Co u mnie? Podsumowanie i plany na najbliższe tygodnie


Marzec to miesiąc, który jak żaden inny przywodzi na myśl wiosnę... jeszcze chwila i będziemy cieszyć się słońcem ( którego wyjątkowo już mi brakuje ), wyższymi temperaturami i lżejszą garderobą. Weźcie głęboki wdech... czujecie to? :D.
Odnoszę wrażenie, że luty to taki symbol i umowna granica, której przekroczenie zwiastuje rychłe nadejście cieplejszych miesięcy. Pomyślałam więc, że początek miesiąca będzie świetną okazją do tego, aby zamknąć rozdział zatytułowany "zima" i zaplanować kilka punktów, które chciałabym zrealizować w ciągu kilku najbliższych tygodni, by w dobrym nastroju powitać najpiękniejszą porę roku.
Co u mnie? Podsumowanie i plany na najbliższe tygodnie
Zima kojarzy mi się z trzema epizodami: mrozem, Świętami Bożego Narodzenia i Sylwestrem. Cała reszta to tylko tło, które w mniejszym lub większym stopniu wpływa na moją codzienność.

Grudzień - pomimo zimnej aury - to mimo wszystko jeden z sympatyczniejszych miesięcy w roku i cały podporządkowany jest gorączkowym przygotowaniom do jego końcówki. Święta w ubiegłym roku spędziliśmy tradycyjnie, wśród najbliższych, w przyjemnym, wesołym nastroju, by następnie oddać się szaleństwom nocy sylwestrowej w gronie przyjaciół. W nowy rok weszliśmy z przytupem i... bolącą głową :). Taki urok.


Moja zimowa aktywność spada właściwie do minimum niezbędnego, by wyjść z domu do pracy i z powrotem. Najchętniej zaszyłabym się w domu, pod ciepłym kocem, by z lubością oddawać się ulubionej zimowej czynności, czyli drzemce. Brak słońca i niskie temperatury wpływają na mnie wyjątkowo destabilizująco i zniechęcająco, dlatego na czas zimy zapominam właściwie co to ćwiczenia, basen, czy jakakolwiek aktywność fizyczna. Być może ten zastój i spadek oporności spowodował, iż w styczniu złapało mnie ostre zapalenie gardła, a koniec końców pochorowali się wszyscy domownicy, po kolei, jedno po drugim. Tak więc styczeń upłynął nam pod znakiem recepty i apteki, a jedyną rozrywką było oglądanie filmów on-line. Z nadzieją patrzyłam w przyszłość i z niecierpliwością czekałam na nadejście słonecznych dni, których tej zimy było jak na lekarstwo.

W lutym było już nieco lepiej - miesiąc krótki, w perspektywie marzec i nadejście wiosny. Człowiek nabiera chęci do życia i energii, by obudzić się z zimowego letargu. Aktywność w naszym mieszkaniu powoli wracała do stanu normalnego, zrobiło się głośniej, śmieszniej, weselej, sympatyczniej. Nawet się nie obejrzeliśmy i mamy marzec, a wraz z nim namiastkę wiosny... stąd już tylko rzut beretem do lata, prawda? 

W związku z czym w głowie zrodziło się kilka pomysłów na zbliżające się tygodnie, by przywitać ją godnie i w dobrym nastroju. Typowo kobiece, wiosenne przemyślenia, jedno grubsze wyzwanie i trochę planów.

