Własna domena - problemy, które pojawiły się w trakcie przeprowadzki

No i stało się. Miejsce, które właśnie odwiedziliście jest niby takie samo, a jednak inne. Inne, bo moje. Nie bez przeszkód, ale dałam radę - blog zyskał własną domenę. Yupi :D. Emocje już opadły, nerwy udało się okiełznać, ciśnienie wróciło do swego stałego, niepokojąco niskiego poziomu, a mięśnie ponownie zwiotczały, jestem więc gotowa, by napisać kilka słów na temat mojej przeprowadzki. Gdybym zrobiła to kilka dni temu, ten post wyglądałby mniej więcej tak : *****___**##**!!!!!

Nie jestem ekspertem, a kwestie techniczne z zakresu informatyki niczym różnią się dla mnie od archaicznego języka greckiego...to tak, jakby obcokrajowcowi kazać powiedzieć "Cecylia czyta cytaty z Tacyta". 
Łatwo nie było.
Własna domena to świetna sprawa, prestiż, możliwości i takie tam, ale ile nerwów zjadłam i ile paznokci obgryzłam podczas całego procesu, tylko ja jedna wiem... no i domownicy, którzy dzielnie znosili moje napady histerii:).
Pomyślałam więc, że dokładnie opiszę co i jak, od początku, do końca, wzdłuż i wszerz, łącznie z podaniem adresów stron, bez których utknęłabym już na samym początku. Być może ktoś z Was jest na etapie podejmowania decyzji i takie informacje mogą być przydatne. Wiem też, że gdybym osobiście na takowy poradnik trafiła wcześniej, zaoszczędziłabym sobie kilku godzin bezsensownego ślęczenia nad kompem.
Własna domena - problemy, które pojawiły się w trakcie przeprowadzki

Swoją unikalną domenę wykupiłam na ovh.pl. Koszt to 12 zł z groszami za pierwszy rok. Najważniejszym czynnikiem, który zadecydował o takim, a nie innym wyborze jest możliwość dokonywania zmian w strefie DNS, dzięki czemu możemy podpiąć swoją domenę.pl do blogspot.com, bezpośrednio z panelu użytkownika. Wszelkie przekierowania są automatycznie przejmowane przez Bloggera. Na chwilę obecną jest to najlepsze rozwiązanie dla osób prowadzących bloga pod adresem blogspot.com, które decydują się na zakup jedynie domeny - oryginalny adres w witrynie blogspot będzie automatycznie przekierowywał odwiedzających do Twojej nowej domeny, dzięki czemu wszystkie istniejące linki i zakładki do Twojej witryny będą wciąż działać. Kilka klików i stare linki do artykułów prowadzą bezpośrednio na nowy adres. Aż ciśnie się na usta stwierdzenie "łatwo, szybko i przyjemnie"... ale nieeee... nie było ani łatwo, ani szybko, ani tym bardziej przyjemnie.


Odpowiednia domena

Problem #numberone pojawił się po wykupieniu domeny. Naturalnym wyborem była taka, która automatycznie będzie kojarzona z moim blogiem. Pierwsza myśl była więc oczywista -  inspirujemnieżycie.pl. Ku mojej uciesze nazwa była wolna, klik klik i jest - kupiłam. W tym momencie kończy się bajka i zaczyna ostra jazda bez trzymanki. Ileż ja się nakombinowałam. Zrezygnowana napisałam do Patryka, który próbował ulżyć mi w cierpieniu i pomóc rozwiązać problem. Bezskutecznie. Pomimo całego zaangażowania i wsparcia, jakich doświadczyłam z jego strony, mój problem był bardziej złożony, niż wstępnie przypuszczaliśmy.
Niczym tonący chwyciłam się swojej brzytwy, którą była kolejna domena, tym razem bez polskich znaków.
Ponowne zmiany ustawień, przekierowanie bloga na nowy adres, chwila oczekiwania, bingo! - udało się. Mam własny domek. Hura.

Pamiętajcie więc, że jeśli chcecie podpiąć niestandardową domenę pod blogspot.com, nie może ona zawierać w nazwie polskich znaków, bo Blogger takowych nie obsługuje.

Nie myślcie jednak, że to wszystko zrobiłam sama, bo byłoby to kłamstwo. Ogromną pomocą była dla mnie strona Karola, który bardzo dokładnie opisał cały proces od samego zakupu domeny na stronie ovh.pl, poprzez podpięcie jej do Bloggera. Karol odwalił kawał dobrej roboty - skoro ja dałam radę, to każdy z Was zapewne także sobie poradzi :D. W podlinkowanym poście znajdziecie wszystkie potrzebne informacje, a w razie wątpliwości możecie szukać pomocy bezpośrednio w komentarzach. Jestem pewna, że w miarę możliwości takową otrzymacie.

