemnością napisze same pochlebstwa.


Nie sądzę byście o nich nie słyszały. Przypuszczam nawet, że mnóstwo z Was posiada w swoich zbiorach choćby jeden kolorek, więc gwoli ścisłości przypomnę tylko, iż Rouge Edition Velvet to gama pomadek, których celem jest nadanie matowego wykończenia ust, bez wysuszenia, czy tworzenia niekomfortowej skorupy. I tak jest! 
Pomadki trwają na moich ustach przez ok 5 godzin, nie straszne im picie, czy jedzenie. Ścierają się równomiernie, począwszy od środka ust. Bezpośrednio po nałożeniu pomadki lekko błyszczą, jednak po kilkunastu minutach zastygają na ustach dając miękkie, welurowe  wykończenie. Dzięki lekkiej konsystencji oraz formie aplikatora identycznego jak w przypadku błyszczyków, możemy wykonać staranny makijaż oraz skorygować kontur ust nadając im pożądany kształt.
Jak wszystkie matowe pomadki tak i te delikatnie wysuszają usta, dlatego porządne nawilżenie oraz peeling to podstawa. Bez tych kroków efekt może Was rozczarować.

Osobiście zdecydowałam się na zakup trzech kolorów, dwa delikatniejsze, typowo dzienne i jeden mocny, wyrazisty i soczysty. Odcienie, które wybrałam dla siebie to 05 Ole Flamingo!, 09 Happy Nude Year oraz 11 So Hap'pink

BOURJOIS, Rouge Edition Velvet - 05 Ole Flamingo!, 09 Happy Nude year, 11 So Hap'pink
od lewej: 05 Ole Flamingo!, 09 Happy Nude Year, 11 So Hap'pink

BOURJOIS, Rouge Edition Velvet - 05 Ole Flamingo!, 09 Happy Nude year, 11 So Hap'pink
BOURJOIS, Rouge Edition Velvet - 05 Ole Flamingo!, 09 Happy Nude year, 11 So Hap'pink
BOURJOIS, Rouge Edition Velvet - 05 Ole Flamingo!, 09 Happy Nude year, 11 So Hap'pink
od lewej: 05 Ole Flamingo!, 09 Happy Nude Year, 11 So Hap'pink


Nie umiem wybrać swojej ulubienicy, jednak najczęściej na moich ustach ląduje piękny, delikatny róż, czyli 11 So Hap'pink. Ten odcień z miejsca podbił moje serce, jednak dwie pozostałe są równie niebanalne i nad wyraz chętnie eksploatowane. Kolor o nazwie 05 Ole Flamingo! to intensywny róż o niebywałej pigmentacji i trwałości, natomiast 09 Happy Nude Year idealnie sprawdzi się w niezobowiązującym dziennym makijażu, podkręcając naturalny kolor ust. Wszystkie charakteryzują się trwałością oraz bezproblemową aplikacją. Jeśli kusi Was mocna fuksja, ale obawiacie się tak wyrazistego efektu, możecie nałożyć jedną warstwę lub wklepać pomadkę palcem.

Moim zdaniem pomadki Bourjois zasługują na popularność, którą zdobyły, a wszystkie achy są jak najbardziej na miejscu. Moja recenzja jest kolejnym dowodem uznania. 


Na koniec chciałabym dowiedzieć się czy uległyście magii Rouge Edition Velvet, a jeśli tak, to który kolor Was uwiódł?




IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)