Phenome, Exfoliating Facial Paste


Nie ukrywam, że produkty Phenome od dawna budziły we mnie pragnienie posiadania, a pozytywne recenzje znajdujące się w sieci, tylko potęgowały to uczucie. Główną prowodyrką była i jest niewątpliwie Megdil , z którą łączy mnie niemal identyczny typ skóry, dlatego jej opinie są dla mnie kluczowe. Dodatkowo, przetestowanie asortymentu Phenome było moim celem na rok 2014, dlatego gdy tylko nadarzyła się ku temu okazja, ochoczo z niej skorzystałam i z prawdziwą rozkoszą oddałam swą buzię pod władanie dwóch kosmetyków marki, przeznaczonych do pielęgnacji skóry tłustej, ze skłonnością do niedoskonałości, a co za tym idzie - mocno problematycznej i trudnej 'w utrzymaniu'.
Dziś na tapecie pierwszy z nich, a mianowicie Exfoliating Facial Paste - peeling do twarzy w postaci pasy. Według producenta jest to produkt do każdego rodzaju skóry, jednak został mi polecony ze względu na zawartość białej glinki, która jak wiadomo działa oczyszczająco i ściągająco, co w pielęgnacji skóry tłustej ma nadrzędne znaczenie. Organiczny puder z ryżu oraz drobinki zmielonego kwarcu mają za zadanie oczyszczać i skutecznie, aczkolwiek delikatnie, usuwać martwe komórki naskórka natomiast aktywne kompleksy roślinne w połączeniu z organicznymi olejami z pierwszego tłoczenia, łagodzić i odżywiać skórę. Skład - bajka, można by rzec... czy się sprawdził i spełnił moje wysokie oczekiwania? Powiem tak... nie spodziewałam się aż tak fantastycznego działania, a efekty przeszły moje najśmielsze pragnienia.

Phenome, Exfoliating Facial Paste


Skład: Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Water**, Rosa Centifolia Flower Water**, Dicaprylyl Carbonate**, Dicaprylyl Ether**, Kaolin**, Oryza Sativa (Rice) Powder*, Glycerin**, Glyceryl Stearate**, Cocos Nucifera (Coconut) Oil*, Macadamia Ternifolia Seed Oil / Macadamia Integrifolia Seed Oil*, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Cetearyl Glucoside**, Cetearyl Alcohol**, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil*, Sodium Stearoyl Glutamate**, Citrus Paradisi (Grapefruit) Fruit Extract**, Ananas Sativus (Pineapple Plant) Fruit Extract**, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract**, Hamamelis Virginiana Leaf Extract**, Cedrus Atlantica Bark Extract**, Mentha Piperita (Peppermint) Extract**, Carica Papaya Fruit Extract*, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Extract*, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract*, Vaccinium Myrtillus Fruit Extract**, Tocopherols**, Aqua**, Parfum*, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Pumice**, Geraniol***, Limonene***, Linalool***
*Certified Organic, **Natural Raw Materials, ***Components of Natural Essential Oils

