Guerlain, Meteorites Perles Iluminating Powder, 03 Medium, czyli spełniam swoje kosmetyczne marzenia


Kosmetyk legenda, kultowe Meteoryty marki Guerlain, prawdziwa perełka wśród moich kosmetycznych zbiorów. Na liście marzeń pojawiały się, by za chwilę z niej zniknąć. Wielokrotnie zadawałam sobie pytanie, czy słynne kulki to coś, co mi jest niezbędne. I wiecie co? Za każdym razem odpowiedź brzmiała tak samo: nie. No ale jest też druga strona medalu - czy zawsze zachcianka musi być sensownie uzasadniona? Ot, kobieca logika :)
W tym roku postanowiłam, że w końcu ulegnę... nie można przecież opierać się w nieskończoność. Ostatecznie znalazły się na zakupowej chciejliście. Niezbyt długo czekałam na spełnienie swojego małego, kosmetycznego marzenia i wraz z początkiem roku magiczne kulki Meteorites Perles Iluminating Powder w odcieniu 03 Medium zostały dostarczone wprost pod moje drzwi. Tak, była radość, zachwyt i podekscytowanie. I nadal jest, bo piękne są po prostu :). Zresztą zobaczcie.
Guerlain, Meteorites Perles Iluminating Powder,           03 Medium



Wersja, którą posiadam to najnowsza, trzecia odsłona Meteorytów, która miała swą premierę wiosną 2014 roku. Ponoć bardziej miękka i pudrowa, co ma nam ułatwić aplikację i dać bardziej widoczny efekt. Nie potrafię odnieść się do tej informacji ponieważ jest to moje pierwsze spotkanie z kosmetykiem Guerlain, więc posiłkuję się opiniami bardziej doświadczonych użytkowniczek, które dostrzegają tę subtelną różnicę. 

Bazą dla wszystkich wersji jest ta sama kombinacja trzech kolorów, które dostosowują się do każdej karnacji i współpracują, aby upiększyć skórę: liliowy - chwyta światło, różowy - odświeża cerę, żółty - koryguje zaczerwienienia i ziemisty odcień.

W Europie występują w trzech wersjach kolorystycznych:
- 02 Clair z dodatkiem zielonych kulek korygujących zaczerwienienia, białych, aby odbijać światło i rozświetlających perełek w kolorze szampana
- 03 Medium zawiera kulki beżowe, brzoskwiniowe i w kolorze szampana, które razem naturalnie odbijają światło, wyrównują cerę i dodają blasku
- 04 Dore zawiera perły czekoladowe z satynowym połyskiem oraz kule w kolorze fuksji i beżu, ożywiające cerę i dodające jej blasku

Jak już wspomniałam mam kuleczki w wersji medium. Z kwestii czysto technicznych dodam, że pojemność tego cudownie tłoczonego na wzór rybiej łuski srebrnego pojemniczka to 25g, a jego koszt oscyluje w granicach 220zł.  Pisząc o Meteorkach, nie można zapomnieć o ich niezwykłym, kwiatowym aromacie, jakości opakowania i tej niesamowitej magii, która jawi się przy każdym zanurzeniu pędzla. Jedno jest pewne - uroku nie można im odmówić. Wyglądają zachwycająco, a efekt na twarzy jest subtelny i nieoczywisty. 

W zestawie znajdziecie 6 kolorów, które idealnie ze sobą współgrają, jednak uchwycenie różnicy pomiędzy odcieniem beżowym i szampańskim było skomplikowane nawet dla mojego lustereczka dlatego na zdjęciach widzicie kulek 5. Pełną kolorystykę dostrzeżecie na fotce ukazującej wnętrze opakowania w zbliżeniu :).

Ciężko jest opisywać kosmetyk, który jest tak popularny, że znają go niemal wszyscy. Kulki mają rzeszę fanek, ale trafiają się także niepochlebne opinie, więc postanowiłam skupić się na własnych doznaniach i subiektywnie nakreślić temat. Powiem tak, luksus i magia - te dwa wyrazy przychodzą mi do głowy jako pierwsze, gdy myślę o swoich kulaskach.

Pierwsze, co mnie zachwyciło to zapach - totalnie cudowny, intensywny, unosi się w powietrzu podczas każdej aplikacji i trwa na skórze dość długo, otaczając ją kwiatową mgiełką. Niejednokrotnie czytałam o nim w licznych recenzjach, ale wierzcie mi, tego nie zobrazują żadne słowa, to trzeba po prostu poczuć. Po drugie: opakowanie, które daje namiastkę przepychu, jest okazałe, kobiece, eleganckie i szalenie efektowne. Srebrny pojemniczek z gąbką chroniącą cenne wnętrze zapakowany jest dodatkowo w minimalistyczne, czarne, tekturowe pudełko. Ładnie, naprawdę ładnie.

