Bujany Fotelik - czerwiec'14

Mam wrażenie, jakbym przed chwilą pisała podobny, majowy post podsumowujący, a tu już kolejny miesiąc za nami.Czas pędzi niesamowicie szybko, zdecydowanie ZA szybko:D.Czerwiec upłynął mi naprawdę przyjemnie, sporo się działo, były wzloty oraz kilka upadków, które koniec końców miały pozytywne zakończenie...taką mam przynajmniej nadzieję.Jeśli ciekawi Was jakie tytuły towarzyszyły mi w czerwcu i jakie refleksje po sobie zostawiły, zapraszam na dzisiejsze zestawienie.

źródło


"Marina" Carlos Ruiz Zafon; liczba stron 304
Barcelona, lata osiemdziesiąte XX wieku. Oscar Drai, zauroczony atmosferą podupadających secesyjnych pałacyków otaczających jego szkołę z internatem, śni swoje sny na jawie. Pewnego dnia spotyka Marinę, która od pierwszej chwili wydaje mu się nie mniej fascynująca niż sekrety dawnej Barcelony. Śledząc zagadkową damę w czerni, odwiedzająca co miesiąc bezimienny nagrobek na cmentarzu dzielnicy Sarriá, Oscar i jego przyjaciółka poznają zapomnianą od lat historię rodem z Frankensteina i XIX-wiecznych thrillerów. Historię, której dramatyczny finał ma się dopiero rozegrać...

Marina to moje pierwsze spotkanie z twórczością Zafona.Udane.Sprawia mi ogromną satysfakcję, gdy odkryję coś nowego, a co z miejsca sprawi, że mam ochotę na więcej.Tę pozycję ciężko zdefiniować i przyporządkować do określonego stylu, niemożliwym jest zamknąć ją w pewne sztywne i z góry narzucone ramy.Jest to znakomite połączenie kryminału, thrilleru oraz gatunku fantasy, od którego zawsze stroniłam i nie znajdowałam w nim interesujących mnie czynników.Powieść zaczyna się niewinnie-ot para nastolatków, Oskar i Marina ale im dalej w las, tym staje się ciekawsza, wręcz hipnotyzuje.Razem z nimi odkrywamy tajemnice Michała Kolvenika, bohatera tej makabrycznej legendy i jednocześnie ofiary własnego geniuszu.Jest mrocznie, klimatycznie, wciągająco, magicznie, momentami strasznie...moim zdaniem powstałby z tego całkiem dobry horror.Chwilami trochę przerysowana ale nic tu nie jest przypadkowe, wszystko ma swój cel.Muszę przyznać, że wyobraźnia autora szaleje i jestem ciekawa jaką historię opowie mi następnym razem.

"Sto dni po ślubie" Emily Giffin; liczba stron 370
Ellen właśnie wyszła za mąż za mężczyznę idealnego. Andy to brat jej najlepszej przyjaciółki ze studiów, jest przystojny, męski, dobrze wykształcony i całkowicie oddany żonie. Doskonale się rozumieją i wyzwalają w sobie najlepsze cechy. Dziewczyna czuje się absolutnie spełniona i szczęśliwa. Jednak dokładnie 100 dni po ślubie wpada na ulicy na swoją pierwszą wielką miłość. Dawne uczucia odżywają z zaskakującą siłą. 

O tej książce ciężko napisać coś innego, jak przewidywalna, prosta, banalna.Typowe romansidło.Świeżo zaślubione małżeństwo, idealne, jak z obrazka i on- były, który pojawia się nagle i burzy tę sielankę.Ellen staje przed trudnym wyborem i miota się tak przez 370 stron powieści:D.Przeczytałam bez większego entuzjazmu i zainteresowania, nie ruszają mnie takie ckliwe historyjki pisane dla spragnionych miłości niewiast, które marzą o księciu z bajki.Lektura lekka i niewymagająca, jednak jak dla mnie zbyt anemiczna, bezpłciowa i bez wyrazu.Momentami lekko męcząca, a przemyślenia bohaterki irytujące.Jednym słowem-nuda.

"Dziewczynka w zielonym sweterku" Krystyna Chiger, Daniel Paisner; liczba stron 319
Prawdziwa historia Krystyny Chiger - żydowskiej dziewczynki, której życie w czasie wojny ocalił Leopold Socha - polski kanalarz ze Lwowa. Przez 14 miesięcy pomagał i dawał schronienie ukrywającej się w kanałach grupie uciekinierów z getta. To, co wydawało się okazją do zarobku, stało się jednak heroiczną walką o życie ludzkie… Tytułowa dziewczynka to ośmioletnia Krysia, która opowiada o pobycie w lwowskim getcie i codzienności w cuchnących kanałach.

Historia oparta na faktach z życia autorki, tragedia, którą napisała rzeczywistość, wciągająca niemal od pierwszej strony.Jest to jedna z tych książek, o której napisanie czegokolwiek przychodzi z wielkim trudem.I bynajmniej nie dlatego, że nie ma o czym pisać ale dlatego, że jest to lektura tak poruszająca i wstrząsająca, że słowa uciekają i ciężko jest odnaleźć te odpowiednie.Historia pełna bólu i cierpienia, a najgorsze jest, że to człowiek człowiekowi zgotował ów okrutny los. Ta książka jest zadziwiającym i budzącym nadzieję dowodem siły ludzkiego charakteru. Jest w niej wszystko: strach, rozpacz, miłość, modlitwa, zdrada, nadzieja, intymność...

Ilość przeczytanych stron -  993

Jeśli macie ochotę pochwalić się swoimi odkryciami czerwca, bardzo proszę.Co ciekawego przeczytaliście?



IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    KOMENTARZE:

12 komentarze:

  1. Nie wiem czy na podstawie tej książki , ale napewno historii powstał rewelacyjny film Agnieszki Holland " w Ciemności " z świetna rola Zamachowskiwgo . Polecam .
    Ja ostatnio zaczytuję sie w literaturze czeskiej :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to o tę książkę chodzi ale w filmie grał Robert Więckiewicz:D

      Usuń
    2. Masz racje ... Z otchłani pamięci nazwisko ;);)

      Usuń
    3. Oglądałam, za to książki nie czytałam :)
      Polecam za to "Dziewczynkę w czerwonym płaszczyku".

      Usuń
  2. Twórczość Zafona uwielbiam, ale niestety Mariny jeszcze nie przeczytałam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Swoją przygodę z Zafonem rozpoczęłam już jakiś czas temu.
    Pierwszą, i jedyną na razie, książką jego autorstwa, którą przeczytałam była "Cień Wiatru".
    Pozostałe dopiero przede mną.

    OdpowiedzUsuń
  4. czytałam tylko w ciemności , ale być moze na reszte też się skuszę

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaintrygowałaś mnie Zafonem. Jeszcze nigdy po niego nie sięgnęłam, może już czas :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziewczynka w zielonym sweterku szczególnie mnie zainteresowała :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja w czerwcu zachwycałam się trylogią Czarnego Maga autorstwa Trudi Canavan <3 A książki, które polecasz muszę koniecznie przeczytać, bo opisy mnie zaciekawiły, a Zafona i Giffin uwielbiam ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. ja dawno nie sięgałam po beletrystykę... jakoś czasowo słabo, a i dostęp taki sobie;)

    pozdrawiam ciepło
    :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)