Makijażowe potyczki IVONY / Czarna kreska na linii wodnej

Makijaż, jaki wykonuję na co dzień jest bardzo minimalistyczny.Nie byłoby w tym nic dziwnego, wszak minimalizm jest ostatnio trendy, gdyby nie fakt, że to nie jest mój wybór, a konieczność.Stawiam na sprawdzone kolory, brak w nim krzty szaleństwa, można by nawet pokusić się o stwierdzenie, że jest do bólu nudny.No cóż, orłem makeupu nie jestem, trudnością jest dla mnie narysowanie dwóch takich samych kresek:D.Jednakowoż staram się choć trochę go urozmaicić.

Wykreślone z listy marzeń # 6 / Czarna ramoneska

Hej, jak Wam mija poniedziałek?Mój jest nadzwyczaj leniwy ale takie dni również są potrzebne i wbrew pozorom, mogą wnieść coś nowego:D.
Dziś post z aktualizacją mojej Listy Marzeń '14.Wykreślając kolejne pozycje uświadamiam sobie, jak bardzo była przemyślana w momencie układania.Pomimo, iż kilka chciejstw straciło nieco na sile, to nadal w większości są to produkty, które kupiłabym ponownie lub umieściła na niej po raz drugi.Do podsumowania zostało jeszcze kilka miesięcy...zobaczymy, z jakim wynikiem zakończę ten mały eksperyment:D.
Pozycją, którą dziś wykreślam jest czarna ramoneska kupiona podczas zeszłotygodniowego szaleństwa zakupowego.Powolutku uzupełniam swoją jesienną garderobę, a kurtka miała w tym temacie absolutne pierwszeństwo.Reszta nowości do podejrzenia na moim Instagramie.
CROPP

Życzę Wam udanego tygodnia, pozdrawiam!
:D


Nowości, przegląd zakupów z 4 miesięcy!

Kiedy  prezentowałam Wam nowości??Sama tego nie pamiętam ale zerkając w zwierciadło mądrości, jakim jest blogowe archiwum, wychodzi na to, że było to...w maju.Dużo czasu upłynęło, mnóstwo nowych produktów zawitało do mego domu, więc pora zrobić mały rachunek sumienia:D.
Odkąd mam konto na Instagramie, to tam wrzucam fotki wszystkiego, co akurat kupiłam ale pewna kochana osóbka <Natalko:D > uświadomiła mi, że przecież nie wszyscy tam zaglądają...no tak, trzeba przyznać, że to dość sensowne uzasadnienie:D.
Dziś, po długich bojach z moim niechciejstwem, zrobiwszy na uspokojenie kilka głębszych wdechów i wydechów, wyciągnęłam wszystko na środek pokoju, spojrzałam, złapałam się za głowę, usiadłam, stanęłam, jeszcze raz usiadłam i ...poszłam zjeść obiad:D.
Jestem niemal pewna, że o czymś zapomniałam.Do zdjęć nie załapały się też produkty, które zużywam na bieżąco, a także te, które kupiłam specjalnie na wczasy i po których nie ma już śladu.
Tworząc dzisiejszy tasiemcowy wpis, przyrzekłam sobie w duchu, że to ostatnie takie karygodne zaniedbanie...żeby ogarnąć ten bajzel  po tak długim czasie, trzeba być prawdziwym hardcorem:D.No to zaczynamy...

acha, przygotujcie się na brak jakiejkolwiek chronologii; zamysł był taki...większe paczki, przesyłki, zakupy razem, a pozostałe pierdółki razem; tak więc na jednym zdjęciu mogą znaleźć się artykuły zarówno z czerwca, jak i września:)...chyba muszę zacząć to zapisywać, będzie łatwiej:D

acha 2 , część produktów doczekała się już osobnej recenzji na blogu, więc niektóre będą odpowiednio podlinkowane

Z grubsza to tyle, zapraszam więc:D

Prezentacja z lotu ptaka...
Nie krzyczcie, to tylko tak wygląda...

Chcieć więcej, mierzyć wyżej...

To uczucie męczy mnie od kilku miesięcy, może kilkunastu... trudno jednoznacznie stwierdzić, kiedy zakiełkowało, nie umiem określić dnia, w którym poczułam, że czegoś mi brakuje. Jestem spełnioną matką, od kilku lat szczęśliwie zakochaną kobietą, pracuję, zarabiam, mam własne mieszkanie, stać mnie na spełnianie drobnych zachcianek... wydawać by się mogło, że nic więcej od życia nie potrzebuję, a jednak.

