Hity kosmetyczne czerwca | Dior, Zoeva, Phenome, Clarins, Geomar


Czerwiec powolutku zbliża się do końca, a więc czas na kosmetyczne podsumowania. Nie miałam najmniejszego problemu z wytypowaniem produktów, które w tym miesiącu towarzyszyły mi najczęściej. Nieskromnie przyznam, że wspaniała jest ta moja gromadka. Doprawdy, same perełki, które bez najmniejszego wahania mogłabym Wam polecić. Jak prezentują się hity kosmetyczne czerwca?

Hity kosmetyczne czerwca | Dior, Zoeva, Phenome, Clarins, Geomar

Na początek pielęgnacja i wspaniały peeling solny Geomar. Dla tego produktu zarezerwowałam osobny post, ale zdradzę Wam, że jest rewelacyjny. Ogromna pojemność 600ml, bardzo korzystna cena ( ja kupiłam go w promocji za 49zł ), mnogość wariantów zapachowych oraz efekt gładkiej, porządnie oczyszczonej skóry - wszystko zasługuje na pochwałę. Polubiłam się z nim już od pierwszego użycia i planuję dokupić sobie inne formuły. Peelingi Geomar kupicie w perfumeriach Douglas.

Kolejny produkt, który wskoczył na podium to Nourishing Bath&Shower, czyli cukrowy żel do mycia ciała firmy Phenome. Mój egzemplarz to wprawdzie ta mniejsza pojemność 50ml, ale i tak zdążył zrobić na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Podobnie, jak pozostałe produkty z asortymentu Phenome, tak i ten opracowany został na bazie bezpiecznych czynników myjących, ekologicznych wód roślinnych oraz organicznych ekstraktów, dzięki czemu dostarcza skórze potrzebnych substancji odżywczych i nawilżających bez naruszania jej bariery hydrolipidowej. Piękny, ciepły zapach oraz cudowne właściwości myjące czynią z niego ciekawą propozycję dla osób, które przykładają szczególną uwagę do naturalności używanych kosmetyków. Ponadto żel wykazuje się naprawdę dobrą wydajnością, przez co cena przestaje być zbyt wygórowana. Mniejszą pojemność kupicie w cenie 22zł, natomiast standardowe 250ml to wydatek rzędu 65zł. 

Zachęcam do kliknięcia w etykietę Phenome, skrywającą inne perełki tejże marki, które miałam okazję używać.

Ostatnim pielęgnacyjnym hitem czerwca jest pianka oczyszczająca do cery mieszanej i tłustej firmy Clarins. O tym produkcie pisałam osobną recenzję, więc odsyłam właśnie do niej, wystarczy kliknąć w podlinkowaną nazwę. Polecam ją zwłaszcza osobom, które na co dzień borykają się z przetłuszczającą się skórą - pianka świetnie oczyszcza, pozostawiając uczucie dogłębnego odświeżenia i ukojenia. Ogromnie polubiłam tę specyficzną formułę i używam z największą przyjemnością. 


Dwa kolejne hity czerwca to sprawdzone produkty, których używałam i używam do makijażu.

Zoeva 126 Luxe Cheek Finish to pędzel wykończeniowy, który sprawdzi się przy aplikacji pudrów, róży, czy bronzerów. Wykonany został z mieszanki włosia naturalnego i syntetycznego, a jego niewielki rozmiar i miękkość sprawiają, że praca z nim to czysta rozkosz. Idealnie wpasowuje się pod kości policzkowe, dlatego głównie używam go do konturowania twarzy, ale nie tylko. Jest to jeden z tych pędzli, którym mogę w całości wykończyć makijaż, poczynając od pudru na różu kończąc. Jednym słowem bardzo uniwersalny. Mam go już kilka miesięcy i absolutnie uwielbiam. Doskonale sprawdza się podczas wyjazdów, gdy zawartość kosmetyczki musimy mocno ograniczyć, a jednocześnie zależy nam na precyzyjnym makijażu. Pędzel jest mięciutki, nie odkształca się, z łatwością daje się oczyścić z pozostałości kosmetyków, a pranie nie powoduje utraty włosia. Jak widzicie na zdjęciach kolor wciąż jest śnieżno biały, pomimo codziennego używania i częstego prania. Cena tego pędzla to 59,90zł. Mój białasek kupiony został na niezawodnym Minti. Polecam pędzle Zoeva, są doskonałe!

