Moje mniejsze i większe grzeszki urodowe


Teoretycznie wiemy jak dbać o urodę... no właśnie - TEORETYCZNIE. Bowiem z praktyką bywa różnie. Na taki stan rzeczy wpływa mnóstwo czynników, od braku czasu, czy pieniędzy po te najbardziej nam znane, czyli przyzwyczajenia i lenistwo. Ale co ja tam będę się wymądrzać? W końcu to ja pochłaniam niezliczone ilości czekolady, a średnio raz na dwa tygodnie wygrzewam tyłek na solarium, oh well:D. No i co z tego, że jestem świadoma konsekwencji tych moich 'małych' grzeszków? Wiedzieć, a stosować ową wiedzę w praktyce to dwa zupełnie odmienne stany:D


SŁODYCZE

Mam się przyznać? Mam? Ok, mam na imię Iwona i jestem uzależniona od czekolady. Uff... pierwsze koty za płoty. Nie potrafię się opanować, choć wiem jaki ma wpływ na moją figurę i zdaję sobie sprawę z tego, że gdybym nie zajadała się nią w takich ilościach, moja walka ze zbędnymi kg przynosiła by szybsze i bardziej zadowalające efekty. No ale co ja mogę, biedny żuczek jak ona taaaka dobra - niesamowite uczucie, gdy rozpływa się w ustach. A najlepiej jak jest z całymi orzechami...'wyciumkuje" sobie czekoladę, a na koniec zjadam orzeszek:D. Standardowy rytuał. Miałam raz nawet taki zryw, że wytrzymałam miesiąc bez słodyczy, zawzięłam się - do tej pory zastanawiam się jak to zrobiłam. Żebyście mogli lepiej poznać rozmiary mojego uzależnienia dodam tylko, że zjedzenie całej czekolady na raz to dla mnie bułka z masłem... ba! ja kiedyś zjadłam na raz całą podwójną, czyli 200g! No cóż...

WYCISKANIE

Za ten nawyk możecie mnie spokojnie wytrzaskać po łapach. Nie dość, że mam wręcz obsesyjną manię dotykania włosów i twarzy, to niech tylko wyczuję pod palcami coś, co jest na skraju wybuchu, nie mogę się powstrzymać, by tego nie wycisnąć. Teraz zdarza się to już trochę rzadziej, bo i cerę doprowadziłam do ładu ale kiedyś... strzelałam do lustra w łazience jak z porządnego kałasznikowa:). Powiecie pewnie " to zostawia blizny"... zgadzam się ale to jest silniejsze ode mnie. Między innymi dlatego walczę teraz z potrądzikowymi zmianami na twarzy, w postaci mniejszych lub większych przebarwień.

SOLARIUM  

Łapiecie się już za głowę? Spokojnie, nie smażę się na skwarkę dwa razy w tygodniu po pół godziny. Moje opalanie ogranicza się do dwóch 10-minutowych seansów w miesiącu. Raka chyba od tego nie dostanę, prawda? Nie dajmy się zwariować. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że nigdy nie opalam twarzy, chroniąc ją dodatkowo kremem z wysokim filtrem, bowiem nie ma dla mnie nic bardziej nieestetycznego niż spalona na heban skóra twarzy. Ani to dodaje uroku, ani urody - moim zdaniem wręcz okrutnie postarza. Lubię natomiast lekko oliwkowe zabarwienie ciała... wampirza bladość nie jest dla mnie. Dlatego właśnie dwa razy w miesiącu mykam na łóżeczko opalające i nie straszę bladością nawet w zimę, a poza tym te krótkie 10 minut fantastycznie poprawia mi humor, czuję się jak na hiszpańskiej plaży. Brakuje tylko muskularnego Hiszpana, ale od czego mamy wyobraźnię:D

NIEREGULARNE BALSAMOWANIE 

W tym przypadku moja pielęgnacja niewiele się różni od meksykańskiej fali - albo smaruję się codziennie przez miesiąc, albo przez miesiąc moja skóra nie uświadczy żadnego smarowidła. Nie potrafię wyrobić w sobie tego nawyku. A moje skóra, zwłaszcza na łydkach nieraz aż piszczy o odrobinę nawilżenia, bo przesusza mi się w tym miejscu niemiłosiernie szybko. Jak już widzę rybią łuskę, to wetrę coś na szybko ale zdecydowanie nie celebruję tej chwili... maznę ją raz dwa i po krzyku. Wiem, że powinnam to zmienić ale cholera, to dosyć trudne jest!

