Uwielbiam ludzi, którzy żyją własnym życiem


Wiecie co najbardziej mnie wkurza? Poczucie osaczenia.
Nie ważne, czy chodzi o patową sytuację, z której bez powodzenia staram się znaleźć wyjście, czy o ludzi, którzy swoim zachowaniem wymuszają na mnie stałe pozostawanie w kontakcie - w dzień i w nocy, w święta i niedziele, w czasie urlopu i wolnego, a zwłaszcza wtedy, gdy wyczerpująca fizycznie i stresująca praca, nie pozwala myśleć o niczym innym, poza chęcią leniwego spędzenia czasu i chwili relaksu z najbliższymi. Sorry! ale nie szukam wtedy przyjacielskich relacji z osobami, które nie mając własnego życia, żerują na moim.

Uwielbiam ludzi, którzy żyją własnym życiem
źródło

Lubię mieć wybór

W momencie, gdy poczuję, że ktoś na mnie napiera, wywołuje presję lub do czegoś zmusza -  wycofuję się, zamykam się w sobie i na próżno szukać ze mną bliskości. Nie trawię pasożytów, którzy stale czegoś ode mnie potrzebują, a gdy nie zapewniam odpowiedniej ich zdaniem dawki kontaktu, wylewają swoje żale, oskarżając mnie o brak zainteresowania  lub jeszcze lepiej - obrażają się.
Mam przyjaciółkę, mieszkamy w innych miastach, więc komunikacja jest mocno ograniczona, ale jak się spotkamy, to buzie nam się nie zamykają. Zupełnie tak, jakbyśmy stale ze sobą przebywały. Naturalnie i swobodnie przechodzimy od tematu do tematu, wypytujemy co u nas, jak sprawy sercowe, zawodowe, rodzinne i ktoś patrząc z boku nigdy nie wpadłby na myśl, że nie widziałyśmy się np.dwa miesiące. Niezręczne milczenie i szukanie tematu do rozmowy nie mają racji bytu. Ona ma swoje życie i ja mam swoje... każda z nas nie ma czasu na kilkugodzinne wiszenie na telefonie, dzień w dzień. Potrafimy więc nie mieć ze sobą kontaktu miesiąc lub dwa, ale jeśli którejś zachce się gadać, czy to w dzień, czy w nocy, zawsze może zadzwonić bez obawy o oskarżenia typu "tyle czasu nie dawać znaku życia". Nasze spotkania są dynamiczne, pełne pasji i zainteresowania sobą nawzajem, bez ziewania, ukradkowego zerkania na zegarek i bezdusznego wyczekiwania zakończenia. Bo i po co tracić czas i energię na coś, na co kompletnie nie mam ochoty. I to jest piękne, tego właśnie szukam.

Nienawidzę wampirów 

wysysających ze mnie całą energię, żyjących życiem innych, nie umiejących zająć się sobą. Nie potrzebuję drugiej osoby, by ciekawie spędzić dzień - bez wyrzutów sumienia oddaję się wtedy swoim przyjemnościom, nawet jeśli oznacza to leżenie plackiem przed telewizorem, oglądanie po raz setny jakiejś durnowatej komedyjki, czytanie ciekawej lektury, czy po prostu słodkie nic-nie-robienie... bo ja taki trochę outsider jestem. Ludzie szybko mnie nudzą. Dlatego cenię osoby, które dają mi luz i przestrzeń.

Niektórzy pomyślą, że takie zachowanie jest samolubne. No cóż, taka jestem - potrzebuję swobody kontaktu, potrzebuję czasu dla siebie, potrzebuję osób, które nie wpływają na mnie w żaden sposób, które nie wywierają presji, które zapewniają mi wolność i możliwość wyboru. Jestem dorosłą kobietą, mającą prywatne, udane życie i nie obchodzi mnie najświeższy temat do plotek, nie wdaję się w niepotrzebne dyskusje, nie obgaduję sąsiadów i znajomych... wszystkich sąsiadów i znajomych, nie interesują mnie gorące niusy na fejsbuku, nie obchodzi mnie co jadłeś na obiad, ani gdzie byłeś wczoraj, nie chcę wiedzieć z kim spotyka się Jolka, z kim aktualnie romansuje Twój szef, jaki klimat panuje pod palmą w Egipcie, jaką karmę zjada Twój kot, ani jaką kupę zrobiło Twoje dziecko, szczerze?... mam to w nosie. Nie znajdziecie mnie w grupkach zbierających się na przyblokowych ławkach, w celach czysto obserwacyjnych. Może nie mam zbyt wielu znajomych, ale naprawdę mi z tym dobrze. Staram się otaczać osobami, które myślą w podobny sposób. Uwielbiamy się spotykać i dzwonić do siebie, ale tylko wtedy, gdy tego potrzebujemy, nawet jeśli ta potrzeba zbiera się miesiąc. Luz. Chcesz pogadać? - zadzwoń... ale na boga! nie codziennie!

