Gdzie kończy się zdrowe odchudzanie, a zaczyna obsesja?


Na początku ubiegłego roku podjęłam trudną dla mnie decyzję- odchudzam się!Postanowiłam zrzucić balast, który był moją zmorą  przez wiele lat, a który miał swój początek 12 lat wcześniej, gdy na teście ciążowym pokazały się dwie kreski.Przyznaję bez bicia, że sama sobie na niego zapracowałam- swoim lenistwem, chęcią oszukania samej siebie oraz niepohamowanym apetytem na słodycze.Przez 9 miesięcy bez opamiętania zajadałam się wszystkim, na co miałam ochotę, by po porodzie stwierdzić z przerażeniem, że większość tej nadwyżki najzwyczajniej w świecie- została.I tak sobie żyłam przez 12 lat, raz chudłam, by za chwilę ponownie przytyć- istna huśtawka.

Gdzie kończy się zdrowe odchudzanie, a zaczyna obsesja?



Rok temu powiedziałam stanowczo i kategorycznie DOŚĆ! Pamiętam Wasze życzliwe komentarze, pamiętam jak mnie wspieraliście i trzymaliście kciuki.Miłe to było- takie sytuacje dają porządnego motywacyjnego kopa, a zupełnie bezinteresowne trzymanie kciuków, powodowało chęć dalszej, ciężkiej pracy nad swoim ciałem.Gdy pojawiły się pierwsze pozytywne efekty cieszyłam się jak dzieciak i chciałam więcej i więcej.W czerwcu, czyli po półrocznej walce opublikowałam pierwsze efekty. W sześć miesięcy zrzuciłam 10 kg. Chciało mi się skakać z radości.
Dostawałam od Was mnóstwo komentarzy, wiadomości prywatnych i różnego rodzaju sygnały...że widać... że schudłam...że wyglądam dobrze.Sama też zaczęłam to dostrzegać.Poczułam się dobrze we własnej skórze, a osoby z mego środowiska pytały mnie co zrobiłam, że tak schudłam.Nie powiem, że to nie było miłe.Łechtało moje ego i sprawiało, że batalia, którą stoczyłam z własnym ciałem, nabierała sensu.


I tu zaczyna się sens mojego dzisiejszego posta. Pomiędzy dwoma zdjęciami powyżej jest różnica jednego roku i 10 kilogramów.Wiem, że widać:D. Podczas sesji w kombinezonie ważyłam 66kg, waga startowa, czyli zdjęcie w spódniczce- 76.Przez kolejne pół roku schudłam jeszcze 2 kg, a więc moja obecna waga waha się w granicach 63-64kg przy wzroście 175cm . Moim celem było i jest 60!
Do czego zmierzam?
Otóż obecnie, w wieku 33 lat ważę tyle samo, co w czasach szkoły średniej, czy w momencie zajścia w ciążę. Nie wiem, czy to moja paranoja, czy chęć schudnięcia przerodziła się już w obsesję ale ja cały czas mam niedosyt. Pomimo wszelkich sygnałów, że naprawdę dobrze wyglądam, ja wciąż widzę jakieś defekty do poprawy...a to fałdka na brzuchu, a to uda za grube...i tak w kółko. Oprócz licznych komplementów pojawiły się też sugestie, że już wystarczy, że jestem wręcz chuda.Ktoś mnie nawet zapytał, czy chora nie jestem, bo to niemożliwe, by tak szybko schudnąć:D.Nie wspomnę o biadoleniu mamy, czy życzliwych ciotek-klotek. Ostatnio założyłam czarne, cholernie obcisłe spodnie...mój facet popatrzył i stwierdził, że jestem już wystarczająco szczupła i że super wyglądam...a gdy powiedziałam, że jeszcze 3kg i będę happy, popukał się w czoło.
Czy odchudzając się tracimy rzeczywisty obraz swojego ciała?Czy to, co widzimy w lustrze my sami, jest zupełnym przeciwieństwem tego, co widzą inni?


