Clinique, Blushing Blush Powder Blush, 114 Iced Lotus


Nie ukrywam, że przed tym zawodnikiem postawiłam poprzeczkę dość wysoko.Oczekiwania wobec niego rosły wprost proporcjonalnie do kolejnych, pozytywnych recenzji czytanych na blogach, a także na Wizażu.Moje emocje przez długi czas skutecznie ostudzała cena ale nie mogłam mu się opierać w nieskończoność.Raz wygenerowane chciejstwo tak łatwo nie odpuszcza i wraca do nas nieustannie, często ze zdwojoną siłą.Decyzja o zakupie była zatem nieunikniona i w listopadzie ubiegłego roku dumnie wkroczył do mej kosmetyczki.Ciekawe jesteście czy przeskoczył poprzeczkę, czy się pod nią jedynie przeczołgał?Pokrótce Wam o tym opowiem:D

Clinique, Blushing Blush Powder Blush, 114 Iced Lotus
6g; ok 120zł

Opisując ten róż nie można pominąć opakowania, byłoby to wręcz karygodne.Tak więc oprócz typowego kartonika, widzimy tu piękną, srebrną puderniczkę, z dużym lusterkiem wewnątrz, które w awaryjnej sytuacji z powodzeniem zastąpi nam to standardowe, które mamy w domu i przy którym wykonujemy makijaż.Pozwólcie, że pozachwycam się jeszcze dodając, że owo srebrne opakowanie to nie żadna bazarowa tandeta ale solidnie i precyzyjnie wykonana oprawa dla kosmetyku, który znajduje się w jej środku.Pokusiłabym się tu nawet o stwierdzenie, że samo opakowanie- ciężkie, metalowe- jest genialną ozdobą damskiej kosmetyczki i bynajmniej nie jest wstydem go z niej wyjąć:D.Dodatkiem, na który warto zwrócić uwagę jest doskonały, skośnie ścięty pędzelek z miękkiego włosia.Nie jest to duży gagatek ale sama niejednokrotnie z niego korzystałam i spisywał się wręcz idealnie.


Blushing Blush Powder Blush od Clinique to trwały, beztłuszczowy kosmetyk, który po nałożeniu na policzki wtapia się w skórę i trwa na nich od rana do wieczora, nie tracąc nic ze swego pierwotnego uroku. Nie ściera się, nie migruje nam po twarzy, a jedynie nieco blednie.Jestem dla tego różu prawdziwą szkołą przetrwania, ponieważ mój makijaż musi czasem wytrzymać kilkanaście godzin.Dlatego trwałość kosmetyku to jeden z głównych aspektów, którym kieruję się podczas zakupów...w przypadku tego przyjemniaczka jest ona godna mistrza :D.Róż ma dość zbitą, pudrową konsystencję, która fajnie trzyma się pędzla, nie kruszy się, nie pyli.Nie uświadczymy tu zabrudzonej puderniczki, czy lusterka pełnego drobinek.

Przejdźmy zatem do meritum, czyli do cudownego wnętrza.Długo szukałam odcienia, który w pełni by mnie usatysfakcjonował.Wymyśliłam sobie chłodny odcień, który dałby mi efekt naturalnego, zimowego rumieńca.Taki właśnie jest Iced Lotus z numerkiem 114. Już po pierwszych testach wiedziałam, że to był strzał w dziesiątkę.Kolor niezwykle delikatny, subtelny, a dzięki milionom malusieńkich, srebrnych drobinek daje mroźną, satynową taflę bez nachalnego błyszczenia.Jest to taki subtelny glow, policzek wygląda jakby był delikatnie oszroniony.Intensywność koloru możemy z łatwością stopniować, aż do uzyskania zadowalającego nas efektu.Jestem pewna, że nawet osoby, które do tej pory miały znikomy kontakt z różami, nie zrobią sobie nim krzywdy.Cudeńko...



Próbowałam uchwycić ten efekt na policzku ale to nie było to...na zdjęciach nie było widać tej subtelności i elegancji, które zamierzałam Wam pokazać.Wymachiwałam więc łapką we wszystkie strony świata, łapiąc odpowiednie światło:D, byście ujrzały go w pełnej krasie.

Ciekawa jestem jak Wam się podoba.Według mnie jest to produkt, który zasługuje na brawa i wart jest tych 120zł, które trzeba za niego zapłacić.Biorąc pod uwagę jego niezwykłą wydajność, posłuży mi jeszcze bardzo długo i w pełni zrekompensuje poniesione koszty:D



IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    KOMENTARZE:

34 komentarze:

  1. Kolor bardzo mi się podoba.
    Taki troszkę różo-rozświetlacz jest ;)
    Sporo tych drobinek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poniekąd masz rację Anetko, nie jest to taki klasyczny róż ale produkt, który oprócz rumieńca da nam także pięknie rozświetlony policzek:)
      a drobinki są tak mikroskopijne, że absolutnie ich nie widać; idealnie zlewają się jedną całość z bazą i tworzą piękną taflę na policzku:)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ja kupiłam go za niecałe 120zł ale często można go dorwać w promocji w różnych drogeriach internetowych; widziałam go ostatnio nawet po 90zł;

