John Masters Organics, Szampon do włosów przetłuszczających się, Mięta&Wiązówka Błotna


Moje włosy to skomplikowany i złożony temat. Skłamałabym twierdząc, że są nad wyraz kłopotliwe, jednak wykazują pewne tendencje, z których nie do końca jestem zadowolona. Jedną z największych bolączek, z jaką przyszło mi się zmagać, jest nadmierne przetłuszczanie się kosmyków, dlatego staram się wybierać produkty, które mogłyby mi ociupinę pomóc, przedłużając świeżość mojej czupryny chociażby o jeden dzień. Kosmetyków do rzeczonego rodzaju włosów jest na rynku pod dostatkiem i naprawdę jest w czym wybierać... teoretycznie, bowiem gdy dołożyć do tego wrażliwą skórę głowy oraz lekko przesuszone końce, sprawa nieco nam się komplikuje.
Testowałam już niewyobrażalną ilość szamponów drogeryjnych, wśród których były te lepsze, jak i gorsze. Po drodze była też próba, dodam - nieudana, wprowadzenia do codziennej pielęgnacji osławionych w blogosferze rosyjskich specjałów. Jak dotąd największe wrażenie wywarł na mnie tanioszek Green Pharmacy z nagietkiem lekarskim.
Wiadomym jest jednak, że kobiety nie zadowolisz tak po prostu, a jej chęć przed testowaniem nowości jest silniejszy, niż zdrowy rozsądek. Szukając więc dalej, natknęłam się na posty Madzi, w których prezentowała zastęp swoich ulubieńców w temacie włosowym marki John Masters Organics, a że ja mało odporna na zachęty jestem, połknęłam haczyk i skusiłam się na zakupy. Dodatkowym bodźcem była promocja w sklepie internetowym Naturnika, w którym to nabyłam trzy kosmetyki przeznaczone stricte do pielęgnacji włosów. Dziś opiszę jeden z nich, a mianowicie Szampon do włosów przetłuszczających się, Mięta&Wiązówka Błotna.
John Masters Organics, Szampon do włosów przetłuszczających się, Mięta&Wiązówka BłotnaWedług obietnic producenta Szampon Mięta &Wiązówka Błotna stymuluje skórę głowy, przywracając jej odpowiednie ph, odżywia cebulki włosów, kontroluje wydzielanie sebum, a cienkie, przerzedzone włosy zyskują na objętości. I to wszystko już od pierwszego zastosowania.


 Dodatkowo, kosmetyki John Masters Organics nie są testowane na zwierzętach, pozbawione są sztucznych barwników oraz agresywnych środków myjących, więc konsumenci, których codzienna pielęgnacja oparta jest na naturalnych produktach, będą mocno usatysfakcjonowani.
Wszystkie opakowania są biodegradalne.
Główne składniki szamponu to:
  • mięta zielona i mięta pieprzowa - stymulują skórę, wspomagają wzrost włosów
  • ekstrakt z wiązówki błotnej - zapobiega wypadaniu włosów
  • cynk - łagodzi podrażnienia, chroni skórę głowy
  • guma guar - zwiększa objętość, zatrzymuje wilgoć we włosie, nadaje lśniący połysk
Skład: Aqua (water), aloe barbadensis leaf juice*, sodium cocoamphodiacetate, decyl glucoside, babassuamidopropyl betaine, panthenol, hydrolyzed soy protein, sorbitol, peppermint oil, mentha viridis (spearmint) leaf oil, guar hydroxpropyl trimonium chloride, spiraea ulmaria extract, sodium pca, sodium benzoate, potassium sorbate, eucalyptus globulus leaf oil, smithsonite extract, hyaluronic acid, linum usitatissimum (linseed) seed oil*, borago officinalis seed oil*, helianthus anuus (sunflower) seed oil*, simmondsia chinensis (jojoba) seed oil*, oenothera biennis (evening primrose) oil*, tocopherols.
* Certified Organic



Szampon zamknięty jest w estetycznie wyglądającej butelce, wykonanej z ciemnobrązowego plastyku, którą wieńczy korek z dozownikiem na klik. Omija nas więc zabawa z odkręcaniem, co jest najczęściej mocno kłopotliwe, zwłaszcza jeśli mamy to zrobić mokrymi dłońmi.

Zapach intensywny, mocno ziołowy z silnie wyczuwalną miętową nutą, jednak dość ulotny i po wysuszeniu włosów nie ma po nim śladu. Pomimo swego esencjonalnego aromatu, jest w miarę przyjemny i nie przytłaczający. Osobiście nie jestem zapachowym wrażliwcem i rzadko która woń jest mnie w stanie odwieść od spożytkowania.