Marzec miesiącem bez słodyczy

To właśnie to wyzwanie, o którym wspomniałam Wam rano na moim Instagramie. Dyskusja, która się wywiązała w komentarzach pozytywnie mnie zaskoczyła, bo po raz kolejny miałam możliwość przekonać się jak ogromnym wsparciem jesteście nie tylko dla mnie, ale i dla siebie nawzajem :) To naprawdę miłe obserwować taką jedność.
Jak wyżej postanowiłam całkowicie zrezygnować w marcu ze słodkości. Nie bez żalu i pełna obaw odstawiam słodkości. Koniec z czekoladą ( już się boję ), ciasteczkami ( z tym będzie łatwiej ), batonikami, cukierkami, domowymi wypiekami - totalny odwyk. Jeden taki eksperyment mam już za sobą i wiem, że najgorzej jest na początku, gdy każda kawa jednoznacznie kojarzy się z kawałkiem czegoś słodkiego.
Zamierzam zastąpić je zdrowymi przekąskami typu suszone daktyle, czy figi, które same w sobie są na tyle słodkie, że powinnam poczuć ukojenie. Trzymajcie kciuki, a ja będę trzymała swoje za wszystkie osoby, które już zadeklarowały przyłączenie się do mojego wyzwania. W grupie raźniej! Za miesiąc zdam relację :). Jeśli tylko poczujesz potrzebę i chęć, by przyłączyć się do mnie, oczywiście zapraszam.

Porządek w garderobie

Wiosna zobowiązuje do odświeżenia swojej garderoby, więc ochoczo przystępuję do działania. W planach mam uprzątnięcie, posegregowanie i pozbycie się wszystkiego, co zalega zajmując miejsce, a co jest mi absolutnie zbędne. Koniec z przekładaniem z kąta w kąt, z półki na półkę. Przypuszczam, że poleci połowa ubrań, dlatego z przyjemnością stworzyłam listę artykułów, które chętnie widziałabym w swojej szafie i powoli wykreślam kolejne pozycje. Mój spis obejmuje rzeczy uniwersalne, proste i kobiece, czyli takie, które bez trudu będę mogła połączyć w udane zestawy. Moim celem nie jest totalny minimalizm, ale rozsądek i tym głównie zamierzam się kierować.

Aktywność fizyczna

Postanowiłam połączyć 'słodkie wyzwanie' ze zwiększeniem aktywności. Nie nastawiam się na dźwiganie ciężarów, siłownię 5 razy w tygodniu, czy basen codziennie, bo wiem, że prędzej, czy później bym poległa i sfrustrowana zjadła batonik :). Planuję zacząć delikatnie, by powoli obudzić się z zimowego snu. Czas rozruszać kości... przez zimę odłożyło się tu i ówdzie, a mając w pamięci swoją wagę i samopoczucie, gdy ważyłam 12 kilogramów więcej, moja motywacja wzrasta. Droga, by zrzucić ten nadprogramowy balast była kręta i często pod górkę, dlatego nie zamierzam zafundować sobie powtórki z wątpliwej jakości rozrywki. Na początek powrócę do sprawdzonego treningu z Mel B, kolejne etapy będą łatwiejsze do wdrożenia.

Czas na przyjemności

Na koniec część idylliczna i najważniejsza zarazem - małe przyjemności. Postanowiłam ich sobie nie odmawiać, by samopoczucie dotrzymało kroku obowiązkom i by realizacja wiosennych planów i założeń była łatwiejsza. Książka, wzmożona pielęgnacja ciała, częstsze wizyty w saunie, spacery - to wszystko to drobnostki, które w efekcie przekładają się na samoocenę i dobry nastrój. Chciałabym przywitać wiosnę z uśmiechem! Macie swoje sprawdzone sposoby na relaks? Jak odzyskujecie siły po ciężkim dniu? Co daje Wam ukojenie? Wiadomo, zakupy to zawsze dobry pomysł, ale z wiosną zaplanowałam większą oszczędność, by spełnić jedno z moich marzeń, dlatego wszelkie sprawunki będą mocno kontrolowane :). Jeśli mowa o przyjemnościach, to zapragnęłam zadbać też o moje Czytelniczki i w planach mam mały upominek, także bądźcie czujne :)



To już koniec, nie ma tego tak dużo prawda? Macie swoje wiosenne postanowienia?
Udanego tygodnia!



IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    KOMENTARZE:

43 komentarze:

  1. Ania Zarzycka1 marca 2015 23:32

    ja uwielbiam chodzić na siłownię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tez myślę o powrocie na siłownię :) Trzymam kciuki za Twoje plany :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mogła bym stwierdzić podobnie. W styczniu totalne obniżenie nastroju później choroba. Klapa z ćwiczeniami. Rozpasanie ze słodkim. Ale jest marzec. Trzeba śpiąc pośladki i zabrać się za siebie. Powodzenia w twoim zmianach. Słodkiego nie wyklucze calkiem. Ale juz używam ksylitol do słodzenia a czekoladę zamieniam na gorzką. Jednak calkiem sobie odmówić nie mogę bo wpadnę w dołek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na szczęście wiosna coraz bliżej. :) Chyba czas na realizację noworocznych postanowień, które układają się w mniej więcej podobne punkty. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiosnę już czuć w powietrzu :) U mnie nadchodzi sporo zmian związanych z macierzyństwem, póki co jednak podchodzę do tematu na spokojnie i bez szaleństw. Ruszam dziś na jogę, bo po ziemi tez czuję się lekko przykurczona, a do tego coraz większy brzuszek robi swoje ;) Co do słodyczy to też staram się ich nie jeść. Wczoraj np. zrobiłam przepyszne sezamki wg przepisu Megdil z Insta, polecam!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie też marzec będzie miesiącem bez słodyczy ;) nie jest to dla mnie aż tak duże wyzwanie, bo poza okresowymi zachciankami mogę bez nich żyć. Wracam do biegania, chcę więcej grać w squasha ale też ciekawa jestem, jakie masz sprawdzone treningi z mel b? Polecisz cos?

    OdpowiedzUsuń
  7. Życzę powodzenia w niejedzeniu słodyczy - może nie być łatwo :) zima mnie też kojarzy się głównie ze Świętami i Sylwestrem - w tym roku mrozu większego nie doświadczyłam :) Pozdrawiam i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. po wczorajszym dniu, w którym nie ruszyłam nawet najmniejszego kawałka czegoś słodkiego dołączam się do Ciebie... MARZEC BEZ SŁODKIEGO :)) obym dała radę... chciałabym również zacząć biegać, niestety moja choroba bardzo mi w tym przeszkadza, ale dla chcącego nic trudnego, kiedyś trzeba zacząć :) jeśli chodzi o porządek w garderobie... oj też muszę przejrzeć i usunąć wszystko, co leży nie używane przez dłuższy czas i wtedy się okaże co mi trzeba kupić ;)
    Trzeba zrobić wiosenne porządki nie tylko w szafie ale również ze sobą...
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie marzec pełen nowych wyzwań - idę na kurs fotograficzny do lubelskiej szkoły fotografii :D poza tym kontynuacja basenu, jest dobrze..Ciężko u mnie z porządkiem w garderobie - muszę, potrzebuję aleee ...no to problem jest :)

    OdpowiedzUsuń
  10. W ramach wiosennych "rozruchów" kupiłam sobie hula hoop, trzeba popracować nad figurą przed sezonem. Jeszcze za wcześnie na efekty ale zabawa jest przednia, polecam :)
    Uwielbiam przedwiośnie, to jest ten czas, kiedy wszystko co najlepsze już się zaczyna ale jeszcze jest przed nami :))
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja już porządki w garderobie mam za sobą. Wyszło, że mam 60 par butów i zadnych się nie chcę pozbyć, za to w planach zakup kolejnych dwóch par :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wierzę, widać to po Twojej figurce Aniu:)

    OdpowiedzUsuń
  13. No ja właśnie na razie siłownię sobie odpuszczam, ale trzymam kciuki za Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zima ma to do siebie, że okropnie rozleniwia, ale tak jak piszesz: wiosna za pasem, więc trzeba wziąć się w garść:)
    Ja natomiast nie lubię gorzkiej czekolady i dla mnie nie mogłaby być zamiennikiem, więc wolę w ogóle nie jeść, by nie kusić losu haha:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja mocno ograniczyłam typowe noworoczne postanowienia, w zasadzie postawiłam sobie tylko kilka celów:) Ale wiosna zobowiązuje, trzeba wreszcie ruszyć tyłek z kanapy... zacznę od porządków, w sumie to też będzie jakiś wysiłek, czyż nie? :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uważaj na siebie kochana! fajnie, że postanowiłaś troszkę się rozruszać - spokojny wysiłek fizyczny potrzebny jest nawet ( a może szczególnie ) w ciąży i jeśli nie ma żadnych przeciwwskazań, to jestem jak najbardziej za:) Ile jeszcze przed Wami, który to już tydzień? Strasznie się cieszę Twoim szczęściem:*
    Sezamków spróbuję, w wolnej chwili pokuszę się o przetestowanie przepisu... ja za to przerzucam się na swojski chlebek, zaraz biegnę do kuchni wyrobić masę, a jutro pieczenie...już nie możemy się doczekać:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie powiem abym była wielka fanka gorzkiej ale że mlecznej nie mogę ze względu na wykluczenie mleka pozostawiam sobie furtkę awaryjną na złe dni.

