Majowe hity kosmetyczne | Yonelle, Chanel, Organique, Bourjois, Isana


Maj minął niepostrzeżenie. Mam wrażenie, że im cieplejszy miesiąc, tym szybciej się kończy. Może i temperatury nie były szaleńczo wysokie, no ale to MAJ, więc okoliczności przyrody wynagradzały mniej korzystne warunki meteorologiczne. W maju całkowicie pochłonęło mnie planowanie ostatniego weekendu - wreszcie spełniłam jedno ze swoich marzeń i odwiedziłam Wrocław. Słyszałam i czytałam o tym mieście wiele dobrego, ale rzeczywistość okazała się jeszcze lepsza! To był cudowny czas, dlatego z chęcią go powtórzę. 
Dziś chciałabym podsumować miniony miesiąc od strony kosmetycznej. Wytypowałam kilku faworytów, którzy towarzyszyli mi najczęściej. Zapraszam na majowe hity kosmetyczne.


Moi ulubieńcy to cztery kosmetyki do pielęgnacji twarzy i włosów oraz dwóch przedstawicieli gromadki kolorowej. Nie za dużo, ale wszystkie najwyższej jakości i godne polecenia. 

Majowe hity kosmetyczne



Pielęgnacja


Moja pielęgnacja twarzy została zdominowana przez polską markę Yonelle, która raz po raz zaskakuje mnie swoim asortymentem. Od kilku miesięcy używam rewelacyjnego serum pod oczy i na powieki Infusion Eye Lift Serum, nad którym rozpływałam się już w osobnym poście. Jeśli macie ochotę poczytać o tym małym cudzie, kliknijcie w podlinkowaną nazwę, a zostaniecie przeniesieni tam gdzie trzeba. Moja skóra pod oczami nie jest szczególnie wymagająca, kilka drobnych zmarszczek mimicznych i tendencja do suchości to - na ten moment - wszystko, czemu muszę zaradzić. Mimo to mam świadomość, że lat przybywa i jeśli teraz nie zadbam o tę wrażliwą okolicę, to za kilka lat będzie tylko gorzej. Serum Yonelle daje mi to specyficzne odczucie, że robię sobie dobrze, a efekty jego stosowania widać już kilka tygodni od rozpoczęcia kuracji. Jeśli borykacie się z pierwszymi zmarszczkami lub Waszym celem jest ujędrnienie i uelastycznienie skóry pod oczami, to jest to produkt dla Was. Cena nie jest najniższa, ale serum jest nieziemsko wydajne i spokojnie wystarczy na minimum pół roku codziennego używania.

Kolejnym ulubieńcem jest przeciwzmarszczkowy krem pod oczy na noc Yonelle, Infusion Eye Night Cream. Mam go od niedawna, ale już po pierwszym użyciu wiedziałam, że będzie dobrze. Jak na razie krem spisuje się na medal, więc znalazł się wśród faworytów maja. Za jakiś czas postaram się o pełną recenzję, a na chwilę obecną napiszę, że jest to typowy krem odżywczo - nawilżający, który błyskawicznie poprawia napięcie skóry pod oczami. Krem jest z rodzaju tych gęstych, treściwych, które potrzebują chwilę, aby się wchłonąć. Natychmiastowo przynosi ulgę i świetnie współgra z wyżej wspomnianym serum.

Myśląc o ulubieńcach nie mogę zapomnieć o Peelingu enzymatycznym z ziołami Organique, który przez dłuższy czas służył mi jako jedyny złuszczacz. Dodam, że z ogromnym powodzeniem. W zasadzie to dzięki niemu spojrzałam na swoją pielęgnację twarzy z nieco innej strony. Zaczęłam zastanawiać się, czy nie traktowałam mojej tłustej skóry zbyt agresywnie, bo - jak się okazało - peeling enzymatyczny Organique poradził sobie zaskakująco dobrze, dlatego planuję częściej korzystać z tego typu produktów. Odkąd go używam skóra odzyskała zdrowy wygląd, nie ma żadnych suchych skórek, zaskórników jest jak na lekarstwo. Peeling z ziołami to fantastyczne połączenie maski i produktu złuszczającego, który działa, ale nie podrażnia. Uwielbiam!