Konsystencja rzekłabym typowa dla tego rodzaju kosmetyku, a więc rzadka, o słomkowym zabarwieniu.
Trudny to moment, gdy trzeba opisać produkt, w którym pokładało się duże nadzieje, a okazał się przeciętnym kosmetykiem, takim, jakich znajdziemy na pęczki w każdej drogerii. Obietnice producenta okazały się w tym przypadku zbyt piękne, by mogłyby być prawdziwe. Szampon Mięta&Wiązówka Błotna, który miał być wybawieniem dla moich przetłuszczających się włosów, okazał się drogą inwestycją, która nie miała przełożenia na efekty działania.
Spróbuję odnieść się do treści znajdującej się na opakowaniu i pokrótce przedstawię swoje zdanie.
Otóż...
Stymuluje skórę głowy. Jeśli stymulacją nazwiemy subtelne uczucie chłodzenia, które było całkiem przyjemne i dość wyczuwalne w trakcie mycia, to tak - stymuluje. Innych bodźców pobudzających nie doświadczyłam.
Wzmacnia cebulki włosów. Trudno mi to stwierdzić po zużyciu jednej butelki, może gdybym pokusiła się o kolejną, efekty byłyby bardziej namacalne. Włosy rosłyby mocniejsze, a ja żałowałabym, że tak pochopnie go oceniłam ale... producent zakłada, że rezultaty powinny być widoczne już po pierwszym użyciu, a tego niestety brak.
Kontroluje wydzielanie sebum. Tu się zgodzę, faktycznie różnica była odczuwalna i skóra głowy była dłużej świeża, jednak w gratisie dostawałam też przesuszenie włosów. Używając go kilka razy pod rząd, kosmyki stawały się sianowate i kompletnie bez życia. Trudno było je ułożyć i nadać jakikolwiek kształt.
Włosy zyskują na objętości. Jeśli objętością producent nazywa wspomniany przeze mnie w poprzednim punkcie puch, to rzeczywiście, zyskują.
Dodatkowo, szampon ten ma ogromne problemy z umyciem bardziej brudnych włosów, takich dwu, trzy-dniowych. Aby je dokładnie oczyścić, musimy czynność powtórzyć. Bez tego włosy po wysuszeniu są oklapnięte i szybko tracą swą pierwotną świeżość.
Produkt prawie w ogóle się nie pieni, słabo zmywa oleje, a odżywka na zakończenie procesu oczyszczania jest w tym przypadku niezbędna. Pomijając tę czynność mamy jak w banku, że po zdjęciu ręcznika ujrzymy na głowie artystyczny kołtun trudny do rozczesania.

Jak widać nie wszystko złoto, co John Masters Organics i wysoka cena nie zawsze idzie w parze z jakością. Być może na ekstremalnie tłustych włosach ten produkt by się sprawdził. Ja opisuję go ze swojego punktu widzenia i mówię mu stanowcze nie. Okazał się najsłabszym ogniwem moich zakupów, a paradoksalnie to na niego liczyłam najbardziej... taka złośliwość losu.

Jeśli jesteście ciekawi jak szampon Mięta&Wiązówka Błotna spisze się na Waszych włosach, możecie kupić go na stronie Naturnika.pl w cenie 86,90zł. Jak dla mnie jest to 236ml włosowego rozczarowania.



IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    KOMENTARZE:

54 komentarze:

  1. Naprawdę szkoda, ze się nie sprawdził. I ja poszukuję czegoś, co choć trochę przedłuży świeżośc włosów, ale póki co, jest jak u Ciebie... szukam, szukam, szukam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mędrcy mawiają 'szukajcie, a znajdziecie'...no ale ile można?? haha:)
    Może spróbuj tego szamponu Green Pharmacy z nagietkiem, ja byłam z niego zadowolona- wpływał na zmniejszenie przetłuszczania i , co najważniejsze, nie przesuszał włosów:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jezuu jak ja tego nienawidzę, suche końce a góra tłusta. Mam to samo!

