Jak pozbyłam się trądziku? cz.1


Zastanawiam się jak zacząć, by to, co chcę przekazać miało ręce i nogi, a jednocześnie nie zajęło pięciu stron maszynopisu:D. Ten post wisi w roboczych od kilku dni - nie wiedziałam jak i z której strony go ugryźć, aczkolwiek jego stworzenie wciąż siedziało w mojej głowie i było tylko kwestią czasu. Dlaczego?

Paradoksalnie, odpowiedź będzie banalna - chcę, by moje recenzje i posty dotyczące pielęgnacji cery tłustej, trądzikowej i mocno problematycznej, były dla Was bardziej wiarygodne. Byście mieli dowód na to, że moje opinie, to nie tylko czcze gadanie i chęć nabicia statystyk, ja wszystko rzetelnie testuję, analizuję pod kątem widocznych efektów i wyciągam wnioski. Bo nie sztuką jest korzystnie opisać dany produkt, ładnie ustawić się do zdjęcia, dobrać odpowiednie światło, następnie poddać je obróbce, wyretuszować co złe i chwalić się piękną, wolną od wszelakich niedoskonałości cerą. I nie mówię, że to jest złe, co to to nie...sama często korzystam z możliwości takich programów, jednak gdy problem tkwi głębiej, często podstawowa korekta zdjęcia nie wystarcza, a przecież na co dzień nie mamy photoshopa w oczach i to, co zazwyczaj chcemy ukryć, widać jak na dłoni i wybija się na pierwszy plan.
Żeby nie zanudzić Was swoja opowieścią i niepotrzebnie rozciągać tego mało wdzięcznego tematu, postanowiłam rozłożyć post na dwie części. Dziś poruszę kwestię początków i ogólny zarys problemu, a w części drugiej zajmę się ścieżką pielęgnacyjną, efektem końcowym oraz podsumowaniem.

Mam nadzieję, że moja szczerość <zdjęcie poniżej> nie przyczyni się do masowego odpływu obserwatorów:D. W końcu blogerka też człowiek...

 

Od kiedy zaczęły się moje problemy z cerą?

Wbrew pozorom, nie był to okres nastoletni.

Oczywiście, zdarzały się wówczas jakieś drobne krostki, wypryski, jednak było to typowe i nigdy nie sprawiało mi większych kłopotów. Pojawiały się i znikały, zazwyczaj przed miesiączką, ot, typowa nastoletnia burza hormonów. Nie narzekałam na cerę, jej zły stan nie spędzał mi snu z powiek, było dobrze, nawet bardzo dobrze - ominęła mnie przygoda z młodzieńczym trądzikiem. Problem zaczął się po 30-stce, gdy po kilkunastu latach nieprzerwanego przyjmowania tabletek hormonalnych, postanowiłam w końcu je odstawić. Zdaje się, że już o tym wspominałam ale powtórzę raz jeszcze... gdyby ktoś na początku powiedział mi jakie skutki będzie miała antykoncepcja hormonalna, to nigdy, przenigdy bym się na ten krok nie zdecydowała. Organizm oszalał -  przytyłam, włosy leciały garściami, samopoczucie dalekie było od idealnego, a cera zaczęła przypominać pogorzelisko. Trądzik, zmasowany atak zaskórników, przetłuszczanie się na potęgę, szarość, ziemistość, brak życia, pory jak kratery, liczne przebarwienia...obraz nędzy i rozpaczy. Ręce opadały, byłam bliska płaczu. Postanowiłam zacisnąć zęby i coś z tym zrobić...ale co? od czego zacząć? Moja walka zaczęła się ponad rok temu i trwa nadal, ale na dzień dzisiejszy jest na tyle dobrze, że nie sprawia mi problemu wyjście z domu bez makijażu. Poprawa jest widoczna i to nie tylko dla mnie... dostrzegają ją też osoby postronne.
Żeby była jasność o czym piszę... tak wyglądała moja cera półtora roku temu... bez żadnej obróbki...zdjęcia zrobione bardziej dla siebie, niż do publikacji na forum.

czy tak powinna wyglądać cera 32-letniej kobiety?!?no proszę Was

Na początek warto wspomnieć, że to, co napiszę to wynik moich spostrzeżeń, obserwacji i moja droga do poprawy stanu cery. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to recepta na sukces, nie podam gotowca jak na tacy i co mi pomogło, dla kogoś innego będzie niewystarczające. Łudzę się jednak, że choć ociupinkę komuś pomoże.