Nowa domena a Disqus

Nie ma problemu jeśli zainstalujesz Disqus po zmianie domeny, wtedy wystarczy podać nowy adres i po krzyku. Gorzej, jeśli zrobisz to w odwrotnej kolejności, czyli tak, jak ja :)
Jakież było moje zdumienie, gdy okazało się, że po operacji zmiany domeny, wszystkie, powtarzam - wszystkie! komentarze zniknęły. No to pięknie! - pomyślałam. I co teraz??!
Ponowne grzebanie w internecie w poszukiwaniu pomocy, kolejne kliki w celu ratowania sytuacji, n-ty mail do Patryka. W tym miejscu dziękuję za okazaną cierpliwość :).

Na szczęście i z tej sytuacji jest wyjście. Tu znajdziecie szczegółową instrukcję.

Ostrzegam jednak, uzbrójcie się w cierpliwość - to trwa, u mnie pełna migracja zajęła ponad 20 godzin!
Radość z pojawiających się stopniowo, kolejnych komentarzy na moim blogu jest nie do opisania. Dość powiedzieć, że były i krzyki, i piski, a nawet radosne podskoki. Uff, mam to:).

Nowa domena a AdSence 

Kolejnym krokiem do pełnej aktualizacji danych była mała korekta, której musiałam dokonać w panelu użytkownika AdSence. Jeśli więc macie zainstalowany w swoich witrynach serwis reklamowy Google pozwalający zarabiać na treściach on-line, pamiętajcie, że trzeba zmienić dane poprzez wpisanie nowego adresu strony, która dotychczas generowała banery reklamowe. Nie jest to zbyt skomplikowana operacja, chyba najłatwiejsza spośród tych, przez które musiałam przebrnąć.
Wchodzicie w panel użytkownika, klikacie w koło zębate, następnie Ustawienia-Zarządzanie witryną-wpisujecie nowy adres strony, generujecie dodatkowo jedną reklamę, której kod umieszczacie na nowej stronie, Google weryfikuje poprawność danych, identyfikuje Waszą nową stronę i już. Reklamy zaczynają wyświetlać się ponownie po mniej więcej 24 godzinach.


Zmiana domeny i co dalej?

Oczywiście zmiana adresu bloga odbija się na statystykach i to rzeczywiście prawda. Zauważyłam zmniejszenie ilości wejść o ok 50%. Mam nadzieję, że wkrótce wszystko wróci do normy i pozycja mojej strony w wyszukiwarce zostanie odbudowana.
Drugą kwestia, która mnie nieco nurtuje jest dość długi czas aktualizacji... ostatni mój wpis pojawił się w Waszych witrynach po ok 15 godzinach od publikacji! Ufam, że i to wkrótce ustabilizuje się i będziecie na bieżąco:)

Oki, pierwsze cele zrealizowane. Kolejnym krokiem będzie własny hosting, myślę też nad transferem bloga na WP, co - niestety - wiąże się z utratą dotychczasowych obserwatorów. To jednak bardziej skomplikowana operacja i muszę dokładnie wszystko zaplanować.


A tymczasem witam ponownie :)



IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    KOMENTARZE:

46 komentarze:

  1. gratuluję kroku do samodzielności :) to poważny sygnał, że blog jest Twoim życiem :)
    u mnie rok temu też cyrki były,źle wybrałam operatora domeny, przez kilkanaście dni bujałam się z kłopotami, w końcu udało się wskoczyć na właściwe tory :) odnowiłam domenę i uciekłam do innego operatora, bo poprzedni podniósł mi ciśnienie maksymalnie
    teraz mam domenę na nazwa.pl i chwalę sobie, bo wszelkie przekierowania i ustawienia robię samodzielnie, jednak mogę liczyć na PEŁNĄ pomoc telefoniczna i mailową :)


    Iwona, gratulacje w każdym razie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tylko pierwszy wpis pojawia się z opóźnienie. Następne powinny szybciej się ładować :)

    Dobrze, że udało ci się odzyskać te komentarze:)

