TAG Alfabet


Aniu, wywołałaś mnie do tablicy, więc oto jestem. Żywię nadzieję, że zaliczenie mam w kieszeni... przygotowałam się :).

A jak Ambicja
Od zawsze stawiałam sobie ambitne cele, a moment ich realizacji dawał tak ogromne zadowolenie z samej siebie, że aż uskrzydlał. Powiem Wam, że ta cecha jest jak medal, który ma dwie strony - z jednej cieszą efekty, ale z drugiej nieoczekiwana porażka kompletnie deprymuje. 

B jak Blog
Pierwsze skojarzenie było tak oczywiste, że aż banalne, więc nic odkrywczego nie napiszę. Lubię swojego bloga, a kilka interesujących projektów, które błądzą na razie w mojej głowie szukając sposobu na realizację, sprawia, że zapowiada się naprawdę  ciekawie. Angażuję w to miejsce coraz więcej siebie, ale daje mi to ogromną satysfakcję.

C jak Czekolada
Cóż tu pisać? Niejednokrotnie pisałam, że mam do niej słabość i w zasadzie nic się nie zmieniło, ale też nie planuję żadnych zmian. Karmię swój cellulit, choć obiecałam, że do lata przepędzę go w trzy diabły. Słaba ja :)

D jak Dom
Nie ściany, nie meble, ale osoby, które go zamieszkują są najważniejsze. Tak, jestem szczęściarą, że mam blisko siebie wspaniałe osoby, które dają mi poczucie spełnienia, stabilizacji, satysfakcji, że znoszą moje humorki, gorsze dni i momenty słabości, że wywołują uśmiech, spokój, czasem łzy radości, że są dla mnie wsparciem. Bez nich byłoby zupełnie inaczej...:)

E jak Elegancja
Koszule, żakiety, spodnie w kant lub sukienki... ach, uwielbiam taki styl. Kobieta w koszuli to dla mnie absolutny fenomen, a niech ma jeszcze do niej krawat lub spinki i jestem kompletnie uwiedziona. Zawsze przyciągnie mój wzrok i przeważnie za każdym razem obejrzę się za nią na ulicy. Śmiało mogę powiedzieć, że kobieta w koszuli to mój fetysz :).

F jak Furia
Dzikie napady złości mam już za sobą. Nie wiem, czy winny jest wiek, czy życiowa stabilizacja, ale zauważyłam, że wyciszyłam się i nie wpadam w dziki szał o byle co. Częściej się uśmiecham, jestem bardziej wyrozumiała, szukam usprawiedliwień dla zachowań, które kiedyś w jednej chwili wyprowadziłyby mnie z równowagi. Osiągnęłam taki błogi spokój. Aż trudno uwierzyć, że jestem tą samą osoba, co kiedyś, gdy furia była moim drugim imieniem.

G jak Głód
W moim rankingu plasuje się na podium wśród niedogodności cielesnych... gorszy jest chyba tylko ból zęba. Staram się tak planować posiłki, by nie dopuścić do uczucia głodu, wierzcie mi - wolę zjeść jakąś niezdrową przekąskę, niż usłyszeć złowróżbne burczenie, które prowadzi wprost do mdłości, bólu głowy, ogólnego osłabienia i spadku aktywności. Nie cierpię być głodna i podziwiam osoby, którym ten stan nie przeszkadza i mogą normalnie funkcjonować z pustym żołądkiem. Ja w takiej sytuacji nie nadaję się do niczego i nie ma ze mnie pożytku.

H jak Humor
Moje poczucie humoru jest dość specyficzne i osoby, z którymi nie jestem w zbyt bliskich relacjach mogą poczuć się w moim towarzystwie nieswojo. Ciężko mi opisać dokładnie o co chodzi, to coś takiego jakbym mówiła na poważnie, a w rzeczywistości jest podszyte nutką ironii. To taki smaczek, który inteligentny i  wprawny obserwator dość szybko wychwyci i poprawnie zinterpretuje. Ci, którzy nie zrozumieją pomyślą, że jestem co najmniej dziwna, a nawet mogą się obrazić. 

I jak Instagram
Długo byłam przeciw, ale pomyślałam 'raz kozie śmierć' i założyłam konto na Instagramie. I wiecie co? To rzeczywiście wciągające. I nieprawdą jest, że jest sztuczny, że na pokaz, choć nie przeczę, że i takie profile tam znajdziecie. Dla mnie to genialny sposób na szybką komunikację, płynną wymianę myśli i wspaniały dodatek do bloga. Jestem na tak... może i do FB w końcu się przekonam?

