Chcieć więcej, mierzyć wyżej...

To uczucie męczy mnie od kilku miesięcy, może kilkunastu... trudno jednoznacznie stwierdzić, kiedy zakiełkowało, nie umiem określić dnia, w którym poczułam, że czegoś mi brakuje. Jestem spełnioną matką, od kilku lat szczęśliwie zakochaną kobietą, pracuję, zarabiam, mam własne mieszkanie, stać mnie na spełnianie drobnych zachcianek... wydawać by się mogło, że nic więcej od życia nie potrzebuję, a jednak.

Czuję, że coś mi umyka


Przekroczenie progu magicznej 30-stki to moment pierwszych podsumowań.
Kiedy byłam nastolatką, często słyszałam to z ust osób starszych, jednak wiadomo - młodość rządzi się swoimi prawami, nie myślimy o przyszłości, nie rozważamy, bierzemy życie, jakim jest i cieszymy się, gdy nie jest zbyt skomplikowane. Sami też nie utrudniamy, wszystko jest proste, niewymagające, nie degustujemy ale łapczywie pijemy czerpiąc garściami z otaczającej nas rzeczywistości, zbieramy doświadczenia, magazynujemy informacje, katalogujemy wspomnienia, zapełniając osobisty serwer do granic możliwości. Wszystko po to, by po jakimś czasie móc to wszystko odtworzyć, jeszcze raz obejrzeć przeszłość i poddać swego rodzaju ocenie... ocenie własnych dokonań i życiowych osiągnięć.
W takim właśnie momencie aktualnie się znajduję.
Nie lubię żałować swoich decyzji.
Uważam, że wszystko, co nas spotyka, ma jakiś sens, wszystko jest po coś i nieważne, czy są to sukcesy, czy porażki. Zarówno jedne, jak i drugie kształtują naszą osobowość, wzmacniają, budują charakter. To dzięki przeszłości, możemy w taki, a nie inny sposób przeżywać teraźniejszość oraz z nadzieją patrzeć w przyszłość. Młodość jest kamieniem węgielnym i największą, najwartościowszą podwaliną dla naszego jestestwa.
Czuję jednak, że coś mi umyka, coś, co trudno określić. Jakiś szczegół, który nie daje mi spokojnie egzystować.To uczucie zakorzeniło się we mnie głęboko i rozrasta na wszystkie narządy, kłując i raniąc te co wrażliwsze.  Mam wrażenie, że się duszę...wiem, że nadszedł dobry czas na zmiany, potrzebuję ich, jestem na nie gotowa!

 

Inni mają gorzej

 

Sorry, z całym szacunkiem dla osób głoszących ten slogan, ale mnie on nie przekonuje.Nigdy nie był, ani nie będzie moim życiowym mottem.Nie zwracam na to hasło uwagi.Moim zdaniem należy iść do przodu, określać swoje cele, rozwijać się, zdobywać nowe doświadczenia, umiejętności, poszerzać wiedzę oraz horyzonty.Gdy ktoś mi mówi no co ty, inni mają gorzej zawsze odpowiadam jedno: owszem, jednak są też tacy, którzy mają lepiej ! Takie persony powinny być dla nas wzorem do naśladowania, z nich powinniśmy brać przykład.Niech staną się naszą inspiracją!
Ludzie, którzy osiągnęli sukces, nieważne w jakiej dziedzinie, zawsze będą dla mnie autorytetem i życiowym drogowskazem.


Chcę więcej!

 

Czy to źle?Nie sądzę!Zawsze powtarzałam, że samorozwój i odkrywanie nowego, to dwa, najbardziej fascynujące przeżycia.Najlepiej jest, gdy obydwa możemy sprytnie połączyć i sprawić, że przyniosą zadowolenie nie tylko duszy ale i ciału:D.
Mam sporo, dla niektórych-dużo.
Osoby mi najbliższe wiedzą jednak, że miejsce, w którym obecnie jestem, to tylko nocleg w przydrożnym motelu...ja pragnę wakacji na ekskluzywnej wyspie, gdzie przysłowiowe drinki z palemką będą codzienną rutyną, bynajmniej żadnym luksusem.Jestem zmotywowana, by sięgnąć po więcej.Czuję, że nadszedł mój moment!
Czy się boję?Ba...jasne, że tak.Może to kwestia przyzwyczajeń.Najwygodniej jest założyć bezpieczny pancerzyk, opatulić się nim po sam czubek nosa i tkwić tak, udając, że jest fajnie.Znacie zapewne najbardziej pospolite polskie powitanie:
jak jest?
a...stara bida...
spoko, dobrze, że nowej nie ma!
Co to ma być??Nie lepiej odpowiedzieć z uśmiechem na ustach: w porządku, a u ciebie?:D.Taka Polaków mentalność, muszą ponarzekać, pobiadolić ale żeby coś ze swoim życiem zrobić, to już raczej nie.Lepiej siedzieć i marudzić.Rusz że tyłek jeden z drugim!Smęcenie nic nie zmieni, pogrąży Cię jeszcze bardziej i tyle z tego będzie!Chcesz coś osiągnąć?Najwyższa pora zakasać rękawy i wziąć się do roboty.Pamiętajcie, że nikt za Was nic nie zrobi!


