COLLISTAR Infinito, Tusz do rzęs

W bogatym asortymencie włoskiej marki COLLISTAR oprócz produktów do pielęgnacji twarzy, włosów oraz ciała znajdziemy także kosmetyki do makijażu. Ciekawostką może być fakt, iż wszystkie propozycje wywodzące się spod skrzydeł marki, w 100 % składają się ze składników pochodzących z Włoch.
Jednym z flagowych produktów firmy jest maskara do rzęs INFINITO, zawierająca innowacyjne żywice, naturalne woski - ryżowy i oliwny- o właściwościach pogrubiających oraz pantenol.
W dalszej części posta dowiecie się, czy?, i jak? wywiązał się z powierzonego mu zadania.
Collistar, Infinito, tusz do rzęs, tusz Collistar
INFINITO to najnowszej generacji tusz do rzęs, który gwarantuje maksymalne podkreślenie.

O głównych składnikach mających zapewnić nam taki efekt już wspominałam, dlatego pozwolę sobie opisać szczoteczkę, bo to ona wykonuje tu największą robotę. Wykonana z elastomeru wpływa nie tylko na pogrubienie rzęs, ale dzięki specjalnemu grzebykowi rozczesuje je i pięknie modeluje.
Próbowałam uchwycić ten dłuższy rządek, który doskonale spisuje się podczas makijażu ale okazało się to być zbyt karkołomnym zadaniem i niestety poległam :)
Na początek powiem, że do tej propozycji podeszłam troszkę jak pies do jeża głównie dlatego, że jest to moja pierwsza maskara z silikonową szczoteczką. Moje wybory zawsze skupiały się wokół tych tradycyjnych, najlepiej grubych, od których oczekiwałam wydłużenia i zagęszczenia naturalnie mizernych rzęs. Podczas zakupów dałam się namówić konsultantce w Douglasie na tę oto. Dodatkową przynętą był fakt 30% rabatu, a więc koszt jaki poniosłam to 69zł, co przy cenie regularnej 99zł było łakomym kąskiem. Za tę kwotę otrzymujemy 11ml czarnego jak smoła tuszu, w eleganckim złotym etui, z logo marki na nakrętce. Całość znajduje się w białym, estetycznym kartoniku za złotymi tłoczeniami... detale ale jakże przyjemne dla oka:)

Niczym jednak by były, gdyby okazało się, że zawartość którą skrywają, to bubel próbujący odwrócić naszą uwagę przykuwającym wzrok opakowaniem. Na szczęście -po trudnych początkach- INFINITO pokazał swą moc i udowodnił, że jego szata to tylko piękne uzupełnienie całości:)
Pierwsze malunki szły mi dość opornie z jednej prostej przyczyny -musiałam nauczyć się obsługiwać nową formę szczoteczki. Jak się okazało, silikonowy wytwór nie taki straszny, jak mi się zawsze wydawało i szybko się polubiłyśmy:)
Charakterystyczny kształt, z wystającym rzędem dłuższych ząbków pozwala precyzyjnie rozdzielić rzęsy podczas tuszowania -spełnia funkcję grzebyka. Maskara pięknie wydłuża i podkreśla rzęsy już za pierwszym pociągnięciem, jednak trzeba działać zdecydowanie, bowiem bardzo szybko zasycha, co uniemożliwia jakiekolwiek poprawki. Kolor to głęboka czerń, która dodatkowo fajnie nabłyszcza, dając efekt 'mokrych' rzęs.
Tusz nie podrażnia, nie osypuje się w ciągu dnia, nie rozmazuje się pomimo iż nie jest wodoodporny, nie odbija się na powiece podczas aplikacji. Jedyne, co mogę mu zarzucić to zbyt małe zagęszczenie -INFINITO dokładnie podkreśli rzęsy i wyciągnie je do nieba ale o zjawiskowym wachlarzu możemy tylko pomarzyć, dlatego szczególnie polecam go tym dziewczynom, których naturalne rzęsy są raczej gęste, bo z długością sobie poradzi.

Pogadałam sobie, więc czas pokazać efekt, jaki osiągniecie przy użyciu maskary COLLISTAR.
Górne zdjęcia to efekt 'przed', natomiast dolne 'po' użyciu maskary INFINITO marki COLLISTAR.

Na konie garść informacji.Otóż aktualnie w perfumeriach Douglas kupicie tę maskarę w cenie 69zł, dodatkowo przy zakupie kosmetyków marki COLLISTAR za min. 149zł, kosmetyczkę z dwoma miniaturami dostaniecie gratis.

Znacie INFINITO? Jak Wam się podoba efekt?


IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    KOMENTARZE:

40 komentarze:

  1. Bardzo ładnie się u Ciebie prezentuje :) Mam tę maskarę i jestem nieco rozczarowana, bo zaczęła mi się osypywać w ciągu dnia, a rzęsy opadać. Jak na początku mnie zachwyciła tak z dnia na dzień traciła w oczach, a szkoda, bo lubię silikonowe szczoteczki. Przerzuciłam się na maskarę Eveline i ja i mój portfel jesteśmy zadowoleni :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam tego tuszu, ale szczoteczka i efekt końcowy do mnie bardzo przemawiają!

    OdpowiedzUsuń
  3. Justyna Wiśniewska30 października 2014 19:47

    Bomba! full wypas ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. lubię takie szczoteczki, a i efekt mi się podoba

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam, ale chętnie bym jej spróbowała :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. BARDZO FAJNY EFEKT, ALE CENA WYSOKA.