ZANIEDBYWANIE STÓP

Z tym zaniedbywaniem to nie jest tak, że zarosły mi brudem, nie:D. Chodzi o to, że zupełnie mi z tą pielęgnacją nie po drodze. No bo tak... wsmarowując specjalny preparat do stóp w łazience po kąpieli, muszę czekać aż się wchłonie by założy bamboszki i przejść do sypialni. No jakoś tak niefajnie wpychać takie utłuszczone stopy w moje kapciochy. Jest jeszcze możliwość posmarowania stóp w łóżeczku. Ok, wyobraźmy sobie, że to robię... smaruję, smaruję, stopy są piękne i gładkie... odkładam tubkę i co?...i trzeba umyć ręce! No zupełnie mi się to nie klei. Dlatego moja pielęgnacja opiera się na regularnym pedikiurze i peelingu, a do smarowania używam zazwyczaj tego samego specyfiku, który aplikuję przed snem na dłonie. Rączki, stópki, światełko i spać - szybko i bez kłopotu. Wiem, że powinnam się bardziej przyłożyć i pewnie tak będzie, przed okresem letnim, gdy wizja włożenia leciutkich japonek przerazi mnie na tyle, aby wziąć się w garść.


Ciekawa jestem Waszych małych grzeszków. Macie takie? Szybciutko, pisać mi tu jak na spowiedzi:D


IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    KOMENTARZE:

49 komentarze:

  1. wyciskanie i nieregularne dbanie o stopy to też moje grzeszki urodowe :/

    OdpowiedzUsuń
  2. oj każda z nas ma pewno takie grzeszki ja rownież

    OdpowiedzUsuń
  3. Z zaniedbywaniem stóp możemy sobie przybić piątkę! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś byłam kilka razy na solarium, ale już dawno przestałam, wyciskanie to rzeczywoscie zly nawyk, a slodycze hmmm chyba nie dam rady ich odstawić, ale wiem, że powinnam...

    OdpowiedzUsuń
  5. moją bolączką też są słodycze i nieregularne balsamowanie... ale w sumie nie wiem, co wy wszyscy widzicie w tej czekoladzie, lody są milion razy lepsze - wolę nie mówić, ile jestem ich w stanie na raz zjeść ;) albo domowy sernik...mmm ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się - lody są ok, szczególnie orzechowe:) ale czekolada to czekolada, a milkę orzechową albo tą z okienkiem mogłabym jeść kilogramami:)

      Usuń
  6. Kiedyś nie wyobrażałam sobie dnia bez czekolady, teraz na szczęście już mi przeszło ;) Grzeszków urodowych chyba nie mam na koncie, no może zbyt rzadkie nakładanie maseczek na twarz i sporadyczne olejowanie włosów. Poza tym staram się sumiennie dbać o ciało, pić dużo wody i nie jeść świństw ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maseczki i olejowanie weszło mi już w nawyk i nie mam z tym problemu; jem w miarę zdrowo, wodę piję hektolitrami; ale czekolady nie potrafię sobie odmówić:)

      Usuń
  7. Też zawsze nie lubiłam smarować stóp, bo ręce miałam w kremie... Wyjścia są dwa: smarowanie stóp balsamem, którym smarujesz od razu łydki albo wyciśnięcie kremu na stopę i rozsmarowanie go stopami (wygląda bardzo dziwnie, ale ręce pozostają czyściutkie ;) )
    Też kiedyś lubiłam sobie zimą od czasu do czasu pójść na solarium wygrzać tyłek ;) Od dwóch lat nie chodzę, bo uznałam, że tego nie potrzebuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozsmarowanie kremu stopami, hmm...brzmi ciekawie, muszę popróbować:)

      Usuń
  8. Oj czekoladę to ja też zjadam w bardzo szybkim tempie. Myślę, że Twoje grzeszki nie są jakieś straszne i pewnie wiele z dziewczyn je popełnia, a przynajmniej część z ich :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nieregularność ....
    I alergia na wszelkie kremy pod oczy , ale to chyba nie grzech , tylko siła wyższa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie alergia to nie grzech Aniu, nie możesz i tyle, choćbyś chciała:)

      Usuń
  10. Czekoladki i wyciskanie też moje grzechy - choć ja nie zjem całej czekolday naraz ale przez cały dzień to i owszem a na solarium nigdy w życiu nie byłam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. No to wymieniłaś wszystkie moje grzechy. :)) Niedawno nauczyłam się systematyczności w balsamowaniu i smarowaniu pięt. Pięty smaruję jednak już w pokoju. ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja smaruję w łazience i zakładam specjalne skarpetki bawełniane :))

      Usuń
  12. Zapomniałam, do solarium już dawno nie chodzę, tak blisko 40tki przestałam, jak się przypaliłam przed samym Sylwestrem. :) Na szczęście unikałam opalania twarzy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, znam ten ból...ja sobie kiedyś tyłek przysmażyłam- 3 dni nie mogłam siadać:)

      Usuń
  13. Tylko ze słodkościami mam problem :) Ale panuję nad tym.
    Moją ulubioną jest kokosowa Wedla!
    Reszta mnie zupełnie nie dotyczy. Na szczęście!

