Bujany Fotelik - listopad'14

Listopad za nami... i dobrze. Tegoroczny wyjątkowo dał mi się we znaki, w negatywnym znaczeniu oczywiście. Zresztą czytałam mnóstwo Waszych postów, w których nie szczędziliście gorzkich słów pod jego adresem. Buro, szaro, deszczowo, a na dodatek zimno... wyjątkowo niekorzystne połączenie. Prawdę mówiąc, gdyby nie praca, to najchętniej nie wyściubiłabym nosa z domu. Na szczęście minął i nastał jeden z piękniejszych miesięcy w roku :) Czujecie już klimat Świąt? Bo ja zdecydowanie tak! Zaczęły się gorączkowe przygotowania, planowanie, w zasadzie już odliczam z niecierpliwością :) Dodatkowo na kilku ulubionych blogach pojawiły się ciekawe wyzwania, które pomogą urozmaicić czas oczekiwania. Zapraszam między innymi na stronę Kameralnej, która zachęca nas do stworzenia Fotograficznego Kalendarza Adwentowego. Jeśli pasjonuje Was fotografia i chcielibyście uwiecznić ważne momenty - nic prostszego, aparat w dłoń i ogień!

W minionym miesiącu przeczytałam ZALEDWIE 2 książki. No cóż, listopadowa aura odcisnęła piętno nie tylko na moim - i Waszym - samopoczuciu. Pozytyw jest taki, że obydwie były ciekawe, choć zupełnie różne.


"Gwiazd naszych wina"  John Green; liczba stron 320
Hazel choruje na raka i mimo cudownej terapii dającej perspektywę kilku lat więcej, wydaje się, że ostatni rozdział jej życia został spisany już podczas stawiania diagnozy. Lecz gdy na spotkaniu grupy wsparcia bohaterka powieści poznaje niezwykłego młodzieńca Augustusa Watersa, następuje nagły zwrot akcji i okazuje się, że jej historia być może zostanie napisana całkowicie na nowo.

Gwiazd naszych wina to książka, której nie przeczytałam... ja ją dosłownie pochłonęłam w niecałe dwa dni. Długo ociągałam się przed tą pozycją, w zasadzie była to książka, którą kupiłam dla córki. Nie mogłam jednak pozostać bierna wobec Waszych recenzji i opisów, z których wynikało, że warto dać jej szansę. I dałam. I co? I było warto!
Rewelacyjna opowieść o życiu, walce z rakiem, o nadziei, miłości, o sensie istnienia, pragnieniach, przedstawiona z różnych punktów widzenia. Ukazuje kruchość ludzkiego życia ze wszystkimi jego zaletami i trudnościami. Kolejne stronice niemal same się przekręcają, a historia Hazel i Augustusa wciąga na maksa. Jeśli uważacie, że jest to ckliwa opowiastka dla młodzieży, to jesteście w błędzie, bowiem znajdziemy tu ponadczasowe tematy, które niezależnie od wieku czytelnika - zawsze są i pozostaną aktualne. Momentami śmieszna, częściej rozczulająca i wzruszająca, na pewno wyjątkowa. W zasadzie wiedziałam czego się spodziewać, a jednak autor zaskoczył mnie na tyle, że przeczytałam ją z wielką przyjemnością. Znakomita powieść o zaskakującym zakończeniu! Polecam.
„Na tym świecie jest tylko jedna rzecz okropniejsza niż umieranie na raka w wieku szesnastu lat, a jest nią posiadanie dziecka, które na tego raka umiera.”

"Księga dusz" Glenn Cooper; liczba stron 416
Supertajna amerykańska baza wojskowa na pustyni Nevada, zwana Strefą 51, należy do najlepiej strzeżonych obszarów wewnątrz terytorium Stanów Zjednoczonych. Liczne teorie spiskowe, jakie narodziły się krótko po jej powstaniu, mówią o przetrzymywaniu tam pozaziemskich form życia i rozbitych statków UFO, o eksperymentach z nowymi rodzajami broni, jak np. broń meteorologiczna. Na początku lat 50. z rozkazu prezydenta Trumana na terenie Strefy ukryto Bibliotekę – księgozbiór o kluczowym znaczeniu dla współczesnego świata, odnaleziony w 1947 roku na brytyjskiej wyspie Wight. Na odręcznie spisanych stronicach mnisi z opactwa Vectis umieścili daty narodzin i śmierci wszystkich ludzi na Ziemi, aż do roku 2027.