Exfoliating Facial Paste zachwycił mnie niemal od pierwszego użycia. Odpowiada mi w nim wszystko - począwszy od opakowania, poprzez skład, konsystencję, na działaniu kończąc. Testowałam naprawdę mnóstwo różnych peelingów, ponieważ wiem, że oczyszczanie poprzez usuwanie martwych komórek naskórka,  to podstawa w pielęgnacji mojej kapryśnej skóry. Jednak nie czynię tego z przymusu, bynajmniej - peelingowanie to dla mnie prawdziwa przyjemność, co zresztą niejednokrotnie podkreślałam. A jeśli mam możliwość korzystania z dobrodziejstw tak wspaniałego produktu, to poziom zadowolenia momentalnie szybuje w górę:D
Opakowanie jest charakterystyczne dla produktów Phenome, a więc mamy tu ciężki słoik z grubego szkła, zabezpieczony plastikowym wieczkiem. Wiem, że jest spore grono osób, którym taki sposób ochrony nie odpowiada, szczególnie gdy kupujemy on-line. Swój egzemplarz nabyłam stacjonarnie, transport nie wpłynął na niego negatywnie, żadnych niedogodności z tego tytułu nie doświadczyłam, więc nie widzę powodu do narzekań:D. Dodatkowym zabezpieczeniem jest metalowa, szczelna nakrętka oraz kartonowe pudełeczko, na którym znajdziemy skład oraz inne, niezbędne informacje, niestety tylko w języku angielskim.
Peeling Exfoliating służy mi w dwójnasób. Po pierwsze - zgodnie z przeznaczeniem, jako peeling, który wykonuję regularnie 3-4 razy w tygodniu. Taka częstotliwość jest dla mojej cery optymalna, taka mi służy i taką stosuję. W mgnieniu oka rozprawia się ze wszystkimi suchymi skórkami, które pojawiają się na twarzy nie tylko w następstwie stosowania przeze mnie pielęgnacji opartej na kwasach ale także w wyniku naturalnego cyklu odnowy naskórka.
Po drugie - jako maska. Patrząc na skład, w którym dość wysoko umieszczona jest biała glinka, taki krok jest wręcz oczywisty i w pełni uzasadniony. Po zakończeniu typowego masażu zostawiam tę naturalną miksturę na twarzy na ok 20 minut, aby dodatkowo odżywić skórę i aby wszystkie dobroci znajdujące się w składzie mogły sobie działać ze zwiększoną mocą. Pamiętam jak pierwszy raz zastosowałam ten myk i po upływie określonego czasu poszłam do łazienki w celu zmycia peelingu. Kilka razy zaglądałam w lustro, bo nie mogłam uwierzyć, że kremowa podstawa, w której zanurzone są ścierające drobinki, wchłonęła się niemal całkowicie, co zresztą miało przełożenie na stan skóry po zmyciu pozostałości produktu z twarzy. Jedyne porównanie, które wydaje się tu być odpowiednie, to ta słynna "pupcia niemowlaka" :D. Serio.
Jak pisałam wyżej peeling Phenome zachwycił mnie od pierwszego użycia, jednak dopiero dłuższe, regularne stosowanie przyniosło szalenie zadowalające, długofalowe efekty. Otóż po miesiącu zauważyłam, że z twarzą dzieje się coś dobrego, tzn zaczęły znikać zamknięte zaskórniki, z którymi walczyłam od kilku miesięcy na różnych frontach i w akcie desperacji rozmyślałam nawet nad wprowadzeniem do tej walki AtreDerm. Wiedziałam jednak, że to ostateczność, dlatego cały czas powstrzymywałam się od tego kroku.
Exfoliating Facial Paste pomógł mi w tej walce w znacznym stopniu, na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że zniknęło ok 80% tych podskórnych okropieństw, z którymi boryka się mnóstwo z Was. Dodatkowo znakomicie ujednolicił cerę oraz pozwolił mi opanować nadprodukcję sebum. Skóra nie przetłuszcza się tak szybko jak wcześniej, a do tego jest fajnie odżywiona i w widoczny sposób delikatniejsza.

Mogłabym gadać o nim godzinami i zachwalać do nieprzytomności, ale działania tego produktu trzeba doświadczyć na własnej skórze, by przekonać się, że to co piszę ma sens. Zdaję sobie sprawę, że regularna cena 119zł może odstraszać... wszak to tylko peeling ale ja, widząc efekty, będę Was przekonywała, że warto, naprawdę warto w niego zainwestować. Jestem przekonana, że jego działanie wynagrodzi Wam poniesione koszty. Oprócz fantastycznego składu, mamy tu również niezwykłą wydajność. Używam go już prawie dwa miesiące i dobiłam połowy słoika...także spokojnie wystarczy na 4-5 miesięcy. Czy powinniśmy wymagać więcej? Żałuję tylko, że wszystkie te peany, które tu wypisałam nie potrafią oddać jego cudownego, odprężającego zapachu...
Muszę przyznać, że ewentualnym następcom postawił poprzeczkę bardzo wysoko:D.

Jeśli kuszą Was produkty Phenome, a jedyną barierą jest cena, to spieszę donieść, że z okazji Dnia Kobiet od 5-9 marca, cały asortyment marki kupicie w obniżonych o 30% cenach, zarówno stacjonarnie, jak i w sklepie on-line.
Ja już swoje zamówienie złożyłam...tak, tak...wiem, że jestem na odwyku zakupowym ale jak ukochany mężczyzna mówi, że "już ma dość mojego biadolenia i żebym wybrała sobie co tam chcę...", to dwa razy nie musi powtarzać:D <buziak Skarbie>.

