Jak poradzić sobie z jesienną depresją? 5 sprawdzonych sposobów na reset systemu

Tytuł trochę przewrotny, bo i komputerowiec ze mnie marny:). Chodzi mi raczej o moje własne centrum dowodzenia, potocznie zwane mózgiem. 5 sprawdzonych sposobów na jesienną depresję , zmęczenie materiału, tudzież inne bolączki. Co robię, gdy szukam totalnego odmóżdżenia i szybkiej naprawy podłego nastroju?... pomijam wciągnięcie kolejnej czekolady :) Otóż...


Oglądam lekkie albo durnowato - śmieszne komedyjki i seriale


Niezawodni w tym temacie są Przyjaciele i Głupi i głupszy. Świetnie sprawdzają się także Jak stracić chłopaka w 10 dni?, czy np. Legalna blondynka. Jedno jest pewne - nie może to być żaden wyciskacz łez, nic od czego mogłabym się wzruszyć i uronić chociażby jedną...no, chyba że ze śmiechu. Z polskich filmów proponuję  Kogel - mogel  lub Ciacho. Wymienione tytuły to niemalże pewniaki, które natychmiast poprawiają moje samopoczucie. Nic ambitnego - filmy, podczas których muszę myśleć w tym przypadku na pewno się nie sprawdzą. Muszą być na tyle lekkie i proste w przekazie, bym mogła bezrozumnie leżeć, zajadać się popcornem i od czasu do czasu wybuchać głupkowatym śmiechem. Nie trudno wyobrazić sobie, jak wtedy wyglądam :)

Słucham disco - polo


Najlepiej głośno. Słuchanie tego bełgotu to doskonały antydepresant, a gdy dodatkowo połączyć je z oglądaniem, porządny reset mam jak banku:). Totalny relaks. Disco - polo spełnia jeszcze jedną rolę w moim domu, jest doskonałym podkładem muzycznym do sprzątania! Nie wywołuje wspomnień, nie powoduje, że się zamyślam, daje kopa, rozwesela. I o to chodzi. Człowiek, słuchając tych wypocin zastanawia się nieraz co autor miał na myśli ale jedno jest pewne - dobry, energetyczny beat zawsze daje radę. No i oglądając chociażby ten teledysk :)nie sposób się nie uśmiechnąć.

Przeglądam strony typu Demotywatory, czy IQkartka


Można tam znaleźć prawdziwe perełki. Niektóre złote myśli są wciąż aktualne i ponadczasowe:), a do tego niejednokrotnie wywołują uśmiech na mojej twarzy. Czasem zajrzę na moment, czasami spędzam na tych stronach kilkadziesiąt minut, rezultat przewijania kolejnych stron przeważnie ten sam - poprawa humoru.

Maluję paznokcie


W gorszych chwilach robię z tej czynności prawdziwy rytuał - moczę dłonie w podgrzanej oliwie, pielęgnuję skórki, nakładam odżywkę, kolor właściwy, lakier nawierzchniowy, nacieram dłonie kremem. Każdy kolejny element dokładam intuicyjnie, bez większego zastanowienia. Malowanie paznokci niesamowicie mnie odpręża i relaksuje.

Zamykam się w łazience...


...i oddaję się cielesnym rozkoszom:) po jednym warunkiem - musi mi się chcieć. Załóżmy jednak, że tak jest. Oj, wtedy to jest istne szaleństwo. Robię sobie dłuuugą kąpiel, porządny peeling całego ciała, balsamuję się od stóp do głów, nacieram olejkami, a to wszystko w towarzystwie aromatycznych świeczek. Nic nie działa lepiej, a gdy jest po wszystkim czuję się taaaka ładna i dopieszczona:), +200% do wzmocnienia samooceny. Takie ceremoniały stanowią wartość dodaną, dzięki nim poczucie własnej wartości wskakuje na wyższy level :)


A jakie są Wasze sposoby na totalny reset? Co robicie, gdy dopada Was chandra? Macie jakiś szybki, sprawdzony sposób na podły nastrój?



IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    KOMENTARZE:

28 komentarze:

  1. ja zamykam się w kuchni :) wybieram samotność w towarzystwie moich garów :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zamiast disco polo słucham raczej mocnego Rocku :) Nie wiem dlaczego ale to właśnie on mnie odpręża :) A czekolada jest dobra na każdą chandrę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czemu mnie to nie dziwi? haha

    OdpowiedzUsuń
  4. Mocnego rocka słucham, jak mam nerwy...pomaga mi się trochę rozładować emocjonalnie:)
    czekolada...cóż my byśmy bez niej uczyniły?? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. cieszę się, że mam takich rodziców jakich mam, to dzięki nim poznałam takie filmy jak Kogel-Mogel, Komedia małżeńska, Miś czy Vabank, które nawiasem mówiąc bardzo lubię i mogę oglądać non stop :)


    wracając do tematu, jak trzeba się zresetować to jesienią polecam grzybobranie, albo jakiś fajny koncert i oczywiście kąpiel :)

    OdpowiedzUsuń
  6. disco polo jest taaakie pozytywne ! ;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj nie, disco polo u mnie depresje pogłębia. Alergicznie nie znoszę tej " muzyki". Ale reszta zdecydowanie na tak. Każdemu raz na jakiś czas potrzebny jest taki reset :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Maya catchthosemoments27 listopada 2014 17:49