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam dokładnie to samo, po za solarium. Nawet nie wiem, kiedy ta ostatnio byłam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wyciskanie czy słodycze to tez moje grzeszki z solarium zrezygnowałam na rzecz balsamów samoopalających, 2 lata bez solarium. Jesli Ty czujesz sie z tym dobrze to nic nie stoi na przeszkodzie by od czasu do czasu iść :) Wszystko jest dla ludzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, wszystko jest dla ludzi gdy mamy to pod kontrolą; ważne aby nie przesadzić i nie przypominać brązowej skwarki:)

      Usuń
  16. Świetnie napisałaś tą notkę, uwielbiam twój sposób pisania, ależ się uśmiałam z niektórych hasełek :) hihi.
    Odnosząc się do tego co napisałaś to ... ja słodyczy mogę w ogóle nie jeść, nie mam z tym problemu, a jedyne co słodzę to kawa :) Co do wyciskania.. wstyd się przyznać, ale sama nieraz ulegnę tej pokusie :) Oj biedne moje klientki kiedy przychodzą na oczyszczanie, ale się wtedy mogę wyżyć! hihi. Na solarium nie chodzę, mimo dość bladej karnacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję:)
      Nie wiem jak możesz nie mieć ochoty na słodycze, nie pojmuję choć się staram haha:)
      i współczuję Twoim klientkom:)

      Usuń
  17. U mnie to samo.. słodycze :( wyciskanie krostek czasami i nieregularne balsamowanie. Myślałam, że tylko ja tak mam z tym balsamowaniem a każdy inny codziennie używa ;P

    OdpowiedzUsuń
  18. Podpisuje się pod słodyczami obiema rękoma;) solarium i wyciskanie omijam szerokim łukiem;)!

    OdpowiedzUsuń
  19. Z czekoladą mam podobnie, zjedzenie całej tabliczki na raz to dla mnie żaden problem ;-)
    Uwielbiam wyciskać pryszcze, ale ostatnio walczę ze sobą i nawet udaje mi się dawać na wstrzymanie ;-)
    Z solarium nie korzystam, a kremu do stóp nie używam tak często, jakbym chciała ;-) mam podobny dylemat, jak ty;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ze słodyczami to mamy podobnie, z tym, że u mnie one wpływają na pogorszenie się stanu cery, ale teraz w zimowym okresie czekolady sobie nie jestem w stanie odmówić :)

    OdpowiedzUsuń
  21. No jakbym czytała o sobie. Czekolada - w każdych ilościach, wyciskanie - wszystko i wszędzie hihi, balsamowanie - jak tylko nie padam zmęczona to łóżka do czasami mi się przypomni;), dotykanie włosów i twarzy, a już broń Boże wyczucie "czegoś"....:D

    OdpowiedzUsuń
  22. Mój największy grzech to prostownica ale właśnie postanowiłam z niej zrezygnować :)

    OdpowiedzUsuń
  23. slodycze, slodycze i jeszcze raz slodycze, Solarium absolutnie nie!! Pod zadnym pozorem i moj grzech ktorego tu nie wymieniono to balaganiarstwo..... ale sie staram... :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja rowniez wyciskam syfki i zaniedbuje stopy tak jak Ty :P I mimo to sa piekne! Znaczy stopy, nie syfy :D

    OdpowiedzUsuń
  25. solarium to jak ognia unikam, ale domyślam się, ze takie opalanie od czasu do czasu niektórym pomaga przy krostkach, generalnie jestem blada i dobrze mi z tym:p a słodycze, to mój grzech numer jeden...:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Z czekoladą możemy przybić sobie piąteczkę - nie znam umiaru :P Z tą różnicą, że ja gryzę wszystko na raz - uwielbiam te połączone smaki orzechów z delikatnością czekolady :D A jeśli do tego wszystkiego dochodzi karmel... Mogę zamknąć się w szafie i udawać, że mnie nie ma, by nikt nie przeszkodził mi w czerpaniu przyjemności :D Cały czas, podobnie jak Ty, mam w pamięci swój mały-WIELKI sukces, kiedy to przez kilka dobrych miesięcy (pół roku?!) nie jadłam słodyczy W OGÓLE. Tak, ja również zastanawiam się, jakim cudem zdołałam wcielić to w życie ;) Niestety, źle działają zarówno na moją cerę, jak i ogólne samopoczucie, więc muszę się kontrolować.