Skusicie się na promocyjną ofertę Phenome? Co Was szczególnie interesuje?



IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    KOMENTARZE:

44 komentarze:

  1. Skąd ja znam te wybiadolone zakupy :D Świetna musi być ta pasta! Ja jednak mam cerę suchą, która czasem buntuje się w strefie T, a do tego mam kilka naczynek, więc myślę, że ta pasta mogłaby mnie podrażnić, tak jak to miało miejsce z peelingiem Multi-Active.
    Zakupy na 30% rabacie odpuszczam z uwagi na zapasy, które się u mnie zrobiły, co jednak nie oznacza, że Phenome bardzo lubię i cenię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, chyba już miał dość tego ględzenia i nie ukrywam, że taki stan rzeczy bardzo mi odpowiada:)
      Niestety ciężko mi się wypowiedzieć odnośnie jego zachowania na suchej skórze, bo ja typowy tłuścioch jestem dlatego zarówno skład, jak i działanie bardzo przypadły mi do gustu; ale czytałam u Ciebie, że lubisz się z glinkami, więc nie powinien zasiać na twojej skórze spustoszenia, nie mniej jednak musiałabyś być bardzo ostrożna i bacznie obserwować reakcję skóry;
      z tego co się orientuję Phenome ma fantastyczny krem do skóry suchej Luscious, nad którym i ja dumałam ale koniec końców zdecydowałam się na inny produkt, zobaczę jak się spisze:)

      Usuń
    2. Może kiedyś przy okazji zakupów poproszę o próbkę tej pasty peelingującej i już :) Co do glinek to faktycznie odkryłam ich moc ostatnimi czasy. Jeśli chodzi o krem Lucious to miałam próbkę i jakoś mi w ogóle nie przypasowała. Planuję jednak jeszcze jedno podejście :)

      Usuń
    3. Tak, to by było najrozsądniejsze rozwiązanie- próbki to możliwość przetestowania bez obawy o większe szkody, zarówno dla twarzy i kieszeni:)
      A czemu Ci nie pasował krem Luscious?ja prawdę mówiąc zastanawiałam się nad nim ale stwierdziłam, że robi się coraz cieplej i nie potrzebny mi będzie taki treściwy krem ; ostatecznie zdecydowałam się na coś innego, dedykowanego mojemu typowi cery:)

      Usuń
  2. Haha, a jednak coś kupiłaś :D Powiedz szybciutko, na co się zdecydowałaś :))

    Bardzo się cieszę, że polecony przeze mnie kosmetyk sprawdził się u Ciebie tak wspaniale. Ja go uwielbiam do tego stopnia, że po skończeniu mojego aktualnego słoiczka znowu chciałam po niego sięgnąć, ale tym razem zdecyduję się na coś innego, mam nadzieję, że nie pożałuję swej decyzji :) Wiem jednak, że wrócę do tej pasty, bo jest genialna i wielozadaniowa.

    Peelingi to i dla mnie rzecz szalenie istotna, dlatego nie zgadzam się z częścią Twojego tekstu, cyt. "... wszak to tylko peeling ...", oj nie :P To aż peeling, musi być skuteczny, lecz jednocześnie nie może pogarszać stanu cery, rozdrapywać ewentualnych wyprysków i roznosić ich na resztę twarzy - a tutaj, mimo że jest to mechaniczna forma złuszczania naskórka, nic takiego się nie dzieje. Phenome-n <3 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. e-e Madziu...ja tylko kliknęłam haha...zupełnie jak u Pawlaka- "rozbił pan bank!- nie, ja tylko pociągnął."
      Powiem Ci, że ja również będę miała nie lada kłopot, jak dobije dna, bo ciężko będzie znaleźć idealny zamiennik; zobaczę czy zdecyduję się na powtórkę, choć w pierwotne wersji miałam kupić peeling Multi Active i jeśli będę szukała czegoś innego to chyba zerknę w jego stronę;
      Słowo "tylko' było tu użyte troszkę z przekąsem bo zerówno ja i Ty wiemy, jak ważna to czynność; jednak są osoby, dla których to czym peelinguję swoją skórę i czy w ogóle to robię, nie większego znaczenia; osobiście nie wyobrażam sobie swojej pielęgnacji bez tej czynności, dlatego staram się inwestować w dobre kosmetyki, które swoim działaniem przyniosą mi zadowolenie:)
      A skusiłam się na krem Active i pumeks do stóp:)