W którym momencie powiedzieć dość?Może to, że czujemy się dobrze we własnej skórze, może te wszystkie ukradkiem rzucane spojrzenia obcych mężczyzn, to niewystarczający argument?Czy sugerować się opinią innych, czy pozostać w zgodzie z własnymi potrzebami i dążyć do nich mimo wszystko?
A z drugiej strony skąd mam mieć pewność, że obca osoba jest mi życzliwa i chce dla mnie dobrze, a jej słowa są wypowiadane z troski, a nie ze zwykłej, ludzkiej zazdrości?
Gdzie jest ta cienka linia pomiędzy zdrowym odchudzaniem, a obsesją?

Może macie jakieś doświadczenie w tym temacie i chcecie się nim podzielić? 
Błagam, tylko oszczędźcie mi komentarzy w stylu " to grozi anoreksją"...nasłuchałam już się tego od mamy:D



IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    KOMENTARZE:

62 komentarze:

  1. ja też dużo schudłam, byłam bardziej gruba niż Ty na zdjęciu ze spódniczką. Tak samo twierdzili, że może chora jestem
    Masz rację, gdy się chudnie czuć nie dosyt i jeszcze by się co nie co poprawiło. Choć u mnie idealnej sylwetki nie ma to widzę jeszcze pełno boczków i dążę do upragnionej wagi progu 50:) czyli Twoje przypuszczenia sprawdzają się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weroniko, o to właśnie mi chodziło; widzę, że jesteśmy w podobnej sytuacji i teraz mam dylemat...życzyć Ci osiągnięcia upragnionej sylwetki, czy wręcz przeciwnie??; może napiszę po prostu, że życzę abyś dobrze czuła się sama ze sobą:)

      Usuń
  2. Mi sie wydaje źe jeśli dołożymy dietę i ćwiczenia razem to nie jest to złe, tylko trzeba uważać bo jak juz sie zarzuci troszke to chce sie wiecej i wiecej a wtedy niestety czasami prowadzi to do problemów zdrowotnych niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje odchudzanie to nie tylko dieta, bo na niej daleko bym nie zajechała- za dużo pokus, zwłaszcza słodyczy i za mało mojej silnej woli; to co osiągnęłam to przede wszystkim ciężka harówa na sali treningowej oraz w domu- bez tego ani rusz:)

      Usuń
  3. Uuu, temat rzeka i nieodłączny element mojego życia... Dziesiątki osób mogą mi mówić, że wyglądam świetnie, ale to ja muszę czuć to "świetnie". To kwestia tego co mamy w głowie, na nic gadanie innych... W grę wchodzi zmiana myślenia, ale chcesz tego? Ja na ten moment nie. Dobrze mi z tym moim dążeniem... Dla własnego spokoju robię regularne badania, niczego mi nie brakuje i jestem okazem zdrowia :)
    Widzę, że mama to mama, skąd ja znam teksty o anoreksji czy bulimii? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie Kasiu...ale czy w tym dążeniu nie zatracamy rzeczywistego obrazu swojej sylwetki? skoro inni mówią, że wystarczy a nam ciągle mało...to może ta granica już jest przekroczona:)

      Mama...dla niej jeszcze oprócz anoreksji, jeszcze "jakiejś anemii się nabawię" haha:)

      Usuń
    2. Taaa, anemię też znam, zwłaszcza, że ja nie jadam mięsa i ryb ;) Dlatego robię regularnie badania krwi, jak na razie wszystko ze mną dobrze :)

      Wiesz co, bardzo możliwe, że zatracamy. Tylko, że patrząc w lustro tego nie widzę, przyznam jednak, że nachodzą mnie za to takie refleksje jak zakładam pewne ubrania i eweidentnie czuję i widzę, że są luźniejsze niż kiedyś. A później wszystko wraca do normy...
      To chyba tak jak przy uzależnieniach, samemu trzeba sobie coś przestawić w głowie, ale trzeba też chcieć to zrobić...