    O nie disco polo xD masakra, hihi chyba by mnie jeszcze bardziej rozdrażniło ;p;p ale każdy ma swoje sposoby. Moje są takie:

    Mój reset nr1 to bieżnia i zaczynam od 9km/h pozniej lece 14km/h tak długo aż mi przejdzie, a jak nie to to inne ćwiczenia.

    nr2: Spacery z psami, nr3 sprzątanie totalnie całego domu, nr4 słuchanie muzyki zupełnie innej od Twojej bo metalu ;p;p

    nr5 pieczenie ciast (tego wolę nie robić bo grubniemy;p;p) nr6 biorę sprzęt foto i lecę w plener

    OdpowiedzUsuń
  9. Disco polo słucham codziennie w samochodzie i to jest najlepszy poprawiacz nastroju!:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Justyna Wiśniewska27 listopada 2014 18:29

    Ha ha uwielbiam takie kartki ;D ja dręcze mojego kota znaczy patrzę jak chce wydostać karmę z miski a tam jego głowa się nie mieści ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Dluga kapiel z umilaczami jest zawsze mile widziana :)
    Przegladanie sklepow online i zakupki bardzo dobrze na mnie wplywaja, od razu poprawia sie samopoczucie i ciesze sie na cos nowego :)
    przyjemny zapach swiec umila mi chandre :)

    OdpowiedzUsuń
  12. najwyzsze obcasy blog27 listopada 2014 18:55

    Demotywatory, kwejk i łazienkowa rozpusta - moje numery 1 ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. A N E T T E ...ideaforfashion28 listopada 2014 01:05

    Disco w polu raczej pogłębiło by mój wisielczy nastrój. Za to cielesne rozkosze... nie tylko te łazienkowe, są jak najbardziej wskazane na rozładowanie stresów i negatywnych emocji :-D hihi ;-p

    OdpowiedzUsuń
  14. mi brakuje wanny, chętnie po całym dniu pracy wskoczyłabym do wanny i się zrelaksowała :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Z disco polo jeszcze nie próbowałam, ale fakt, nie ma jak solidne odmóżdżenie ;) ja lubię obejrzeć jakiś program rozrywkowy, np. Na językach ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Przyznaje się, że nie wiem nawet w jakim momencie taki reset jest mi potrzebny, A może to dlatego, że czasem tak po prostu bez powodu słucham disco polo, stacja puszcza różne utwory. Taki chwilowy reset. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Chyba nie ma kobiety, która tego nie lubi:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękne jest to, co napisałaś Kornelko...piszę to z punktu widzenia rodzica:) i cieszę się, że dzięki swoim pokochałaś polską, dobrą komedię:)
    Uwielbiam grzybobranie, nawet udało nam się w tym roku wyskoczyć kilka razy do lasu ale ma ono jedną, zasadniczą wadę - zbyt szybko ta możliwość się kończy...mogłaby trwać dłużej:) a kąpiel to zawsze świetny sposób:)
    Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Każdy rodzaj muzyczny ma swoje plusy i minusy ale rzeczywiście - disco polo jest bardzo pozytywne, proste i najlepsze na imprezy w gronie znajomych:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Serio? Na mnie chyba żaden rodzaj muzyki tak nie działa... na każdy jest odpowiedni moment:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wszystko się zgadza Karo, mogłybyśmy razem się pocieszać bo lubimy to samo...wspólne zakupy zawsze spoko:)...gorzej z tą kąpielą:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja nie mam zbyt wysublimowanego gustu muzycznego, ale jednak disco polo to dla mnie za dużo. Ale wiadomo, de gustibus non est disputandum. Kto co lubi. Ja działa to dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  23. hahaha! to sie wanna podzielimy :) najpierw ty, potem ja :) przywioze nawet umilacze z Lusha :)))))

    OdpowiedzUsuń
  24. Maya catchthosemoments1 grudnia 2014 07:50

    Pewnie, każdy sposób jest dobry byle działał :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Hmmm dla mnie najlepszym lekarstwem na jesienną chandrę są spotkania ze znajomymi, wtedy się o tym nie myśli ;) a oprócz tego oczywiście czekolada, np. taka do picia, na gorąco z malinami..... mmmmm

    OdpowiedzUsuń
  26. u mnie przede wszystkim i w sumie najczęściej dobry film (nie ciężki), jednak głupie komedyjki - takie totalnie, czy inne głupkowate filmy lub seriale, raczej mnie irytują... film ma mnie bawić, u mnie chyba najlepiej sprawdzają się niektóre komedie romantyczne...
    bardzo mnie relaksuje książka, ale też nie ciężar jakiś, tylko np. bardzo lubię zaglądać ostatnio do Ziołowego Zakątka Klaudyny - dowiadywać się o składnikach recepturach etc... to nie tyle nawet, że mnie odpręża, a fajnie dystansuje...
    Następne zakupy - o ile mi się chce oczywista łazić - ale nie jedzeniowe, do lodówki, tylko tak się posnuć, by zobaczyć co w promocji, trafić na coś ciekawego i se kupić:)...
    i wreszcie, też jak się chce, długa kąpiel połączona z pielęgnacją - do takiej kąpieli najbardziej lubię kule organique:D

    :*

    OdpowiedzUsuń
  27. Mi ostatnio brakuje snu, także leniwy wieczór pod kocem byłby ideałem. Przygaszone światło. Ciepło domu...
    A jeśli dany dzień skazuje mnie na harmider, to totalnie głupia komedia jest ok.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)