Kosmetyki LUSH, Angels On Bare Skin - czyścik do twarzy i ciała


Moja przygoda z kosmetykami marki LUSH chwilowo dobiega końca. Te, które szczęśliwie trafiły do mnie kilka tygodni temu nieubłaganie kończą się, a w plastykowych pojemniczkach zaczyna prześwitywać denko. Już tęsknię, tym bardziej, że okazały się być naprawdę doskonałymi produktami, które w niewiarygodny sposób służą mojej tłustej skórze. Opisywałam Wam już świeżą maseczkę do twarzy Catastrophe Cosmetic, a dziś opowiem trochę o rewelacyjnym kosmetyku przeznaczonym zarówno do oczyszczania skóry twarzy, jak i całego ciała - Angels On Bare Skin.
kosmetyki, kosmetyki naturalne, lush, czyścik do twarzy, aniołek lush
Angels On Bare Skin to idealna kompozycja, na którą składają się miedzy innymi zmielone migdały, glinka  i mieszanka różnego rodzaju olejków. Cudownie naturalna pasta, która swym oczyszczająco - nawilżającym działaniem podbiła moje serce i szturmem zawładnęła porannymi czynnościami upiększającymi.

Kosmetyki LUSH to w większości ekologiczne, absolutnie zielone składy, dlatego miłośniczkom pielęgnacji naturalnej zaświecą się na ich widok oczka :)
Angels On Bare Skin to chyba najpopularniejszy produkt LUSH przeznaczony do oczyszczania skóry.
Jak spora część asortymentu tej brytyjskiej marki, tak i on zamknięty jest w czarnym słoiczku z twardego plastyku. Wieczko jest zakręcane, a nie wciskane dzięki czemu bezpiecznie dotarł do mnie bezpośrednio z wysp.

Czyścik ma postać bardzo gęstej pasty z widocznymi cząstkami zmielonych migdałów, a także drobinkami kwiatów lawendy, dzięki czemu podczas mycia fundujemy naszej skórze dodatkowo delikatny, aczkolwiek skuteczny peeling.

Jak używam czyścika?
Odrywam kawałeczek pasty, mieszam z odrobiną wody do uzyskania papki o konsystencji gęstego jogurtu, którą masuję skórę twarzy. Czasem zdarza się, że zostawiam to cudo na licu, tak by dobrodziejstwo natury miało szansę mocniej zadziałać. Nie testowałam kosmetyku na ciele...było mi go szkoda:)
Czy działa?
I to jak! Jestem absolutnie oczarowana. Czyścik stosowany rano świetnie usuwa ze skóry nadmiar sebum, delikatnie złuszcza naskórek pobudzając go i przygotowując na nawilżającą dawkę kremu. Jeśli używam go wieczorem zawsze wstępnie oczyszczam twarz płynem micelarnym i żelem, a czyścik stosuję jako dodatkowy krok, który zapewnia mi dodatkowe odświeżenie.

Produkt ten ma niebywale relaksujący, lawendowy aromat...dość nietypowy ale ja jestem w nim zakochana. 

Sama czynność rozrabiania go z wodą jest banalnie prosta, czyścik doskonale się z nią łączy i bez trudu zmienia konsystencję na bardziej przyjazną czynności mycia:). Nie kruszy się przy tym, choć na początku musiałam oswoić się z jego obsługą.

Dla jakich cer?
Bez wątpienia dla wszystkich. Osoby posiadające wrażliwy typ skóry, które łatwo ulegają podrażnieniom powinny zwrócić szczególną uwagę, czy naturalne składniki zawarte w produkcie nie będą ich uczulały. U mnie obyło się bez niemiłych rewelacji, na szczęście :)

Zakup 'aniołka'  to była bardzo dobra inwestycja! Szkoda, że już niedługo będziemy musieli się rozstać.

**********

Jakie jest Wasze doświadczenie z kosmetykami LUSH? Jaki produkt z asortymentu marki jest Waszym ulubieńcem?

Pozdrawiam:)

IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    KOMENTARZE:

34 komentarze:

  1. Jeszcze nie używałam żadnego produktu marki Lush ... Widzę, że szkoda, bo są warte uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Justyna Wiśniewska8 grudnia 2014 20:13

    Nie znoszę migdałów -.-

    OdpowiedzUsuń
  3. NIgdy nie używałam, ale wygląda na doskonały kosmetyk!

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam go i nie ukrywam, że bardzo tęsknię! Lush to świetne kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda że tu akurat jest tak słabo dostępny ale jak dorwę to chętnie wypróbuję.:) Buziaki. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje doświadczenie z kosmetykami Lush jest bardzo małe ale jeśli będziesz miała okazje to polecam wypróbować krem do twarzy Enzymion ;) Jeden z lepszych jakie miałam do twarzy dlatego ubolewam, że jest tak ciężko dostępny.

    OdpowiedzUsuń
  7. No to w takim razie mam nadzieję, że trafisz wkrótce na jakąś dobrą duszyczkę, która pomoże zdobyć ci tego aniołka ;-) Żałuję, że nie mam dostępu do Lusha...