Wiem jednak, że najbardziej ciekawi Was to, co te niepozorne kulki robią z twarzą. W tym przypadku mamy do czynienia nie tylko z zachwytem, ale i z zaskoczeniem, gdyż nigdy, przenigdy nie spodziewałabym się, że oprócz pięknego rozświetlenia, zmiękczenia rysów i nadania cerze delikatności, dostanę też w pakiecie subtelny mat, który trzyma moją skórę w ryzach przez kilka godzin. To był największy szok i zdumienie. Meteorki wspaniale ożywiają twarz, a aplikacja na uprzednio przypudrowaną skórę gwarantuje piękny efekt. 
Wersja Medium nie zawiera dużych drobin, których większość z Was może się obawiać. Wydaje mi się, że najwięcej znajdziecie ich w wersji Clair, zawierającej białe kuleczki. Tu mam natomiast kilka odcieni beżu, które rewelacyjnie ocieplają twarz, bez krzykliwego błysku. Puder genialnie nabiera się na pędzel, jednak lubi włosie miękkie, które podczas wydobywania nie naruszy jego kruchej struktury.Wystarczy omieść nim twarz kilkoma ruchami i zaczyna się magia. 

Wiem, że nieco się rozpisałam, ale o tym produkcie nie da się napisać zaledwie kilku słów. Zdaję sobie też sprawę z tego, że dla wielu z Was kwota ponad 220zł może być zaporowa, dlatego nie namawiam, acz delikatnie sugeruję :). Nie jest to też kosmetyk, bez którego nie wykonacie swojego makijażu, ale skoro można go sobie umilić... 


Co sądzicie o tych kultowych kuleczkach? Warte są swojej ceny, czy sądzicie, że to zbędny wydatek?





IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    KOMENTARZE:

35 komentarze:

  1. Kurcze, do mnie jakoś nie przemawiają te kuleczki. Chociaż Twój opis tego co robią na twarzy sprawił, że przemknęła mi kusząca myśl po głowie :) Wydaje mi się do do mojej mieszanej cery puder rozświetlający nie sprawdził by się dobrze. Szkoda że nie ma miniaturek do przetestowania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kotek, ja mam cerę tłustą i też zawsze unikałam wszelakich rozświetlaczy, które dodatkowo potęgowałyby niechciany efekt błysku. Z tymi kulkami sprawa jest o tyle ciekawa, że - tak, jak napisałam - puder delikatnie matuje i trzyma makijaż w ryzach:) . Zauważyłam, że zaaplikowany na przypudrowaną twarz znacznie dłużej pozostawia ją świeżą i zmatowioną:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiem wie, mimo wszystko ciężko mi to sobie wyobrazić. Trzeba po porostu spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też byłam zaskoczona:)
    Wiem, że dla wielu dziewczyn jest to kosmetyk przereklamowany, ale dobrze jest czasem przekonać się na własnej skórze, by móc ocenić:). Efekt jest na tyle subtelny, że nie wszystkim może pasować... wiadomo, każdy ma inne oczekiwania i potrzeby:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tez je mam ale w starszej wersji one są niesamowicie wydajne i pewnie prędko nie sprawdzę jaka jest różnica chociaz bardzo kusi :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. chciałabym je, bo tak jak napisałaś, ten efekt to jakaś magia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam dokładnie te same kulasy :-) Uwielbiam je i zachwycam się za każdym razem, gdy ich używam... Gdybym tylko jeszcze gdzieś znalazła perfumy, które pachną tak, jak meteorytki... :-)
    Iwonko, miałam kiedyś starszą wersję, w 2008 roku, i wtedy jeszcze nie zachwycałam się tymi kulaskami :-)
    Więc ta nowa edycja chyba rzeczywiście została ulepszona :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Słyszałam różne opinie na ich temat raz dobre a raz złe. Nie wiem czy sama bym się do nich przekonała. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kuszące są, słyszałam wprawdzie różne opinie, ale chciałabym się sama przekonac :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Meteoryty kusza i prezentują się genislnie. Cena wiadomo wysoka ale ja się niestety nie skusze ponieważ nie maluje się na codziennie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wyglądają zachęcająco tym bardziej przy Twoim opisie, cena jednak studzi zachwyt. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Cieszy mnie wyraz "wydajne" haha:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wydaje mi się Alicjo, że meteoryty to jednak nie jest typowy rozświetlacz, nie uzyskamy nim pięknej tafli i w ogóle tego efektu nie oczekiwałam:) Do tego celu służy mi Macowy Soft&Gentle. To jest raczej puder wykończeniowy, który nadaje twarzy miękkości i lekkości, genialnie odbija światło sprawiając, że twarz optycznie się odświeża i prezentuje się po prostu promienniej:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Iwonko one są wydajne do nieprzyzwoitości :)))

    OdpowiedzUsuń
  15. Przekonałam się o tym już w momencie pierwszej aplikacji... stałam przed lustrem i podziwiałam ten subtelny efekt:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uśmiech poszerzył się jeszcze bardziej:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękny zapach, prawda? Daje po nosie tuż po otwarciu wieczka:)
    Pozostaje mi wierzyć na słowo, bo osobiście już się nie przekonam. Cieszę się, że mam okazję używać tej lepszej wersji... cierpliwośc czasem popłaca:)
    Buziaki:-*

