Jestem na nie #2 || Rimmel, Garnier, Bielenda

Eksperymenty w temacie testowania kolejnych kosmetyków mają swoje zalety i wady. Nie każdy zakup stanowi wartość dodaną i zdarza się, że nasze oczekiwania nie mają przełożenia na końcowe zadowolenie. Powszechnie jednak wiadomo, iż to, co nie sprawdziło się u mnie, może być jednocześnie Waszym ulubieńcem, dlatego nie szafuję słowem "bubel".
Zapraszam na drugą odsłonę postu o trzech takich, co nie skradli mego serca :D.
Jestem na nie #2 || Rimmel, Garnier, Bielenda

Rimmel, Lasting Finish 25H Foundation

Odnoszę dziwne wrażenie, że spośród całej blogosfery tylko ja kręcę nosem na ten podkład. Opinie, które zbiera są na tyle pochlebne, że zastanawiam się, czy to ja mam zbyt wygórowane oczekiwania, czy moja cera jest tak kapryśna, iż nie chce z nim współpracować. Bo nie chce.
To nie jest tak, że podkład nie ma żadnych atutów, ale ma kilka wad, które wywołują u mnie niechęć. Po pierwsze i najważniejsze - okropnie smuży podczas aplikacji, tworząc nieestetyczne prześwity, a gdy próbuję ratować sytuację dokładając kolejną warstwę, wchodzi w pory i podkreśla wszystkie zmarszczki, nawet te najmniejsze. Po drugie - klei się niemiłosiernie po nałożeniu. O ile normalnie zawsze pomaga przypudrowanie twarzy, tak w tym przypadku jego kleistość sprawia, iż pędzel z pudrem przywiera do danego miejsca zostawiając placek kosmetyku, który ciężko jest potem rozetrzeć. Potrzeba mnóstwo skupienia i ostrożności, by nie zrobić sobie krzywdy i nie wyjść z domu w pudrowe cętki. No i po trzecie - ściera się w tempie ekspresowym, a skóra świeci się już po godzinie od aplikacji. Zupełnie nie łączy się z moją skórą, żyje sobie swoim życiem, tworzy sobie swoją historię, a jego bajka jest totalnie inna od mojej :). On sobie i ja sobie. 
Żeby jednak nie było, że tylko marudzę, dla porządku wspomnę o kilku zaletach. Kolor, który posiadam, czyli Ivory jest niemal idealny dla wybielonej brakiem słońca skóry. Na lato będzie stanowczo za jasny, ale aktualnie to strzał w dziesiątkę. Całkiem nieźle kryje - większych niedoskonałości nie zaszpachluje, do tych niezbędny będzie korektor, jednak drobne przebarwienia, krostki, czy strupki znikną pod nim, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Nie czuć go na twarzy, nie podkreśla suchych skórek, nie wysusza, nie ciemnieje w trakcie noszenia. No, i to by było na tyle.
Próbuję jakoś go zużyć, łącząc go z innymi podkładami, ale powoli tracę cierpliwość. 
Ciekawi mnie, jak by się zachowywał nakładany gąbką, być może to by było dobre rozwiązanie, lepiej połączyłby się ze skórą. Na chwilę obecną takowej nie posiadam, więc nie wiem. Wiem jednak jedno - moja tłusta cera go nie lubi. Cena, ok 40zł .

Bielenda, Laser Xtreme, Płyn micelarny w żelu

Ten produkt to porażka na całej linii. Kupiłam go w chwili pomroczności umysłu, licząc na odkrycie ciekawego kosmetyku w zupełnie nowej formie. Micel w żelu? Pomyślałam, że to może być fajny cudak. No...cudak to z niego niewątpliwie jest, ale czy fajny?
Gęsta, żelowa formuła, która z trudem zmywa cokolwiek, ślizgając się po twarzy, niczym kisiel. Brak wystarczającej przyczepności sprawia, że wacik jeździ bez kontroli w te i wewte, mając w nosie naszą potrzebę zmycia makijażu. Do demakijażu oczu kompletnie się nie nadaje, nie radzi sobie ze zwykłym tuszem, a co dopiero z wersją wodoodporną. Szczypie i podrażnia oczy, co w moim mniemaniu dyskwalifikuje go na całej linii. Totalna porażka.
Zachciało mi się eksperymentów no to mam za swoje. Zostałam z połową opakowania i nie mam pomysłu, co dalej z nim począć... może do mycia włosów by się nadał? hmm...
Cena, ok 12zł.