Takie podejście ma również swoje odzwierciedlenie w blogowaniu. Jestem tu już prawie dwa lata i jest garstka osób, które obserwują moje poczynania niemal od początku. I choć nie komentują każdego artykułu, to raz na jakiś czas wpadają zajrzeć, co u mnie nowego. Nie muszą bywać codziennie, wystarcza mi świadomość, że są, że im się chce, że interesują się moją osobą, ale w wyważony sposób, nie oczekując nic w zamian. Doceniam to, nawet nie wiecie jak bardzo, bo sama robię podobnie. Choćbym dała się pokroić, poćwiartować i rozłożyć na części pierwsze, to nie jestem w stanie odwiedzić wszystkich. Praca, życie osobiste i problemy dnia powszedniego skutecznie mi to uniemożliwiają. Lubię odwiedzać ulubione miejsca w sieci, ale nie cierpię, gdy ktoś oczekuje, że będę u niego codziennie - absolutnie niewykonalne. To jest właśnie ta swoboda wyboru, o której wspominałam na początku. Lubię świadomość jej posiadania.

Uwielbiam ludzi, którzy żyją własnym życiem... a Ty?




IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    KOMENTARZE:

31 komentarze:

  1. uwielbiam i myślę że ja taka jestem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O tak, to nie jest samolubne, to jest zdrowe:)
    Ludzie, którzy żyją cudzym życiem muszą bardzo siebie nie lubić i uciekać od siebie samych.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam podobnie, też jestem odrobinę outsiderką. Odzwierciedliłaś dokładnie moje poglądy. Nie znoszę naszej polskiej mentalności, bo mam wrażenie że zaściankowość to nasza cecha narodowa. Nie lubię ludzi, którzy żyją życiem innych bo...właściwie nie wiem dlaczego, bo ich jest nudne? Męczy mnie gadanie o niczym. Nie oceniam, nie osądzam, nie wtrącam się w życie innych, nie naginam nikogo do mojego światopoglądu, i tego samego oczekuję. Lubię mieć margines wolności tylko dla siebie i uważam to za zdrowy objaw. Fajnie, że ktoś jeszcze ma podobne do mnie poglądy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dokładnie 100% się zgadzam : ) Też tak niekiedy mam że zamykam się w sobie , i też nie cierpię pasożytów, którzy tylko przychodzą jak czegoś chcą. Moim zdaniem świetnie tu wszystko napisałaś : ) Pozdrawiam ; )

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale dziś dzień chyba na dające do myślenia posty ;)
    Coś czuję, że Tobie Iwonko "ktosik" zarzucił brak odwiedzania i co gorsza pewnie brak komentowania... Szczerze? Ja zaglądam, ale czasami na tym się kończy, bo albo mi się nie chce komentować, albo nie mam weny, albo mam gorszy dzień. Z resztą pewnie nie jestem sama :p Tak kiedyś z Beatką właśnie żartowałyśmy, bo ona mnie przeprosiła, że jej nie ma, że nie komentuje itp. No spoko! Wszystko idzie zrozumieć! Chociażby moja ostatnia sytuacja, same feralne zdarzenia spowodowały, że mam zastój. Lajcik Kochana, ja nękać i potępiać nie będę :) Dzwonić też, bo nie mam numeru :P
    Buziam i pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie Aniu, ten post nie ma źródła w sprawach około-blogowych; wątek z blogiem poruszyłam mimochodem, tak przy okazji:)
      Oczywiście rozumiem, że czasem się nie chce...nie jesteśmy robokopami, aktywnymi w niezmienionym stanie 24 godziny na dobę; ja również czasem mam lenia i zwyczajnie mi się nie che nic pisać...ale czytam i staram się być na bieżąco:)
      a z tym numerem to żaden problem...jeśli tylko będziesz chciała to daj znać:)
      Buziaki :)

      Usuń
    2. Ta! A potem napiszesz, że Cię nękam ;) (żarcik oczywiście). Ja dokładnie zrozumiałam co chciałaś przekazać. Też swego czasu "nękałam" psiapsiółę telefonami, czułam wtedy potrzebę rozmowy, ale na szczęście to się zmieniło :D