      Usuń
    2. Iwonko, powiem Ci, że w porównaniu do tej pasty, Multi-Active wypada zupełnie inaczej. Owszem, robi podobne rzeczy, ale jednak w inny sposób - nie ma tutaj glinki, więc nie daje takiego efektu oczyszczenia, za to ma cały zastęp olejków, które pięknie zmiękczają i rozświetlają skórę. Koniec końców, nie mógł to być mój jedyny peeling (pasta albo peeling enzymatyczny zawsze były na wyposażeniu równolegle :).

      Pumeks jest dla mnie rewelacyjny, jak tu siedzę, nie miałam lepszego zdzieraka do stópek :) Po jego zastosowaniu od razu czuję się świeższa, lżejsza i dopieszczona :D
      Active też się u mnie super sprawdza, mam nadzieję, że się nie zawiedziesz :) Ja mam na oku lotion przeciwzmarszczkowy, ciekawa go jestem niebywale, ale na razie mam inne kremidło w użytku, więc Phenome musi sobie grzecznie poczekać :)

      Usuń
    3. Dokładnie, Exfoliating jest tak wielofunkcyjny, że trudno będzie znaleźć coś, co będzie działało równie dobrze;prawdę mówiąc, odkąd go mam służy mi za maskę i peeling, więc typowe maseczkowanie nie jest już dla mnie tak niezbędne jak wcześniej; rozważałam zakup ichniejszej maseczki oczyszczającej ale po pierwsze nie było jej akurat na stanie, a po drugie stwierdziłam, że najpierw wykorzystam do końca te, które mam:);
      bardzo jestem ciekawa tego pumeksu...wiosna idzie, więc trzeba poddać stopy małej renowacji, coby tarki w sandałkach nie przypominały; liczę na ten produkt i to bardzo:)
      lotion przeciwzmarszczkowy również brałam pod rozwagę, koniec końców zdecydowałam się na krem Active, bo szukam czegoś na dzień; używałam go może pod minerały?wciąż szukam odpowiedniej bazy ale wszystkie kremy, których dotąd używałam powodują ważenie się minerałków na mojej twarzy; liczę, że ten krem spisze się lepiej:)

      Usuń
    4. Działanie pumeksu dobrze jest wspomóc zwykłą tarką papierową przed lub po (efekt 'pupki niemowlaka' na piętach gwarantowany :)) - to oczywiście zależy od stanu stóp, moja skóra czasami wymaga działania z każdej strony, taka bywa kapryśna.

      Sprawa z minerałami jest skomplikowana, bo już samo znalezienie odpowiednich dla siebie jest trudnym zadaniem :( Zarówno Active jak i Oil-Control lądowały w moim przypadku pod minerałami i obydwa całkiem dobrze utrzymywały makijaż. Całkiem dobrze, bo ja nie trafiłam jeszcze na minerały, które na mojej cerze zachowywałyby się idealne (oprócz propozycji z oferty Bobbi Brown, ale nie jestem przekonana, czy to aby w 100% mineralny produkt, niemniej sprawdzał się prześwietnie).
      Mam w tej chwili porównanie tych kremów od Phenome w połączeniu z podkładem Lily Lolo oraz fluidu z Mythos, o którym ostatnio można było na kilku blogach poczytać. Wprawdzie tego ostatniego używam od niedawna, lecz już widzę, że ta relacja będzie trudna. To wstępne wrażenia, ale zauważyłam, że cera zdecydowanie szybciej się przetłuszcza, a podkład wygląda bardzo średnio... Buu, szkoda, bo liczyłam na miłe zaskoczenie.