Z nadzieją patrzę w przyszłość

 

Wiem, że mam obok siebie życzliwe osoby, które są dla mnie wsparciem i na które zawsze mogę liczyć, nie podcinają mi skrzydeł, wręcz przeciwnie-dodają mi nowych, o lepszym zasięgu, bym mogła zataczać jeszcze większe koła, a gdy potknę się i upadnę, podadzą pomocną dłoń i popchną do przodu, klepiąc pokrzepiająco po plecach.Takie osoby to skarb, dlatego róbmy wszystko, co w naszej mocy, by nie stracić ich ze swego otoczenia:D.
Czy to ten moment?Tak! Teraz albo nigdy.Mam pewne plany, które ufam, że wkrótce wyłonią się z mgły i nabiorą realnych kształtów, będą dla mnie namacalne, przyniosą satysfakcję i duchowe ukojenie.Wiem, że długa droga przede mną ale też odległość, jaką już pokonałam, jest imponująca.Najważniejszy przecież jest cel, który chcemy osiągnąć.Gdy uda nam się znaleźć coś, co sprawi nam radość i spowoduje, że samozadowolenie poszybuje w górę, mamy 3/4 sukcesu za sobą.Grunt to odnaleźć siebie!Reszta powinna się ułożyć.Musi!Przecież tego właśnie pragniemy, a marzenia są po to, by je realizować...nawet te najgłębiej skrywane:D.

Pozdrawiam:)



IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    KOMENTARZE:

20 komentarze:

  1. Dobrze mówisz, należy mierzyć wysoko i walczyć o swoje marzenia, bo faktycznie nikt za nas tego nie zrobi. Każdy musi znaleźć jakiś sposób na siebie. Również jestem zadania, że nie należy się użalać nad sobą, bo inni mają gorzej, to prawda, ale jeśli jest zdrowie i dobre chęci to nie można też tego marnować, by nie było za późno spełnianie tych swoich marzeń lub przynajmniej torowania drogi do ich spełnienia... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie to napisałaś! Tyle siły, entuzjazmu w Twoich słowach! Czuję, że masz w zanadrzu coś wielkiego i bierzesz rozbieg, żeby po to sięgnąć :) Trzymam mocno kciuki żeby się udało. No i pisz, inspiruj innych, zarażaj odwagą, dzielna Kobieto!

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałabym żyć tak aby cały czas czerpać garściami, mimo, że trzydziestka już mi stuknęła :) Nie będzie mnie na tym świecie drugi raz, chcę przeżyć wszystko czego pragnę. I oczywiście, że w całej rozciągłości zgadzam się z tym by patrzeć na lepszych od siebie, na tych co mają lepiej. Bo oni motywują. Nie zaś na tych co mają gorzej, bo niestety to tylko pogłębia marazm.
    I z całej siły zaciskam kciuki za plany! Skoro inni mogą je realizować to dlaczego Tobie miałoby się nie udać? :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny post Iwonko, motywujący.