Wyobraź sobie, że znasz dokładną datę swojej śmierci...wiesz kiedy TO się stanie, jednak nieznany Ci jest sposób, w jaki pożegnasz się ze światem. Jak myślisz, co byś zrobił?
Księga dusz to kontynuacja przygód Willa i ciąg dalszy opowieści o tajemniczej bibliotece ukrytej w podziemiach Strefy 51, chronionej przez amerykański rząd niczym największy skarb. Na kartach powieści pojawiają się takie nazwiska jak Nostradamus, Kalwin, czy Szekspir, który ukrył w sekretnej księdze tajemniczy list wyjaśniający okoliczności powstania biblioteki. Rozszyfrowanie go, da gotową odpowiedź na wiele pytań nurtujących ludzkość. Co więcej, spis dat narodzin i zgonów kończy się w roku 2027...czyżby była to data końca świata?
Bardzo ciekawie skonstruowana, wciągająca powieść, która delikatnie przypomina styl Dana Browna. Znajdziemy tu ukryte symbole, wątek polityczny, trochę uczucia, zdrady i wielkie pościgi. Pytanie brzmi, czy jest to pogoń za czymś, co w gruncie rzeczy nie istnieje? Czy to, czym karmiono nas od pokoleń to fikcja? Jaką rolę w tworzeniu księgi odegrał Bóg? Czy możemy przewidzieć przyszłość? Gdzie miały swój początek wizje Nostradamusa i koncepcja predestynacji głoszona przez Jana Kalwina? Odpowiedzi nie są tak jednoznaczne i oczywiste, jak dotychczas myśleliśmy :)


Jakie tytuły udało się Wam przeczytać w listopadzie? Coś wartego uwagi?...wszelkie propozycje - jak zwykle - mile widziane.
Pozdrawiam:)


IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    KOMENTARZE:

26 komentarze:

  1. Justyna Wiśniewska3 grudnia 2014 18:11

    Mi nic ;( Gwiazd naszych wina jest wspaniała <3 na razie czytam Cobena 'Sześć lat później' ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Gwiazd naszych wina" - już nie pierwszy raz widzę pozytywną recenzję. Prawdopodobnie wkrótce wyląduje na mojej półce. Na razie zmagam się z trzema książkami, które czytam jednocześnie ;) Muszę skończyć choćby jedną z nich, żeby zacząć coś nowego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaczarowanaa F.3 grudnia 2014 21:58

    Gwiazd naszych wina znam - i uwielbiam :) Książke podobnie jak Ty pochłonęłam w 2 dni. Płakałam wręcz wyłam na niej jak głupia - pierwsza książka, która wzbudziła we mnie takie emocje..

    OdpowiedzUsuń
  4. oj ta druga mnie kusiła, lubię takie dziwne książki

    OdpowiedzUsuń
  5. A N E T T E ...ideaforfashion3 grudnia 2014 23:07

    Hmmm... taaaak. Jakie tytuły udało mi się przeczyta w listopadzie. No to... yyy... czytałam trochę "Inspiruje mnie życie" - świetna, wciągająca na maksa, a autorka... jej styl pisania, ta niezwykła więź z czytelnikiem, klarowność wypowiedzi, przystępność... no po prostu cud, miód, malina. Musisz przeczytać ;-) Rewelacja :*

    OdpowiedzUsuń
  6. W takim razie cieszmy się, że mamy go już za sobą:)

    Ja właśnie przymierzam się do wypieku domowych pierniczków...dom bez korzennego zapachu swojskich pierników jest jakby mało świąteczny:)
    Znalazłaś coś ciekawego?Jakie smakowitości zagoszczą w Twoim świątecznym menu?

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam przyjemność przeczytać kilka pozycji tego autora i wywarł na mnie pozytywne wrażenie; chyba nawet czytałam 'Sześć lat później' ale głowy nie dam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Naprawdę wartościowa pozycja, pomimo swojej prostoty - bo przecież miała to być lektura dla młodzieży - i braku wyszukanego słownictwa, warto ją przeczytać, chociażby dlatego żeby obejrzeć film:) zawsze w pierwszej kolejności wybieram papierową wersję danej powieści...jeśli oczywiście jest tylko taka możliwość:)
    A wiesz Małgosiu, że ja nigdy jeszcze nie czytałam kilku książek jednocześnie? więc tym bardziej podziwiam, że ogarniasz trzy tytuły w jednym czasie haha:) muszę najpierw skończyć jedną - nawet, jeśli trwa to dłużej, niż wstępnie zakładałam - i dopiero sięgam po kolejną:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Rzeczywiście - czyta się ją w oka mgnieniu, nawet nie spostrzegłam, gdy dobrnęłam do końca:) mnie aż tak nie poruszyła, ale było kilka wzruszających momentów i kilka takich, które dały mi do myślenia:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałaś Kochana powieści Browna? - Zaginiony symbol, Kod Leonarda...jeśli tak i - co najważniejsze - spodobały Ci się, to zapewniam, że i ta pozycja wzbudzi Twoje uznanie i wciągnie Cię w swój tajemniczy klimat:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hmmm...kurczę...nie kojarzę zupełnie...czuję, że mam czytelnicze tyły...:*

