Jak pozbyłam się trądziku? cz.2 / Zabiegi oraz kosmetyki


Zapraszam na drugą część. Wprowadzenie oraz ogólny zarys problemu, znajdziecie tutaj. Chciałabym podziękować Czytelniczkom, które podzieliły się swoją historią, dając dowód na to, że trądzik to trudny i podstępny zawodnik, atakujący nie tylko nastolatki. Otrzymałam również kilka prywatnych wiadomości, w których sygnalizowałyście, że problemy z cerą zapoczątkowało odstawienie terapii hormonalnej, czyli zupełnie jak w moim przypadku. Niestety, nie potrafię odpowiedzieć na wszystkie pytania, jakie mi zadałyście, nie znam Waszej historii leczenia, nie wiem jakie hormony przyjmowałyście, wreszcie, nie orientuję się też, jaka jest Wasza aktualna ścieżka pielęgnacyjna. Kwestia trądziku jest bardzo, ale to bardzo indywidualna i zależy od masy różnych czynników. 

Dziś chciałabym opisać zabiegi oraz kosmetyki, które przyniosły ulgę mojej skórze i wpłynęły na widoczną poprawę jej stanu. Wczesna wiosna 2013 roku była początkiem długiej drogi...
maj 2014, skóra pokryta warstwą podkładu mineralnego Annabelle Minerals

ZABIEGI PROFESJONALNE :


Mikrodermabrazja


Zaczęłam od wizyty w zaprzyjaźnionym salonie kosmetycznym, celem poddania się trzykrotnemu zabiegowi mikrodermabrazji. Pozwoliło mi to nieco oczyścić i odświeżyć skórę po zimie, dać jej kopa i przywrócić zdrowy koloryt. W dużym skrócie: mikrodermabrazja to dogłębne złuszczanie skóry, warstwa po warstwie za pomocą specjalnej głowicy pokrytej drobnymi kawałkami diamentu, zawierającej otwór oraz pompy ssącej. Możliwość doboru odpowiedniej głowicy diamentowej o różnej gradacji, czyli wielkości drobinek ścierających ( w moim przypadku za pierwszym razem była to 200, kolejne dwa 150 ) oraz siły ssania pompy sprawiają, że cały proces złuszczania jest niezwykle bezpieczny. Efekty widoczne są już po pierwszym zabiegu. Jedna uwaga - najbardziej korzystnym okresem do jego przeprowadzenia, jest wiosna i jesień. Mamy wtedy czas na wykonanie całej, w ilości zaleconej przez profesjonalną kosmetyczkę, serii. Z reguły jest to 3-5 zabiegów, z dwutygodniowym odstępem pomiędzy kolejnymi. Pamiętać należy, by bezpośrednio po złuszczaniu, unikać opalania. Skóra po mikrodermabrazji głowicą diamentową jest mocno uwrażliwiona, stąd ograniczenia czasowe. Cena, w zależności od salonu waha się w granicach 200zł za zabieg.

Peeling kawitacyjny

Zdecydowałam się także na peeling kawitacyjny, czyli oczyszczanie twarzy poprzez ultradźwięki.Poza złuszczeniem, wibracje ultradźwiękowe, wzbogacone o mikromasaż, poprawiają mikrokrążenie i dotleniają skórę.Peeling kawitacyjny jest zabiegiem bezbolesnym, polecanym osobom o wrażliwej skórze.Efektem jest oczyszczona, wygładzona i promienna cera, jednak według mojej opinii rezultat był mniej efektowny, niż po mikrodermabrazji, po której czułam dogłębne złuszczenie i oczyszczenie.Zalecane jest wykonywanie kawitacji raz w tygodniu, w ilości ustalonej przez profesjonalistę.Najczęściej jest to ok 10 zabiegów, koszt jednego to mniej więcej 130zł.Przeciwwskazaniem jest ciąża, choroby układu krążenia oraz osteoporoza.