J jak Ja
Długo błądziłam w tych poszukiwaniach i choć nie wszystko jest jeszcze dopracowane, to na chwilę obecną mogę z całą stanowczością stwierdzić, że jest dobrze. Udało mi się dojść ze sobą do porozumienia, łatwiej odgaduję swoje potrzeby, wiem czego chcę, do czego dążę. Odnalazłam w sobie coś, czego długo nie dostrzegałam albo nie było właściwych osób, które pomogłyby mi to sobie uświadomić. Postanowiłam, że Ja nie będzie odkładane na jutro... życie jest zbyt krótkie, by odmawiać sobie przyjemności, czyż nie?

K jak Klaudia
Ta literka przywołuje najwięcej skojarzeń - Książki, Kuba, Kosmetyki, Komfort, Kawa, ale wybrałam to najbliższe memu sercu i najbardziej oczywiste.
Moja największa radość. Duma. Powód do uśmiechu. Nie mogło jej tu zabraknąć. Moja córka.

L jak Lena
Przepiękne imię, więc gdyby coś, kiedyś, to wiecie...

Ł jak Łagodność
Nie porównywałabym się jeszcze do baranka, ale jest zdecydowanie lepiej, niż kiedyś. Chyba się starzeję, bo coraz trudniej wyprowadzić mnie z równowagi. Przestałam się przejmować wszystkim, a w szczególności tym, co nie dotyczy bezpośrednio mnie lub moich bliskich. Szkoda mi na to zdrowia, czasu i energii. Mam swoje przemyślenia, ale nie dziamię już jadaczką bez opamiętania. Doprawdy sama jestem zaskoczona tą metamorfozą :)

M jak Muzyka
Moja stała towarzyszka, jest ze mną w drodze do pracy, podczas codziennych obowiązków, z nią odpoczywam, wspominam, relaksuję się. Potrafi mnie wzruszyć i rozweselić. Czy mam swój ulubiony rodzaj? Nie. Słucham wszystkiego w zależności od nastroju. 

N jak Nadmiar
Nie lubię gromadzić niepotrzebnych przedmiotów, ale do niektórych mam sentyment i trudno mi się z nimi rozstać. Wraz ze zmianami, które zaszły we mnie, zaczęłam zwracać uwagę na swoje otoczenie i nadmiar zaczął mnie przytłaczać. Zaczynam od szafy, bo jej opasłość budzi niepokój. Powoli kompletuję listę rzeczy, które chętnie bym w niej widziała - w większości są to kobiece, klasyczne fasony, które posłużą mi kilka sezonów. Ważne, by były dobre gatunkowo i w stonowanej kolorystyce, umożliwiające bezproblemowe łączenie. Ciekawa jestem, czy robicie spis potrzebnych elementów garderoby, czy idziecie na żywioł? Dajcie też znać, czy moja lista Was interesuje :)

O jak Obserwator
Jestem dobrym obserwatorem relacji międzyludzkich i z łatwością dostrzegam to, czego nie widać na pierwszy rzut oka. Kobieca intuicja? Szósty zmysł? Zwał, jak zwał, ale jedno jest pewne - mało co się przede mną ukryje. Lubię patrzeć, ale nie oceniać, przyglądać się, ale nie wtrącać. Obserwuję sobie ludzi wokół mnie i wyciągam wnioski, które zachowuje dla siebie, a jeśli jakimiś podzielę się z osoba trzecią, to jest bardziej, niż pewne, że finalnie okaże się, że miałam rację :)

P jak Pomadka
Kolejna literka, przy której się wahałam - pierogi, czy pomadka? Co jest bliższe memu sercu? Z całym szacunkiem do tego niebiańskiego przysmaku, wybrałam pomadkę :), ponieważ - tuż obok różu -  jest to mój uwielbiany i umiłowany kosmetyk. Nie bez powodu na mojej liście marzeń znalazły się kolejne egzemplarze, które z radością widziałabym w swoich zbiorach.

R jak Riko
Mordek nasz kochany, który ma w sobie tyle energii i radości, że spokojnie mógłby nimi obdarować niejednego leniucha i smutasa. Potocznie Riko, ale jak przystało na prawdziwego eleganta i przystojniaka ma też bardziej adekwatne imiona typu Rikardo, Ryszard... czy jak tam nam się powie. Reaguje na wszystko, a szczególnie na "chodź, to coś dostaniesz" :)

S jak Sukces
Dla każdego może znaczyć coś innego. Sferę prywatną zostawię dla siebie. Dla mnie sukcesem byłoby spełnienie  zawodowych marzeń i osiągnięcie celów, które przed sobą postawiłam. Ufam, że jakimś cudownym zrządzeniem losu uda mi się wszystko rozsądnie ogarnąć.

T jak Tulipany
Uwielbiam pod każdą postacią, ale w prywatnym rankingu wygrywają białe. Zresztą zamęczam Was nimi na Instagramie, czy na blogowych zdjęciach, więc nie było to trudne do zauważenia.

