Phenome, Calming Blemish Cleanser - aksamitny żel do mycia skóry twarzy


Pierwsze powąchanie sprawiło, że totalnie przepadłam. Wspaniały, jabłkowy aromat z akcentem cierpkości, o delikatnie kwaskowym wykończeniu - ci, którzy przywykli do mocno ziołowych nut zapachowych w kosmetykach Phenome, będą na pewno zaskoczeni... ja byłam. Na pierwszy rzut poszedł krem na dzień, ale szybko uzupełniłam zapasy o kolejne produkty z nowej serii - krem na noc oraz żel do mycia skóry twarzy. Dziś będzie kilka słów o tym ostatnim.

Phenome, Calming Blemish Cleanser - aksamitny żel do mycia skóry twarzy

Calming Blemish Cleanser to aksamitny żel do mycia każdego rodzaju skóry twarzy, szyi i dekoltu, szczególnie tej z niedoskonałościami oraz przebarwieniami. W składzie znajdziemy między innymi ekologiczny ekstrakt z jabłka działający przeciwrodnikowo i przeciwutleniająco, wyciąg z miłorzębu japońskiego, który rozjaśnia, wzmacnia i uszczelnia ścianki naczynek krwionośnych, bogaty w witaminę C wyciąg z aceroli, który jest jednocześnie naturalnym filtrem UV, wyciągi ze skórki cytrynowej i pomarańczowej oraz z zielonej herbaty, ocet owocowy, kwas hialuronowy oraz liczne ekstrakty roślinne i owocowe. To doskonałe połączenie ma zapewnić naszej skórze optymalne nawilżenie i ochronę przed wolnymi rodnikami oraz pobudzić naskórek do regeneracji.
 

Producent umieścił żel w miękkiej tubie o pojemności 150ml. O ile sama tuba jest bardzo ok, to otwór przez który przyszło mi wylewać produkt w zagłębienie dłoni jest - moim zdaniem - mocno nieprzemyślanym rozwiązaniem. Otwór jest za szeroki, przez co zdarzało mi się na początku zmarnować nieco kosmetyku. Z czasem doszłam do wprawy i opanowałam sztukę aplikacji, jednak ta kwestia mogłaby być bardziej dopracowana. Otworek o mniejszej średnicy, ewentualnie pompka sprawdziłaby się w tym przypadku o wiele lepiej.

Na pochwałę zasługuje zapach. Nie ma tu nic z ziołowych nut, do których przyzwyczaiła nas marka. Jest za to piękny, orzeźwiający, lekko kwaskowy i cierpki zapach jabłek, który wpływa pobudzająco podczas każdorazowej aplikacji. Czysta przyjemność. Serio :)

Cena aksamitnego żelu to 70zł. Jak zawsze polecam zerkać na stronę Phenome na FB, gdzie najszybciej dowiecie się o planowanych akcjach promocyjnych.


Skład: Aloe Barbadensis Leaf Water, Decyl Glucoside, Ammonium Lauryl Sulfate, Cocamidopropyl Hydroxysultaine, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Sodium Hyaluronate, Aqua, Pyrus malus Fruit Extract, Babassu Oil Polyglyceryl-3 Esters, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Iris Florentina Root Extract, Panax Ginseng Root Extract, Vitis Vinifera Leaf Extract, Citrus Paradisi Fruit Extract, Ananas Sativus Fruit Extract, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract, Citrus Medica Limonum Peel Extract, Vaccinium Macrocarpon Fruit Extract, Camellia Sinensis Leaf extract, Ginkgo Biloba Leaf Extract, Carica Papaya Fruit Extract, Citrus Aurantium Dulcis Peel Extract, Litchi Chinensis Fruit Extract, Parfum, Citric Acid, Caramel, Malpighia Punicifolia Fruit Extract, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Hexyl Cinnamal, Cinnamal


Calming Blemish Cleanser to świetny produkt do codziennego oczyszczania skóry twarzy. Nie wysusza skóry, nie uczula, a włączenie go do pielęgnacyjnej rutyny szybko przyniosło doskonały efekt. Stosuję go rano i wieczorem - o poranku stanowi fajny zastrzyk energii i pobudza skórę, natomiast wieczorem pozwala pozbyć się wszelkich nagromadzonych w ciągu dnia nieczystości. Genialnie usuwa resztki makijażu i przygotowuje skórę na kolejny etap pielęgnacji. Aksamitny żel w kontakcie z wodą zmienia się w puszysty mus, który ułatwia rozprowadzenie i umila moment oczyszczania.

Twarz prezentuje się naprawdę wybornie, efekt rozświetlenia jest widoczny, a skóra odczuwalnie czysta. Jak już wspomniałam wspomagam go jeszcze dwoma kosmetykami z serii jabłkowej - kremem na dzień i na noc, o których nie omieszkam napisać osobnych recenzji, bowiem bez wątpienia na to zasługują :). Zmasowany, jabłkowy atak przyniósł zaskakująco dobry rezultat, który widoczny jest gołym okiem. Już dawno moja cera nie prezentowała się tak fenomenalnie - dość powiedzieć, że były nawet komplementy... :)

Jednym słowem - polecam!