Ostatnim produktem pielęgnacyjnym, który zachwycił mnie w maju jest taniutka i chyba dość popularna odżywka do włosów suchych i zniszczonych Isana. Kupiłam ją pod wpływem licznych, pozytywnych opinii i okazało się, że nie są one bezpodstawne. Odżywka zawiera olej arganowy i olej z pestek śliwek, niestety nie są na samym początku składu, ale całościowo wypada on całkiem w porządku. Już dawno przekonałam się, że świetny skład nie jest gwarancją zadowolenia, dlatego nie zwracam już na niego takiej uwagi, jak kiedyś, szczególnie jeśli chodzi o moje włosy. Czasem mam wrażenie, że żyją własnym życiem i to, co uważam za dobre i w czym pokładam ogromne nadzieje, kompletnie się na nich nie sprawdza. Odżywka Isany to mały geniusz i pozostanę jej wierna dopóty, dopóki producent nie postanowi jej wycofać lub dopóki moim włosom się nie odwidzi, co jest wielce prawdopodobne. Jest to jeden z tych produktów, który tak samo świetnie sprawdza się i jako odżywka, na moment i jako maska. Często robię sobie godzinny seans przed myciem włosów, a efekty utrzymują się nawet po nim, dzięki czemu krok z odżywką można spokojnie pominąć. Kosmyki odzyskują blask, sprężystość, są pięknie wygładzone i sypkie. Nie powoduje przetłuszczania się skóry głowy, aczkolwiek jako odżywkę stosuję ją od połowy długości, zapobiegawczo. Jeśli nie miałyście okazji jej poznać to szczerze polecam, kosztuje niewiele, a działa cuda.


Po małej dawce pielęgnacji, przyszła kolej na jeszcze mniejszą kolorówki. Tu wytypowałam dwóch ulubieńców, którzy zdecydowanie wysunęli się przed szereg i umilali mi codzienny makijaż.


Makijaż

W temacie makijażu na miejscu pierwszym jest absolutnie genialna, cudowna i wspaniała pomadka firmy Bourjois z serii Rouge Edition Velvet nr 11 So Hap'pink. Mój hit maja, bez dwóch zdań! Odkąd ją mam, praktycznie nie używam żadnej innej. Strrasznie się cieszę, że wreszcie ją kupiłam. Piękny, nieco zgaszony róż, idealny do codziennego makijażu. Fantastycznie ożywia twarz, nie jest krzykliwa, długo się utrzymuje, równomiernie się ściera, no cudo po prostu. Nawet nie przeszkadza mi jej specyficzny zapach, który przypomina... farbę. Dla tego efektu jestem w stanie go znieść. Gwoli ścisłości, pomadka jest matowa, więc jak każdy mat lubi wysuszać usta, ale odpowiednia pielęgnacja wszystko pięknie niweluje. Na dniach postaram się zaprezentować wszystkie trzy, które mam. Wszystkie trzy, które uwielbiam!

Ostatnim ulubieńcem jest róż do policzków z wiosennej kolekcji Chanel, Blush Camelia Rose. Nadejście wiosny zaowocowało chęcią na świeży, dziewczęcy rumieniec, stąd powrót do uroczej Camelii. Czy muszę pisać coś więcej? Toż to Chanel! Luksus i elegancja idą w parze z jakością, dbałością o detale, trwałością, komfortem używania. Osobiście nie dostrzegam w nim żadnych minusów. Zachęcam do kliknięcia w nazwę, zobaczycie efekt na policzku i poczytacie moje zachwyty.


Znacie moje majowe hity kosmetyczne? Co Was zachwyciło w minionym miesiącu?


Jakie macie plany na długi, czerwcowy weekend? Łączę się w bólu ze wszystkimi, którzy spędzą go w pracy... Pozdrawiam:)



IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    KOMENTARZE:

43 komentarze:

  1. I Twoich hitów miałam jedynie Isanę - odżywka była niezła ale nie powaliła mnie.
    Ciekawy jest ten peeling enzymatyczny, czegoś takiego szukam tylko zastanawiam się ile by mi zajęło zużycie takiego pudełka, czy by wcześniej się nie zepsuł.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlaczego miałby się zepsuć? jestem pewna, że zdążysz go zużyć - fakt, jest bardzo wydajny, ale zachowuje swoje właściwości przez rok od otwarcia, więc nie ma obaw:)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie wiem może dlatego, że to pudełko, w które dajesz swoje palce, zużywasz długo... - wiem trochę dziwnie to zabrzmiało :/
    kusi, ale najpierw muszę zużyć to co mam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha, rozumiem :)
    Używam go już kilka miesięcy i wszystko jest z nim w jak najlepszym porządku, nie zmienił konsystencji, wyglądu, zapachu:) Jak już uporasz się ze swoimi zapasami, to daj mu szansę, warto:)

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam peeling enzymatyczny:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę sobie w końcu zakupić tę pomadkę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam koło siebie sklep więc go wreszcie nawiedzę - do tej pory omijałam ten przybytek bo obawiam się o swój portfel. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Peeling znam i bardzo lubię, pomadkę muszę koniecznie kupić, prezentuje się bosko!, a różu po cichutku zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Same cudowności! Mam ten róż chanel ale jakoś tak szkoda mi jest go używać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam to szczęście ( albo nieszczęście, zależy jak na to spojrzeć :D ), że do najbliższego sklepu Organique mam trochę drogi, więc nie szaleję tyle, ile bym chciała. Z drugiej strony jak już jadę, to kupuję więcej, niż bym chciała... jak widać tak źle, tak niedobrze:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Masz jakiś upatrzony kolorek?