    Dodaj swoją stronę tutaj to szybciej się zaindeksuje -

    https://www.google.com/webmasters/tools/submit-url?pli=1

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też całkiem niedawno sprawiłam sobie domenę, ale na szczęście nie miałam takich przebojów i wszystko dałam radę zrobić w zaledwie kilka minut. A co do statystyk to normalne, że lecą, ale w końcu nie one są najważniejsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też w końcu muszę się ostro wziąć za swój blog, ale pierw muszę skończyć wykończenie nowego domku. no nic dam radę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. mam podobny problem, moje wpisy pojawiają się ok. 3 godziny po dodaniu. i tak od pół roku ;) nie wiem dlaczego tak się dzieje. przeprowadzka uczy cierpliwości ;)

    gratuluję ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzięki Ci za ten wpis i gratuluję własnego domku! :) Jestem na etapie przemyśleń nad swoją domeną. W sumie już najwyższy czas, ale kompletna ze mnie noga w tych sprawach, więc potrzebuję łopatologicznego wyjaśnienia. Teraz mniej więcej wiem już z czym to się je :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super wpis właśnie zastanawiam się szukam informacji w necie Chciałabym zmienić nazwę bloga, bo nie była przemyślana, ale z drugiej strony zastanawiam się czy znajdę czas na pisanie dalej bloga.

    OdpowiedzUsuń
  8. o mamo ile emocji... ale gratuluję, pięknie! I witam się w Twoim nowym, pięknym ekhmm domu <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Sama planuję przejście "na swoje" ale jeszcze nie teraz. Ten wpis zapisuję w zakładkach, na pewno się przyda w przyszłości! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. No nieźle! Sporo nerwów miałaś... dobrze, że koniec końców szczęśliwy. Niech mieszka Ci się w tym nowym domku cudownie :) A z wpisu może kiedyś skorzystam...

    OdpowiedzUsuń
  11. myślę o swojej domenie. bardzo przydatne informacje - dziękuję. i gratuluję sukcesu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. no to nerwów zjadłaś sporo, chyba jednak na nie moje, wolałabym, aby ktoś inny za mnie to zrobił....

    OdpowiedzUsuń
  13. Ech też od jakiegoś czasu myślę o przeprowadzce, ale cala ta machina mnie przeraża wrrr

    Pozdrawiam :)
    http://pomojemubypawelo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja także nie wiem czemu tak sie stało, być może wszystkie wpisy aktualizuja sie w wyszukiwarkach; nie wiem też, jak mogłabym na to wpłynąć...ciekawe, czy u innych moich obserwatorów ten problem się pojawił. Nikt więcej tego faktu mi nie sygnalizował:) Mam nadzieję, że wszystko wróci do normy:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciężko mi powiedzieć, czy zmiana nazwy bloga przebiega tak samo, jak zmiana adresu URL...coś mi się jednak wydaje, że może być z tym więcej zachodu:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kochana, skoro znajdujesz czas na pisanie postów na Twoim aktualnym blogu na blogspocie, to czemu miałabyś go nie znaleźć po przejściu na wp? W sumie to nic się nie zmienia, oprócz tego, że mając własna domenę, a w przyszłości i hosting, pracujesz na swoim:) tak naprawdę mając bloga na darmowej platformie Blogger nigdy nie jest tak do końca Twój:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziękuję:)
    Ty jesteś noga?? Jesli ja dałam radę sama, to i Ty sobie poradzisz, jestem o to spokojna:)
    W razie czego możesz liczyć na moją pomoc, w miarę możliwości postaram się jakoś podpowiedzieć:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Po opublikowaniu tego wpisu zauważyłam, że pojawił się w Waszych witrynach znacznie wcześniej niż pierwszy po przeprowadzce...oby to był dobry znak:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Spokojnie Paweł, ja też byłam przerażona, ale tak się zawzięłam, że musiałam to zrobić:) fakt, straciłam mnóstwo czasu, bo ja raczej informatyczny laik jestem i wszystkiego musiałam nauczyć się sama, ale dałam radę, więc i Ty dasz:)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  20. w sumie też mogłam skorzystać z profesjonalnej pomocy, ale ja z natury uparta jestem i jak sobie coś postanowię to muszę to mieć...tak też było z przeprowadzką:) dłubaniny było co niemiara, ale udało się...a jaka satysfakcja:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Cieszę się, że mogłam pomóc; właśnie w tym celu napisałam ten post:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie odczuwam potrzeby własnej domeny, z resztą mój blog nie jest na tyle dopracowany, żebym mogła o tym myśleć :) Przede mną jeszcze wiele drobnych i bardziej skomplikowanych poprawek, abym na blogu czuła się idealnia. Ale Tobie serdecznie gratuluję! A swoją pozycję z pewnością szybko odbudujesz, niech no się tylko sesja skończy :D
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  23. Oczywiście Kochana, nic na siłę i nie namawiam do zmian wbrew sobie; jeśli nie jesteś jeszcze gotowa, to warto poczekać, by być pewną właściwego wyboru:)
    Liczę na to haha, bo statystyki poleciały na łeb na szyję, zwłaszcza te bezpośrednio z wyszukiwarek...teraz w zasadzie odwiedzaja mnie tylko osoby, które mnie obserwują:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Oj miałam, miałam...dobrze, że mam to już za sobą:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo się cieszę :)
    a skorzystasz z niego, kiedy będziesz na to gotowa:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Haha...musiałam sobie ulżyć, stąd tyle emocji w poście:)
    Rozgość się Kochana i czuj, jak u siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  27. i bardzo dobrze:) dziękuję - z Tobą to i w pieczrze byłoby mi dobrze i wem o co byśmy szczególnie dbały :P