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie ta magiczna '30' i uczucie że coś nam umyka :/ A smęcenie no ostatnio sama robię to nad wyrost i co i właśnie biorę życie w swoje ręce niebawem kończy mi się umowa w pracy jeśli pracodawca nie przedłuży mi jej na moich warunkach to odchodzę a w sumie już dziś wiem że 'mały knurek' się nie zgodzi. Ale wiadomo fajnie jest jak 1 osoba wykonuje pracę przeznaczoną dla 3 a dostaje najniższe wnagrodzenie - także koniec z pomiataniem trzeba walczyć o siebie - pierwszy krok zrobiony nauka angielskiego, drugi podwyższenie stopnia niepełnosprawności (oby się udało) - i trzecie konfrontacja z pracodawcą - studia podyplomowe jednak pozostawiam na przyszły rok bo jeśli otrzymam wyższą grupę inwalidzką to PFRON dofinansuje mi je :) Dobra nie smęcę więcej - zawsze lubię czytać Twoje przemyślenia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak zwykle przy okazji takich Twojowych wpisów zatrzymałam się na chwilę….. ja widzę zawsze szklankę do połowy pełną niż od połowy pustą ….. to mnie trzyma w pionie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zawsze powinniśmy mierzyć wyżej, niż jesteśmy. Tak trzymaj! Opuść jak najszybciej ten przydrożny motel, tropiki czekają! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Takich słów mi brakowało :) Sama ostatnio mam uczucie że coś mi umyka, mam kilka pomysłów , niestety gdy dochodzi coś do czegoś wymiękam, boję się:) Trzeba mi było takiego kopa:) No więc piersi do przodu i ruszamy w lepszą przyszłość. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. masz rację! cieszę się, że poruszyłaś taki temat, bo mnie też ostatnio bardzo denerwuje narzekanie. Trzeba wziąć się w garść i działać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. dokładnie mam takie samo podejście do słów "tamten ma gorzej", czy "tamten ma lepiej", nigdy to nie było dla mnie pociechą czy też powodem doła, bo prawda jest taka, że mamy tak, jak sobie pościelimy, oczywiście czasem i pech nas dopadnie... Jednak jeśli wyraźnie widzimy przed sobą cel, to chwilowa chmura deszczu może go przesłonić wyłącznie na moment, po czym trzeba zobaczyć ów wyraźniej:)
    Zatem moja drogo, żagle w górę i płyń na swoją cudowną wyspę - cieszę się, że to czujesz, że masz moc!
    Aż jestem ciekawa okrutnie:P - mam tylko nadzieję, że stąd nie znikniesz...

    :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam takie samo podejście jak Ty i żałuję tylko że tak późno się za to wzięłam. Też mnie wkurza narzekanie i slogan że ,,inni mają gorzej", jasne że mają, są jeszcze kraje trzeciego świata, ci to mają przechlapane. Życzę Ci spełnienia swoich dążeń, wierzę że dasz radę. :) Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Rozumiem cię i twoje rozterki doskonale. Sama nie znoszę stać w miejscu, zawsze chcę więcej, ale chyba w pozytywnym sensie ;-) Nie żebym była jakoś przesadnie ambitna, ale ciągle staram się rozwijać. Kiedy stanę w miejscu, to chyba się uduszę...
    Powodzenia ci życzę!

    OdpowiedzUsuń
  13. Zdanie "inni mają gorzej" wywołuje u mnie raczej uczucie wdziecznosci za to co mam, ale nie powoduje, ze nie chce wiecej:) Ostatnie lata stagnacji dały mi dużo do myslenia-zaczelam działać:) Mam nadzieje, ze uda mi sie osiągnąc cel który jest moim marzeniem od zawsze:) W koncu kto stoi w miejscu tak na prawdę się cofa.

    OdpowiedzUsuń
  14. Iwonko bardzo motywujący post, ale nie lubię sloganów typu "móc to chcieć" czy "grunt to odnaleźć siebie", bo gdyby było to tak łatwe to żylibyśmy w zupełnie innych realiach. Niestety, ja obserwuje, że najbardziej przegrani są Ci, którzy właśnie chcieli za bardzo... Pochowanie marzeń, które stały otworem boli najbardziej.
    Owszem, warto marzyć, warto chcieć, warto się realizować, ale wszystko w granicach rozsądku, małymi krokami.
    Wielu po prostu nie docenia tego, co ma hołdując zasadzie, że "u sąsiada trawa jest zawsze bardziej zielona". A myśląc w ten sposób możemy się mocno rozczarować.
    Ale podoba mi się Twoje podejście- nie psioczysz, nie narzekasz na swoje życie, tylko powoli zmierzasz ku zmianom- tak trzymaj.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zawsze najlepiej iść do przodu i przede wszystkim nie patrzeć jak ktoś ma ważne co my chcemy i jak to zrealizować by przy tym być jeszcze szczęśliwa osoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. zgadzam się, jak ktoś mi mówi "inni mają gorzej" ZAWSZE odpowiadam, że są też tacy, którzy mają lepiej. Wtedy każdy puka się w głowę i mówi mi, że przesadzam ja jednak uważam, że trzeba realizować swoje marzenia i plany :) Niech Ci którzy mają lepiej będą naszą inspiracją, nie wolno zatrzymywać się tylko dlatego, że inni mają gorzej (niektórzy mają tak na własne życzenie).

    OdpowiedzUsuń
  17. Brawo Iwona, trzymam kciuki i podziwiam :))))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)