Najważniejsze jest, by bacznie przyglądać się swojej skórze, nauczyć się czytać jej reakcje, potrzeby i w porę działać. Jeśli coś szkodzi - odstawiać, natychmiast i bez żalu.
Swój sukces osiągnęłam dzięki samodyscyplinie, samozaparciu, całkowitej zmianie dotychczasowej pielęgnacji, a także ogromnym modyfikacjom w sposobie odżywiania. I, co cieszy mnie najbardziej, bez ingerencji lekarzy. Przyznaję, że w pewnym momencie byłam o krok od wytoczenia najcięższego działa - Atredermu, jednak cały czas powstrzymywałam się, byłaby to ostateczność. Opłacało się być cierpliwym i znosić kaprysy pobudzonej do odnowy skóry.
Na chwile obecną brak na niej  ropnych paskudztw, czarnych zaskórników i większości tych zamkniętych, podskórnych,  których pozbycie się przysporzyło mi najwięcej kłopotu. Nie jest to może ideał i wiem, że nigdy nim nie będzie - genetyki nie przeskoczę, niestety - ale jestem dumna z tego, co uzyskałam. Cera stała się bardziej jednolita, mniej chropowata, koloryt się wyrównał, a niespodzianki wyskakują naprawdę sporadycznie, co uważam za ogromne osiągnięcie. Aktualnie borykam się z pozostałymi przebarwieniami pohormonalnymi i potrądzikowymi oraz - wciąż - z małymi, zamkniętymi zaskórnikami, tworzącymi nieestetyczne grudki.
Wiem, że to dopiero początek i nie mogę spocząć na laurach, zresztą wszyscy, którzy borykają się z podobnym problemem doskonale wiedzą, jak ciężka i nierówna jest to walka. Aby odnieść jakiś sukces, trzeba zastosować zmasowany atak, na wszystkich frontach... bo doraźne poprawienie stanu cery to wygrana jedna bitwa...ale nie wojna:D.

Jaka była moja droga do poprawy wyglądu cery? jakie produkty, kosmetyki i zabiegi sprawdziły się najlepiej?jakie kroki przyniosły zauważalne i namacalne efekty?co bym zmieniła, ulepszyła lub pominęła?
Jeśli jesteście ciekawi efektu, jaki udało mi się osiągnąć wraz z małym podsumowaniem, zapraszam do części drugiej <klik>:)


IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    KOMENTARZE:

30 komentarze:

  1. ja niestety jestem w fazie nastoletniego trądziku, choć na dzień dzisiejszy jestem w końcowej fazie walki retinoidami i nie mam na twarzy ani jednego nieprzyjaciela - juhu! ale wiem co przeżyłaś poniekąd i znam to, ważne to się nie poddać ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie, co najciekawsze, zupełnie ominął problem nastoletniego trądziku;nie wiedziałam, co to wysyp...czasem coś wyskoczyło ale było to tak sporadyczne, że nie zwróciłam nawet uwagi; więc tym bardziej byłam w szoku, że coś takiego spotkało mnie po 30-stym roku życia; dobrze, że uporałaś się ze swoim problemem; ja za wszelką ceną chciałam uniknąć retinoidów...na szczęście obyło się bez nich:)

      Usuń
  2. Widać, na prawdę wielką różnice ; * Ja takowych jakiś problemów z trądzikiem nie mam ,ale fajnie że udało ci się go pozbyć.
    Pozdrawiam ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, różnica jest i to ogromna:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. moja siostra zdecydowała się na retinoidy i faktycznie teraz ma problem z głowy od kilku ładnych lat. ja się nie zdecydowałam, mi właśnie tabletki hormonalne bardzo pomogły, miałam etap w którym na dłuższy czas je odstawiłam, ale wysypu krost nie zaobserwowałam, mam nadzieję, ze do tego nie dojdzie nigdy.Czekam na drugą część:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie chciałam retinoidów, chociaż w pewnym momencie byłam bardzo bliska tego kroku;u mnie problem pojawił sie mniej więcej pół roku po odstawieniu i cały czas przybierał na sile...zdjęcie powyżej to było apogeum; byłam załamana...na szczęście opanowałam to paskudztwo własnymi siłami:)