Garnier, Neo, Antyperspirant w suchym kremie

Kolejny cudak kupiony w pogoni za nowościami. Ciekawość wzięła górę i zdradziłam swoją ukochaną kulkę Vichy, no to mam za swoje. Ogólnie produkt nie jest zły, ale brakuje mi tego komfortu, którego oczekuję, a który dawał mi antyperspirant marki Vichy. Krem Garniera wchłania się przyzwoicie szybko, jednak z ubieraniem się trzeba poczekać aż wyschnie całkowicie, bo lubi zostawić nieestetyczne, białe plamy. Na jego korzyść przemawia brak podrażniania skóry, nawet bezpośrednio po depilacji oraz wygoda aplikacji. Otworki, którymi wydostaje się na zewnątrz nie zapychają się, a ilość produktu można fajnie kontrolować siłą nacisku.
Nie mam problemów z nadmierną potliwością, ale od antyperspirantu oczekuję, że dotrzyma mi kroku do samego wieczoru... Neo zostaje w tyle już w połowie dnia :). Zapach, którym raczy nas bezpośrednio po aplikacji ulatnia się dość szybko... za szybko, co ma bezpośrednie przełożenie na moje samopoczucie. Nie, to nie dla mnie... wracam do sprawdzonej kulki.
Cena, ok 10zł.


Jeśli interesuje Was pierwsza część postu z nietrafionymi zakupami, zapraszam tutaj.


A jeśli macie ochotę podzielić się swoją opinią na temat wyżej wymienionych gagatków lub swoich, nieudanych wyborów - śmiało, zapraszam do komentowania.


Pozdrawiam:)



IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    KOMENTARZE:

50 komentarze:

  1. Nie miałam żadnego z tych produktów.
    Nad tym podkładem się zastanawiałam ale teraz po Twoim poście to się mocno zastanawiam.
    Zastanawia mnie natomiast ten żel micelarny. Miałam podobnego cudaka z Delii, nie nakładałam go na wacik tylko po prostu myłam nim twarz jak zwykłym żelem. Sprawdzał się genialnie - zmywałam nim cały makijaż (oprócz oczu) - czy próbowałaś go stosować w taki sposób?

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ten antyperspirant z Garneira od niedawna (wersja niebieska) i osobiście jestem zadowolona. A problem z potliwością mam, może nie jakiś tam bardzo duży, ale jednak. Np. kulka Vichy sobie nie radziła, pociłam się dalej. A do tego mam jeszcze bardzo wrażliwą skórę pod pachami, że wiele antyperspirantów moją skórę podrażnia, swędzi/piecze. Ale jak widać, jesteśmy różne i mamy różne potrzeby, preferencje;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja Rexona zmierza ku denku i tak się zastanawiałam właśnie nad tym Garnierem. Mam uraz do ich antyperspirantów, bo kiedyś kupiłam słynne Minerals w sprayu i wtedy pierwszy raz poczułam, co to znaczy mieć mokro pod paszkami :D Ale oczywiście ta nowość zbierała tak pozytywne recenzje na początku, że nic tylko brać! Na szczęście nie skusiłam się przedwcześnie, bo widzę, że już zaczyna wychodzić szydło z worka...