U jak Uroda
Wiadomo - uroda to pojęcie względne, ale nauczyłam się żyć ze swoimi kompleksami i je akceptować. Stwierdziłam, że nie warto zawracać sobie głowy czymś, na co nie mam wpływu, ale zacząć podkreślać te atuty, które są tego warte. Tak jest o wiele prościej i przynosi zaskakujące efekty, uwierzcie.

W jak Wycieczki
Małe i te większe. Chciałabym zacząć więcej podróżować i to niekoniecznie zaraz po świecie, choć byłoby miło. Na początek wystarczą mi krótkie, weekendowe wypady po Polsce. Zawsze chciałam zwiedzić Wrocław, przespacerować się po krakowskiej starówce, a w Warszawie zobaczyć coś więcej, niż stadion, zoo i złote tarasy ( pomimo, że bardzo je lubię :D ). Postaramy się, by wiosna, która tuż, tuż i coraz ładniejsza pogoda były wystarczającą zachętą.

X, Y jak ?
Naprawdę nic nie przychodzi mi do głowy... może gdybym miała X-Boxa albo na swojej drodze spotkała wielgachnego Yeti byłoby łatwiej, a tak to kompletnie nie wiem co napisać.

Z jak Zakupy
Tym optymistycznym akcentem zakończę dzisiejszy wpis :)



Nie będę wskazywała palcem, ale jeśli tylko masz ochotę odpowiedzieć na ten TAG, śmiało pisz i oczywiście daj znać, chętnie przeczytam Twoje literkowe zmagania :)

Pozdrawiam serdecznie



IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    KOMENTARZE:

35 komentarze:

  1. Moja sunia zawsze stała przy mnie zanim jeszcze zdążyłam dokończyć "damy nagrodę?" ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. ja również kocham tulipany :) miło Cię Kochana bliżej poznać :*

    OdpowiedzUsuń
  3. :) po przeczytaniu uśmiech na mojej buzi zagościł mamy trochę wspólnego
    tez Lubie tulipany
    tez zauważyłam w sobie większy spokój wewnętrzny
    tez kocham swojego psa
    tez uwielbiam na swoich ustach pomadki
    I bez muzyki moje życie nie byłoby tak kolorowe :)
    Pozdrawiam Cię gorąco miło było poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ricardo <3 Bella się w nim kocha po cichu ;)
    Miło mi Cię bliżej poznać

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak pięknie opisałaś Iwonko :) Mamy bardzo podobne odpowiedzi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Riko jaki słodki! Hmm pierogi czy pomadka - chyba tez wybralabym to drugie :) co do obsewowania relacji - ja "wywróżyłam" związek koleżance i koledze z osiedla ;) buziaki :)

    www.katsuumi.pl serdecznie zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  7. wspaniale Ci poszedl ten TAG i naprawde z ciekawoscia czytalam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Iwonko, bardzo się cieszę, że odpowiedziałaś na tag :) Czytałam go z prawdziwą przyjemnością :) Mi wciąż zdarza się wpaść w furię, ale po Twojej refleksji na ten temat mam nadzieję, że kiedyś i mi to minie ;) Co do koszul, ja ich nie cierpię ;) Tzn. na kimś mi nie przeszkadzają, ale sama bardzo nie lubię ich nosić. Mam w szafie jedną, bo tak wypada, ale leży nieużywana.

    OdpowiedzUsuń
  9. Furia i humor - to nas z pewnością łączy :) szkoda mi już czasu na gniew, histerię, kłótnię. Nie muszę mieć racji za wszelką cenę i uznaję, że przychodzi taki moment w dyskusji kiedy trzeba uznać, że każdy ma swoje racje, tak po prostu. A humor? ja to nazywam specyficznym poczuciem humoru :) słyszała określenie, że to złośliwość. Ale nie zgodzę się. To inteligentna wersja poczucia humoru ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Justyna Wiśniewska22 lutego 2015 21:51

    'Moja duma' piękne ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak za tagami nie przepadam, ten mi się podoba. Jeśli chodzi o furię, to u mnie się objawia warknięciem. Jak u Ling w "Ally Macbeal" :) Koszule też lubię, choć te uczucie objawia się u mnie mniej emocjonalnie :) :) :) Co do zakupów, to w większości są planowane i przemyślane. Miło było Cię bliżej poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Iwonko ciekawy post :) tez mam tak, jak jestem glodna to od razu mi zle, niedobrze i kreci sie w glowie. litra W podoba mis ie najbardziej! Qycieczki - uwielbiam podorozowac :)

    pozdarwiam Cie serdecznie :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Dla smakołyków zrobia wszystko haha:) Mądre bestyje:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Tulipany są takie piękne i jak żadne kwiaty kojarzą mi się z wiosną :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mamy więcej wspólnego, niż mogłybyśmy przypuszczać:)
    Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Powiem mu, pewnie się ucieszy, bo łakomy jest na komplementy i pochwały :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziekuję Dorotko, pisałam co mi w duszy gra:) Muszę zerknąć na Twoje odpowiedzi