Czuję, że coś mi umyka


Przekroczenie progu magicznej 30-stki to moment pierwszych podsumowań.
Kiedy byłam nastolatką, często słyszałam to z ust osób starszych, jednak wiadomo - młodość rządzi się swoimi prawami, nie myślimy o przyszłości, nie rozważamy, bierzemy życie, jakim jest i cieszymy się, gdy nie jest zbyt skomplikowane. Sami też nie utrudniamy, wszystko jest proste, niewymagające, nie degustujemy ale łapczywie pijemy czerpiąc garściami z otaczającej nas rzeczywistości, zbieramy doświadczenia, magazynujemy informacje, katalogujemy wspomnienia, zapełniając osobisty serwer do granic możliwości. Wszystko po to, by po jakimś czasie móc to wszystko odtworzyć, jeszcze raz obejrzeć przeszłość i poddać swego rodzaju ocenie... ocenie własnych dokonań i życiowych osiągnięć.
W takim właśnie momencie aktualnie się znajduję.
Nie lubię żałować swoich decyzji.
Uważam, że wszystko, co nas spotyka, ma jakiś sens, wszystko jest po coś i nieważne, czy są to sukcesy, czy porażki. Zarówno jedne, jak i drugie kształtują naszą osobowość, wzmacniają, budują charakter. To dzięki przeszłości, możemy w taki, a nie inny sposób przeżywać teraźniejszość oraz z nadzieją patrzeć w przyszłość. Młodość jest kamieniem węgielnym i największą, najwartościowszą podwaliną dla naszego jestestwa.
Czuję jednak, że coś mi umyka, coś, co trudno określić. Jakiś szczegół, który nie daje mi spokojnie egzystować.To uczucie zakorzeniło się we mnie głęboko i rozrasta na wszystkie narządy, kłując i raniąc te co wrażliwsze.  Mam wrażenie, że się duszę...wiem, że nadszedł dobry czas na zmiany, potrzebuję ich, jestem na nie gotowa!

 

Inni mają gorzej

 

Sorry, z całym szacunkiem dla osób głoszących ten slogan, ale mnie on nie przekonuje.Nigdy nie był, ani nie będzie moim życiowym mottem.Nie zwracam na to hasło uwagi.Moim zdaniem należy iść do przodu, określać swoje cele, rozwijać się, zdobywać nowe doświadczenia, umiejętności, poszerzać wiedzę oraz horyzonty.Gdy ktoś mi mówi no co ty, inni mają gorzej zawsze odpowiadam jedno: owszem, jednak są też tacy, którzy mają lepiej ! Takie persony powinny być dla nas wzorem do naśladowania, z nich powinniśmy brać przykład.Niech staną się naszą inspiracją!
Ludzie, którzy osiągnęli sukces, nieważne w jakiej dziedzinie, zawsze będą dla mnie autorytetem i życiowym drogowskazem.


Chcę więcej!

 

Czy to źle?Nie sądzę!Zawsze powtarzałam, że samorozwój i odkrywanie nowego, to dwa, najbardziej fascynujące przeżycia.Najlepiej jest, gdy obydwa możemy sprytnie połączyć i sprawić, że przyniosą zadowolenie nie tylko duszy ale i ciału:D.
Mam sporo, dla niektórych-dużo.
Osoby mi najbliższe wiedzą jednak, że miejsce, w którym obecnie jestem, to tylko nocleg w przydrożnym motelu...ja pragnę wakacji na ekskluzywnej wyspie, gdzie przysłowiowe drinki z palemką będą codzienną rutyną, bynajmniej żadnym luksusem.Jestem zmotywowana, by sięgnąć po więcej.Czuję, że nadszedł mój moment!
Czy się boję?Ba...jasne, że tak.Może to kwestia przyzwyczajeń.Najwygodniej jest założyć bezpieczny pancerzyk, opatulić się nim po sam czubek nosa i tkwić tak, udając, że jest fajnie.Znacie zapewne najbardziej pospolite polskie powitanie:
jak jest?
a...stara bida...
spoko, dobrze, że nowej nie ma!
Co to ma być??Nie lepiej odpowiedzieć z uśmiechem na ustach: w porządku, a u ciebie?:D.Taka Polaków mentalność, muszą ponarzekać, pobiadolić ale żeby coś ze swoim życiem zrobić, to już raczej nie.Lepiej siedzieć i marudzić.Rusz że tyłek jeden z drugim!Smęcenie nic nie zmieni, pogrąży Cię jeszcze bardziej i tyle z tego będzie!Chcesz coś osiągnąć?Najwyższa pora zakasać rękawy i wziąć się do roboty.Pamiętajcie, że nikt za Was nic nie zrobi!


Z nadzieją patrzę w przyszłość

 

Wiem, że mam obok siebie życzliwe osoby, które są dla mnie wsparciem i na które zawsze mogę liczyć, nie podcinają mi skrzydeł, wręcz przeciwnie-dodają mi nowych, o lepszym zasięgu, bym mogła zataczać jeszcze większe koła, a gdy potknę się i upadnę, podadzą pomocną dłoń i popchną do przodu, klepiąc pokrzepiająco po plecach.Takie osoby to skarb, dlatego róbmy wszystko, co w naszej mocy, by nie stracić ich ze swego otoczenia:D.
Czy to ten moment?Tak! Teraz albo nigdy.Mam pewne plany, które ufam, że wkrótce wyłonią się z mgły i nabiorą realnych kształtów, będą dla mnie namacalne, przyniosą satysfakcję i duchowe ukojenie.Wiem, że długa droga przede mną ale też odległość, jaką już pokonałam, jest imponująca.Najważniejszy przecież jest cel, który chcemy osiągnąć.Gdy uda nam się znaleźć coś, co sprawi nam radość i spowoduje, że samozadowolenie poszybuje w górę, mamy 3/4 sukcesu za sobą.Grunt to odnaleźć siebie!Reszta powinna się ułożyć.Musi!Przecież tego właśnie pragniemy, a marzenia są po to, by je realizować...nawet te najgłębiej skrywane:D.

