3 cechy, które podziwiam u popularnych blogerów

Mój blog ma już ponad dwa lata. Przez ten czas były wzloty i potknięcia, które w moim mniemaniu podważały sens jego istnienia. Niejednokrotnie zastanawiałam się w jakim kierunku chcę pójść, co chcę osiągnąć, czego oczekuję i czy w ogóle ma to wszystko sens. Patrząc na duże, popularne blogi, które skupiają wokół siebie kilkudziesięciotysięczne społeczności wydawało mi się, że moja strona to tylko kolejna, nic nie wnosząca pisanina. Nie lubię porównywać się z innymi i nie jestem typem zazdrośnicy - każdy ma tyle, ile sam sobie wypracował, ale słynni blogerzy mają coś, za co ich szczerze podziwiam. Wiadomo - kasa to efekt harówki, nierzadko po kilkanaście godzin dziennie, jednakże pewne cechy charakteru niewątpliwie ułatwiają osiągnięcie sukcesu. I zdaje się, że tych cech albo u mnie brak albo są tak głęboko ukryte wśród licznych obaw i lęków, że jeszcze się nie ujawniły.

3 cechy, które podziwiam u popularnych blogerów 

 


Odwaga

Rasowy bloger jest ambitny, niepokorny i ma odwagę wyrazić swoje zdanie, nawet jeśli jest kontrowersyjne, a im bardziej sporne i problematyczne, tym lepiej. To pobudza czytelników do dyskusji, do podważania jego opinii i choć nie każdy bloger bierze sobie do serca punkt widzenia odbiorców swoich treści, to przynajmniej wymiana zdań jest gorąca :)

Ja od zawsze mam z tym problem, zwłaszcza jeśli znajduję się w nowym środowisku - potrzebuję czasu, by się oswoić, a i on nie gwarantuje sukcesu. Najczęściej jestem zła na samą siebie i za każdym razem obiecuję sobie, że tym razem będzie inaczej, że będę bardziej odważna, że nowe otoczenie nie odbierze mi języka i rozumu. Guzik. Zawsze efekt jest taki sam - mądre myśli przychodzą po czasie, a ja żałuję, że znów dałam się pokonać własnej nieśmiałości. Strach przed nowym zupełnie mnie paraliżuje i odbiera zdolność do jakiejkolwiek aktywności.

Pamiętam jak kiedyś, będąc usmarkanym szczeniakiem, mój pan od muzyki dostrzegł we mnie zalążek talentu wokalnego. Postanowił go ze mnie wydobyć, fundując mi darmowe lekcje śpiewu. Wszystko było w porządku do czasu publicznego wystąpienia w jakimś konkursie - język stanął mi kołkiem, a w gardle zaschło ze strachu. Nie potrafiłam wydusić z siebie żadnego dźwięku, nie mówiąc już o zaprezentowaniu swoich wokalnych umiejętności. Stałam tak, w pięknej sukieneczce na środku wielkiej sceny i zdawało mi się, że za chwilę umrę.

Od tego czasu trochę się zmieniło, życie mnie zmieniło - łatwiej nawiązuję kontakty, mam odwagę wyrazić swoją opinię i uwielbiam, jak współrozmówcy są otwarci na mój punkt widzenia. Lubię dyskutować, ale nigdy nie narzucam swojego zdania jako nadrzędnego i jeśli tylko przedstawisz mi rozsądne argumenty jestem w stanie przyznać się do pomyłki. Może to błąd? Może powinnam zmienić nastawienie i uznać swoje stanowisko za jedyne właściwe? Czyż nie jest to rola opiniotwórczego blogera? Czyż nie tak kształtuje się jego wpływ na czytelników?
Lubię sobie pogadać, co zresztą widać na załączonym obrazku, jednak tylko wtedy, gdy mam coś sensownego do powiedzenia - ględzenie dla zabicia czasu jest kompletnie nie w moim stylu.


Ukierunkowanie na osiągnięcie sukcesu


Uwielbiam czytać blogi, szczególnie te, na których panuje życzliwa i przyjacielska atmosfera, których autorzy mają kontakt ze swoimi czytelnikami i na których czuję się kameralny i swojski klimat. W takich miejscach czuję się bardzo komfortowo.
Zakładam, że większość powstała pod wpływem impulsu, a rozpoznawalność i chęć budowania coraz większego zasięgu przyszły z czasem i były naturalnym następstwem. To tak samo, jak z apetytem - rośnie w miarę jedzenia. Jednak są blogi, których właściciele od samego początku ukierunkowali swą działalność na odniesienie sukcesu i każdy wpis, każde posunięcie było na chłodno przekalkulowane. Oni po prostu chcieli ten sukces odnieść! i - co najważniejsze - byli przekonani, że tak będzie.