Podkładem, którego używam ostatnio najczęściej jest Diorskin Forever, marki Dior w odcieniu 020.  Miałam ogromną ochotę, by go wypróbować, dlatego na moment odstawiłam ukochane minerały. Idealnie wstrzeliłam się w czasie, gdyż czerwiec nie należał do najgorętszych miesięcy, a ten podkład to naprawdę mocny zawodnik i obawiam się, że w upalne dni będzie zbyt ciężki. Rewelacyjnie kryje nie tworząc maski, nie podkreśla suchych skórek, aczkolwiek cera musi być dostatecznie nawilżona, a co dla mnie najistotniejsze - nie wchodzi w pory i drobne zmarszczki. Kapitalnie stapia się ze skórą, tworząc fajny, naturalny efekt. Podkład jest raczej suchy i trzeba szybko z nim pracować, by nie zastygł i nie spowodował powstania nieestetycznych smug. Moja przetłuszczająca się cera przyjęła go zaskakująco dobrze, nie pojawiły się żadne niespodzianki, czy wypryski. Zupełnie nie czuję go na twarzy, nie ciemnieje w ciągu dnia i jest bardzo trwały - w zasadzie zmywam go dopiero podczas wieczornego demakijażu. Jestem nim zachwycona, bo znalazłam idealny podkład na większe wyjścia, gdy zależy mi na trwałości makijażu i nieskazitelnym wygladzie. Odcień 020 to śliczny, naturalny beż bez różowych tonów. Cena podkładu Diorskin Forever to ok 160zł, w zależności od perfumerii. Mój egzemplarz nie jest pełnowymiarowym kosmetykiem, ale właściwości pozostają takie same.


Oto moja gromadka ulubieńców czerwca. Koniecznie napiszcie, czy znacie te produkty i jakie jest Wasze zdanie na ich temat. Jeśli macie ochotę to pochwalcie się swoimi hitami :)

Pozdrawiam:)



IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    KOMENTARZE:

45 komentarze:

  1. Uwielbiam podkłady Diora oraz kosmetyki Clarins'a i Phenome, a do zakupu pędzli Zoeva dopiero się przymierzam :) Pozdrawiam Iwonko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Peeling to faktycznie olbrzym :) W takiej cenie warto spróbować, jeśli ktoś lubi peelingi solne ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajne perełki! Znak jedynie peeling Geomar, przyznaję, że jest świetny :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pomyśleć, że nie znam ani jednego kosmetyku :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam ochotę na ten podkład i pędzel :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ciekawe produkty Iwonko :) pedzle Zoeva bardzo lubie i chetnie uzywam.
    no i lubie te marke bo to jest nasza niemiecka produkcja!

    OdpowiedzUsuń
  7. szukam dobrych pędzli, a tu znowu ktoś poleca Zoeva :)
    muszą naprawdę byc dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj kuszą mnie te pędzle Zoeva!

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawe produkty, ale muszę przyznać, że żadnego nie znam. ..
    pozdrawiam serdecznie
    Marcelka Fashion :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Diorskin to mój ukochany podkład, po tym jak wykończę swoje zapasy na pewno do niego wrócę. Bardzo lubię to jak stapia się z moją skórą i kryje. Jak dla mnie numer jeden od długiego czasu

    OdpowiedzUsuń
  11. czekam na pieniążki i lecę zakupić w końcu jakiś pędzel Zoeva :) chyba padnie na jakiś do eyelinera.

    OdpowiedzUsuń
  12. Diorskin Forever masakrycznie ciemniał mi na twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  13. Na ten podkład Diora też miałam chrapkę dopóki nie wypróbowałam azjatyckich kremów bb. Od kiedy ich używam - przepadłam i nie kuszą mnie podkłady ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przymierzałam się do zakupu tego podkładu, ale po zużyciu kilku próbek stwierdziłam, że jest dla mnie za ciężki. Zdecydowanie lepiej sprawdza się u mnie Lancome - Teint Idole Ultra 24h ;)
    Zainteresował mnie peeling, muszę go kupić podczas pobytu w Polsce :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajne produkty wybrałaś :) Muszę kiedyś wypróbować ten podkład i piankę. Zoevę bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
  16. Dotychczas nie było mi po drodze z marką Clarins, ale nadrobię, nadrobię:)
    Marzy mi się cały zestaw pędzli Zoeva, ale jak pomyślę o cenie... chyba jednak zostanę przy sprawdzonej metodzie kupowania po jednym :)

    OdpowiedzUsuń
  17. O tak, pojemność zacna:) Wiesz, że ja dotychczas unikałam peelingów solnych? Kiedyś miałam bolesną przygodę i jakoś tak zraziłam się do nich... powolutku odkrywam jednak, że nie wszystkie peelingi solne powodują nieprzyjemne doznania cielesne haha:) Ten tu oto jest bardzo fajny, dlatego z pewnością kupię kolejne wersje:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Masz tę sama wersję, czy inną? Zastanawiam się właśnie, na którą teraz postawić:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Och, zapewne wszystko przed Tobą:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Iwonko ja miałam tylko taką saszetkę. Na całe opakowanie się nie zdecyduję, bo osobiście bardziej odpowiadają mi cukrowe od solnych ;-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ach, takie buty. No to myślę dalej... :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Co do podkładu to proponuję skorzystać z próbek... to jest kosmetyk z rodzaju tych cięższych i nie wiadomo, jak będzie leżał:) Mnie zachwycił, bo pomimo mocnego krycia i trwałości nie robi mi na twarzy maski.
    A pędzel polecam w ciemno! Zresztą wszystkie, które mam od Zoevy są cudowne... miękkość włosia jest rewelacyjna:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Tak, tak wiem:) Macie prawdziwą perełeczkę:) Chciałabym powiększyć swoją kolekcję... marzy mi się ten zestaw do twarzy... zresztą do oczu też hihi:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Widocznie coś w tym jest:) A tak na serio, to naprawdę, spokojnie możesz zainwestować w pędzle Zoeva - może nie są najtańsze, ale ich jakość, wykonanie, prezencja... jak to było w tej reklamie? o, już wiem! - " niemiecka precyzja" :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Wybór jest tak ogromny, że nie da sie znać wszystkiego, ale te produkty polecam:)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja tak kręciłam się wokół niego już dłuższy czas, a to próbkę wzięłam, a to koleżance podebrałam i kusił mnie, oj kusił:) Jestem z niego bardzo zadowolona! Może na lato niezbyt sie nadaje, bo osobiście wolę podczas upałów nosić coś lżejszego, albo puder mineralny, ale na jesień, zimę będzie idealny:)