      Usuń
    3. Jeśli jakaś osoba ma kłopoty lub problem, który musi z kimś obgadać, to zupełnie inna sprawa...w takim przypadku jestem do dyspozycji 24 na dobę; ja pisząc ten post miałam raczej na myśli takie zazwyczaj bezpłciowe, nic nie wnoszące pogadanki o dupie maryni, wiesz...tak gadać żeby gadać:)

      Usuń
    4. Wiem, wiem, ale życie za szybko pędzi i szkoda czasu na bezsensowne pogaduszki. Lepiej tak jak napisałaś odczekać i gadać ponad godzinę, ale konkretnie :)
      Ściskam ;)

      Usuń
    5. Pomyślałam podobnie, że właśnie ktoś wbił szpilę :D A takiego gadania przez telefon, aż się ręka męczy i telefon rozgrzeje - też nie znoszę!

      Usuń
    6. Eee nieee, spokojnie:) to tylko takie tam moje przemyślenia:)

      Usuń
  6. Zgadzam się w pełni. Ludzie którzy żyją życiem innym muszą być tragicznie nudni. Ich życie jest smutne i dla mnie samej myślenie o tym też jest smutne. Mnie przeraża jeśli chodzi o blogowanie, że dla wielu jest to wręcz całe życie, jakby nie mieli innego. I jeśli Ty mówisz, że dla Ciebie to dodatek do życia, to się dziwią, albo mówią, że jesteś nieprofesjonalna...z tym też się spotkałam. Śmieszy mnie to totalnie. Dla mnie najważniejsze jest życie realne. I jeśli kiedyś się to zacznie zmieniać, będę się niepokoić i mam nadzieję, że szybko wrócę na właściwe tory. Oby nigdy jednak mnie to nie spotkało. Świetny post!

    OdpowiedzUsuń
  7. Pod tym względem jesteśmy dokładnie takie same :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ktoś oczekuje od Ciebie codziennych odwiedzin? to mnie zadziwia...
    mnie na szczęście nikt nie nęka telefonami, tylko czasami mbank ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, tu nie chodziło konkretnie o sprawy blogowe, bardziej o życie prywatne:)niektórzy ludzie nie rozumieją, że oprócz nich mamy swoje życie i potrafia zamęczyć nas swoją osobą:) kojarzy mi się to z powiedzeniem "zagłaskać kota na śmierć"- niby wszystko ok ale po pewnym czasie masz już ich zwyczajnie dosyć:)

      Usuń
  9. myśle, że jesteśmy podobne, albo chociaż zgadzam sie z tobą w 99%, bo to co napisałaś opisuje ciebie, ale czytając miałam wrażenie jakbym czytała o sobie :) nienawidzę pijawek - ludzi wysysającuch energię – kiedy masz dobry dzień i nagle spotkasz kogoś znajomego, a wtedy od razu Ci sie pogarsza (okropnie).

    OdpowiedzUsuń
  10. bardzo podobnie myślę jak Ty :) wiele rzeczy się zgadza co tu poruszyłaś

    OdpowiedzUsuń
  11. To ja Cię bardzo lubię, bo jestem taka sama. Lubię pogadać ale nie cały czas,lubię mieć czas dla siebie. Nawet rodzinie nie zawracam głowy bo każdy ma swoje sprawy. :) Z sąsiadkami raczej w drodze powrotnej do domu i tez nie ze wszystkimi. Czasami lubię się spotkać, ale żeby non stop, męczące.Pozdrawiam i życzę dużo spokoju. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pierwsze raz w życiu 'blogowym' napiszę "Podpisuję się pod Twoim postem obiema rękami ( a może rękoma? ;-) ).

    Boszzz, jakie to jest wkurzające, kiedy ktoś wiecznie do Ciebie wydzwania z jakimiś bzdurami i oczekuje rozmowy o takich bzdurach przez następne kilkadziesiąt minut! Podobnie jak Ty - po prostu się od takich osób odsuwam, uciekam, nie chcę mieć kontaktu. Z jednej strony - skoro są moimi znajomymi, to je lubię, ale z drugiej strony - mam ich po prostu dosyć! Nie jestem Bogiem i nie będę rozwiązywała wszystkich problemów innych ludzi - mam swoje życie, swój świat i duży pęd do prywatności i spędzania czasu we wlasnym towarzystwie i na własnych przyjemnościach / zainteresowaniach... Niestety, nie każdy to rozumie... Ale cóż - to przecież ich problem, nie mój, prawda? :-) Zatem Iwono Droga - nie jesteś tutaj jedynym 'samolubem' , choć....chyba za to Cię polubiłam - własnie za nienarzucanie się :-)
    Pozdrawiam serdecznie :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wyrażenie opinii, takie komentarze cieszą chyba najbardziej- długie, z serca, z myśli, i takie prawdziwe i szczere:)
      Hah...pozdrawiamy wszystkich samolubów, prawda?
      buziaczki i udanego weekendu życzę:)