KOSMETYKI: 


Kwasy

Kolejnym krokiem było wprowadzenie do codziennej pielęgnacji kremów z kwasami, najpierw był to Pharmaceris T, Sebo-Almond peel 10%, krem złuszczajacy do cery trądzikowej, a następnie nie mniej słynny Effaclar Duo, La Roche-Posay. Gdybym teraz, z perspektywy czasu, miała porównać działanie tych dwóch kremów, wyższe noty zebrałby ten drugi, zdecydowanie. Produkt Pharmaceris przyniósł widoczny, aczkolwiek krótkotrwały efekt, skóra po odstawieniu szybko wracała do stanu wyjściowego. Dodatkowo, po mniej więcej miesięcznej kuracji, zupełnie przestała na niego reagować, miałam nawet wrażenie, że jej stan się pogorszył, powróciły ropne wykwity oraz liczne zamknięte zaskórniki, stała się poszarzała i zmęczona. Odstawiłam go bez żalu, by jesienią zafundować sobie kurację Effaclarem, co finalnie okazało się strzałem w dziesiątkę. Moje szczegółowe opinie znajdziecie po kliknięciu w podlinkowaną nazwę kremu.

Oleje

Przekonanie się do wprowadzenia regularnego olejowania skóry twarzy, do codziennej rutyny pielęgnacyjnej,  zajęło mi sporo czasu. Żyłam sobie, święcie przekonana, że połączenie oleju i tłustej skóry,  będzie katastrofą. Jak błędne było to myślenie, przekonałam się niemal od pierwszej aplikacji. Inicjalnym  olejem, jaki nałożyłam na twarz był migdałowy. Po drodze był też olej z avokado, makadamia, lniany, oliwa z oliwek oraz mój obecny hit - arganowy.
Najważniejsza w olejowaniu jest regularność oraz minimalizm, trzymajmy się zasady "mniej, znaczy więcej", wystarczą 2-3 krople. Olej w czystej postaci,  to najszybszy sposób na ujędrnienie i odżywienie, a połączony dodatkowo z kwasem hialuronowym, silnie nawilża. Substancje biologicznie czynne zawarte w olejach, mają szereg własciowości pielęgnacyjnych i leczniczych.Na mojej tłustej skórze, najlepiej sprawdził się migdałowy i arganowy, któremu jestem wierna po dziś dzień i który w znacznym stopniu uelastycznił moją przesuszoną kuracją kwasami, skórę. Świetnie radzi sobie z suchymi skórkami, ale zauważyłam także dobroczynny wpływ na pojawiające się krosty - szybciej się goją, stan zapalny znika, zmienione trądzikowo miejsca są jaśniejsze.
Olej arganowy to mój must have i nie może go zabraknąć w mojej pielęgnacji.
Do cery tłustej polecany jest też olej z pachnotki i krokosza, ale nie miałam okazji wypróbować, choć mam taki zamiar. Innymi godnymi polecenia są olej jojoba, słonecznikowy oraz z orzecha włoskiego, które powinny sprawdzić się na skórze z rozszerzonymi porami.
Jak widzicie, wybór jest ogromny. Trzeba szukać, by znaleźć odpowiedni dla siebie. Pamiętajcie, by olej pochodził ze sprawdzonego źródła i był najwyższej jakości. Tu nie ma miejsca na oszczędzanie. Ze swojej strony mogę polecić ecospa.pl oraz Natura dla piękna, gdzie zaopatruję się w oleje najlepszej klasy.

Podkład mineralny

Początek roku 2014 był też początkiem radykalnej zmiany w kwestii stosowanych podkładów. Zdecydowałam się na odstawienie tych tradycyjnych, drogeryjnych, a na ich miejsce wskoczyły minerały. Nie było to łatwe, ani przyjemne, bowiem przyzwyczajona do konkretnego maskowania problemów skórnych ciężkimi podkładami, sadziłam, iż naturalny kosmetyk sobie nie poradzi. Kolejny błąd. Często podświadomie rezygnujemy z pewnych rozwiązań, bazując na naszych przyzwyczajeniach, opiniach innych osób, czy błędnym wyobrażeniu. Dla tłustej, trądzikowej skóry nie ma nic gorszego, niż dodatkowe zapychacze w postaci ciężkich, kryjących podkładów. Skóra nie oddycha, dusi się pod kolejnymi warstwami makijażu, a problem narasta. Nadprodukcja sebum, nadmierna potliwość skóry stłamszonej zbyt ciężkim mazidłem, to wręcz standardowa reakcja. Maskujemy problem, a skutek jest zgoła odmienny od zamierzonego. Zrzućcie ten niepotrzebny balast i spróbujcie minerałów. Niech cera odetchnie.
Więcej informacji nt.podkładu, którego używam znajdziecie w poście Annabelle Minerals, Podkład mineralny matujący, gdzie wyczerpująco opisałam temat, ze wszystkimi 'za' oraz efektem na buzi.