Pozdrawiam:)



GOARGAN+ OGÓRECZNIK, Wygładzająco-ujędrniający olejek do twarzy

Naturalne oleje już od dawna stanowią kluczowy punkt w mojej pielęgnacji twarzy.Wbrew pozorom, odpowiednio dobrane, mogą mieć zbawienny wpływ nawet na tłustą skórę.Do tej pory stosowałam tylko i wyłącznie oleje w czystej postaci, dlatego, chcąc przetestować coś nowego, zgłosiłam się do rozdania, które na swoim blogu organizowała Dagmara.Szczęśliwie zostałam jedną z laureatek i tak, w moje progi zawitał ten oto, czyli Wygładzająco-ujędrniający olejek do twarzy GOARGAN+, będący połączeniem tłoczonych na zimno olejów: arganowego i z ogórecznika.
GOARGAN+ OGÓRECZNIK, Wygładzająco-ujędrniający olejek do twarzy
Olejek produkowany jest przez Laboratorium NOVA, polską firmę powstałą w 2011r, która stworzyła dwie serie kosmetyków - GoCranberry i GoArgan+. Obydwie są oparte o naturalne składniki, hypoalergiczne oraz wolne od parabenów i innych konserwantów.

IVONA poleca... Lenny Kravitz, The Chamber

IVONA poleca... Lenny Kravitz, The Chamber

Tak, wiem, że jest środek dnia.Wiem też, że do gorączki sobotniej nocy zostało trochę czasu...ale nie mogłam odmówić sobie tej przyjemności.Pomyślicie pewnie, że zwariowałam-stara baba, a podnieca się jak nastka ale co ja na to poradzę, że uwielbiam tego gościa...mrrraaauuu!
Osoby, które czytały post przedstawiający moich 7 wspaniałych zrozumieją, a pozostałych proszę o przymknięcie oka < i nie kiwanie głową z politowaniem >:D.
Od momentu odsłuchania tego kawałka po raz pierwszy wiedziałam, że będzie to hit.Czekałam tylko na teledysk.Oglądałam zwiastuny, zapowiadał się fenomenalnie.Przebierałam nóżkami z niecierpliwością niegodną poważnej, starszawej kobiety:D.Oficjalna premiera zapowiedziana była na dziś, czyli 4.9...i jest!Jeszcze lepszy, niż myślałam...pisałam już na Instagramie, że ciary mam wszędzie...no, nie tylko na plecach:D.A co ja tam będę?...zobaczcie!




Kto wybiera się na listopadowy koncert?



MAC, CremeSheen Lipstick, Coral Bliss

Pomadki, pomadeczki, szminki, szmineczki...Wy to wiecie i ja to wiem, że są moją małą słabością.Czasem żałuję, że nie mam dwóch par ust, coś na wzór oczu:D.W takich okolicznościach przyrody szybciej by się zużywały, więc i wyrzuty sumienia z okazji kupna kolejnego egzemplarza, byłyby mniejsze.Z drugiej strony- kupując kosmetyk, który się lubi, nie może być mowy o jakichkolwiek wyrzutach sumienia, czyż nie?No przeca każda jedna jest tak samo potrzebna, bo takiego koloru akurat nam brakuje:D.Marzy mi się jakaś piękna chanelka w soczystym odcieniu ale czy nie mawiają mądrzejsi od nas, że marzenia są po to, by je spełniać?I tego się trzymam.
Dziś natomiast przedstawiam Wam moją wakacyjną ulubienicę-pomadkę z asortymentu firmy MAC, niezwykle uniwersalną, pasującą na każdą okazję i do wszystkich typów urody.To jedna z tych ślicznotek, do których nie będzie potrzebne lusterko, którą nie zrobicie sobie kuku, a słowo precyzja może być, w tym przypadku, wykluczone ze słownika.
Panie i ...Panie, oto Coral Bliss- pomadka o niezwykle udanym wykończeniu Creme Sheen, należąca do kategorii mam mocne oko, więc usta są tylko tłem, lub też pragnę być dzisiaj naturalnie piękna.Ta propozycja z powodzeniem odnajdzie się zarówno w kosmetyczkach dam preferujących wyrazisty makijaż, jak i tych, które wolą bardziej stonowane malunki.
MAC, CremeSheen Lipstick, Coral Bliss
Taka to piękność:D.