      Usuń
  4. Też się zapuściłam ostatnimi czasy :/ Ważę ok. 75kg, gdzie całe życie było to 63-65kg. Mam zamiar zejść do 60 i niżej żeby było ok. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana przeszłaś wspaniałą metamorfozę! Gratuluję!
    Ja też jestem podobnego wzrostu ale mam nieco inny problem - mi zawsze każdy biadoli, że jestem za chuda, chociaż ważę ok 60kg podobnie jak Ty teraz. Jeśli niechciane kg zostały już zrzucone to teraz można popracować nad mięśniami, jędrnością, jeśli jakaś jedna fałdka Ci przeszkadza. Sama ostatnio coraz więcej ćwiczę m.in. z E.Chodakowską, bo zamiast mięśni przez zimę zrobiły mi się jakieś flaczki. Efektów póki co nie widzę, bo nie jestem zbyt systematyczna, ale muszę się wziąć za siebie by latem lepiej wyglądać w sukience bez ramion czy chociażby na plaży.
    Według mnie teraz wyglądasz świetnie i już bym sobie dała spokój z odchudzaniem, a skupiła się na utrzymaniu efektów i wymodelowaniu sylwetki. Z pewnością niejedna osóbka Ci pozazdrości tego do czego doszłaś, a może Twój post okaże się motywacją dla innych. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:)
      Mi również zależy na wymodelowaniu sylwetki, chciałabym popracować nad mięśniami, bo to moja pięta Achillesowa; do tego pomimo, iż jestem szczupła to zdecydowanie brak mojemu ciału jędrności...i to jest mój cel na wiosnę:); myślałam też o jakiś profesjonalnych zabiegach poprawiających stan skóry...no i chciałabym jeszcze bardziej zredukować cellulit na tyłku:)

      Usuń
  6. Kurcze mi jakoś etap odchudzania przeszedł - sama przy zwroście ok 165cm waże ok 60 kg powiedziałabym dokładniej gdyby mi się waga nie popsuła - szczerze jakoś nie mam ostatnio najmniejszych chęci na odchudzanie - ale cały czas przeżucam się na zdrowszy tryb jedzenia - staram sie smażyć bez tłuszczu i gotować na parzę - widzę ze parę centumetrów w pasie ubyło ale cóż muszę zakupić nową wagę bo moja dzisiaj trafia na śmietnisko.
    A uważam że Ty już bardzo dobrze wyglądasz i nie musisz się odchudzać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie czujesz potrzeby, by się odchudzać, to nie widzę sensu by robić to wbrew sobie; odchudzanie zaczyna się w głowie, musimy czuć wewnętrzną potrzebę i przygotować się psychicznie...bez tego nie ma co zaczynać:)a już najgorszym motywatorem jest odchudzanie się ' dla kogoś'...:)

      Usuń
  7. uważam że każdy sam powinien decydować jak chce wyglądać. Czy ktoś kto waży 100 kilo stanowi problem? Skoro czuje się dobrze to nie widzę problemu. Jeśli ktoś chce być chudy to też nie widzę problemu granicę widzę w odżywianiu czyli dostarczaniu organizmowi tego co jest potrzebne, niezbędne dla funkcjonowania.
    Jeśli chodzi o Ciebie to sama chciałabym się tak prezentować!
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ ja nie powiedziałam, że 100kg to dla mnie problem...u kogoś; do tego jeśli ta waga komuś odpowiada, to absolutnie nic mi do tego; w tym poście chodzi o osoby, które potrafią zatracić właściwy obraz siebie, w dążeniu do wyidealizowanego stanu wagi;
      oczywiście zdrowe odżywianie i dostarczanie odpowiednich składników jest bardzo ważne...tak samo jak wysiłek fizyczny i tu zdecydowanie się z Tobą zgadzam:)
      Dziękuję za miłe słowo:)Pozdrawiam:)

      Usuń
  8. Dobry temat, więc kochana, jeżeli bliska osoba mówi ci "stop" to stwierdza obiektywnie jak stan rzeczy się ma, doskonale wiem o czym mówisz, to takie błędne koło, jeszcze 3 kg a po tych trzech kolejne 2 itd. nie mówię żebyś odpuszczała dbanie o sylwetkę ale chyba zbyt "zakodowałaś" sobie chudnięcie, pamiętaj że "chłop nie pies na kości nie poleci" a i zdrowie można stracić, wszystko jest dobre w granicach rozsądku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "chłop nie pies..."...no jakbym moją mamę słyszała haha:)