Ochrona przeciwsłoneczna

To nie żadna fanaberia, to absolutna konieczność. Ochrona przed szkodliwym działaniem UV, powinna na stałe zagościć w Waszej pielęgnacji i nie mam tu na myśli tylko skóry z problemami ale każdej, bez wyjątku. Szczególna grupa ryzyka to dzieci, kobiety ze skłonnością do występowania przebarwień, osoby przyjmujące leki światłouczulające ( m.in. hormony ), z jasną karnacja, pacjenci po zabiegach medycyny estetycznej ( peelingi, dermabrazje ). Oprócz najbardziej znanego promieniowania UVB, działającego na powierzchni skóry, mającego silne właściwości powodujące rumień, a w dłuższej perspektywie przyczyniającego się do zmian rakotwórczych, jest też to mniej znane ale równie niebezpieczne, promieniowanie UVA penetrujące skórę, uszkadzające włókna kolagenu, co w linii prostej prowadzi do fotostarzenia się skóry oraz nadmiernego wysuszenia.
Moim największym błędem była totalna ignorancja tego problemu przez długie lata przyjmowania hormonów. W mojej skórze zaszły nieodwracalne zmiany, niektóre kompletnie nie do zlikwidowania. Nabawiłam się licznych przebarwień, których usunięcie jest niezwykle trudne, by nie rzec -  niewykonalne domowymi sposobami. Dlatego nie możecie dopuścić do braku odpowiedniej ochrony.
Sprawa z tłustą skórą jest o tyle bardziej skomplikowana, że większość preparatów dostępnych na rynku kompletnie się do niej nie nadaje, zostawiając tłustą powłokę, bieląc, czy wzmagając produkcję sebum.
Poszukując odpowiedniego, trafiłam na Vichy i jej kultową już emulsję matującą Capital Solei.  Na chwilę obecną jest to mój numer jeden. Właśnie zużywam drugie opakowanie i na pewno kupię kolejne. Emulsja ma świetny skład - aż 8 filtrów chemicznych, filtr mineralny, a także 3 ekstrakty roślinne, chroniące przed wolnymi rodnikami. Co ciekawe, ta emulsja faktycznie matuje na długie godziny, nie bieli, nie zapycha, świetnie współpracuje z podkładami. Polecam.


Kochani, temat okazał się bardziej obszerny, niż wstępnie zakładałam, w związku z czym - by Was nie zanudzić - pokusiłam się o jeszcze jedną część, w której zajmę się moją codzienną pielęgnacją skóry trądzikowej oraz podsumowaniem. Postaram się też zaprezentować zdjęcie aktualnego stanu cery, w wersji makro:D. Pozdrawiam, życząc udanego weekendu:D


<<Część trzecia>> Aktualna pielęgnacja i podsumowanie



IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    KOMENTARZE:

33 komentarze:

  1. No to się muszę bliżej zapoznać z produktem La Roche - Posay;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, jednak ostrzegam o mogącym wystąpić wysypie na twarzy, w początkowej fazie; jeśli zdecydujesz się na kwasy teraz, niezbędna jest ochrona przeciwsłoneczna:)

      Usuń
    2. Jestem przygotowana na to co może się wydarzyć ;)

      Usuń
    3. No to świetnie:)mam nadzieję, że będziesz zadowolona:)