    OdpowiedzUsuń
  12. Peeling jest fenomenalny, więc polecam:) Pomadkę zresztą też, z różem będzie gorzej... nie wiem, czy jest jeszcze dostępny, choć biorąc pod uwagę jego popularność, marne szanse. Ale Ty Kochana nie masz czego zazdrościć, u Ciebie też widziałam same perełki wśród nowości:)

    OdpowiedzUsuń
  13. No co Ty?! Ja pamiętam te męczarnie jak nie mogłam go używać, bo chciałam najpierw zdjęcia zrobić. I pamiętam swój zachwyt, jak mogłam wreszcie zanurzyć w nim pędzel:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uuuu, mocno:) Ja mam 05 - nieco delikatniejsze wydanie:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Isana przewija się na blogach, ale nie miałam okazji testować

    OdpowiedzUsuń
  16. Spraw ją sobie przy okazji wizyty w Rossmannie. Mam jeszcze szampon z tej serii, ale tak się złożyło, że użyłam go jak dotąd dopiero jeden raz, więc ciężko mi powiedzieć coś więcej:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Róż skradł moje serce! Piękny kolor i te tłoczenia :3

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja w mniej intensywnych kolorach kiepsko wyglądam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ach tak:) 06 to dla mnie za duże wyzwanie, tzn. piękna jest, ale nie wiem, czy odnalazłabym się w niej na co dzień... tak jak Candy Yum Yum Maca, cudowna, ale jak dla mnie chyba za odważna, chociaż wiadomo jak jest, ponoć nigdy nie powinno się mówić nigdy:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Pięknie pachnące małe dzieło sztuki :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja szampon bardzo lubię Isana med :) moje 3 opakowanie

    OdpowiedzUsuń
  22. Odżywka z Isany z olejem arganowym to nowość dla mnie, jak chodzę po Rossmannach, tak tej nigdy nie widzialam :) pozdrawiam, zapraszam www.katsuumi.pl :)

    OdpowiedzUsuń
  23. zainteresowałaś mnie tą prostą odżywką isana, mam suche włosy wiec może spróbuję

    OdpowiedzUsuń
  24. Róż Chanelowy kocham! Cudowny delikatesik! Zresztą ja uwielbiam wszystkie róże Chanel. Są łatwe w obsłudze i pięknie wyglądają na pulasie :) No i paaaachną <3

    OdpowiedzUsuń
  25. Zastanawia mnie ta osoba dzywka z Isany ponieważ w niedługim ostatnio czasie czytam u którejś z kolei osobie pozytywna o niej opinie ;) niestety na większość produktów mnie zwyczajnie nie stać na chwile obecna ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Tez mam ta pomadke z Bourjois w tym samym odcieniu :) Swietna jest :) Rozyk z Chanel mialam kupic, ale ostatecznie postawilam na cos innego ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Odżywkę na dniach uruchomIę w swojej pielęgnacji, bo rownież nabyłam ja skuszona pozytywnymi recenzjami :) jeśli chodzi o Burżujka REV to w tym miesiącu pokochałam odcien Nude-ist, ale róż, który pokazujesz, jest chyba kolejny do zakupu ^^

    OdpowiedzUsuń
  28. Róż Chanel wygląda świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Chanelka wygląda pięknie :) Ja też bardzo polubiłam się z pomadkami matowymi Bourjois - mam kolor 10. Same fajne rzeczy u Ciebie :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  30. Podoba mi się kolor tego różu. I te wytłoczenia... :-)

    OdpowiedzUsuń
  31. Isanę med lubi moja córka, zużyła kilka opakowań:) ja też w sumie nic złego nie mogę o niej napisać - całkiem przyjemny szampon:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Tak, pamiętam, odpisałam Ci wówczas, że to odżywka:) kolor opakowania rzeczywiście może być mylący:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie zastanawiaj się, tylko kupuj jak będziesz w PL następnym razem:) a serum jest świetne, myślę, że byś je polubiła:)
    Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
  34. Tyle tych nowości, że ciężko nadążyć:)
    Pozdrawiam Kats:)

    OdpowiedzUsuń
  35. O tak, koniecznie:) pieniądze żadne, więc warto zaopatrzyć się w jedną tubkę na próbę:)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja mam tylko ten jeden, ale wierzę Ci na słowo:) piękne są róże Chanel i kuszą, oj kuszą... tak samo jak pomadki:)
    w zasadzie to nie wiem, co bardziej:)

    OdpowiedzUsuń
  37. Rózyk Chanela lubie :) ale na wiosne , ten kolor/odcien mi sie z wiosna kojarzy
    peeling..hmmm....chodzi za mna i to bardzo <3

    OdpowiedzUsuń
  38. Kochana, mam nadzieję, że będzie lepiej. Trzymaj się cieplutko, głowa do góry:)

    OdpowiedzUsuń
  39. No właśnie zachciało mi się do niego wrócić na wiosnę... mi też kojarzy się iście wiosennie:)
    Kup, kup, nie pożałujesz:)
    Buziolki Karo:*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)