    Co do smarowania ciała - spróbuj sama się do tego przymuszać chociaż przez tydzień, czy dwa - po dłuższym czasie to samo wejdzie Ci w nawyk, a jeśli nawet tak się nie stanie, to o ile to później zaniedbasz, pojawią się wyrzuty sumienia i siłą rzeczy, by lepiej się poczuć, smarowidło co wieczór na ciele wyląduje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na moją cerę czekolada również ma niekorzystny wpływ i staram się ją ograniczać ale nie zawsze mi to wychodzi:)pół roku- no, no, jestem pod wrażeniem:)
      z tym balsamowaniem to jest tak, że czasem mam zrywy, że wsmarowuję masło lub lżejszy balsamik codziennie, a potem zupełnie zapominam...i nie, w tym przypadku wyrzuty sumienia nie działają na mnie wystarczajaco:)

      Usuń
  27. Ale skoro smarujesz stopy kremem do rąk to i tak nie jest źle! Na pewno nie zaniedbujesz ich, a tylko "troszkę je oszukujesz" ;)
    Fajnie napisane, ubawiłam się :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Z tym dotykaniem włosów i twarzy mam tak samo, no i jak coś wyskoczy też nie potrafię się oprzeć i dłubię przy tym, aż wydłubię :)

    OdpowiedzUsuń
  29. chciałabym być systematyczna w balsamowaniu, też mam z tym duży problem :)
    o moim wyciskaniu już nie będę wspominać ;) wstyd mi :)

    OdpowiedzUsuń
  30. kocham czekoladę, jem tonami gorzką xd w solarium nigdy nie byłam i lubię być wampirkiem ;p

    OdpowiedzUsuń
  31. Oprócz solarium, mam podobne grzeszki :)

    OdpowiedzUsuń
  32. oj czekolada, kto jej nie kocha? :) Ja czasami mm taki czas, że mogłabym słoyczy nie jeść wcale, ale jak już mnie najdzie, to mogę jeść i jeść :) Z soalrium korzystam tylko wiosną, żeby przygotować się na lato :) Balsam idzi w ruch codziennie przed snem, nawet jak przychodzę z zakrapianej imprezy, wierz mi lub nie, kiedyś nawet wywinęłam orła w łazience z tej okazji, dobrze, że się nie zabiłam :) Co do stóp i wyciskania.... tu muszę się poprawić :) Co prawda stopy przy okazji balsamowania musnę (i to właśnie stąd ten wywinięty orzeł wtedy), ale tak bardziej to przykładam się do ich pielęgnacji właśnie wiosną, jak zbliża się czas noszenia sandałek :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja też mogę podpisać się pod częścią Twoich grzeszków :)

    OdpowiedzUsuń
  34. u mnie stopy są też mało dopieszczone w stosunku do innych części ciała ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. grzech numer 1,2 i 4 to i moje grzechy choć od kilku tygodni staram się pilnować. Czekoladę jadam raz w tygodniu, a co w nagrodę za to, ze przez 6 dni się ograniczałam. Teraz już wiem, ze to czekolada jest największ zmorą niedoskonałości na mojej twarzy i codziennie wmawiam sobie, ze przecież, dla chwili przyjemnosci nie warto ryzykować kolejnych kilku tygodni walki z niedoskonałościami. Kolejnym grzechem "wyciskania" od kilku tygodni, od czasu jak własnie nie jem czekolady, zdarza sie ojjjj bardzo rzadko. A z balsamowaniem radzę sobie, z dobrze Ci znanym kremem do rąk Anida. Wieczorkiem już w łóżeczku smaruję ręce aż po pachy, łydki, dłonie, no i stopy. Uwielbiam zapach tego kremu więc i milej mi sie zasypia, a sam krem jest genialny i działa na moją skórę niezwykle kojąco ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Iwonka, pod wszystkimi punktami mogę się smiało podpisać :D, tylko solarium odpada ;), kiedyś chodziłam, ale od kiedy mieszkam na wsi, nie mam takiej potrzeby ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Oj czekoladę to mogę jeść wywrotkami - jak to ktoś dziś mi ładnie powiedział. Ale od nowego roku bardzo mocno ograniczyłam. Pozwalam sobie tylko 3 dni przed i w trakcie @, bo gdybym "nie zażyła odpowiedniej dawki w ciągu dnia" to moje otoczenie byłoby biedne ... :))
    Z tym wyciskaniem też mam trochę wspólnego z Tobą. Jak zobaczę jakąś podskórną białą krostę - co zdarza się rzadko - muszę ją "wydrapać" ;) A później chodzę tydzień z mikro rankami przy oku ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)