Essence, Cakepop That's top! Blush

Dziś coś dla miłośniczek kosmetyku, który dla mnie jest swego rodzaju kropką nad 'i' w makijażu. Prezentując kosmetyczne nowości obiecałam poświęcić mu osobny post, tym bardziej, że jak się okazało, zajął zaszczytne, pierwsze miejsce wśród produktów, które od kilku tygodni namiętnie upiększają moje lico. Jeśli mam być szczera, to powiem Wam w sekrecie, że całkowicie zdetronizował inne tego typu i króluje wśród mojego skromnego zbioru róży. Ależ jak się nim nie zachwycać, skoro jego niejednoznaczny kolor zyskał aprobatę nie tylko moją ale i osób postronnych?
Cookies&Cream to limitowana kolekcja marki Essence, która ukazała się w sprzedaży w maju tego roku. Pośród całej linii znajdziemy między innymi ten piękny, morelowy róż o nazwie Cakepop, That's Top! opatrzony numerkiem 01.

Biorąc pod uwagę fakt, że kupiłam go w mojej małej mieścince, śmiem sądzić, że w większych drogeriach nabędziecie go bez większego problemu. Koszt, na jaki musicie się nastawić to niespełna 13zł, a więc tyle, co nic.
Acha, nie sugerujcie się oznaczeniem numerycznym, bowiem w całej limitce znajduje się tylko jeden róż :D. Niezrozumiały dla mnie zabieg producenta, no ale niech będzie, nie ja tu rządzę. Mogłabym się jeszcze przyczepić do obiecanego mi zapachu ciasteczek...hmm... nie wiem jakie ciasteczka jedzą twórcy kolekcji, ale sądząc po zapachu tego kosmetyku, który posiadam, powinni zmienić nawyki żywieniowe, bowiem z aromatem tych smakołyków ma niewiele wspólnego. No ale już, koniec czepialstwa, zajmijmy się czymś znacznie przyjemniejszym.

Nie będziemy rozwodzić się nad zapachem, skoro to, co znajduje się w środku jest najważniejsze. Dodatkowo, zacne wnętrze ma plastykową, aczkolwiek solidną obudowę, z porządnym zatrzaskiem uniemożliwiającym niespodziewane otwarcie się kosmetyku np. w torebce. Na szczęście obyło się bez prób upadkowych, więc nie wiem, czy przetrwałoby trasę dłonie-łazienkowe kafelki.
Gdybym musiała ograniczyć swój makijaż do trzech kosmetyków, byłyby to tusz do rzęs, pomadka i róż właśnie, dlatego tak ważny dla mnie jest efekt, jaki mogę przy jego udziale osiągnąć. W zależności od nastroju, aury, czy okoliczności, decyduję, czy będzie bardziej intensywny, czy stonowany.
Cookies&Cream Essence daje mi możliwość zabawy nasyceniem, od delikatnego, dziewczęcego rumieńca, po mocny, wyrazisty pąs. Pomimo, iż jest z rodzaju wypiekanych, nie jest zbity i twardy. Jego konsystencję określiłabym jako miałką, lekko wilgotną, która nie kruszy się, ani nie osypuje, dzięki czemu jego opakowanie nie straszy nadmiernym zapyleniem i cały czas wygląda jak dopiero co otwarte. Fajnie współpracuje z pędzlem, aczkolwiek trzeba nabierać go ostrożnie, ponieważ niewprawna ręka może przesadzić z jego ilością.
Na zdjęciu powyżej widzicie kilka warstw w celu lepszego uchwycenia koloru. Nie ma obawy, na policzku traci na tej intensywności, przybierając cudowny morelowy odcień, niezwykle uniwersalny, acz wielowymiarowy.

W momencie aplikacji zaczyna się magia, w której drobinki widoczne na fotkach podglądowych, stapiają się w jedną, lśniącą, satynową taflę o zabarwieniu soczystym, przybierającym różnorakie odsłony, w zależności od oświetlenia. Czasem jest bardziej różowy, by za chwilę przeistoczyć się w subtelny koral. Pięknie akcentuje nasze policzki, podbijając urodę i nadając jej atrakcyjności, a to wszystko w sposób naturalny i nienachalny. Znakomicie sprawdza się w roli codziennego różu, który współgra z pomadkami koralowymi, czy klasycznymi nudziakami. Osobiście noszę go najczęściej w towarzystwie szminki Coral Bliss firmy MAC. Pięknie im razem:D.