    OdpowiedzUsuń
  18. Fajnie, że jest nas więcej, będzie raźniej:)
    Twoja sytuacja jest o tyle lepsza, że umiesz powstrzymać się na co dzień bez słodkości, u mnie zabrnęło to już za daleko, dlatego muszę przystopować, a znając siebie wiem, że jak nie przestanę ich jeść całkowicie, to ograniczenie się nie sprawdzi:)
    Widzę spore plany treningowe... u mnie z bieganiem trochę na bakier, jakoś nie mogę się przekonać do tej formy aktywności, chociaż mam kolegę maratończyka i nieraz kusi mnie, by chociaż spróbować. No cóż, może kiedyś:)
    Z treningów Mel polecam te krótkie, 10-15 minutowe zestawy na poszczególne partie ciała - brzuch ( mega hardcore ), pośladki, czy nogi. Można je fajnie połączyć w jeden pełny trening. efekty są, bo kiedyś z nią ćwiczyłam, tylko jak z każdą aktywnością - trzeba być systematycznym:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zawsze to jakieś wyjście:) dla mnie furtką będą suszone owoce, mam nadzieję, że dam radę:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Oj wiem i dziękuję za wsparcie:)
    Na szczęście zima w tym roku była dość łagodna i prawdziwych mrozów oraz śniegu było niewiele... i dobrze, wcale mi za nimi nie jest tęskno:)

    Ściskam:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Super Ewuś! czytałam twoją wiadomość na Instagramie, bardzo się cieszę, że postanowiłaś dołączyć:) Trzymam kciuki za Twoją silną wolę! I dokładnie, wiosenne porządki czas start:)
    Powodzenia i pamiętaj, nic na siłę, najważniejsze jest zdrowie:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Piękne zdjęcie i wspaniałe plany :) Do całkowitej rezygnacji ze słodyczy się nie przyłączę, bo wiem, że nie dam rady, ale porządki w garderobie i lekką aktywność fizyczną też mam w planach ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. I to jaki! Wysprzątałam dziś swoją garderobę, bez sentymentów. I kosztowało mnie to wiele godzin pracy i niesamowite zmęczenie ;) W końcu przymierzyć 10 par spodni, drugie tyle swetrów i jeszcze dwa razy tyle bluzek to jest wymagające zajęcie ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Justyna Wiśniewska2 marca 2015 20:13

    Oj u mnie zima to tlyko swięta ;D tez planuję nie jeść słodyczy ;) a i wróciłam do rowerka ;P powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  25. dziekuję... takie wspólne postanowienia bardzo motywują... tak więc ja tez trzymam kciuki za nas wszystkie/wszystkich...
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  26. Lekarz też zaleca mi spokojny ruch, także wszystko pod kontrolą :) Dziś dokładnie mija półmetek czyli 20 tydzień :) Ja, a właściwie my, bo mąż też szaleje ze szczęścia, jesteśmy strasznie szczęśliwi :D Teraz sobie myślę, że już wcześniej mogłam podjąć tę decyzję. Ty już masz nastoletnią córkę, tak?
    U mnie chlebek własnego wypieku króluje od jakiegoś czasu, pycha :) Jak Tobie się udał?