      Pamiętaj, by koniecznie dać znać, jak Active współpracuje na Twojej twarzy z makijażem! :)

      Usuń
  3. Gdy kupowałam peeling Multi-Active to zastanawiałam się także na tą wersją. Po pierwszych testach bardzo polubiłam kosmetyki Phenome, więc sądzę, że któregoś pięknego dnia dam szansę i temu produktowi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, a u mnie zupełnie na odwrót- w pierwotnej założeniu miałam kupić właśnie peeling Multi-Active ale niestety akurat go nie było, więc zdecydowałam się na ten i nie żałuję:)śmiem jednak sądzić, że prędzej, czy później i ten do mnie trafi:)

      Usuń
    2. Multi-Active chyba jest bardzo popularny i często w sklepie stacjonarnym mają braki :( W czasie ostatniej promocji miałam ochotę wypróbować ich maskę do włosów, ale niestety też była wykupiona. Nie jest łatwo z Phenome :)

      PS. Jestem z Warszawy i z ogromną chęcią piszę się na wiosenną kawę :)

      Usuń
    3. Tak to bywa z tymi popularnymi kosmetykami, jednak pani powiedziała, by przed wizytą w salonie skontaktować się telefonicznie np, a wtedy istnieje szansa, że jeśli jest w innym salonie, to go sprowadzą:)
      maska oczyszczająca prędzej, czy później do mnie trafi...poczekam tylko na atrakcyjną promocję, a przecież tych w Phenome nie brakuje:)

      Aj to super! poczekamy tylko na bardziej sprzyjającą aurę:)
      Buziaki:)

      Usuń
  4. kompletnie nie znam ,ale jak się sprawdził u ciebie to u mnie może też :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli Twoim problemem jest tłusta skóra, to jestem niemal pewna, że byłabyś z niego zadowolona:)najlepiej by było dorwać jakieś próbki, w celach poznawczych:)

      Usuń
  5. Muszę go koniecznie kiedyś wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóz, polecam zapoznać się z asortymentem Phenome:)

      Usuń
  6. Mam mieszaną cerę do tego dość delikatną, ale muszę przyznać, że narobiłaś mi ochoty na ten produkt. Skład jest znakomity, a białą glinkę moja cera uwielbia. Sama ostatnio zachwyciłam się podobnym kosmetykiem z Tołpy też z zawartością tej glinki i drobinkami ryżu, dlatego tym bardziej kusi mnie pasta Phenome, która wydaje się być jeszcze lepsza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Exfoliating Facial Pase jest na tyle uniwersalnym produktem, że na pewno się sprawdzi; nie jest to mocny zdzierak, naprawdę używałam znacznie ostrzejszych...moja skóra docenia porządne złuszczanie i takiego potrzebuje; i jeśli uznasz, że pozostawiony jako maska zanadto wysusza Ci twarz możesz spokojnie ten krok pominąć i wykorzystać go jedynie do typowego peelingu...w takiej postaci nie zaszkodzi nawet delikatnej skórze:)

      Usuń
  7. Mam tę pastę na swojej liście zakupowej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wdziałam Anetko; mam nadzieję, że wkrótce wpadnie w Twoje łapki:)szalenie jestem ciekawa jak się u Ciebie spisze...mam nadzieję, że równie dobrze:)

      Usuń
  8. Też jestem tluscioszkiem ;) nie znam tego produktu ale promocja kusi wiec kto wie?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj, te promocje to nas niedługo z torbami puszczą...na szczęście mój mężczyzna mnie uratował i tym razem postanowił trząchnąć sakiewką:); a ta jest o tyle ciekawa, że mamy także darmową wysyłkę, więc w moim przypadku, gdy nie mam dostępu stacjonarnego, a na zakupy muszę specjalnie do stolicy jechać, to duże ułatwienie:)

      Usuń
  9. No to ładnie - ja dzisiaj na doz-ie robiłam zamówienie bo sporo leków bez recepty bądź na receptę ale 100% płatne są tańsze i tak zamówiłam dwa opakowania leku w cenie jednego dostępnego u mnie w aptece :) A markę kojarzę choć szczerze dla mnie póki co ceny zaporowe ale może jak kiedyś podwyżkę się dostanie albo 13-tkę to sobie coś sprawię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem coś o zakupach w aptekach...w poprzednim miesiącu zjadły sporą część mojej kasy, niestety:(ale jak mus to mus, nie ma innego wyjścia:)
      o, no to życzę Ci w takim razie szybkiej podwyżki, zawsze się przyda, prawda?