      Usuń
  2. moja znajoma leczyła się latami, miała okropny trądzik i effaclarem sobie wyleczyła, na mnie niestety nie podziałał :( o olejach nigdy nie czytałam nawet ale musze spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to jest Kochana, na jednych działa, na innych nie:( mi pomógł i jest stałym gościem w mojej kosmetyczce, teraz raczej prewencyjnie albo punktowo i wystarcza:)
      Musisz koniecznie wypróbować olejowania twarzy, przynosi super efekty; znakomicie odżywiaja, a także nawilżają i koją skórę:)

      Usuń
  3. Sporo kosztowało Cię to wszystko (w sensie finansowym) ale widać, że warto było:)
    Mam również mieszaną cerę (w kierunku tłustej) i jakoś nie mogę przekonać się do olejowania ale skoro mówisz, że warto...
    Zaciekawiłaś mnie również tym mineralnym podkładem i chyba kupię jakieś próbeczki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było to aż tak kosztowne, na jakie wygląda; niektóre dziewczyny wydają majątek na lekarzy, antybiotyki i inne specyfiki; ja spróbowałam na własną rękę i jakoś to wyszło...może nie jest jeszcze idealnie ale i tak o niebo lepiej, niż rok temu:)
      olejowanie i minerały to coś, co będę polecała każdemu; przynoszą wspaniałe efekty, warto się przekonać i przetestować:); próbeczki to świetny pomysł, sama od nich zaczynałam w poszukiwaniu odpowiedniej formuły i koloru:) teraz mam pełnowymiarowe opakowanie i nie planuję powrotu do tradycyjnych podkładów:)

      Usuń
    2. Ja już czekam na swoje próbki:)
      A mogę zapytać jeszcze w jaki sposób używasz olejków, tzn jak je nakładasz? Wcierasz kilka kropi bezpośrednio na twarz, czy wacikiem?

      Usuń
    3. Pochwal się jakie sobie wybrałaś:) też AM, czy postawiłaś na inną firmę?

      Olej nakładam bezpośrednio na twarz, kilka kropel rozgrzewam w zagłębieniu dłoni , a następnie wykonuję delikatny masaż skóry; czasem, gdy brak mi odpowiedniego nawilżenia mieszam z kilkoma kroplami kwasu hialuronowego, dodaję go również do maseczek z glinki:) często na olejek aplikuję dodatkowo krem, w zależności od aktualnej potrzeby skóry:)

      Usuń
    4. Tak, też AM:) Jeden matujący, jeden kryjący, ton różnicy żeby mieć też w kolorach porównanie.
      Olej ze słodkich migdałów nałożony;)

      Usuń
    5. No i super;ja zrobiłam tak samo, wybrałam kilka odcieni żeby mieć możliwość porównania:)finalnie najkorzystniej wypadł matujący, choć początkowo obstawiałam wersję kryjącą:)

      Olej ze słodkich migdałów to świetny wybór, jeden z moich ulubieńców:)zobaczysz, jak ładnie zmiękczy skórę:)
      ciekawa jestem Twoich wrażeń, daj znać jakie będą efekty po olejowaniu:)

      Usuń
  4. Dzięki za rady :) Warto wiedzieć jak się pozbyć trądziku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mogę napatrzeć się na to zdjęcie!
    Przepięknie wyglądasz :)
    I sprawiasz, że mam ochotę dać drugą szansę kosmetykom mineralnym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj dziękuję Ci Kochana:)
      Już Ci pisałam, że warto i zdania nie zmieniam:) spróbuj:)

      Usuń
  6. Ciężka walka i do tego droga jak diabli - mam nadzieję że mi w przyszłości się nie przytrafi - kurcze choć filtr z VICHY mnie zaciekawił ostatnio zastanawiam sie nad zakupem jakiegoś :) Bardzo ładnie tak promiennie wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie taka droga, na szczęście; te zabiegi, które wykonałam są ogólnie zalecane, nie tylko przy problemie trądzikowym i raz na jakiś czas można sobie podarować odrobinę relaksu...choć mikrodermabrazja momentami jest średnio przyjemna haha:)
      Filtr Vichy polecam; kupiłam w zeszłym roku i w tym ponowiłam zakup-lepszego nie miałam; ten filtr naprawdę matuje! sama nie dowierzałam, a do tego nie bieli skóry, dobrze się wchłania...no, same plusy:)