      Usuń
  9. Na tym zdjęciu w kombinezonie wyglądasz bardzo szczupło!
    Ale pomiędzy tym jak postrzegasz siebie sama i tym co mówią inni często jest rozdźwięk. Ja od lat słyszę sakramentalne "powinnaś trochę przytyć". BMI mówi to samo, bo przy 170 cm ważę 52 kg. Tyle że mi jest dobrze z taką wagą, znam swoje ciało i wiem jak wyglądałabym przy "prawidłowych" 56-60 kg. Wiem też że 50 kg to za mało bo kiedyś z powodu dużych stresów zeszłam do tego poziomu. Najważniejsze to dobrze czuć się ze sobą, obserwować funkcjonowanie swojego organizmu, skórę, włosy i paznokcie. Jeśli z nimi wszystko w porządku, to znaczy że twojemu zdrowiu nic nie zagraża z powodu utraty kilku kilogramów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:)
      Mi również jest dobrze teraz, gdy osiągnęłam to, co sobie założyłam; dobrze mi w swym ciele i nie dostrzegam żadnych negatywnych oznak; badania też na to wskazują, więc według mnie nie ma powodów do zmartweiń:)

      Usuń
  10. Sama chorowałam, bo odchudzanie wymknęło się spod kontroli. Warto słuchać opinii najbliższych, bo oni na prawdę chcą dla Ciebie dobrze.
    Pomyśl czy po osiągnięciu wagi 60kg dalej nie będzie Ci mało odchudzania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja nie mam takiego problemu...odchudzam się to fakt ale nie dążę do osiągnięcia wymarzonej wagi za wszelką cenę; chodziło mi raczej o ujęcie tej kwestii ogólnie, z innego punktu widzenia, zależało mi na Waszym zdaniu na ten temat, o Wasze doświadczenia:)

      ja za bardzo wielbię słodycze, by odchudzać się za wszelką cenę, aż takiego problemu nie mam...no i ja nienawidzę głodowek, wręcz jak nic nie zjem długo to boli mnie głowa i źle się czuję; także spokojnie, nic mi nie grozi:)

      Usuń
  11. Świetnie Cię rozumiem, sama schudłam ok. 10 kg z rozmiaru L, zrobiło się S i co nadal widzę w sobie coś do poprawki a to nogi a to brzuch. Mimo że słyszę wiele miłych komentarzy, jak to fajnie wyglądam i że teraz jestem chuda, ja nadal mam chęć coś poprawić. Ale warto słuchać najbliższych, bo oni chcą dla nas najlepiej i nie przemawia przez nich zazdrość, a troska o nas. Dlatego warto po prostu zaprzestać dążenie do dalszego celu, a utrzymać to co osiągnęliśmy. Bo jestem pewna, że jak byś osiągnęła 60 kg to chciałabyś np. 58 kg i tak cały czas. Dlatego warto powiedzieć sobie stop i zaakceptować się ;) Bo teraz na prawdę świetnie wyglądasz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie na tym się teraz skupiam- grunt to nie przytyć przez zimę, bo zawsze miałam do tego skłonności:)
      a na wiosnę ruszam na siłownię rzeźbić to, co osiągnęłam:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  12. Masz rację, uzyskując pierwsze spektakularne efekty odchudzania z czasem popadamy w paranoję i odchudzamy się dalej, dlatego każdy powinien znać swoją granicę:) Gratuluję efektu i wytrwałości! Ja sama teraz postanowiłam wziąć się za siebie, zdrowiej się odżywiać, ćwiczyć i już widzę pierwsze efekty zmiany sylwetki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamilko...no właśnie o to mi chodziło, dokładnie; jesteśmy tak uskrzydleni i zadowoleni z pierwszych osiągnięć, że chcemy więcej i więcej...dokładnie:); tylko, czy ta euforia nie zasłania obrazu rzeczywistego?
      trzymam kciuki w takim razie...a co u Ciebie w ogóle słychać? dawno Cię nie było:)
      buziaki:)