    OdpowiedzUsuń
  4. nie miałam żadnego, ale nie skuszę się :) podkład polecam CI 123 Bourjois.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda że się nie sprawdziły, ja nie miałam ich jeszcze okazji używać ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Zacznę od podkładu - moja koleżanka go miała, ja osobiście nie przepadam za podkładami z Rimmel, i przyznam szczerze, że nie skarżyła sie na niego, choć tak jak Ty mówiła, że bardzo szybko zaczyna sie po nim świecić :) Z tym micelem w żelu to naprawdę ciekawostka, nawet o nim nie słyszałam, ale jak przeczytałam nazwę to już mi sie wydało, że to nie da rady :) A co do antyperspirantu, czytałam gdzies podobna do Twojej opinię, wiec czuje sie całkowicie zniechęcona do zakupu i dobrze, bo moja niezawodna Rexona z aloesem w sprayu jest dwa razy tańsza i dwa razy lepsza :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie potrafię się przekonać do Rimmela, nieważne czy kupię tusz czy podkład zawsze jestem niezadowolona, mimo pozytywnych opinii na blogach, więc tę markę omijam szerokim łukiem. Byłam ciekawa Garniera ale właśnie mi go odradziłaś:) Skuszę się może na ten vichy, pędzę tylko poczytać co tam o nim napisałaś:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten podkład bardzo lubię, ale... ja go właśnie nakładam gąbeczką Ebelin i w sumie nigdy nie próbowałam żadnego innego sposobu i jestem z niego bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  9. u mnie neo też na nie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Neo chciałam wypróbować właśnie...

    OdpowiedzUsuń
  11. Na szczęście nie miałąm okazji się z nimi spotkać i bardzo dziękuję za ten post :)

    http://joannok.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. ja kupiłam ostatnio ten Garnier Neo, ale w błękitnej wersji, czeka na użycie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Moja cera też nie lubi się z wieloma podkładami mimo iż nie mam z nią żadnych problemów :(

    OdpowiedzUsuń
  14. Justyna Wiśniewska21 stycznia 2015 22:03

    Winnych wyżej nie miałam ;D

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja tam trzymam się Vichy i nie planuję eksperymentów w tej dziedzinie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Akurat nie miałam żadnego z tych kosmetyków - jednak ten antyperspirant w kremie zbiera raczej negatywne recenzje :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie miałam nic z kosmetyków , które Ci się nie sprawdziły :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ada Szczepańska22 stycznia 2015 23:41

    akurat Lasting Finish nie miałam, ale miałam za to Match Perfection, który u mnie z kolei miał problem z kryciem :< szkoda, że się nie sprawdził u ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  19. nic nie mialam z tych produktów bo u nas ich nie ma ;D
    +tzn. Garnier jest tyko my mamy zupelnie inne produkty niw w PL ;D

    OdpowiedzUsuń
  20. Wiesz, jeśli producent na opakowaniu umieszcza info, że stosujemy go wylewając niewielką ilość na wacik, to w pierwszej kolejności staram się do tych wskazówek dostosować, tym bardziej, że przeznaczony jest też do demakijażu oczu :)A poza tym, mam go dość na tyle, że straciłam ochotę na kolejne eksperymenty :)

    OdpowiedzUsuń
  21. W tym przypadku wychodzi na to, że nasze pachy są różne haha:)
    Ja z kuleczki Vichy byłam bardzo zadowolona, a Neo nie daje mi takiego komfortu i pewności:)

    OdpowiedzUsuń
  22. A ja słyszałam dobre opinie na temat rexony właśnie, którą wersję posiadasz?
    Mokrość pod pachami poczułam w trakcie używania antyperspirantu Garniera... wcześniej absolutnie mi się to nie zdarzało:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Będzie się nadawał do tłustej skóry? Spróbuje dorwać jakąś próbkę przed zakupem:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Może u Ciebie by się sprawdziły...dziewczyny są raczej zadowolone z podkłady Rimmela...nie wiem, czy to ja nie umiem go używać, czy po prostu jest dla mnie nieodpowiedni:)
    Dam mu jeszcze szansę na odkupienie win i spróbuje zaaplikować go gąbką, zobaczę, czy bedzie lepiej:)