Ponadto róż może poszczycić się nie lada trwałością, spokojnie wytrzymuje na mojej twarzy ok10 godzin, przy czym schodzi ładnie, estetycznie, blednie po prostu i tyle.

Co obecnie zdobi Wasze buzie? Gdybyście miały wybrać jeden róż ze swoich kolekcji, to który byłby tym szczęśliwcem?
Pozdrawiam serdecznie:)


IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    KOMENTARZE:

40 komentarze:

  1. niestety nie mój kolor

    ____________

    a u mnie?

    outfit w najgorętszym kolorze sezonu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo naturalnie wygląda :0

    OdpowiedzUsuń
  3. podoba mi się kolor i ładnie wygląda na twarzy;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeden jedyny? Trochę z sentymentu ale z pewnością Apricot Smoothie Catrice :)
    A ten mi się podoba ale niestety ma dla mnie za dużo czerwonych tonów :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny kolor, bo ma drobinki i nie trzeba rozświetlacza :)
    Ja mam podobny z Sephory, ale stał się już mniej przyjemny po pewnym czasie użytkowania, szkoda, że nie mam blisko Natury, bo mają cudowne te limitki... zwłaszcza :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie zbyt pomarańczowy, jak jestem wierna trzykolorowemu Astorowi!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mam problemu z wyborem gdyż w moim zbiorze kosmetycznym jest tylko jeden róż i jest to sugarbomb ;) Pasuje w moim przypadku do każdej okazji ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny odcień, ciekawe tylko czy jeszcze można go gdzieś dorwać ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jaki piękny makijaż! Soczysty taki :) Bardzo mi się podoba!

    I u mnie bez różu ani rusz! Od kilku tygodni króluje kremowa formuła. Wybrałam (i zakochałam się) w Maybelline :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ładnie się prezentuje :) nie umiałabym wybrać chyba tylko jednego :) każdy jaki mam wielbię :)

    OdpowiedzUsuń
  11. soczysty kolorek
    ciekawe czy byłoby mi w nim ładnie
    aktualnie nie stosuję różu
    tylko perełki z Oriflame

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawi mnie, jakie kolory preferujesz:)
    Dziękuję za zaproszenie, z pewnością zajrzę:)

    OdpowiedzUsuń
  13. O, zgadza się, pomimo tej intensywności, która bije w nas z opakowania na buzi zmienia się nie do poznania; choć jeśli z nim przesadzić, to można zrobić sobie artystycznego kleksa:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Cieszę się, że przypadł Ci do gustu:) Lubisz róże?...na policzkach:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Przeszukałam internety, aby znaleźć wskazany przez Ciebie kolor:) niestety ja w takiej pomarańczce źle bym się czuła i zdaje się, że by mi nie pasowała...chociaż nigdy nic nie wiadomo, bo jeszcze niedawno omijałam takie brzoskwinki, jak dziś zaprezentowałam, więc...hihi:)

    OdpowiedzUsuń
  16. O tak! i taki do końca nie zdefiniowany, niby to koral, niby morela, a czasem i róż przebija ale bez wątpienia niezwykle ciekawy:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Te drobinki są tak subtelne, że nazwałabym je raczej rozświetlającym pyłkiem; zupełnie brak efektu kuli dyskotekowej, mamy za to pięknie ożywioną i taką zdrowo wyglądającą buzię:)


    A co się stało z Twoim Sephorowym różem, że jest mniej przyjemny?
    Limitki są fajne, to prawda; już ukazała się najnowsza-jesienna, a ja dopiero wiosenno-letnią prezentuję...chyba mam tyły haha:)