Pozdrawiam gorąco:)




IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    KOMENTARZE:

35 komentarze:

  1. Może sprawię sobie go na urodziny:) Będa niedługo:)

    OdpowiedzUsuń
  2. To będzie na pewno udany prezent:)
    Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego z okazji zbliżającego się święta :)

    OdpowiedzUsuń
  3. czekam na promocje i kupuje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wąchałam zapachy tej firmy i nie są dla mnie, ale tym jabłkowym mnie bardzo zaciekawiłas :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny żel z dobrym składem, szkoda że cena wysoka

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja również czekam na promocję, bo chciałabym ponowić kilka zakupów... może na dzień kobiet coś bedzie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapach tej serii jest zupełnie inny, choć osobiście bardzo lubię te ziołowe aromaty Phenome i mi absolutnie nie przeszkadzają:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Może jakaś ciekawa promocja przekonałaby Cie do zakupu tego żelu:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Może jakaś promocja się trafi:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo liczę na zblizający się dzień kobiet... zobaczymy:)

    OdpowiedzUsuń
  11. oj takie efekty zadowloiłby moją skórę

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś będzie mój, mam ogromną ochotę go przetestować!

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękne zdjęcia Iwonko <3 Mam ten żel, ale zaczełam go używać dopiero niedawno, więc jeszcze sobie wyrabiam zdanie. W każdym razie zapach jest obłędny :)

    OdpowiedzUsuń
  14. jabłko w kosmetyku? też bym przepadła przy takim zapachu :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Musi być obłędny, ale kurcze cena...

    OdpowiedzUsuń
  16. jako posiadaczka suchej cery i moimi niezbyt miłymi doświadczeniami z marką nie kupiłabym, ale wciąż szukam dobrego żelu do mycia buzi, bo ten z Rituals właśnie dobił dnia...

    OdpowiedzUsuń
  17. Ach, miałam dzisiaj wejść do Phenome i obwąchać tą linię... Zapomniałam :-/
    Piękne zdjęcia :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Na razie kosmetyki nie na moja kieszeń ale kiedys może się skusze ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Obecnie mam spore zapasy pianek do twarzy, ale kiedys z checia skusze sie na ten zel :)
    Pianka z Phenome troche przesusza mi skore, ale wierze, ze zel jest inny ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja także nie wykluczam powrotu, choć na razie kupiłam sobie w zapasie żel do mycia twarzy z Tołpy:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dziękuję Słońce:)
    Obłędny zapach i beznadziejny otwór:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo miła odmiana po ziołowych Phenomowych aromatach...coś zupełnie innego:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ale wiesz, że zniknęli ze ZT? Teraz została tylko galeria mokotów:( szkoda, bo najlepszy dostęp miałam właśnie do złotych:(
    Dziekuję:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Przesusza Ci skórę?... niedobra no!
    Nie odczułam ściągnięcia, czy wysuszenia, więc jest szansa, że byłaby ok:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie mam do nich zbyt blisko, bo ponad 80 km, ale dość często bywam w Katowicach ;-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Wiesz Iwonko, że uwielbiam tą linię :) brakuje mi jeszcze tylko kremu :) jak zużyję zapasy dołączy do moich jabłuszek właśnie jeszcze krem :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Wiem, wiem Aguś:) Kremy z tej serii są godne uwagi, zwłaszcza wersja na noc - jest nadzwyczaj treściwy, efekt widać niemal natychmiast i świetnie robi mojej skórze:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie wiem czemu, ale coś mi się ubzdurało, że jesteś z Warszawy:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Narobiłaś mi ogromnej ochoty na ten jabłuszkowy czyścik :) Aktualnie jestem na etapie "budowania" planu po ciążowej pielęgnacji i muszę go gdzieś "upchnąć" bo zapach jabłek o poranku to coś co z pewnością będzie świetnie stawiać na nogi :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Zapewne znalazłoby się dla niego miejsce:)

    Pochwal się swoją pielęgnacją, bardzo się zmieniły potrzeby Twojej skóry po ciąży?

    OdpowiedzUsuń
  31. Chciałabym :-) Nawet nie byłam nigdy w stolicy... ;-))

    OdpowiedzUsuń
  32. Jestem na etapie końcówki, więc jeszcze ciężko ocenić. Na pewno trochę mi cera zwariowała, raz była odwodniona, raz tłusta, trochę zanieczyszczona... No co by nie mówić, w moim wypadku historię o zbawiennym wpływie ciąży na cerę nie do końca się sprawdziły :) Teraz powoli ustawiam sobie pielęgnację po ciąży. Kupiłam zestaw kosmetyków Flavo C, powoli już zaczynam go używać. Potem chcę jeszcze dołączyć Glyko-A i zastanawiam się nad kilkoma kosmetykami Kiehl's, ale muszę sobie to jakoś w głowie poukładać :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)