A co ze mną? Moje niezdecydowanie przyprawia mnie czasem o mdłości. Z jednej strony bardzo bym tego chciała... zresztą, któż by nie chciał, a z drugiej boję się, że stracę swego rodzaju anonimowość. Jak na razie mój blog ginie w gąszczu tysięcy jemu podobnych i nie jest rozpoznawalny lub - tym bardziej - wpływowy, a o jego istnieniu wiedzą tylko moi domownicy i Wy, czyli moi obserwatorzy... chyba, że coś w tym temacie uległo zmianie bez mojej wiedzy :). Czy jest przez to gorszy? Nie. Może za mało mnie w sieci, albo nie ma mnie tam, gdzie bywać powinnam?

W ubiegłym roku jedna z moich ulubionych blogerek opublikowała post, który - i owszem - przeczytałam z wielkim zainteresowaniem, jednak podczas czytania komentarzy rozdziawiałam paszczę coraz bardziej i bardziej. Co zaskakujące, okazało się, że mnóstwo blogerów ukrywa swoje strony przed światem, obawiając się fali krytyki i niezrozumienia dla ich pasji. Do czego zmierzam? Otóż Joanna podjęła ryzyko i ujawniła bloga, co przyczyniło się do wzrostu popularności... ja nadal tkwię w ciemni.
Prawdopodobnie to niemądre, ale cały czas nie mogę pozbyć się wrażenia, że nie jestem odpowiednią osobą, by kreować opinie innych. A najciekawsze w tym wszystkim jest to, że ja naprawdę dobrze się czuję, gdy występuję w roli lidera, gdy decyduję o jakimś projekcie, gdy mój pomysł okazuje się lepszy i jest brany pod uwagę przez szefostwo. To jak rozdwojenie jaźni, jakby walczyły we mnie dwie, różne osobowości - jedna silna, przywódcza i żądna władzy, a druga zagubiona i szukająca pomocnej dłoni.
Muszę bardziej zawalczyć o siebie. Chyba potrzebuję mocnego kopa w zadek :). Być może jest to spowodowane zbyt wygórowanymi oczekiwaniami w stosunku do siebie samej, być może chcę być zbyt perfekcyjna, dlatego to co robię nie przynosi wystarczającego samozadowolenia?
Podziwiam blogerów, którzy mają w sobie dość siły, by podjąć walkę i nie wstydzą się głośno o tym mówić. Przewartościowanie priorytetów, sprecyzowanie celów i - tu będzie słowo klucz - DĄŻENIE do ich realizacji, to połowa sukcesu... druga to, nie bójmy się tego słowa - ciężka harówa, bowiem nic nie przychodzi ot tak, na pstryknięcie palcem.

Doskonałym przykładem blogerów, którzy postawili wszystko na jedną kartę i postanowili walczyć o swój sukces są Dorota, znana jako Kameralna oraz Michał prowadzący bloga Jak oszczędzać pieniądze? Opłaciło się. Rok 2014 to był ich rok! Dziś należą do elity polskich blogerów, a uznanie, które zdobyli jest dopiero preludium. Jestem pewna, że nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Osobiście bardzo im kibicuję, bo to niezwykle wartościowe osoby, od których wiedzę można czerpać garściami. Takie persony są dowodem na to, iż chcieć znaczy móc, dlatego są dla mnie ogromną inspiracją i motywują mnie do cięższej pracy.


Poczucie własnej wartości


Najważniejszy z punktów, który nierozerwalnie wiąże się z sukcesem. Nie da się go osiągnąć bez przekonania, że na to zasługujemy!  Jak trudna jest praca nad swoimi uprzedzeniami i obawami wiedzą tylko Ci, którzy taką walkę podjęli. Niska samoocena towarzyszy wielu osobom i zazwyczaj ma ona niewiele wspólnego z tym, co widać na zewnątrz. Tak sobie teraz myślę, że prawdopodobnie wiele osób, które uważałam dotychczas za pewne siebie i przebojowe ukrywa swe rozterki pod szczelnym pancerzem. Najistotniejsze jest to, by chociaż spróbować przepędzić złe duchy, a tym samym przetrzeć szlaki, które w wyniku znikomego poczucia własnej wartości, są dla nas niedostępne.