    OdpowiedzUsuń
  18. Tak jest z każdym kosmetykiem, niestety... nie ma jednego, idealnego, który zadowoliłby wszystkich i wszystkim jednakowo dobrze służył, stąd mamy taki wybór na rynku:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  19. I to mi się podoba... najlepiej samemu przetestować, by wyrobić sobie zdanie na ich temat, wiadomo, ile osób tyle opinii:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mnie także długo kusiły, więc rozumiem Cię doskonale:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Najpierw o cenie - a wysoka, ale tak poza tym opis baaardzo zachęcający :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wiesz, w tym przypadku płacimy nie tylko za jakość, ale przede wszystkim za markę:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam je w odcieniu 02 już od lipca zeszłego roku i nadal nie wiem co o nich sądzić ;-) Widzę u mnie tylko rozświetlenie (niestety dość brokatowe) a poza tym żadnego zmiękczenia rysów :-( Ostatnio zaszalałam i postanowiłam spróbować też wersji prasowanej, kupiłam kolor 03 i z tych jestem chyba bardziej zadowolona :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja wychodzę z założenia, że jak kosmetyk poprawia również samopoczucie, to warto wydać więcej. A co do kulek, to faktycznie różne mają opinie. Czasem skrajne. Dlatego z ciekawością przeczytałam Twoją opinię i cóż, super że się sprawdziły :)

    OdpowiedzUsuń
  25. No właśnie z tymi naszymi głowami to nigdy nic nie wiadomo:)
    Dziękuję Słońce, buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Słyszałam o tym, że dziewczyny wyciągają te białe kulki i sama nie wiem czemu jeszcze tego nie zrobiłam ;-) 03 faktycznie mniej błyszczy i jakoś bardziej mnie przekonuje. Generalnie lubię jednak obie wersje, choć po zakupie liczyłam na nie wiadomo jaki efekt i dlatego się nieco rozczarowałam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Anita Barbara1 marca 2015 14:20

    Dokładnie moja droga :) I co tu kryć, my kobietki jesteśmy sroczki i mamy swoje słabości :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Kosmetyk ma mieć wartość użytkową, ale i tę niemierzalną, dawać tą subiektywną przyjemność i za to również warto płacić :) Mam trochę takich zakupów na liście i nie żałuję ;) w tym meteorki oczywiście :) Lubię efekt, który robią na twarzy i to takie wow, które wtedy czuję.

    OdpowiedzUsuń
  29. Myślę czasem, aby je sobie sprawić :) Taki luksus jest czasem potrzebny jak dobre perfumy czy świetnie leżąca kiecka! Myślę, że kiedyś się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Zazdroszczę! u mnie one są jeszcze na wish liście :P

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie wyobrażam sobie codziennego wykończenia makijażu bez kuleczek. Moje ukochane Pszczółki zastąpiły ostatnio 02 Clair :)

    OdpowiedzUsuń
  32. sorry, ale jeszcze nie trafiłam na obiektywny komentarz w sprawie tych kulek. Dostałam w prezencie niezależnie w różnym czasie ich dwa opakowania i oprócz przyjemnego zapachu nie różnią się właściwie niczym od podobnych, a tańszych produktów konkurencji. Błyszczenie buzi niekoniecznie każdemu odpowiada. Tak wiem, można "wyłowić" część kulek -pytanie czy to masz robić z kosmetykiem za cenę 200+ ? Piszcie obiektywnie, a nie w kategorii, że robią niemal cuda. Potem te zawiedzione piszą kolejne obietnice typu "podaj dalej" żeby kolejne naiwne dały się nabrać na magię hasła luksus itp. To dobry produkt, ale bez jej, cudów to on nie robi ani sam cudem ani luksusem nie jest!

    OdpowiedzUsuń
  33. Ok, w takim razie skoro masz dwa opakowania, to powinnaś też wiedzieć, że białe, nabłyszczajace kulki z drobinkami znajdują się w wersji 02 Clair, w tej opisywanej przeze mnie ich nie ma, więc nic nie musiałam wyławiać:)
    Po drugie nie wydaje mi się, żeby polskie blogerki były tak opiniotwórcze, że swoimi recenzjami rozsławiły Meteorki na cały świat, dzięki czemu pozostają kultowym produktem marki Guerlain od wielu lat:)
    Po trzecie - napisałam to zresztą - każda opinia, w tym moja, to opinie subiektywne, wszystkie dziewczyny opisujące kulki opisywały swoje wrażenia, więc ciężko tu mówić o obiektywiźmie.
    I po czwarte, jeśli znalazłaś tańszy zamiennik i jesteś z niego zadowolona to super! Moim zdaniem kulki to jeden z tych produktów, które przynoszą satysfakcję z używania i fajnie je mieć:)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)