    OdpowiedzUsuń
  18. Dla mnie to był nie lada kłopot, by wybrać, bo i jedno i drugie bliskie memu sercu... lub żołądkowi, w przypadku pierogów :)
    A wiesz, że ja zawsze wyniucham nowy romans? Pracuje w ogromnym skupisku ludzi, więc mam pole do popisu:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Cieszę się Karolinko:) Buziam:*

    OdpowiedzUsuń
  20. To była fajna zabawa, ale z niektórymi literkami - jak widać - miałam nieco problemów:)
    U mnie czasy wpadania w furię z byle powodu minęły bezpowrotnie (mam nadzieję) i zauważyłam większy spokój w swoich reakcjach... być może to wiek, a może życiowa stabilizacja. Jedno jest pewne - teraz żyje mi się o wiele przyjemniej:)
    Ja za to mogłabym chadzać w koszulach dzień w dzień, uwielbiam:)
    Pozdrawiam Aniu:*

    OdpowiedzUsuń
  21. Myślę, ze niektóre litery powinnam opisać kilkoma słowami :) Wtedy brakowało mi weny, ale jak przeczytałam Twoje odpowiedzi, wiedziałam na 100%, ze wtedy miałam deficyt weny :))

    OdpowiedzUsuń
  22. W obydwu przypadkach się zgadzam... specyficzne poczucie humoru - właśnie tego słowa zabrakło mi podczas pisania posta haha. Masz rację, niektórzy twierdzą, że to złośliwość... oni nas po prostu nie rozumieją :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Deficyt weny i mi sie zdarza:) najważniejsze, by pisać z serducha, a czy będzie to jeden wyraz, czy kilka zdań, to już nieistotne:)

    OdpowiedzUsuń
  24. :) To prawda i ona o tym wie:)
    To znaczy, że dobrze się kamufluję haha:)

    OdpowiedzUsuń
  25. A może pokusisz się o własny alfabet?
    Ally Macbeal... boziu, jak ja ten serial lubiłam oglądać, ale to było wieki temu i teraz to chyba tylko na necie można go dorwać:)
    Moje zakupy również są przemyślane, zwłaszcza jesli chodzi o ubrania, ale potrzebuję wiosennego odświeżenia i zrobiłam sobie listę ciuchów, których mi brakuje:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Witaj Agatko:)
    Ach, wiem, że wycieczki kochasz, bo mam przyjemność podgladać piekne migawki na Twoim instagramie... zazdroszczę:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Fantastycznie umiliłam sobie poranek, czytając twojego posta :-)
    Zauważyłam, że mamy sporo podobnych cech ;-)
    Ivonko, skoro marzy ci się spacer po krakowskim rynku, to jakby co, to możemy Warszawkę zamienić na Kraków ;-)

    OdpowiedzUsuń
  28. Z Ally Macbeal właśnie Azjatkę najbardziej pamiętam, bo była cholera cudownie charakterna. Serial też lubiłam właśnie ze względu na specyficzny humor. Twój też by mi pewnie odszedł, bo tylko za płaskim, bez polotu, nie przepadam. Co do list, to mam ich póki co więcej niż funduszy. Kosmetyki, ubrania, gadżety i jeszcze urządzenie mieszkania. Co chcesz to znajdziesz, he, he. Sukcesywnie skreślam i dopisuję. Takie hobby :)

    OdpowiedzUsuń
  29. W takim razie mam nadzieje, że miły poranek był zapowiedzią przyjemnego dnia:)
    Kraków na pewno odwiedzimy, jeszcze nie wiem kiedy dokładnie, bo mocno ogranicza mnie czasowo praca, ale Ty od przyjazdu do Warszawy sie nie wykręcisz:) Kiedy planujesz przyjazd do PL?

    OdpowiedzUsuń
  30. O tak! Azjatka nie dość, że charakterna to i wyjątkowo piękna:)
    Niestety tak to już jest z tymi listami... że też nie chcą kurczyć się tak szybko, jak kasa na koncie haha:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Wiem wiem, Warszawki nie odpuszczę ;-) Ivonko, wybieram się w kwietniu, na pewno dopiero po świętach...

    OdpowiedzUsuń
  32. hahaha też od razu skojarzyłam Yeti:D O tak jesteś bystrym obserwatorem... Cieszę się, że udało Ci się odnaleźć wewnętrzny spokój i słuchasz siebie - to chyba droga do sukcesu - czymkolwiek dla nas jest:)

    :*:*:*

    OdpowiedzUsuń
  33. Zgadza się Pati - ten stan to mój osobisty sukces, choć nie bez udziału osób trzecich:)
    Buziale:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)