Prowadzenie swojego bloga to naprawdę świetna zabawa, a dla niektórych szczęśliwców - również praca. Blog, jako główne źródło utrzymania to - wbrew pozorom - bardzo ciężkie zajęcie, wymagające opanowania wiedzy z wielu różnych dziedzin. Monika napisała ostatnio znakomity artykuł o tym czego nauczy Cię blogowanie?, natomiast Michał w swoim pożegnaniu z 2014 rokiem podkreślił, jak wielki wpływ na niego samego miało pisanie bloga :

"Chciałbym Wam powiedzieć, że nadal jestem tym samym Michałem jak rok temu, ale to byłoby kłamstwem. Jestem inny. Jestem dużo bardziej pewny tego, że to co robię ma sens, że to co planuję i realizuję to nie mrzonki tylko konkret, że nie muszę mieć żadnych kompleksów (tak – ja też je mam), że bycie dumnym z tego co robię jest elementem mojej tożsamości i nie powinienem wypierać sukcesu, który odnoszę jako bloger."

Oczywiście droga do zmian jest żmudnym procesem, jednak nie jest to niewykonalne. W tym roku zamierzam o to zawalczyć :). Praca nad sobą i nad blogiem to jeden z moich najważniejszych celów na najbliższe 12 miesięcy.




IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    KOMENTARZE:

24 komentarze:

  1. Życzę Ci wyjścia poza własne schematy, więcej odwagi - sama napisałam dość podobny ( we wnioskach) tekst o sobie tydzień temu - także o niesmiałości o niewychodzeniu poza nawias... Czasami ciężko, ale najczęściej warto :))) - zobaczymy co nam przyniesie ten rok! :) :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Iwonko, oby ten rok spełnił Twoje blogowe marzenia :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Justyna Wiśniewska14 stycznia 2015 20:38

    Bo nasze blogi to ''nasze dzieci' i dbamy o nie najlepiej jak umiemy ;) Oby się Twoje plany ziściły :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe refleksje, miło się czytało:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Życzę żeby udało się Pani osiągnąć te założenia :D Zgadzam się, iż bloger powinien odznaczać się odwagą, pewnością siebie i nastawieniem na sukces, ale też musi mieć pasję! - Tak, by to, o czym pisze potrafiło zaciekawić innych :) http://odkrywajzalicja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo dobry post Ivonko! Daje do myślenia, choć dla mnie blog to po prostu frajda i okazja poznania fantastycznych ludzi!

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki Paula :)
    Blog to - przede wszystkim! - frajda, zgadzam się...i powinien być dla nas przyjemnością:)
    A do tej Częstochowy to ja się kiedyś przejadę, ściskam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zakładam, że dla każdej osoby, która decyduje się na założenie i pisanie bloga, robi to z pasji:) Nie może być inaczej, zupełnie takiej możliwości nie biorę pod uwagę:)
    Dziękuję! Cały rok przede mną, więc jest szansa haha:)

    i bez Pani proszę...Iwona jestem:)

    OdpowiedzUsuń
  9. O tak, tak...czasem go zaniedbywałam, ale zawsze wracałam, bo pisanie i kontakt z Wami sprawia mi oggrrooomną przyjemność:))
    Dziekuję:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę zakasać rękawy:)
    Dziękuję Aniu:*

    OdpowiedzUsuń
  11. Właśnie - więcej odwagi:)
    Z przyjemnością przeczytam Twoje refleksje:)
    Bardzo dziękuję za słowa wsparcia i zrozumienie, życzę Ci wspaniałego roku!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja bym powiedział, że niestety, ale co raz mnie ludzi traktuje bloga jako "frajdę". Młodzi ludzie biorą przykład z topowych blogerek promowanych w mediach i zakładają blogi z myślą ukierunkowaną na pieniądze, zarabianie, darmowe ciuchy i kosmetyki, a to już nie jest "frajda". Oczywiście nie mam nic do zarabiania i darmowych rzeczy, ale fajnie jak idzie to w parze z frajdą, która towarzyszy tworzeniu bloga.