      Usuń
  4. bede czekała na 2cz;). ja z trądzikiem walcze od kiedy zaczęłam dojrzewać czyli od kiedy skonczyłam 11 lat :( już od 12lat. niedawno używałam bardzo silny antybiotyk Axotret. świetnie mi pomogł a skutki uboczne nie były tak uporczywe jak sie spodziewałam. przez okres leczenia musiałam brać antykoncepcje bo lek szkodzi płodu gdybym zaszła w ciążę. anty brałam jeszcze przed antybiotykiem bo pomyslałam że to mi pomoze z trądzikiem. no cóż, trochę pomógł. niestety te które brałam wycofali ze sprzedaży(nie była to Diane). i nie chciałam juz brać innych. trądzik powrócił po kuracji antybiotykiem :( ale juz nie ma tragedii. ale zaczeły mi sie pojawiać guzki swędzące na rzuchwie, czytałam że to kwestia hormonów. ale nie chce już wracać do anty. po axotrecie juz mi sie skóra nie przetłuszcza i to duzy plus bo nie latam ciągle z chusteczką i lusterkiem i pudrem.
    teraz używam różnych kremów np z kwasami, kremy nawilżające, toniki i szare mydło. maluję się normalnie i nie wyskakują mi od tego krostki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, krosty w okolicach żuchwy to problemy hormonalne, dlatego nie dziwiłam się, gdy właśnie w tym miejscu zaatakowały najbardziej; wiem, że powinnam zrobić badania, nawet moja kosmetyczka mi to doradzała..zawsze miałam z nimi problem ale bałam się kolejnego faszerowania organizmu hormonami; po przykrych doświadczeniach po prostu bałam się tego kroku...miałam nadzieje, że uda mi się bez żadnej wewnętrznej ingerencji;

      Usuń
  5. Bardzo się cieszę, że poruszyłaś ten temat na blogu. Z niecierpliwością czekam na kolejną część ;)
    Też mam trądzik i niestety nie są to sporadyczne niespodzianki :/ także też prowadzę walkę z tym wrogiem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaje się kochana, że nie tylko my walczymy, bo post rejestruje niesamowitą ilość odsłon...jestem zaskoczona, jak wielkie wzbudził zainteresowanie;

      Usuń
  6. Chętnie bym zobaczyła jak teraz wygląda twoja skóra :)
    Mam podobne problemy, więc będę czytać twoje rady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie lepiej, niz na zdjęciach powyżej:) zresztą ostatnio publikowałam posty 'twarzowe' i co nieco na nich widać...właściwie to widać bardzo dużo:)
      ufam, że moje rady na coś się przydadzą, choć tradzik to trudny zawodnik i nie każdemu pomoże to samo:)

      Usuń
  7. Iwonko bardzo jestem ciekawa, co stosujesz.
    Ja moją walkę z trądzikiem toczę już od 13 roku życia. I to właściwie non stop, czasem cera wyglądała ciut, lepiej, ale na ogół gorzej...
    Także teraz, gdy dobiegam trzydziestki nadal kiepska cera jest moim utrapieniem. Tragedii wprawdzie nie ma, ale ilość blizn, przebarwień, zaskórników i 'małych' niespodzianek jest tak duża, że bez silnie kryjącego podkładu z domu się nie ruszam.
    Teraz tylko czekam, aż odstawię młodą od cyca i zacznę działać:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tylko trochę ogarnę to, co chciałabym przekazać na pewno takowy post sie pojawi...nie chciałabym robić tego 'po łebkach' bo widzę, że jest problem i to nie tylko u mnie;
      widzisz Ewuniu...a u mnie ogromna poprawa nastąpiła po odstawieniu tradycyjnych podkładów, co nie było dla mnie przyjemnym doświadczeniem ale opłaciło się; teraz nawet nie biorę pod uwagę powrotu, ewentualnie jakiś lekki BB;

      a jak zamierzasz działaś?co masz w planach?