      Usuń
  13. Na pierwszym roku studiów ważyłam 72 kg przy wzroście 165 cm. W domu ciągle mi docinano na temat mojej wagi. Mi samej ona nie przeszkadzała mimo, że kiedyś byłam o wiele szczuplejsza. Dobrze czułam się we własnym ciele. Jednak w końcu mojej wagi nie wytrzymały żadne z moich spodni. Dosłownie zaczęły na mnie pękać. Był mroźny grudzień, a ja na uczelnię musiałam biegać w spódniczkach, bo w nic innego nie mogłam się wcisnąć. Wtedy postanowilam, że zrzucę te 3-4 kg, by spowrotem mieścić się w stare spodnie. Zaczęłam trochę mniej jeść i pobiegłam do kiosku po Shape. Wykonywałam wszystkie treningi jakie tam prezentowano. Co miesiąc wraz z nowym numerem zmieniałam swój plan trenigowy. Ćwiczenia mocno mnie wciągnęły. Chciałam schudnąć tylko 3 kg, a niepostrzeżenie w rok zrzuciłam 21 kg !!! Oczywiście taka metamorfoza nie przeszła w moim otoczeniu bez echa. Wiele osób mi gratulowało. A ja sama ledwo poznawałam moją chudszą twarz w lustrze. Pojawił się lęk by znowu nie przytyć. Co 5 minut (dosłownie) podnosiłam bluzkę i sprawdzałam czy mój brzuch nie utył. Gdy pojechaliśmy całym rokiem na ćwiczenie terenowe w góry i całe dnie spędzaliśmy na łonie natury, szlag mnie trafiał, że nigdzie nie ma lustra, w którym mogłabym się przejrzeć i sprawdzić czy wszystko w porządku z moimi wymiarami. To już była obsesja. W końcu chyba zdałam sobie sprawę, że jestem chyba na granicy choroby. Na magisterce mnie czasu poświęcałam na ćwiczenia i trochę mi się utyło. Teraz znów staram się trochę zrzucić poprzez ćwiczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, ja doszłam do tego samego punktu...i to mnie zmotywowało- w żadne spodnie się już wcisnąć nie mogłam;osiągnęłaś naprawdę imponujący wynik- 21 kg, woow! i choć ta chęć schudnięcia zamieniła się trochę w obsesję, to plusem jest, że to dostrzegłaś; najważniejsze to nie zatracić się zupełnie w dążeniu do wymarzonej sylwetki:)
      Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za tę historię:)

      Usuń
  14. Dobrze że dopuszczasz do siebie myśl że zaczyna się dziać coś na co możesz nie mieć wpływu za jakiś czas...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, to nie chodzi o to, że mam już jakiś problem; i przypuszczam, że go nie będę miała, bo za duży łasuch jestem; chodziło mi o szersze ujęcie tematu...napisałam post na podstawie swoich doświadczeń, bo jestem na etapie odchudzania; ale wiem, że są osoby, które dla osiągnięcia idealnej sylwetki ( według nich )są w stanie się głodzić;

      Usuń
  15. każdy powinien sobie sam określć tą granicę, najważniejsze żeby dobrze czuć się w swoim ciele i siebie akceptować , dla jednych to będzie 50kg dla innych przy tym samym wzroście 70kg:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jest taka norma medyczna BMI , jest szeroka ... By uwzględnić różnorodność naszej budowy i predyspozycji ... Ale
    Tez określa stan bezpieczny dla organizmu .... Zbyt niska waga to nie tylko szczuplość czy anoreksja ;) to tez brak amortyzacji narządów wewnętrznych ! Problemy , które wyjdà za jakiś czas ... Twoje zbliża sie do dolnych granic, więc .... Efektów gratuluje , zwłaszcza jak dobrze czujesz sie w swojej skórze , czas przestać skupiać sie na wadze ... Teraz warto skupić sie na tym co nasze ciało kształtuje .... Modeluje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeliczałam sobie BMI i wiem, w jakim punkcie skali się znajduję; tylko to jedynie cyferki, wykresy, które w zdecydowanym stopniu nie oddają stanu faktycznego; ja zazwyczaj nie sugeruję się różnego typu wykresami, bo według mnie one nic nie wnoszą....patrząc na te schematy moja córa też ma niedowagę, a w rzeczywistości to po prostu wysoka, aczkolwiek bardzo szczuplutka 13-latka;wszystko zależy od budowy ciała oraz mnóstwa innych czynników:)
      Moim celem jest praca nad mięśniami...muszę trochę wymodelować ciało, ujędrnić, by ładniej się prezentowało:)
      Pozdrawiam Aniu:)