    Pozdrawiam :)
    http://mw-maleworld.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Przede wszystkim witaj Paweł, dawnośmy się nie widzieli:)
    Widzisz to, o czym piszesz to zwykła pazerność i błędne wyobrażenia wypromowane głównie przez media, jak to blogerzy nic nie robią, wrzucą kilka zdjęć i bach! sława i kasy na wyciągnięcie ręki:)
    Tylko osoby, które trochę siedzą w temacie i profesjonalnie podchodzą do swojego bloga wkładając w niego ogrom czasu, pracy i nierzadko własnych pieniędzy wiedzą, że zdobycie jakiegokolwiek uznania jest cholernie trudne!
    Na szczęście blogi, o których piszesz najczęściej umierają śmiercią naturalną, gdy tylko okazuje się, że to nie takie proste, a firmy na żebrzące maile o darmowe prezenty, nie odpowiadają:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Iwonka to to by wyjaśniało, dlaczego ja właściwie nie zaglądam na popularne blogi- wszystkie te cechy, które wymieniłaś mnie drażnią. Nie lubię narzucania mi czyjegoś zdania, nie cierpię wykalkulowanego działania a poczucie własnej wartości u wielu osób objawia się okropnym tupetem i zadzieraniem nosa.

    OdpowiedzUsuń
  15. Haha, no jak widać każdy medal ma dwie strony:) ja mam na myślę tę lepszą, która mobilizuje i motywuje do pracy nad sobą :)

    OdpowiedzUsuń
  16. uuuu...wcięło mój komentarz :(


    Iwonko, dla mnie jesteś więcej warta niż celebryci blogowi :) nie powinnaś mieć żadnych kompleksów i nie powinnaś czuć się gorsza
    to tak w skrócie, bo poprzedni komentarz zagubił się :)
    buziaki kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj szkoda, coś czuje, że był to naprawdę długi komentarz:) tak, czy inaczej - skrót też jest bardzo miły:)
    Wiesz, to nie chodzi o to, że czuję się gorsza, a kompleksy to już głębsza sprawa...nie łatwo o nich mówić, nauczyłam się z nimi współpracować haha:)
    Ten post miał na celu podkreślenie, że nie mozna spoczywać na laurach i w każdej dziedzinie, nie tylko w blogowaniu, trzeba mierzyć wyżej:) Moim zdaniem jeśli nie próbujesz się rozwijać i iść do przodu, to tak naprawdę się cofasz:) ja doceniam to, co mam i co udało mi się osiągnąć, ale czy to źle, że chciałabym coś jeszcze?
    Sciskam Małgosiu i dziękuję za to, że...jesteś, po prostu:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo lubię Twojego blogaska i nie patrzę na to czy jesteś popularna w sieci czy nie ;) Poza tym dla mnie liczy się bardzo osobowość blogera, bo jakoś tak nie z każdym potrafię nawiązać nić porozumienia :)

    OdpowiedzUsuń
  19. To tak, jak w życiu...musi zaiskrzyć, inaczej klapa:)

    Dziękuję, jak czytam te miłe słowa, to aż mi głupio...być może powinnam bardziej się doceniać?
    Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Trzymam za Ciebie kciuki! :) Twój blog to naprawdę przyjemne miejsce, pełne wartościowych treści - teraz tylko uwierz w siebie i działaj tak, jak chcesz, a nie tak jak ogranicza Cię wewnętrzna blokada. Wszystkiego 'odważnego' w Nowym Roku!
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  21. Kochana!
    Bardzo Ci dziękuję za słowa otuchy, tak bardzo chciałam odpisać Ci wczesniej, ale miałam małe problemy z Disqusem - przejście na własną domenę wywołało lawinę nieprzewidzianych zachować wszelakich serwisów...już się bałam, że straciłam wszystkie komentarze bezpowrotnie:)

    Wasze ciepłe słowa są nieocenione, dziekuję raz jeszcze:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Dokładnie, to tak jak w życiu :)
    Doceniaj się koniecznie! Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja także podziwiam wszystkich, którzy nie mieli problemu z przyznaniem się do prowadzenia bloga :D Ja jestem właśnie na etapie kiedy stopniowo (baaardzo stopniowo) powiększam grono "wiedzących". Kurde, nie robimy nic złego! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)