      Usuń
  13. Oj te wampiry energetyczne. Spotkałam się niestety z takimi osobami... Też lubię miec wybór, nie lubię, kiedy ktoś na mnie naciska i próbuje narzucic swoje zdanie. Zdecydowanie się wycofuję.

    OdpowiedzUsuń
  14. Za dużo myślisz:) Od wieków przecież wiemy, że osoby tych samych poglądów, usposobienia i pasji przyciągają się. Po co myśleć o negatywach i sprawach nie istotnych. Rób swoje a konkretne interesujące osoby same będę w Twoim pobliżu. Życie jest proste po co je komplikować;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę się nie zgodzić:) w naszym otoczeniu znajdują się przeróżne osobowości, nie tylko te o podobnych lub takich samych pogladach na życie; nie uważam też, że życie jest proste...tak myślą jedynie dzieci, dla których wszystko jest czarne lub białe...niestety dorosłość i rzeczywistość to także wszelkie odcienie szarości;
      staram się nie myśleć o negatywach ale niektóre kwestie to nie są sprawy nieistotne:)

      Usuń
    2. Życie jest takie jakie chcesz by było:) Każdy kreuje swoją własną rzeczywistość;)

      Usuń
  15. Kochana, ja się zaliczam do tych, co nie wpadają codziennie ale jestem tu :) wiem o co Ci chodzi… mam podobnie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Oczywiście, że tez uwielbiam takich ludzi ;) Ja akurat jestem jedynaczką i zodiakalną lwicą - idealny materiał na indywidualistkę. Nie lubię gdy ktoś sugeruje mi coś choć nie prosiłam o pomoc, moja rodzina nie potrafi zrozumieć, że jeśli będę chciała od nich rad to mam odwagę o nie poprosić a ich zdanie na temat moich planów - jeśli ich o to zdanie nie prosiłam - nie obchodzi mnie, wręcz irytuje. Znajomi często mają pretensje typu: "Dlaczego mi nie powiedziałaś, że..... i dopiero po zdjęciach na FB się domyślam?" "Byłaś chora? Czemu do mnie nie zadzwoniłaś?" "Byłaś w Krakowie? Kiedy? Ejjj.... mogłaś mi dać znać". Nie sądzę bym była egoistką albo aspołeczną istotą. Wręcz przeciwnie - określiłabym się mianem towarzyskiej indywidualistki. Czasem jednak odnoszę wrażenie, że bliscy (rodzina i przyjaciele) oczekują ode mnie, że będę gwiazdą jakiegoś reality show na które oni ciągle powinni mieć podgląd oraz niekiedy prawo do decydowania o dalszym losie uczestniczki (poprzez narzucanie mi swojego zdania na dany temat). Staram się nie zwracać na to uwagi i robić swoje. Bo to, że ktoś nie ma swojego życia nie znaczy, że ma prawo zagrabiać sobie część mojego.

    OdpowiedzUsuń
  17. Wspaniałe to napisałaś! Widzę to tak jak ty!
    Nieznoszę takich ludzi! Coś okropnego i unikam ich i wykazuje z mojego życia!

    OdpowiedzUsuń
  18. Fajnie wyraziłaś siebie:) Ja to znowu jestem taka gadułka jednak wolę się spotkać niż wisieć na telefonie, oczywista nie codziennie... Podobnie nie cierpię toksycznych relacji i krwiopijców, a tacy się mi kiedyś zdarzali... Nauczyłam się jednak dobierać w życiu odpowiednio ludzi, tutaj na obczyźnie nie do końca mi się tak udaje, trochę wkradła mi się treść z powiedzenia "jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma";) Ale jestem przeszczęśliwa, bo w czwartek frunę do Pl i wreszcie z psiapsiółką się nagadam przy wiskaczu:)

    buziolki, a i z Pl prześlę Angel - przepraszam, że tak długaśnie zeszło...

    OdpowiedzUsuń
  19. Z prawdziwą przyjemnością przeczytałam. Nie sądziłam, że mamy tak wiele wspólnego :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)