    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  25. A wspominała o ponadprzeciętnej lepkości bezpośrednio po użyciu? Najgorsze jest to, że ciężko jest go w ogóle zmatowić, a godzinę po aplikacji skóra świeci się jak...:)
    Widzisz, gdybym tak jak ty od razu wpadła na myśl, że to nie może się udać, zaoszczędziłabym sobie niepotrzebnych nerwów, a moim oczom porządnego szczypania haha:)
    Rexona - kolejna pozytywna opinia:) Zainteresowałyście mnie tym antyperpirantem:) Chociaż ja wolę wersję z kulką:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Rimmel ma bardzo fajny puder matujący w kamieniu, Stay Matt, polecam:) być może, pomimo uprzedzeń przekonasz się do tego kosmetyku:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Muszę zatem spróbować gąbki...tylko najpierw ją kupię haha:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Widzę, że jest nas więcej:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie wiem kochana, co Ci doradzić...ja jestem na nie, ale są też dziewczyny, u których się sprawdził:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Bardzo proszę, choć wiadomo, że to bardzo indywidualna kwestia:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Obyś była z niego zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Potrafią być kapryśne, to prawda:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja też wracam do Vichy - w tej dziedzinie należy unikać eksperymentów zwłaszcza, jeśli mamy do danego produktu zaufanie i dobrze nam służy:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Czyli dorzuciłam kolejną, malutką cegiełkę :)

    OdpowiedzUsuń
  35. No i dobrze, po co przysparzać sobie dodatkowych kłopotów...i to na własne życzenie:)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ten także nie jest mistrzem krycia, ale to jest akurat do opanowania. Gorzej jest ze smużeniem podczas nakładania oraz bardzo szybkim ścieraniem się podkładu z twarzy... tego nie mogę mu wybaczyć:)

    OdpowiedzUsuń
  37. Przypuszczam, że też macie swoje małe bubelki... obyś odkryła ich jak najmniej:)
    Buziaczki:)

    OdpowiedzUsuń
  38. Totalnie Cię rozumiem. Najpewniej miałabym te same odczucia. Niestety lub stety staram się zużyć dane kosmetyki i próbuję znaleźć sposób na nie.

    OdpowiedzUsuń
  39. Zawsze to jakieś rozwiązanie patowej sytuacji :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Kulki są zdecydowanie nie dla mnie. Po pierwsze, zawsze mam wrażenie, że tam zostanie ta mokra powłoka, a po drugie, nie lubie jej - okropne uczucie. Wracając do podkładu, ona jest raczej z tych, którzy maja obsesje na punkcie całkowitego matu, więc świecenie sie jest raczej na nie, ale o lepkości nic nie mówiła :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Dokładanie tak, potliwość to bardzo indywidualna kwestia:)

    OdpowiedzUsuń
  42. Nie miałam okazji używać żadnego z powyższych kosmetyków, tym bardziej dziękuję za ostrzeżenie :) Na takie kwiatki jak w micel żelowy patrzę dość nieufnie, więc pewnie i tak bym po ten produkt nie sięgnęła, ale za to podkład delikatnie kusił. Skutecznie zniechęciłaś mnie opisem problemów z aplikacją - nie mam w tym kierunku ani zdolności, ani cierpliwości, więc potrzebuję coś łatwego. Na Rimmela się więc nie skuszę :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  43. Teraz korzystam z tych kremowych Maximum Protection, miałam dwie - wcześniej zieloną, teraz fioletową - i szczerze mówiąc poza walorami zapachowymi, nie dostrzegam żadnej różnicy ;)
    A z tych standardowych najbardziej lubię spray Aloe Vera, ale odkąd zaczęłam używać Maximum Protection, jakoś nie kusi mnie powrót do psiukadła :D

    OdpowiedzUsuń
  44. oj mamy, mamy, naturalnie...
    dziekuje Iwonko ..staram sie ich unikac a to wlasnie dzieki takim postom jak u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Ogolnie, ten podklad ma u mnie taki solidne 3+, jednak nie kryje fenomenalnie, mam wrazenie za kolor ivory jest ciemnawy... powinien być trochę jaśniejszy! Dodatkowo początkowo nie wiem dlaczego miał zółte tony, po ok 2 tygodniach używania uwydatnia baaardzo różowe tony. i niestety nie jest dla skóry tłustej, bo potrafi z niej spłynąć, szczególnie w strefie T. Ale lubię go za to, że nie wysusza mnie bądz nie uwydatnia suchych skórek. Nakładany beauty blenderem daje jakoś rade ;) lepszy jest tylko revlon, ktory niestety mnie wysusza, ale poza tym ma u mnie 4+.

    OdpowiedzUsuń
  46. Jak będę w drogerii poproszę o próbkę ;) zobaczymy jak się sprawdzi. Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  47. Absolutnie będzie!!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)