    OdpowiedzUsuń
  18. A wiesz, że tak na moje oko, to byś super w nim wyglądała? Twoje piękne, prawie czarne włosy byłyby dla niego wymarzoną oprawą:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jeden róż...chylę czoła!
    aaale, najważniejsze, że jest na tyle uniwersalny, że możesz szaleć do woli z interpretacją i pasuje do każdego malunku, czy okoliczności:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wydaje mi się, że powinien być jeszcze dostępny, u mnie jest, więc poszukaj:) a gdyby w razie czego, to wiesz...ja bardzo chętnie pomogę:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Anetka!!!Jak miło, że zajrzałaś i zostawiłaś te parę słów!Co u Ciebie??:*
    Te kremowe mejbeliny są mocno zachwalane, szukałam ich ostatnio w moim miasteczku ale nie było, rozejrzę się jeszcze:)
    Buziaki Kochana:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Moje zbiory pewnie nie są tak bogate w perełki, jak Twoje ale to prawda...każdy jeden jest tak samo lubiany:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Jedyne perełki, jakie mnie kuszą to te na literkę G:)
    inne tego typu nieszczególnie mnie pociągają ale wiadomo jak jest- nigdy nie mów nigdy :)

    OdpowiedzUsuń
  24. No własnie taki był tez mój, taka tafelka, a nie mocny efekt nie do poprawienia...
    A mój Sephorowy był boski, w puzderku dużym z pudrem-aksamitnym, świetny, bronzer z drobinbkami i róż właśnie, ale koleżanka uszkodziła mi opakowanie i było w 2 częściach i nie wiem, jakby wysechł, ale jużchwilkę go mam.
    Obiecałam sobie, że w grudniu przed studniówkami zrobię napad na Naturę i uzupełnie braki na maxa :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Weronika Wróblewska12 października 2014 22:05

    Ostatnio przekonalam sie do pomaranczowych rozy. I chyba mi w nich nienajgorzej.

    OdpowiedzUsuń
  26. Piękny kolorek!!
    ja bardzo lubię róże z Ladycode z Biedronki :) chociaż ostatnio moim faworytem jest róż w kremie z Rimmela ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Cześć :) Wracam do komentowania! I nie mogłam nie zajrzeć do Ciebie! :)


    Wszystko powolutku wraca do normy :) Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  28. U mnie króluje Rose Glacier od Chanel. Odkad go kupiłam cieżko mi się z nim rozstać ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Póki co używam różu z AVON i na moje potrzeby jest OK ale tym mnie zaciekawiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Super, bardzo się cieszę!
    Fajnie, że wróciłaś...może reaktywujesz jednak swojego blogaska, hmm?

    OdpowiedzUsuń
  31. Oj, szkoda, że się popsuł, no szkoda, tym bardziej, że byłas z niego zadowolona:(
    Hah, taki napad to świetna myśl; pamietaj tylko, żeby zrobić chociażby orientacyjną listę chciejstw, bo zakręci Ci się w głowi od nadmiaru dobroci i zupełnie się pogubisz:) oczywiście piszę orientacyjną, bo wiadomo jak jest...tyle tam smakołyków, że często listy lądują na dnie torebki haha...wiem to z własnego doświadczenia:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Cena faktycznie bardzo zachęcająca! Róż to podstawa i lubię mieć wybór, dlatego-obok pomadek- to najczęściej kupowany przeze mnie kosmetyk:) marzy mi się jakiś szanelek, tak po prostu, żeby mieć, zachcianka taka, a co!
    To jest egzemplarz z kolekcji wiosennej, więc być może faktycznie już ich u Ciebie nie ma, tym bardziej, że w sprzedaży jest już seria jesień-zima:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Fakt, jest uroczy i myślę, że bardzo uniwersalny, więc powinien pasować różnym typom urody:)

    OdpowiedzUsuń
  34. O proszę, nie taki wilk straszny, prawda? Ja w typowych pomarańczkach źle się czuję ale ta słodka morelka totalnie mnie urzekła:)

    OdpowiedzUsuń
  35. Nie znam Twoich typów ale kiedyś miałam róż Bell z Biedronki i miło go wspominam, a to zdaje się jedna i ta sama firma produkuje:)

    OdpowiedzUsuń
  36. Och, nie dziwie się, że jest twoim ulubieńcem- piekny kolor!
    muszę wreszcie sprawić sobie jakiś egzemplarz Chanel, tylko wybór jest taki, że ciężko się zdecydować haha:)

    OdpowiedzUsuń
  37. Słabo znam asortyment Avon, kiedyś, wieki temu używałam kilku produktów i na tym koniec:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)