    OdpowiedzUsuń
  8. byłam nim na początku mega oczarowana, ale pod koniec używania zaczął mnie czasami podrażniać i dostawałam czerwonych plam na twarzy :( i już sama nie wiem co o nim myśleć, niby działanie cudowne, ale te wypieki później nie były fajne :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda że dostępność jest taka słaba - samej byłoby mi szkoda do ciała używać gdybym go miała :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tej wersji jeszcze nie miałam, ale Let the good times roll ogromnie polubiłam i jeszcze nie raz do niego wrócę. Równie dobrze wspominam Buche de Noel :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam i również byłam bardzo, bardzo zadowolona. To ten typ produktu, który faktycznie robi efekt. Na pewno do niego wrócę.

    OdpowiedzUsuń
  12. jeden z moich ulubionych czyścików :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przypuszczam, że gdyby nie wyjazd córki to i ja jeszcze bym ich nie używała:) warte, warte...szkoda, że nie mamy sklepu w Polsce, byłyby łatwiej dostepne:)

    OdpowiedzUsuń
  14. No i cóż mi pozostaje powiedzieć? Znam Twoją historię aż za dobrze haha:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Serio?? Ja uwielbiam je w każdej postaci, szczególnie lubię je podjadać ale - jak widać - w kosmetykach również mi służą:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Moje doświadczenie z kosmetykami LUSH jest znikome ale gdyby kiedyś nadarzyła się sprzyjająca okazja to nie zawaham się jej wykorzystać:)
    Czego używałaś?

    OdpowiedzUsuń
  17. Wyglada, bo i jest kosmetykiem doskonałym:) niestety, trzeba szukać na zagranicznych wojażach, bo w Polsce JESZCZE nie mamy sklepu...miejmy nadzieję, że wkrótce to się zmieni:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja mam jeszcze końcóweczkę i też już tęsknię:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Niestety, często tak jest, że jakieś składniki nie chcą ze soba współgrać i coś, co świetnie się sprawdzało, nagle zaczyna uczulać albo wyskakują niemiłe niespodzianki, wiem to z własnego doświadczenia:)
    Aqua marina to ten śmierdziuszek? podobno daje nieźle haha, faktycznie zapach taki mocny?
    a wiesz, że ja również bym obstawiała na jakieś drobinki? jak się sprawdza taka gładka masa? daje porządany efekt?

    OdpowiedzUsuń
  20. jakoś nigdy nie myślałam w ten sposób, tylko od razu obstawiałam, że to ten dany produkt zaczął mnie uczulać :) także dzięki za zwrócenie mi na to uwagi ;)

    hahaha oj tak jest to śmierdziuch :P może zapach nie jest jakiś mega mocny, ale co jak co daje troszkę zdechłą rybą albo takimi starymi glonami wyrzuconymi na plażę :D więc staram się w niego nie w wąchiwać :)
    Wg mnie on ma taka konsystencję masła, które chwilę postało wyjęte z lodówki. Jest do tego bardzo jedwabisty, przez co żadnych właściwości peelingujących nie ma, ale faktycznie ładnie oczyszcza twarz :)

    na razie krótko go używam więc nic więcej nie mogę Ci powiedzieć, ale na pewno za jakiś czas napiszę o nim co nieco :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Słyszałam o tych glonach i śmierdzącej rybie, choć po spirulinie to chyba nic już mnie nie zdziwi pod względem zapachu haha:)
    Tak, napisz coś o tym cudaczku, z przyjemnością poczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Oj tak, miętowa jest super!

    OdpowiedzUsuń
  23. Chciałabym bardzo spróbować. Będę go miała stacjonarnie w wakacje i wtedy pewnie będę szaleć. W dalszym ciągu mam nadzieje, że Lush w końcu pojawi się stacjonarnie w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie wiadomo, czy Aga będzie miała czas przed świętami... Mama nadzieję, że jakoś w następnych dniach uda się ustalić coś konkretnego ;-)
    Buziaczki!

    OdpowiedzUsuń
  25. Oj, ja również mam taka nadzieje :) zazdroszczę, ze będziesz mogla poszaleć stacjonarnie, ja niestety nie miałam tej możliwości ... choć z drugiej strony - może to i lepiej:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Piękna. W końcu, jak to się mówi, podjęłam męską decyzje i wstawiłam swoje zdjęcie. :)

    OdpowiedzUsuń
  27. No i super! Piękna, piękna i nawet z tym nie dyskutuj:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Aż się boję o swój portfel! :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie dziwię się wcale haha:) Ja dałam listę i miałam problem z głowy...gdybym osobiście była w sklepie przypuszczam, że mogłabym odrobine popłynąć:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Bardzo ciekawy kosmetyk, ja nie miałam jeszcze nic tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  31. Oj, ja pewnie też jeszcze długo bym nie miała gdyby nie pomoc córki :) cały czas mam nadzieje, że doczekamy się sklepu w PL, a najlepiej z opcja on-line:)
    Pozdrawiam i witam:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)