      Usuń
  3. Oj kusisz ;) Rewelacyjny kolor! Musze go obmiziac kiedys :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomiziaj , pomiziaj...przepadniesz z kretesem:)

      Usuń
  4. jak dla mnie za jasny ,ale bardzo ładne pudełko

    OdpowiedzUsuń
  5. wygląda pięknie! Chyba kupię świnkę skarbonkę, żeby ją za jakiś czas rozbić i kupić ten róż :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, aż takiego poświęcenia nie wymagam ale jak masz wolną stówkę i nie wiesz co z nią zrobić:) to polecam ten produkt:)

      Usuń
  6. Bardzo fajny i świetna recenzja Iwonko !!!
    Pozdrawiam Cie serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolorek rewelacja i ten shimmerek jest znakomity :)
    Sliczne zdjécia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Śliczny jest, sama bym się skusiła, ale cena trochę za wysoka ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena faktycznie nie jest najniższa ale adekwatna do jakości; mamy tu kosmetyk, który spisuje się jak ten z bardziej luksusowych marek ale nie kosztuje tyle co np.Chanel, czy Dor:)

      Usuń
  9. Ładny, chłodny róż...
    Ja jednak mam nienajlepsze doświadczenie z różem Clinique, miałam kiedyś, inny kolor wprawdzie, niestety malował bardzo nierownomiernie...
    Za każdym razem albo przedobrzyłam, albo nie bylo żadnego efektu...
    Cieszę się, że u ciebie lepiej się sprawdza! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie takiego chłodnego różu szukałam, dlatego kolor w pełnie mnie satysfakcjonuje;
      A Ty Justynko miałaś róż z tej samej serii?Ciekawa jestem jaki kolor, bo tym, który ja mam krzywdy nie można sobie zrobić; jest bardzo delikatny i musiałabym nałożyć go naprawdę słuszną ilość żeby powstała plama:)

      Usuń
  10. podoba mi się ten kolorek:)


    +obserwuję i zapraszam do mnie!:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Strasznie lubię eleganckie opakowania kosmetyków :) a ten jest jeszcze świetny jakościowo - bomba! :) szkoda tylko, że ciut przydrogi jak na moją studencką kieszeń :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również cenię sobie jeśli oprócz wspaniałego jakościowo produktu, mamy jeszcze eleganckie opakowanie; według mnie tworzy to spójną całość:)

      Usuń
  12. Śliczny jest :) Ja mam dwa róze Clinique i je uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się- śliczny; a jakie masz kolorki?

      Usuń
  13. Bardzo podoba mi się ten odcień :)

    OdpowiedzUsuń
  14. prześliczny jest! kasetki Clinique bardzo mi się podobają! niby klasyczne, dość minimalistyczne, ale urocze i eleganckie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie:) muszę sie przyjrzeć tym cieniom, którymi tak u siebie kusisz...zielenie są raczej nie dla mnie ale ciekawią mnie inne konfiguracje i zestawienia:)

      Usuń
  15. Piękny odcień, do mojej karnacji też by pewnie dobrze pasował :D
    Chociaż ja teraz szaleję z mega żarówiastym różem Paese (oczywiście nakładam go bardzo oszczędnie), bo dzięki niemu twarz wygląda bardzo zdrowo i świeżo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz zatem Aniu pokazać, jak prezentuje się Twoja żaróweczka na buzi, chętnie popatrzę na efekty:); róż ogólnie ma to do siebie, że znacznie odmładza twarz;osobiście nie wyobrażam sobie makijażu bez delikatnego zaakcentowania kości policzkowych:)

      Usuń
  16. Kolor jest przepiękny! a ja czekam na Twój Addict GLoss :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Diorek będzie, tylko muszę się z nim lepiej poznać:)

      Usuń
  17. uwielbiam clinique, różu jeszcze nie mialam... ale chyba mnie namówilas ;) powoli denkuje bourjouisa, wiec pora najwyższa, zeby taki zakup uczynic :D fajny pedzelek - wiadomo, ze w domu lepiej bedzie sie malowac duzym, ale do poprawek, czy na wyjazdy - super ;) fajnie, ze nadaje sie do czegos wiecej, niz do wyrzucenia :) bardzo fajna recenzja :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Ma piękny kolor i taką śliczną poświatę.

    OdpowiedzUsuń
  19. Cena jak na mój delikatny i chwiejny studencki budżet jeszcze za wysoka, jednakże wierzę w proporcję cena-jakość;). Kolor różu jest idealny, zdecydowanie w moim typie, także zazdraszam go intensywnie i życzę miłego noszenia (:

    OdpowiedzUsuń
  20. Mimo, że zazwyczaj swoje kroki kieruje w kierunku ciepłych kolorów, to zdjęcia u Ciebie, sprawiły ze zimne tez mi się zaczynaja podobać ;) żałuje, ze na poliku nam go nie pokazałas ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)