      Usuń
  10. Ło mamo, jak działa na zaskórniki to muszę to cudo koniecznie zakupić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na moją skórę to cudo zadziałało, a w połączeniu z minerałami, na które przerzuciłam się w ostatnim czasie spowodowało niesamowitą poprawę stanu skóry...do tego stopnia, że zdarzyło mi się kilka razy usłyszeć miły komplement:)
      a muszę przyznać, że już ręce mi opadały jak patrzyłam na te wstrętne zaskórniki:)

      Usuń
  11. A ja właśnie się wybieram po receptę na AtreDerm, ale data wizyty dość odległa, więc jak już rozbiję bank, to chyba wypróbuję tego cuda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martuniu, jeśli jesteś zdecydowana na AtreDerm to wystarczy recepta od zwykłego lekarza, nie musi to być specjalista dermatolog; tak mi powiedziała pani pracująca u mnie w aptece; chyba, że chcesz ogólnej porady ale wtedy nie masz pewności, czy dermatolog przepisze Ci akurat ten retinoid i czy w ogóle uzna je za słuszną metodę;
      ja w akcie desperacji już chciałam kupić ten lek ale jak na razie sytuacja mojej skóry poprawiła się na tyle, że go nie potrzebuję;uważam, że to ostateczność;

      Usuń
  12. ja się czaiłam na Active ale lipa, nie było …. będę jeszcze próbować :) o tym też wiele dobrego czytałam ale wiesz jak jest nastawiłam się na Active i już :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początkowo i ja miałam ochotę na Active ale była taka sama sytuacja- nie był dostępny, choć z perspektywy czasu cieszy mnie taki obrót sprawy, bo miałam okazję wypróbować fenomenalny produkt, jakim jest Exfoliating:)
      znam to uczucie, gdy na coś się nastawimy i nie możemy tego zdobyć, ehh...:)

      Usuń
  13. Kusi nie od nich peeling, ale enzymatyczny :) Cały czas się zastanawiam nad zakupem w związku z tą promocją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Peeling enzymatyczny to flagowy produkt Phenome- bardzo popularny i często wybierany :) ja również miałam na niego ochotę ale musiałam wybrać, a że mam świadomość iż na mojej skórze lepiej sprawdzają się peelingi mechaniczne, zdecydowałam się na ten:) nie ukrywam jednak, że wersja enzymatyczna, potraktowana jako produkt wspomagający tradycyjne złuszczanie wciąż chodzi mi po głowie:)
      napisz, czy się zdecydowałaś:)

      Usuń
  14. Nic jeszcze nie miałam tej marki. Kusi mnie. Ale mam takie zapasy, że jestem twarda:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać duże zapasy mają swoje dobre i te gorsze strony, bo chciałoby się czasem wypróbować coś nowego ale bez sensu kupować kolejne produkty o takim samym rozwiązaniu:) według mnie oczywiście,:)
      Podziwiam Twoje samozaparcie, super:)
      Pozdrawiam Madziu:)

      Usuń
  15. Również nie miałam nic z tej marki, ale kusi kusi. byc może przetestuje :)

    www.nataliamajmonroe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż mogę powiedzieć? ze swojej strony gorąco polecam:)

      Usuń
  16. Bardzo chętnie w niego zainwestuję. :) Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać, czy sie skusiłaś na promocję:)
      Buziaczki:)

      Usuń
  17. Jeszcze nie miałam, ale nie kusi, jestem oszczędna w pielęgnacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izuniu...ale w jakim sensie oszczędna? mało zużywasz, czy raczej wybierasz tańsze rozwiązania?

      Usuń
  18. Właśnie mi się kończy, nie miałam nigdy nic z tej firmy, ale chyba się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  19. Myślę, że i u mnie by się sprawdziła ;) Opisem mnie baaardzo zachęciłaś, z tego co pamietam mam jakiś sklep Phenome w Katowicach, może sobie na urodziny takie cudo sprawię :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Używałam tylko jednego produktu Phenome, ale skusiłabym się na coś nowego.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)