      Usuń
    2. BMI nie dotyczy dzieci ;) dla dzieci jest inna skala , nieco inaczej sie przelicza ;)
      I mówi wiele ... O kondycji organizmu, wierz mi ;)

      Usuń
    3. Nie myślałam o BMI, pisząc o córce ale o wykresach dotyczących rozwoju dzieci; na ostatnim bilansie pani doktor stwierdziła, że Klaudia ma niedowagę:);

      Według badań, które robiłam w ubiegłym tygodniu, kondycja mojego organizmu jest jak najbardziej zadowalająca:)

      Usuń
    4. No twoja waga , nawet za 3-4 kg w dół nadal będzie jeszcze w normie , dolnej ale zawsze ....
      Wiesz wykresy centylowe dzieci nigdy nie ocenia się jako pojedyńczy pomiar, a w czasie ... Poza tym 13-15 lat to skok rozwojowy i czasem " niedowaga " jest normą ;) jeżeli wasza lekarka tego nie wie , to ... Ok ... Nie wypowiadam sie ;)
      Pracowałam z anorektyczkami , i alarmu nawet przy BMI 18,5 nie wszynałabym ;) bo to znacznie wiecej niż waga, szczuplość itd i absolutnie nie wypowiadalabym sie co do twojej córki , co do Ciebie , Hahaha z Twoim podejściem do życia , przynajmniej jak poznałam Cię blogowo , tez nie :)
      I samo to ,ze dopuszczasz myśl o problemie ;) jest chwalebna :)

      Może sie trochę przemądrzam , ale to trochę moja działka ;))

      Usuń
    5. Wcale nie uważam Aniu, że się wymądrzasz:) właśnie w celu otrzymania wnikliwych i po części fachowych komentarzy osób, które znają problem- pisałam tego posta:)
      dziękuję Ci za Twoją, jak zwykle wiele wnoszącą wypowiedź;
      Pozdrawiam Cię serdecznie:)

      Usuń
  17. Och to niezwykle trudny temat, sama 4 lata temu zrzuciłam 10 kg, był to najpiękniejszy okres w moim życiu, człowiek się dowartościował, wszystkie ciuchy super leżały, mile łechtały pochwały... Dziś niestety znowu przybyło kilogramów, chyba najwyższy czas też kategorycznie powiedzieć sobie DOŚĆ i zacząć batalię od nowa :)
    Twoja metamorfoza zachęca, niejednokrotnie już pisałam Ci, że jesteś moim wzorem do naśladowania, wyglądasz pięknie i kwitnąco, walisz seksapilem po oczach ;-P Ja wiem, że granica jest niezwykle cienka, gdy tak wiele się osiągnie, pokusa jest ogromna, gdy brakuje tych 2-óch czy trzech kilo do wymarzonej wagi, nigdy nie będę krytykować takiej postawy, bo sama miałam tak samo ;)
    Dziękuję za tego posta, uświadomiłaś mi właśnie, że warto walczyć o siebie, lepsze samopoczucie i "własną godność" ;)
    Ja trzymam kciuki za Ciebie z całych sił, podziwiam za to co już osiągnęłaś, buziaki moja Kochana :-***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu kochana, a ja dziękuję Ci za ten komentarz; dziekuję za wszystkie miłe słowa, które napisałaś i za zrozumienie:); ściskam Cię serdecznie:)

      Usuń
  18. Chyba mam identycznie. Jeszcze rok temu ważyłam 68kg przy wzroście 170cm. Miałam ciężki okres w życiu i wtedy nawet nie wiem kiedy, ale ze stresu zaczęłam chudnąć. W niedługim czasie kupiłam sobie jeszcze wagę żeby mieć możliwość kontrolowania siebie i wtedy dopiero się zaczęło. W ciągu trzech miesięcy schudłam 10kg. Dostawałam wtedy mnóstwo komplementów na temat swojego wyglądu. Sama jednak odczuwałam niedosyt. Nie wiem dlaczego, ale zawsze mi się wydawało, że jak ktoś schudnie to czuje się lżej itp. Ja jedynie różnicę widziałam wtedy, kiedy wyciągałam z szafy spodnie o dwa rozmiary za duże. Od tamtej pory utrzymuję stałą wagę, ale ciągle chciałabym jeszcze schudnąć. Rodzina czy znajomi ciągle mi powtarzają, że wyglądam już dobrze, ale ja czuję, że to jeszcze nie to. Mój facet podobnie jak Twój reaguje jak słyszy, że chcę jeszcze schudnąć. A określenie "to grozi anoreksji" jest mi równie znane :)