      Usuń
  8. O rany współczuję. Boląco to wygląda. Ja nigdy nie miałam takich problemów z cerą, na szczęście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, na szczęście tylko tak strasznie wygląda ale nie bolało...chociaż tyle dobrego haha:)
      zazdroszczę:)

      Usuń
  9. ja w listopadzie będę mieć 25 lat i podobne krostki jak przedstawiłaś mi wyskakują zawsze w tym samym miejscu, czyli pod uchem bliżej szyi i przeważnie przed okresem. Nie wiem czy mogę coś z tym zrobić i strasznie mnie to denerwuje. Czasami je też wyciskam. Jestem ciekawa jak Ty sobie z tym poradziłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monia, jeśli tylko przed okresem, to chyba nie masz większych powodów do zmartwień; być może, a właściwie na pewno, dyktowane to jest hormonami;oj, wiem jak kusi wyciskanie ale za wszelką cenę starałam się hamować te zapędy, choć nie raz ręka sama leciała...ogólnie najlepiej powstrzymać się od ciągłego dotykania skóry twarzy, brudne ręce nie działają na korzyść;

      Usuń
  10. Ja nigdy nie miałam problemów z cerą. Tylko kilka zaskórników. I przez okres dojrzewania, do tej pory nic strasznego się nie działo. Ale ostatnio coraz częściej pojawiają się na twarzy nieprzyjaciele, dlatego chętnie przeczytam drugą część :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się opublikować ją jak najszybciej:)

      Usuń
  11. Nigdy nie miałam problemów z cerą, ot, jakiś zaskórniak od czasu do czasu. I byłam święcie przekonana, że skoro okres dojrzewania już za mną to po problemie. Trochę mnie przestraszyłaś, że to wcale nie takie oczywiste, ale jednocześnie dobrze wiedzieć, że to walka do wygrania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, Ty masz przecież cerę idealną, jak z obrazka, więc nie sądzę, by kiedykolwiek ten problem dotyczył i Ciebie, a już na pewno nie na taką skalę; ja zawsze miałam tłustą cerę i rozszerzone pory, a Ty wyglądasz jak laleczka:)

      oczywiście, zawsze jest sposób na poradzenie sobie z problemem, szkoda tylko, że nie ma gotowej recepty:)

      Usuń
  12. Ojej, wyczekuję tej cz. 2, mam 28 lat i największe problemy z cerą jak do tej pory. Nie takie jak na Twoim zdjęciu, ale jednak widoczne i nie pozwalające wyjść bez makijażu.
    Będąc nastolatką byłam gładziutka, a teraz, rok po odstawieniu tabletek anty nadal nie mogę dojść z cerą do ładu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Powiem Ci, że moja cera po odstawieniu tabletek antykoncepcyjnych też oszalała i wyglądałam jak piętnastolatka przy największym wykwicie. Też poradziłam sobie sama ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czekam na część 2. Ja biorę tabletki od paru lat z powodu szalejących hormonów ( wskaźniki ponad normę plus wysyp z tego powodu). W tamtym roku je odstawiłam na parę miesięcy, ale wróciłam... Moja skóra twarzy nie szalała zbyt mocno, ale na plecach miałam armagedon. Dermatolog powiedziała, że najgorszy rodzaj wyprysków, podskórne, ropne gule. To był jakiś koszmar. Zjadłam kilka opakowań antybiotyku, który nie pomógł i musiałam zadecydować albo tabletki, albo retinoidy. Wybrałam powrót do tabletek. Gdybym kiedyś miała taką wiedzę jak mam teraz, w życiu bym się na łykanie ich nie zdecydowała. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. czekam niecierpliwie na czesc 2. rowniez odstawilam hormony w marcu i cera pogorszyla sie tragicznie, chetnie przeczytam co Tobie pomoglo bo sama wlasnie jestem na etapie alamywania rak

    OdpowiedzUsuń
  16. Czekam na drugą część :) też mam spore problemy z twarzą i staram się z nimi walczyć. W wieku nastoletnim było o wiele gorzej, teraz jest niby lepiej ale do ideału daleko i zdarzają się gorsze dni kiedy moja skóra wygląda tak jak Twoja...

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj to mnie przeraziłaś - bo ja też z 10 lat antykoncepcje stosuję i teraz to się dopiero boję odstawić - czekam na drugą część bo ciekawa jestem ja teraz Twoja twarz z bliska się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jejku, poprawa jest spektakularna! To naprawdę trudna droga i chyba tylko ten kto ma/miał podobnie może zrozumieć jak to jest i jak ciężkie i beznadziejne to zmagania... Życzę Ci, żeby skóra pozostała piękna i gładka jak na zdjęciach z 2014!

    OdpowiedzUsuń
  19. niestety mam tradzik od półtora roku. Nie wytrzymalam i postanowiłam udac sie do dermatologa. Czasami pomaga to co on przepisze, ale na krótka chwile

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)