    OdpowiedzUsuń
  4. A już się ucieszyłam, że dobry, bo włosięta mam tego samego gatunku co Ty!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja miałam okazję go wypróbować i po tym jednokrotnym użyciu poczułam się bardzo zachęcona do zakupu, którego prędzej, czy później dokonam :) Moje włosy lubią JMO i w sumie jedynym przeciętniaczkiem okazała się dla mnie odżywka z miętą i rozmarynem. Była dobra, ale wiem, że mogę oczekiwać więcej, zwłaszcza w tej cenie. Mam tylko nadzieję, że szampon na dłuższą metę nie przesuszy mi włosów, bo tego bym nie zniosła :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Justyna Wiśniewska8 października 2014 17:23

    Trafne podsumowanie ;) tanioszki rządzą ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Też takiego szukam. Póki co chyba najlepszy u mnie okazał się szampon Farmony z żeń-szeniem, bo nie przesusza suchych kosmyków, a włosy mogę myć co drugi dzień. Po niektórych szamponach przetłuszczają się szybciej lub zamieniają je w suchą słomę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki, że podzieliłaś się swoim faworytem, na pewno nie tylko ja będę z tej informacji zadowolona, bo z tego co czytam, dziewczyny mają podobne problemy:)
    Farmonę zapisuję sobie na listę, zerknę przy okazji najblizszych zakupów:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawa jestem, czy sprawdzi się u Ciebie, daj znać w razie czego:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dosyć kłopotliwe połączenie prawda? Większość szamponów, które pomagają nieco złagodzić przetłuszczanie się skóry głowy, wpływa negatywnie na kondycję włosów, wysuszając je niestety:( ciężko jest znaleźć złoty środek:)
    zobaczymy Emilko...może padną jeszcze jakieś propozycje godne uwagi:)

    p.s. podoba mi się nowa opcja komentarzy:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj, chciałabym aby tak było, niestety kompletnie się nie sprawdził:(

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda, że ten produkt się nie sprawdził. Ciekawie się zapowiadał. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie dziwię się Madziu, że próbka zacheciła Cię do zakupu, bowiem ja po pierwszym użyciu również byłam zachwycona- ładny zapach, uczucie chłodzenia i włosy ładnie odbite...robiło to wrażenie; niestety szybko okazało się, że pierwsze wrażenie bywa mylące:) nie mogłam używać go kilka razy z rzędu, bo potwornie wysuszał mi włosy, a dodam, że nie szorowałam ich jakoś specjalnie, zresztą przeważnie tego unikam; pozwalam, by spływajaca piana obmyła włosy na długości, lekko je tylko ugniatając:) jak widać to wystarczyło;
    Mam jeszcze dwa produkty JMO do opisania, z których jestem bardziej zadowolona, więc nie spisuję oczywiście firmy na straty, choć będę się zastanawiała, czy zaufać jej w temacie włosowym; chyba skuszę się teraz na coś do twarzy...serum z witC kusi mnie już dłuższy czas...a, i jeszcze serum z mącznicy, ponoć genialne:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakie masz włoski?Może polecasz coś, na co warto zwrócić uwagę:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wcale nie przeczę, że wśród drogeryjnych półek znajduję się skarby, jednak wiadomo jak jest, ciężko sie zadowolić i ma się ochotę testować coraz to nowe kosmetyki; na nieszczęście taka wędrówka może zakończyć się nietrafionym zakupem za spore pieniądze:)ale często udaje się znaleźć prawdziwą perełkę...myślę, że nie chodzi tu o cenę:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pokładałam w nim spore nadzieje, według opisu producenta jest wręcz stworzony do włosów takich jak moje; no cóż...będę szukać dalej hihi...nie ma tego złego:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Szukaj, szukaj i dziel się opiniami na bieżąco! :D Ja też jestem w trakcie poszukiwań. :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Moje włosy to istna tragedia... a raczej suche i puszące się siano ;-) Generalnie cały czas szukam idealnej pielęgnacji i póki co olej ze słodkich migdałów jest jej najbliższy :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Na pewno będę mieć Twoje doświadczenia na uwadze :* Gdybym jednak sama nie spróbowała zmierzyć się z tym, co mnie zainteresowało, nie byłabym sobą :D