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 58kg, przy wzroście 170cm...faktycznie szczuplutka jesteś; ja nie oceniam , ani nie moralizuję, bo doskonale znam tę sytuację:);
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  19. Jeśli dostajesz sygnały, że świetnie wyglądasz (trudno się nie zgodzić!) to uważam, że trzeba wziąć to pod uwagę. Przy tak długim odchudzaniu łatwo się "zatracić" i rzeczywiście przegiąć. Presja społeczeństwa i mediów, żeby być chudym robi swoje.

    OdpowiedzUsuń
  20. ja na szczęście nie mam tego problemu jak odchudzanie, bo mi wszyscy mówią, że chuda jestem. Jedynie muszę coś z brzuchem zrobić, bo trochę mi przybyło, ale jakoś nie mogę się zabrać za jakieś ćwiczenia :P

    Po zdjęciach widać, że dużo schudłaś i dla mnie wyglądasz bardzo dobrze i jeszcze jak Twój facet mówi, że jest dobrze to na tym powinnaś zakończyć dalszą dietę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. hm... jest taka grania, kiedyś ją prawie przekroczyłam, dlatego daj sobie odpocząć i jeszcze raz spójrz na siebie... To co widzę (Twoje zdjęcia) wygląda pięknie, a stosunek wagi do wzrostu sugeruje niedowagę, dlatego spokojnie pomyśl, czy faktycznie kolejne -3 jest konieczne...

    pozdrawiam ciepło
    :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Kochana odwiedzam Cie juz od jakiegoś czasu wyglądasz bosko i z całego serducha Ci gratuluję i cieszę sie z Tobą.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ivonko, jak zwykle cudowny i "Ważny" post. Jest dla mnie kopem, jako że sama walczę teraz z paroma kg jako że jestem 5 miesięcy po urodzeniu mojego kochanego syneczka i czuję trochę ciałka tu i ówdzie...Moim zdaniem wszystko zależy od tego co nazywasz odchudzaniem- czy są to regularne ćwiczenia, czy jakaś konkretna dieta. Ja wierzę jedynie w zmianę nawyków żywieniowych + aktywny tryb. Rozumiem posiłkowanie się jakąś konkretną dietą, ale jeśli o nią chodzi to już starczy;-) A osobiście bardzo ciekawi mnie terapia fenotypowa. Słyszałaś kiedyś o tym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój sposób na schudnięcie to po prostu mniejsze ilości jedzenia oraz dużo ruchu:) nie posiłkuję się żadną konkretną dietą, bo to zwyczajnie nie dla mnie...nie lubię ograniczeń:)
      A o terapii fenotypowej pierwszy raz słyszę...zaraz sobie doczytam:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  24. Hmmm trudny temat... ale powiem tylko ze Cie podziwiam i gratuluje wytrwalosci :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Kochana, tą cienką linię musisz niestety wyznaczyć sobie sama - tylko Ty jak nikt inny znasz swój organizm i jego potrzeby i co najważniejsze to Ty masz się czuć dobrze we własnej skórze :) robisz regularnie kontrolne badania? hemoglobina w porządku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest szefowo! Melduję, że hemoglobina i inne wyniki są w porządku!

      :)
      buźka:)

      Usuń
    2. grzeczna dziewczynka ;)

      Usuń
  26. Kochana zastanów się na chwilę dlaczego chcesz jeszcze bardziej schudnąć? To czy dla mnie lub dla kogoś znajomego jesteś za gruba/ za chuda to nie ważne. Ważne co jest to jak Ty się czujesz i co mówią Twoi najbliżsi. Linię musimy sami sobie wyznaczyć lub czasami w zagalopowaniu niestety wyznacza ją już psycholog.
    Moim zdaniem wyglądasz świetnie:) Ale gdy ważyłaś 10 kg więcej też wyglądałaś dobrze:) Stań teraz przed lustrem i pomyśl co Ci się tak naprawdę nie podoba? Fałdka? Muszą być małe fałdki - toż to erotyczna powierzchnia użytkowa:) dobrze jak jest:)
    A tak a propo zrzucania wagi to mogłabyś nam tu przedstawić sposób na te 10 kg:)
    Buziak:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Joasiu:)
      na tę chwilę to już 12 kg:) efekt po schudnięciu oraz sposób, w jaki to uzyskałam znajdziesz w tym poście
      http://inspirujemniezycie.blogspot.com/2013/06/10kilogramow-mniej-moja-historia.html
      zapraszam:)
      Buziaki:)