      Dziękuję Robaczku:)

      Usuń
  7. Też mam problemy skórne odkąd odstawiłam hormony,byłam załamana swoim stanem skóry! Przyjmowałam antybiotyki, ale to nic nie dało i teraz od nowa przyjmuję hormony :/ i widzę poprawę i to zdecydowaną! Zaczęłam też uważać na to co jem i jak, dużo ćwiczę. Oczywiście moja cera jest daleka jeszcze od mojego ideału, ale cały czas z nią walczę :).
    Codziennie myję twarz płatkami owsianymi a potem smaruję ją olejem arganowym, buźka jest fajnie nawilżona. Nie znalazłam jeszcze swojego idealnego podkładu, ciągle próbuję czegoś nowego z różnymi skutkami.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ehh, w takim razie jest nas więcej:(
      ja nie zdecydowałam się na powrót do hormonów, choć momentami byłam bliska płaczu;
      olej arganowy to prawdziwy rarytas i jest dobry na wszystko...ja używam go także do włosów, do paznokci, czasem do ciała:)
      płatki owsiane powiadasz?hmm, ciekawe:)gotujesz je wcześniej?

      Pozdrawiam:)

      Usuń
  8. Mikrodermabrazja to mój największy koszmar - zrobiłam raz i żałuje! Wszystko wspaniale, buźka oczyszczona, fajnie, ale po tygodniu miałam nawrót ze zdwojoną siłą i nie mogłam się tego za nic pozbyć później, stąd te retinoidy :( Nie polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, współczuję:(
      ja po trzech zabiegach nie odnotowałam nic takiego i z chęcią powrócę do nich jesienią:)

      Usuń
  9. Czekam na post podsumowujący i mówiacy o pielęgnacji!
    borykam się z tym problemem i już mam dość... więc każda nowa wskazówka na wagę złota!

    pozwoliłam sobie zaobserwować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę, że moje rady na coś się przydadzą:) sama wciąż szukam nowych rozwiązań, bo jest dużo lepiej ale jeszcze nie idealnie:)

      Bardzo mi miło, pozdrawiam:)

      Usuń
  10. Świetna seria, czekam na kolejną część! Ja borykam się z trądzikiem różowatym więc z kwasami tez muszę uważać, ale peeling kawitacyjny, naturalne oleje, filtry UV i mineralna kolorówka to moi podstawowi sprzymierzeńcy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od kawitacji wolę jednak mikrodermabrazję, ponieważ efekt jaki otrzymuję jest o niebo lepszy ale rozumiem, że przy tradziku różowatym należy zachować szczególną ostrożność przy wyborze odpowiedniego zabiegu:)

      Usuń
  11. Problem z trądzikiem znam, niestety, aż za dobrze :/ Ciężko to paskudztwo wykurzyć, u mnie problem mocno zaostrzył się kilka miesięcy temu, działam aktualnie na własną rękę, przymykam oko na ogólny wygląd cery, ale jestem już bardzo zmęczona ciągłą walką. Mam kosmetyki, które dobrze działają i pozwalają mi odetchnąć, lecz tutaj potrzebne jest cięższe działo, dlatego w planach pojawiło się dość inwazyjne leczenie. Jeszcze nie teraz, ale mam nadzieję, że za kilka miesięcy najpóźniej uda mi się wziąć za to.

    Będę czekać na trzecią część z niecierpliwością! Sama też chcę zebrać moją codzienną pielęgnację w jednym poście, zobaczymy, co mi z tego wyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, zapomniałam też dodać, że (nie bij ;)) nie stosuję osobnych filtrów do twarzy... To blokada, którą ciężko mi przeskoczyć, lecz coś zaczęło mi się w głowie ruszać pod tym kątem i mam zamiar rozejrzeć się za tą polecaną emulsją Vichy. Planujesz, Iwonko, jej recenzję w najbliższym czasie?