    Wiesz, zauważyłam, że wiele firm ma do siebie to, że albo się ich kosmetyki lubi, albo nie. I tak, na przykładzie bliskich mi marek, Phenome, JMO, czy chociażby Dermalogica - mało co spośród ich asortymentu mi nie odpowiada. Jasne, zdarzają się pojedyncze sztuki wśród nich, ale zakupy tam dokonuję już właściwie w ciemno, 'na wyczucie' ;)) Moja skóra (zarówno twarzy, jak i ciała), czy włosy po prostu
    uwielbiają ich formuły i często powtarzające się w obrębie marki składniki. Gdzieś indziej znów słyszę o doznaniach zupełnie przeciwnych - i też całymi seriami. Pomijając więc takie oczywiste aspekty, jak różne skóry/włosy, różne potrzeby i wymagania, jest coś na rzeczy z upodobaniem konkretnych firm (mam nadzieję, że sformułowałam to wystarczająco przejrzyście, bo dziś już ledwo myślę ;))).
    Dlatego też zachęcam Cię do uprzedniego zamówienia sobie próbeczek tych pozycji, na które masz chęć, bo może się okazać, że produkty do twarzy też nie wywrą na Tobie pożądanego wrażenia, a przecież nie o to chodzi :)


    Buziak :*

    OdpowiedzUsuń
  20. Jaka szkoda... Bo to naprawdę kupa kasy...

    OdpowiedzUsuń
  21. kurcze, no nie fajnie Ivonka.. szkoda, że tak się zawiodłaś:(
    ale cóż ja tu u Ciebie patrzam i widzę ooo Super - witaj w klubie :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Wiedziałam, że Ci się spodoba - trzeba zamknąć oczy przy przeglądaniu starych notek "z bajzlem" i szybko pisać nowe, żeby zatuszować przeszłość :P

    OdpowiedzUsuń
  23. A już myślałam, że okaże się fajny, a tu dupa :P

    OdpowiedzUsuń
  24. Tylko te nowe, to u mnie ostatnio dość opornie idą, mam nadzieję, że wróci dawny zapał:)tyle innych rzeczy jest do zrobienia, że na bloga nie zawsze starcza czasu:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Oczywiście w pełni rozumiem Twoją ciekawość- mam to samo haha i jak już coś wbiję sobie do głowy, to nie tak łatwo później tego się pozbyć:)
    Pewnie, że zrozumiałam co masz na myśli i pewnie masz rację, jednak jak wyżej, trzeba po prostu przetestować na sobie, innej opcji nie ma:) i zgodzę się również z tym, że pewne formuły tworzone w obrębie marki zwyczajnie nam odpowiadają, choć oczywiście może się zdarzyć jakiś bubel...być może w przypadku tego szamponu właśnie tak było:)
    Planowałam zakupić próbki, by przetestować...na Naturnice są w bardzo przystępnej cenie, więc jeśli jest możliwość, to czemu z niej nie skorzystać? a można uniknąć późniejszego rozczarowania:)
    Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
  26. No proszę- ja tłuste, a Ty suche...obalamy mit, jakoby olej trzeba było dobierać wedle tej zasady, ponieważ moje włosy, tak inne niż Twoje, również pokochały olej ze słodkich migdałów:)
    Jak widać wszystko trzeba przetestować na sobie, innej opcji nie widzę:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Och, w takim razie i ja czekam na efekty Twoich poszukiwań; jak odkryjesz jakąś perełkę, to szybko sie nią pochwal:)

    OdpowiedzUsuń
  28. No mało nie kosztował...ale...przynajmniej zaspokoiłam swoją ciekawość, a przecież z nią nie można walczyć hihi:)
    Buziaczki Kochana:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Aj tam, nie ma sprawy, grunt, że dowiedziałam się jaki jest...inaczej chciejstwo spać by mi nie dało haha:)
    A widzisz, w końcu się zdecydowałam i serio, żałuję, że tak późno:) wiem, wiem...zachęcałaś mnie już wcześniej ale chyba do pewnych spraw trzeba zwyczajnie dojrzeć, a na zmiany trzeba być przygotowanym i ich chcieć:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Wiesz Monia...chyba ja jestem bardziej rozczarowana, niż Wy haha, liczyłam na niego najbardziej z całej trójki, a okazał się najsłabszym ogniwem moich zakupów:)

    OdpowiedzUsuń
  31. No domyślam się Iwonko :) W końcu wydałaś na to pieniądze :)

    OdpowiedzUsuń
  32. To bardzo przykry moment, gdy tak drogi produkt, a dodatkowo marki, która zdobywa wiele pochwał rozczarowuje.