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajny efekt i suuuper recenzja! Bardzo wyczerpująca

    http://joannok.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetna szczoteczka, uwielbiam silikonowe szczoteczki!
    Mam podobnego ulubieńca kształtem ;)
    Z chęcią przetestuję kiedyś, bo i wyglądem opakowania zachęca ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ładnie wydobywa i podkreśla Twoje rzęsy, podoba mi się wykończenie. Sama niestety nie polubiłam się z tym tuszem, a raczej moje rzęsy. Za to znam kogoś, kto uwielbiam Infinito :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. nie znałam do tej pory, ale już mi się podoba. przede wszystkim ma silikonową szczoteczkę, którą ja osobiście uwielbiam :) a efekt jest moim zdaniem świetny, może następnym razem się na niego skuszę;)

    OdpowiedzUsuń
  11. ciekawe czy by się sprawdził na moich rzęsach

    _______________________

    fashionblogger, styling&makeup

    WWW.JUSTYNAPOLSKA.BLOGSPOT.COM

    OdpowiedzUsuń
  12. ja uwielbiam, ja ja ja! o kurde, dobra no to teraz już nie mam wymówki, kupuję go jutro w stolicy ;)

    to jest w moim życiu taki tusz "szczyt luksusu".

    dzięki za informację, fajna recenzja!

    OdpowiedzUsuń
  13. hahah...Twój entuzjazm jest dla mnie najlepszą pociechą:)
    Fajnie, że wyrobiłam się z recenzją i zdążysz, bo zdaje się, że ta oferta kończy się jutro:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zbiera dobre noty u moich znajomych ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajny ale chyba się nie skuszę, trochę drogi :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Parafrazując klasyk...
    ...bo to dobry tusz jest...:)

    OdpowiedzUsuń
  17. A czymże podpadł Twoim rzęsom Asiu?

    OdpowiedzUsuń
  18. Syndrom opadającej rzęsy...tak mi się skojarzyło jakoś hihihi:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo ładnie wygląda na rzęsiorach! Podoba mi się :)
    Nigdy jakoś na kolorówę Collistar nie zwracałam uwagi.. ba, odkryłam ją zupełnie niedawno :D Kocham za to ich peeling do ciała! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Efekt podoba mi się bardzo !!! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Faktycznie efekt zadowalający - a sama prezencja tuszu również niczego sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Trafna nazwa, a syndrom bardzo upierdliwy ;o

    OdpowiedzUsuń
  23. Super wygląda na Twoich rzęsach ;) Również go miałam ale bardzo szybko zaczął się kruszyć oraz coś rzęsy mi po nim zaczęły mocniej wypadać.

    OdpowiedzUsuń
  24. Piękny efekt daje u Ciebie :) muszę koniecznie wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Weronika Wróblewska31 października 2014 21:43

    Mnie Pani w pobliskim Dougim powiedziala,zebym nie liczyla na zakup tej mascary, bo idzie jak woda:-)

    OdpowiedzUsuń
  26. O kurcze, to rzeczywiście niefajnie :(
    dobrze, że mnie ominęły takie rewelacje!

    OdpowiedzUsuń
  27. A co tam Martuś jeszcze polecasz? Mnie kuszą pomadki i błyszczyki:)
    Masz na myśli ten słynny peeling solny? zbieram się do jego zakupu już nie wiem jak długo i zawsze coś; jestem nawet skłonna wypróbować tego gagatka pomimo, że solne peelingi to raczej nie moja bajka:)

    OdpowiedzUsuń
  28. No to ja mam jakieś tyły przeokrutne, bo to mój pierwszy raz z silikonową szczoteczką - zawsze jakoś podświadomie ich unikałam w obawie przed...w zasadzie to sama nie wiem czego się obawiałam haha:)

    OdpowiedzUsuń
  29. No właśnie nic, bo nie znam. Odkryłam, w sensie, dotarła do mnie informacja, że istnieje :D
    Taaaak, właśnie ten! Jest boski! :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Aaaa takie buty! :)
    Tyle dziewczyn go chwali, że muszę go wreszcie wypróbować, boję się tylko szczypania...wiesz - sól:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Zależy jak mocno będziesz drapać ;) Ja jak się peelinguję, to jest luzik.. ale jak mąż peelinguje mi plecy, to cierpię :P

    OdpowiedzUsuń
  32. A to sie nie liczy - mąż na pewno wykorzystuje ten fakt żeby się wyżyć, musiałaś coś przeskrobać!
    :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Jaaaaa? No coś Ty. Grzeczniutka jestem :D

    OdpowiedzUsuń
  34. W takim razie chce Ci pokazać jakiego masz silnego męża i wyjątkowo dobrze przykłada się do powierzonego mu zadania :D

    OdpowiedzUsuń
  35. Nie ma wyjścia, dostaje rozkaz i wykonuje :D hahahah

    OdpowiedzUsuń
  36. ...a później role się odwracają...:D

    OdpowiedzUsuń
  37. No cóż, nie lubię kiedy moje rzęsy po nałożeniu tuszu wyglądają gorzej niż bez niego. A tak się działo w przypadku Infinito.... Na szczęście mam ulubione maskary i teraz już wiem, że z takimi rzęsami jak moje muszę zwrócić uwagę na rodzaj szczoteczki (zwłaszcza rodzaj wypustek, ich miękkość, długość itd.) obojętnie czy jest tradycyjna lub silikonowa plus formułę tuszu.

    OdpowiedzUsuń
  38. Mam ten sam tusz d rzęs i bardzo go lubię. Nie potrafię zrozumieć negatywnych opinii ;) Szczoteczka jest fajna, dobrze rozdziela rzęsy, czerń jest czarna. Po prostu jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)