      Usuń
    2. Masz racje-tradzik to ciągła walka i gdy już nam się wydaje, że pozbyłyśmy się tego paskudztwa, wraca ze zdwojoną siłą:( mi udało się jako tako problem powstrzymać, choć podkreslam, że cały czas nie jest to ideał i wciąż uczę się w tej kwestii czegoś nowego...cera potrafi zaskoczyć, najczęściej w najmniej odpowiednim momencie; cały czas rozważam serię kwasów na jesień i jestem bardzo bliska podjęcia odpowiednich kroków aby te zabiegi przeprowadzić, chciałabym zobaczyć jakie efekty przyniesie mojej skórze:)

      Co do filtrów, to pomimo, że to co napisałaś absolutnie mi się nie podoba:DD, to uśmiechnęłam się pod nosem...Ty cały czas przypominasz mi o regularnym balsamowaniu ciała ( co już i tak uległo ogromnej poprawie, bo robię to codzennie...chyba, że mi się nie chce ), a ja będę Cię namawiała do wprowadzenia do pielęgnacji porządnego kremu z filtrem:) nie ma przeproś...i nie chcę słyszeć o żadnej blokadzie:)
      Nie wiem, coż więcej mogłabym napisać na jej temat ponad to co już napisałam:) ma świetny skład, naprawdę matuje, nie zapycha, skóra po niej się nie błyszczy, doskonale sprawdza się pod podkład, nawet mineralny, nie roluje się, nie bieli...no same plusy:)
      szkoda, że wcześniej się nie zgadałyśmy, bo bym Ci wysłała trochę do sprawdzenia razem z poprzednią paczuszką...choć mogę to zrobić drugi raz:)

      *to chyba jeden z moich dłuższych komentarzy haha...:)

      Usuń
    3. * miało być NAJdłuższych:)

      Usuń
    4. Skóra, niestety, bez względu na rodzaj, może w każdej chwili negatywnie zaskoczyć :( Trądzik to chyba najgorszy przeciwnik z możliwych, pozbycie się go często wymaga wielu poświęceń i sporej ilości czasu. Ja nawet boję się chwalić w myślach moją cerę, gdy ta ma lepsze dni, bo w głowie mam zakorzenione te wszystkie koszmarne doświadczenia.

      Mówisz o kwasach w salonie kosmetycznym/u dermatologa? Czy chcesz zadziałać w domowym zaciszu? Ja jestem za kwasami i jeśli nie ma żadnych przeciwwskazań, to są to nasi zdecydowani sprzymierzeńcy - warto czasami trochę pocierpieć :) Do dziś pamiętam moje pierwsze złuszczanie w gabinecie, skóra tak mnie paliła, że musiałam zaangażować moją ówczesną kosmetyczkę do wachlowania, by choć trochę ulżyła mi w cierpieniu :D

      Balsamujesz się codziennie? Teraz mnie zaskoczyłaś! :D Bardzo się cieszę, tym samym i ja obiecuję pójść po rozum do głowy :P Dziękuję Ci za propozycję, Iwonko :* Ale nie będę Cię fatygować, bo i tak jestem już dostatecznie zachęcona do zakupu Vichy. Pobiję się jeszcze chwilę z myślami (tak, dla zasady :P) i nabędę ten filtr :)

      Pisz do mnie, pisz, pisz dużo - ja lubię czytać :D

      Usuń
    5. Miałam na myśli serię kwasów w salonie kosmetycznym; ale to dopiero jesienia...nie chcę ryzykować kolejnych problemów, czyt. przebarwień...i tak mam ich wystarczajaco dużo przez lata ignorowania ochrony przeciwsłonecznej, przy jednoczesnym braniu hormonów;

      Balsamuje, a jakże...hah! staram sie być systematyczna i powiem Ci, że w ciągu ostatniego miesiąca sumiennie wykańczam wszystkie balsamowo-masłowe zapasy, które nazbierałam:)
      Ufam, że i Ty sie przekonasz do filtrowania, nie ma to tamto:)
      Postaram sie zatem, by moje i tak już nienajkrótsze komentarze były jeszcze dłuższe haha...ale ja też uwielbiam takowe czytać :)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  12. Jak tylko wykończę płynne podkłady, zabieram się za minerały. Bez dwóch zdań!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)