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie to wyszło przypadkiem :) Czytałam jedną, potem coś ciekawego wpadło mi w ręce i nie mogłam się powstrzymać, a potem koleżanka pożyczyła mi książkę, na którą długo czekałam ;)
    Także "Gwiazdy" muszą poczekać na swoją kolej, ale będę o nich pamiętała.

    OdpowiedzUsuń
  13. A N E T T E ...ideaforfashion4 grudnia 2014 18:07

    Wstyd!!! To jedyne, co przychodzi mi do głowy ;-p

    OdpowiedzUsuń
  14. Gwiazd naszych wina oglądałam, na książke poluje, ale płakałam strasznie, bo oglądała go w dzien, kiedy sama dowiedziałam się o poważnej chorobie, nie był to rak jak w ich przypadku, ale mimo wszystko było mi cięzko..

    OdpowiedzUsuń
  15. U Kasi z Cook it lean znalazłam fajny przepis na bezglutenowe pierniczki więc na pewno one zagoszczą zamiast klasycznych, szkoda ale co zrobić. Pewnie tez makowiec i ciasteczka, choć na to wszystko jeszcze czas z pieczeniem.

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytałam wszystko Browna, uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Gwiaz naszych wina oglądałam ekranizację i film był rewelacyjny - także na książkę muszę się zdecydowanie skusić :) A księgą dusz mnie również zainteresowałaś - trzeba znaleźć bibliotekę publiczną we Wrocławiu :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Małgosiu kochana, a może jakis tytuł szczególnie zapadł Ci w pamięć i mogłabyś mi polecić coś nowego?
    Proponowana kiedyś przez Ciebie powieść Joanny Bator okazała się strzałem w dziesiątkę, dlatego śmiem sądzić, że i tym razem byłby to dobry wybór:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jestem pewna, że Twoje bezglutenowe pierniczki będą tak samo pyszne, jak ich tradycyjna wersja:)

    OdpowiedzUsuń
  20. To tak, jak ja:)
    W takim razie będziesz usatysfakcjonowana, zapewniam:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Skoro polecasz, to muszę się rozejrzeć w poszukiwaniach haha:) Dzięki:)

    Buziam chorowitku kochany, wszystko ok?

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja z kolei musze obejrzeć film...teraz będę miała porównanie:)
    No i trzymam za Ciebie kciuki, mam nadzieję, że wszystko będzie ok...mimo wszystko:)
    Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Pewnie :) Właśnie czytam "Tysiąc wspaniałych słońc" Khaleda Hosseini. Wspaniała książka, która wciągnęła mnie już od pierwszej strony, no i ogólnie światowy bestseller.
    Ten autor napisał również "Chłopca z latawcem". Nie czytałam wprawdzie, ale oglądałam film na podstawie tej książki, który jest cudowny! Także mogę spokojnie polecić :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Koniecznie...myślę, że ze znalezieniem biblioteki nie będzie problemu, zwłaszcza w tak dużym mieście, jak Wrocław:)

    OdpowiedzUsuń
  25. O! No i to są konkrety!
    Dziękuję, będę miała te tytuły na uwadze:)

    OdpowiedzUsuń
  26. A N E T T E ...ideaforfashion6 grudnia 2014 21:58

    No nie bardzo właśnie. Poza innymi dolegliwościami, które zostały już zlokalizowane, jest jedna tajemnicza bestia. Coś mnie napierdziela pod lewym żebrem. Przebadałam się wszerz i wzdłuż. USG, rentgen, badania krwi, moczu, no wszystko. I nadal nie wiadomo o co chodzi. Cały tydzień spędziłam na szpitalnych korytarzach, idę jeszcze w poniedziałek do chirurga, ale jeśli niczego konkretnego się nie dowiem, to już nie wiem gdzie szukać i co jeszcze badać.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)