    Masz jeszcze jakąś podkładową perełeczkę w zanadrzu?

    OdpowiedzUsuń
  27. Do eyelinera mam ten wykrzywiony, nie pamietam numeru. Jest spoko, ale do malowania precyzyjnej kreski wolę proste, cieniutkie pędzelki lub pisak:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Serio? U mnie nic takiego się nie dzieje. Miałam nadzieję, że nie bedzie sie utleniał, bo to koszmarnie wygląda i na szczęście jest ok:) A może spróbuj 'zaimpregnować' jakimś innym kremem :D

    OdpowiedzUsuń
  29. dzięki :) przekonałaś mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. U mnie tradycyjne podkłady odeszły w zapomnienie na rzecz podkładu mineralnego AM, ale czasem mam ochotę wypróbować coś innego - taka babska ciekawość:)

    OdpowiedzUsuń
  31. W rzeczy samej, lekki nie jest, ale u mnie swietnie się sprawdza:) Swego czasu miałam ogromną chęć na podkład Lancome, ale jakoś odeszła. Sprawdzę sobie przy okazji w drogerii, być może się skuszę:) Trwały jest? No i jeszcze interesuje mnie stopień krycia, bo muszę zakryć troche przebarwień:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Najlepsze:)
    Pianka jest super, polecam:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Bardzo trwały! Na mojej mieszanej, kapryśnej cerze trzyma się praktycznie calutki dzień i to bez przypudrowania, matuje też super. Krycie ma średnie, ale myślę, że z przebarwieniami poradzi sobie bez problemu, gorzej z jakimiś większymi wypryskami, ale te zawsze można zatuszować korektorem ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Tak na zimę zdecydowanie jest lepszy. Aktualnie mam podkład mineralny z MAC, ma bardzo delikatne krycie i mocno rozświetla, po tym jak doszłam z moją skórą do ładu to sprawdza się idealnie, ale już u mojej koleżanki nie działa tak dobrze

    OdpowiedzUsuń
  35. Oj to teraz jestem szczerze zainteresowana:) Większych wyprysków na szczęście nie mam, a jak wyskoczy coś niespodziewanie, to - tak jak piszesz - pomoże korektor:)
    Będę musiała przyjrzeć się mu bliżej, dziękuję za odpowiedź:)

    OdpowiedzUsuń
  36. Z Maca uwielbiam pomadki, mam też słynnego Blota i nie mniej popularny rozświetlacz S&G...:) podkładów nie znam, ale rozświetlenie twarzy to raczej efekt nie dla mnie, wolę jak podkład delikatnie matuje, a rozświetlenie toleruję jedynie miejscowo:) Moja tłusta cera daje mi naturalny błysk, który muszę trzymać w ryzach, bo świeciłabym się, jak choinka:)

    OdpowiedzUsuń
  37. Kupowanie po jednym pędzlu to tez mój sposob :D

    OdpowiedzUsuń
  38. Mam matową pomadkę i zdecydowanie jest moją ulubioną.

    OdpowiedzUsuń
  39. No dokładnie :D Uzbiera się komplet :D

    OdpowiedzUsuń
  40. Mam jeden peeling solny z Welness&Beauty w takim fajnym słoiczku :) Bodajże masło shea i migdał i zostawia po sobie fajną warstewkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  41. Dla mnie natomiast minerały to kompletne dno. W ogóle się u mnie nie sprawdziły i do dnia dzisiejszego nie rozumiem tych wszystkich zachwytów na ich temat ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. A jakich minerałów używałaś? Wiem, że opinie na ich temat często są skrajne, ale wiem też, że dużo zależy od firmy i formuły:)
    Ja używam matującej i jestem bardzo zadowolona, swego czasu minerały wpłynęły bardzo pozytywnie na stan mojej skóry:) ale już formuła kryjąca tej samej firmy była do kitu -ważyła mi sie na twarzy i ogólnie wyglądałam niekorzystnie.

    OdpowiedzUsuń
  43. Matujących z Anabelle Minerals. Ale miałam także próbkę kryjącej i było to samo. Ale nie tylko podkłady się u mnie nie sprawdziły, bo z różem było to samo. Moja cera po prostu nie toleruje sypanców i dla mnie to istne przekleństwo i uważam, że ni ma to jak płynna formuła :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)