      Usuń
  27. nie chudnij bo stracisz biust a poza tym teraz wyglądasz idealnie. Po prostu zdrowo się odżywiaj, bądź aktywna i tyle, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jest jakiś argument...choć ja mam taką budowę ciała, że jak tyję to w tyłku i udach, a jak chudnę to zaczynam od biustu:) niestety...:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  28. Nie jestem z Tobą na tyle długo, żeby pamiętać tamte czasy, ale na zdjęciu które wrzuciłaś faktycznie jest różnica! Teraz jesteś taka chudziutka, czy aż nie za bardzo? ;)
    Ja może gruba nie jestem, ale ostatnimi czasy też sobie 'pozwalałam' i od tego roku zamierzam to zrzucić. Na razie odstawiłam słodycze i wszelkie przekąski, a słodzę jedynie kawę. Niestety za ćwiczenia ciężko mi się wziąć :(

    OdpowiedzUsuń
  29. Gratuluję Ci silnej woli i wytrwałości w pracy nad sobą! Wyglądasz naprawdę fantastycznie i nie wydaje mi się, aby była potrzeba zrzucać, chociażby 0,5 kg. Takie jest moje skromne zdanie ;) Natomiast granica między odchudzaniem, a obsesją (chorobą) jest bardzo cienka i bardzo łatwo ją przekroczyć, sama byłam o włos od tego. Myślę jednak, że to Ty musisz to ocenić, bo jak piszesz słowa ludzi wokół niezbyt docierają i z doświadczenia wiem, że nie traktuje się ich serio. Ostatnio znalazłam na komputerze zdjęcia sprzed 5 lat i zauważyłam, że byłam szczupła i dziś chciałabym tak wyglądać, bo mi się przytyło tu i ówdzie. Wówczas myślałam, że jestem gruba, a inni nie mówią prawdy (z grzeczności, z zazdrości, bo ich ideałem są kształty rubensowskie - zawsze znajdzie się jakaś wymówka, żeby podważyć wiarygodność takich komplementów ;)).

    OdpowiedzUsuń
  30. wow.. co za determinacja! gratuluję tych 10 kg :)

    OdpowiedzUsuń
  31. mam to samo... waże mniej wiecej 63 kg przy 177, czyli praktycznie Twoje wymiary i tez ciagle mi mało.. ja stwierdziłam, ze 58 to dla mnie waga idealna,a jak przytyje 0,1 kg, to wpadam w depresje i w ogole nie potrafie sie tego wyzbyc ;( gratuluje tych 10 kg, na prawde wygladasz teraz rewelacyjnie!

    OdpowiedzUsuń
  32. Jestem na podobnym etapie tyle że wzrost nie ten, pozazdrościć, nie wiem gdzie jest granica ? sama jej nie znam, u mnie jest problem z tarczycą i obsesyjnie boję się, że wrócę do tej wagi , a nie było jej tak wiele( 63) ,
    raczej przerobiłam ten tłuszcz na mięśnie, dzięki ćwiczeniom z youtuba , druga sprawa to muszę trzymać formę, aby mnie kręgosłup nie bolał , z dietą ciężko, wiele rzeczy muszę wykluczać. m.in. pszenice ,
    i jest jedna osoba z rodziny która mnie mega demotywuje i biedoli nad moim zdrowiem, że tak schudłam , choć tak naprawdę waga wskazuje 58 co przy moim wzroście i tak jest za dużo dużo , ale może to te mięśnie .
    W każdym razie często się łapię na tym że myślę o jedzeniu , co by tu zjeść aby było mało kaloryczne a jednocześnie zdrowe i aby sie najeść, kończy sie na tym że większość dnia wcianam owoce i wafle ryżowe .

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)