    OdpowiedzUsuń
  28. Wykañczanie zajmuje mnóstwo czasu i pochłania ogromne pokłady energii, więc blog musi zaczekać, ale są rzeczy ważne i ważniejsze:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Gratuluję Nikki:)
    No cóż, pewnie masz większą wiedzę w sprawach technicznych...dla mnie to czarna magia, więc transfer zajął mi dużo więcej czasu, niz przypuszczałam:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Właśnie zauważyłam, że już jest lepiej i kolejny post załadował się całkiem sprawnie:)
    Odzyskałam, ale nie powiem - był stres:)
    Dzięki za link, dodałam:)

    OdpowiedzUsuń
  31. To także miałaś niewesoło, dobrze, że się z tym uporałaś:)

    Dziękuję Małgosiu, buziaczki:)

    OdpowiedzUsuń
  32. wiesz, mi to nie przeszkadza, i nie mam żadnej pretensji, i dalej będę obserwować Twój blog ;) po prostu jak piszesz tu o problemach ze zmianą domeny to myślałam, że wiesz i o tym :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Po prostu miałam szczęście i szybko poszło ;) W każdym razie gratuluję - teraz blog jest bardziej Twój :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Dziękuję za zrozumienie:)
    Nie miałam pojecia o tym problemie, ale fajnie, że napisałaś, że coś jest nie tak...popatrzę o co chodzi i co może być przyczyną takiego stanu rzeczy:)

    OdpowiedzUsuń
  35. haha no, a w pieczerze Ci ewentualnie pokaże :P

    OdpowiedzUsuń
  36. Tylko wiesz...nie będę miała porównania z wczesniejszym stanem:)

    OdpowiedzUsuń
  37. słusznie, to musimy tam dłużej zabawić;)

    OdpowiedzUsuń
  38. nie ma za co ;) w końcu od dawna nieoficjalnie jestem Twoją wierną czytelniczką, a od kiedy ruszyłam ze swoim blogiem jest już oficjalnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Po pierwsze gratuluję :) a wpis bardzo mi się przyda bo niedługo również zamierzam przejść na własną domenę. Dobrze ze napisałaś o tym disqusie, jeszcze się wytrzymam z jego instalacją :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Gratuluje :))
    Sama nad tym mysle tylko to bedzie ciezkie przejscie....uiiii ...

    OdpowiedzUsuń
  41. Patryk jest niezastąpiony, jeśli chodzi o kwestie techniczne :) Ja skoczyłam na głęboką wodę i wraz z domeną wzięłam hosting i przeszłam na wordpressa :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Gratuluję włąsnej domeny! Bardzo interesująco opisałaś całą tą drogę "na swoje" :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Ja sobie oszczędziłam nerwów i nie przerzucałam Czarnej Ines z blogspot na domenę tylko od nowa stworzyłam bałam się właśnie tej drogi przez psychiczną mękę :) Kochana gratuluję i cieszę się, że wszystko się udało :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Uff, jak dobrze że w końcu wszystko działa jak trzeba.
    A Twój wpis pewnie nakieruje jeszcze niejedną osobę w takiej sytuacji :)

    OdpowiedzUsuń
  45. A N E T T E ...ideaforfashion28 stycznia 2015 10:27

    No to już sobie wyobrażam ile niecenzuralnych słów musiało paść podczas tego żmudnego procesu :/ Współczuję. Ale, ale.... jakie współczuję. Dumna jestem i gratuluję! Przeogromnie się cieszę Twoją radością. Oby wszystko wróciło do normy, bo 15 godzin nie brzmi fajnie. Ekstra wpis. Baaaardzo pomocny. Odwaliłaś kawał dobrej roboty.
    Witamy ponownie :* ;-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)