    PS. Coraz mocniej się zastanawiam nad Disqus ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Dokładnie Aniu, jednak nadal mam nadzieje, że to tylko mała wpadka i nie przekreślam firmy ostatecznie, tym bardziej, że pozostałe dwa produkty okazały się bardzo w porządku:)
    Hmm, nie zastanawiaj się , nie ma nad czym; ja żałuję, że tak późno się zdecydowałam; to jest inny poziom komentarzy, widzisz co się dzieje...wcześniej takie dyskusje były raczej niespotykane; owszem, odpowiadałam na kamentarze, dziewczyny wracały by je przeczyać ale teraz dzieje się to szybciej, dyskusja jest bardziej dynamiczna, można wtrącić swoje trzy grosze niemal w każdym momencie, no i są powiadomienia:) jestem oczarowana, więc jedyne, co mogę zrobić, to polecić dalej:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Takie tam...86zł...kto by liczył?!
    :DDDDDD

    OdpowiedzUsuń
  35. oczywiście, że trzeba, ale zobacz jak teraz super - od razu wiem, że mi odpowiedziałaś i se możemy pogadulić :)
    a co do JMO - no zawód, lękam się teraz, bo mam krem z faktorem 30... obym się nie przejechała...

    OdpowiedzUsuń
  36. Ania nie zastanawiaj się, Ivonka też myślała trochę, a teraz zobacz nie żałuje...
    Wtedy fajnie można pogadać, bo czasem o coś pytam, a potem zapomnę zajrzeć czy już mi ktoś odpowiedział - tu nie mam tego kłopotu :)

    OdpowiedzUsuń
  37. O to, to, dokładnie tak:) powiem Ci, że jestem w szoku, to, co dzieje się w komentarzach jest niesamowite!i tak sobie myślę, że Disqus jest fajny ale tylko dla tych, którzy takich rozmów z Czytelnikami chcą, bo na blogach, na których jest milion pięćset komentarzy typu "ładny kolor", a pod żadnym nie ma odpowiedzi, to taka forma mija się z celem:)


    'nie lękajcie się'...tak mówią...ponoć pomaga:)))

    OdpowiedzUsuń
  38. o widzisz Aniu...Patrycja nam tu modelowo zaprezentowała, jak płynnie można się wtrącić w dyskusję hahhahha:)

    no czyż to nie jest fajne?
    :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Coooo!!! Powiem szczerze, że wcześniej nie zwróciłam uwagi na cenę, ale powaliła mnie na kolana :P

    OdpowiedzUsuń
  40. No to lepiej powstań, ochłoń i pomyśl sobie, że gdyby kiedyś przyszła Ci na niego ochota, to oszczędziłam Ci niepotrzebnego wydatku:) moja strata, Twój zysk...bilans wychodzi Ci na plus:)

    OdpowiedzUsuń
  41. haha zabieg iezamierzony, ale faktycznie :P

    OdpowiedzUsuń
  42. słuszna uwaga, no ale dla prawdziwych gadół i wielbicielek kosmetyków w jednym istne eldorado :D

    OdpowiedzUsuń
  43. hehe wiem wiem i dziękuję Ci za tą recenzję, bo akurat kosmetyki do włosów to ja uwielbiam kupować :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Jak Tylko znajdę ciekawą propozycję do czytania to dam znać. Może zainteresuje Cię któraś z książek, na której temat pisałam na blogu. :P

    OdpowiedzUsuń
  45. Zaobserwowałam, umieściłam w Blogrollu, więc będę na bieżąco:) w wolnej chwili przejrzę sobie, co polecasz:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  46. Ja też będę zaglądać do Ciebie, dodałam do obserwowanych w Disqus. :-)

    OdpowiedzUsuń
  47. A u mnie ostatnio odwrotnie - regularność nastała! :P Nie wiem co się dzieje :P

    OdpowiedzUsuń
  48. ja chyba na dobre wyleczyłam się z drogich lub naturalnych szamponów. Być może przez to, że mam nieproblematyczne włosy ale wychodzę z założenia, że jeśli chodzi o szampony to warto jedynie zwrócić uwagę na detergent, który nam nie szkodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  49. Oj ja też bym chciała żeby okazał się wybawieniem dla moich przetłuszczających się włosów...no nic...trzeba szukać dalej:)

    OdpowiedzUsuń
  50. Ja lubię testować produkty z różnych półek cenowych i niejednokrotnie już miałam okazję przekonać się, że nie zawsze wysoka cena idzie w parze z jakością...albo inaczej...nie zawsze te kosmetyki mi służyły, bo zapewne znajdą się osoby, które z tego szamponu będą zadowolone:)

    OdpowiedzUsuń
  51. Jak zobaczyłam cenę to odechciało mi się tego szamponu na dobre - a jeszcze jak ma takie kiepskie działanie :/

    OdpowiedzUsuń
  52. hmmm..... za tę cenę wolę pat&rub kupić ... :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)