    OdpowiedzUsuń
  27. Akurat to zdjęcie Aniu nie jest moje tylko pochodzi z darmowego banku zdjęć:)
    Ja już 3 dni mam za sobą...jeszcze tylko 28...hmm:) jeszcze za wcześnie, by rzec: już z górki:))))
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Trzymam kciuki za Twoje postanowienia i plany:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetnie, że postawiłaś na samorozwój, też chętnie bym na jakiś kurs poszła, ale w moim miasteczku chyba nie ma fanów fotografii:) Przypuszczam, że efekty niedługo będziemy podziwiać na Twoim blogu:)
    Basen to świetna forma aktywności, ale i relaksu, a ten zawsze jest potrzebny.
    Ach te nasze garderoby, czasem ciężko nad nimi zapanować... czy u Ciebie bałagan też robi się SAM? :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Hula hoop nigdy nie było moją mocną stroną, nogą, ręką ok, ale zakręcić i utrzymać je w talii to było coś.
    Buziaczki Małgosiu, wszystkiego dobrego:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Aj takie wyzwania - w zasadzie to tylko jedno, reszta postanowień to raczej rozsądek - jak nie zrobie porządku w szafie, to niedługo nic w niej nie znajdę:)
    Dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Można się porządnie spocić haha:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Półmetek, ale ten czas leci! To już pewnie i płeć jest Wam znana... mieliście jakieś oczekiwania w tym temacie?
    Moja pannica w lipcu skończy 15 lat, a dopiero ją na rękach nosiłam... tzn. teraz też wskakuje, ale ciężar wskazuje na znaczny przyrost haha:) Kiedyś piekłam chleb, taki prawdziwy na zakwasie i smak był nieporównywalny do tego sklepowego, więc wracam do ulubionych i co ważne - zdrowych nawyków:) coś słabo mi wyrósł, próbuję rozwikłać dlaczego, ale może po prostu to nie był udany debiut haha...za tydzień będzie lepiej:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Lubię przygotowania do wiosny i nawet mały porządek w szafie sprawia, że czuję się jakaś lżejsza i lekka;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Wiem, co masz na myśli... przedwiośnie sprawia, że wracają chęci, aby zrobić coś więcej, niż wstać i iść do pracy:) Ja oprócz typowych porządków lubię też otworzyć okna i wpuścić trochę promyków do mieszkania:) Już niedługo - długoterminowe prognozy są baaardzo optymistyczne i mówią nawet o 20 stopniach pod koniec marca !

    OdpowiedzUsuń
  36. Justyna Wiśniewska3 marca 2015 21:37

    Przyznaję sie poległam już dziś na słodyczach a to tylko dlatego, ze mam gorączkę ;D

    OdpowiedzUsuń
  37. Kurcze, ja właśnie też coś niewyraźnie się czuję, tak jakby jakies przeziębienie mnie brało:(

    OdpowiedzUsuń
  38. Iwonko zainspirowałam się Twoim postem i napisałam na jego podstawie swój... mam nadzieję, że się nie pogniewasz, oczywiście napisałam, że mój post jest zainspirowany Twoim i podałam adres Twojego bloga :))
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  39. Kochana, jakże mogłabym się gniewać... cieszy mnie, że znalazłas na moim blogu coś, co Cię zainspirowało:)
    Zaraz jestem u Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
  40. Justyna Wiśniewska4 marca 2015 18:14

    No to witaj w klubie ;*

    OdpowiedzUsuń
  41. Czas leci niesamowicie! Płeć jest nam znana, to jest syn :) Co do oczekiwań to mąż wiadomo, skrycie marzył o synu właśnie, a mnie było wszystko jedno :)
    15 lat? To już duża pannica, zaraz będzie dorosła :)
    Co do chleba to na pewno w końcu się uda, grunt to się nie poddawać i ćwiczyć aż będzie taki jak chcemy :) Powodzonka w takim razie :*

    OdpowiedzUsuń
  42. Z chęcią podkradam od Ciebie uporządkowanie szafy - taki bilans czego potrzebuje, a czego na pewno nie mi się przyda :) U mnie styczeń i luty płynął jedzeniowo i ćwiczeniowo świetnie, a marzec to początek potknięć na każdym kroku i końcowej gleby... Dobrze, że jutro jest poniedziałek i nowa kartka w kalendarzu :) Liczę na powstanie w może gorszej formie wyjściowej, ale powstanie! :D Trzymam kciuki, w końcu jeszcze połowa marca przed nami!
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)