Kosmetyczni ulubieńcy grudnia;Clinique, Organic Therapy, Maybelline, Lirene, Cosmatrade


Jako, że grudzień już za nami, pora na jego podsumowanie i wytypowanie kilku ulubieńców, których używałam niemal codziennie...mało tego- sprawiało mi to niezwykłą przyjemność.Kosmetyków, które z całą pewnością zasłużyły sobie na to miano jest 5. Zapraszam więc na moją złotą piątkę grudnia. Może znajdziecie wśród tego grona również swoich ulubieńców?


1. Maybelline, Color Tattoo 24HR, 40-Permanent Taupe - cień legenda, bardzo popularny,powszechnie lubiany i niesamowicie trwały. Jest to jeden z tych kosmetyków, które pozwalają zrobić świetny makijaż oczu, bez użycia innych cieni szybko i bez większych problemów.Znakomity do podkreślenia samego załamania powieki ale też do rozcierania na całą jej powierzchnię.Prostota jego aplikacji przydaje się szczególnie podczas porannego makijażu, gdy liczy się każda minuta:D. Genialnie współgra z innymi cieniami, zarówno tymi kremowymi jak i pudrowymi. Mogłabym tak wymieniać jego zalety bez końca...jedno jest pewne- po wypróbowaniu słynnej 40-stki, mój apetyt na pozostałe odcienie wzrósł do niebezpiecznych rozmiarów.Kolejny będzie zapewne brązik, może pokuszę się też o fiolet?Znajdziecie go w większości drogerii w cenie ok 25zł.
Jeśli macie ochotę zobaczyć jaki makijaż udało mi się nim zmalować, zapraszam  <<TUTAJ>>

2. Lirene, Glam&Matt Duo Effect, fluid matująco-rozświetlający do twarzy; ten podkład kupiłam z czystej ciekawości, no bo jak to?- matowienie i rozświetlenie jednocześnie?!?Propozycja Lirene bardzo przypadła mi do gustu z dwóch powodów, których zawsze szukam w tego typu produktach i które przesądzają o ich późniejszym 'być albo nie być'. Po pierwsze jest niezwykle lekki, nie robi nam na twarzy maski i nie podkreśla porów oraz wszelakich suchości tylko ładnie stapia się ze skórą. Po drugie spełnia obietnice producenta jeśli chodzi o zmatowienie i jednoczesne rozświetlenie twarzy. Skóra nam się nie błyszczy ale nie jest to tępy, płaski mat- fluid nadaje jej fajnego, naturalnego błysku. Wkrótce postaram się opublikować jego pełną recenzję, więc poznacie go bliżej. Na dzień dzisiejszy jestem z niego bardzo zadowolona i używam go niemal codziennie.Cena ok 40zł.

3. Clinique, Blushing Blush Powder Blush, 114 Iced Lotus, róż prasowany - myśląc o tym różu nasuwa mi się tylko jedna myśl.G E N I A L N Y . Potrzebujecie jeszcze jakiś wyjaśnień? Bardzo proszę. Produkt o niesamowitym kolorze mroźnego, chłodnego różu ze srebrzystą poświatą. Tworzy na policzku piękną taflę idealnie podkreślając kości policzkowe. Efekt jest niezwykle subtelny i elegancki.Nadaje fajnego, 'zimowego looku'...no wiecie o co chodzi...taki jakby oszroniony policzek:). Do tego wszystkiego jest pierońsko trwały.Często jest tak, że po podkładzie nie ma już śladu, a ten skubaniec trzyma się dzielnie na policzku cały dzień. Kosztuje ok 120zł ale zdecydowanie jest wart swojej ceny. Jeśli będziecie miały okazję przetestowania go w drogerii, polecam skorzystać z tej możliwości- jestem pewna, że się w nim zakochacie. Poczytajcie o nim na Wizażu...ma tam bardzo wysokie notowania.

4. Organic Therapy, Diamont Face Pell, diamentowy peeling do twarzy z organicznym ekstraktem z grejpfruta i diamentowym pudrem - <strasznie długa nazwa:D>. Produkt, który przywędrował do mnie od  << ANI >>. Używany był w grudniu z prawdziwą przyjemnością. Cenię go za skuteczność działania oraz za to, że nie podrażnia pomimo całej swojej mocy. Więcej o moim peelingowaniu ogólnie oraz o tym konkretnie produkcie przeczytacie << TUTAJ >> .

5. Cosmatrade, Vital Skin, olej arganowy - olej, który w mojej kosmetyczce zagościł już na stałe, jednak do tej pory kupowałam go przez internet. Podczas grudniowej wizyty w drogerii Natura okazało się, że jest dostępny również stacjonarnie. Ten konkretny osobnik dystrybuowany jest przez firmę Cosmatrade. Olej arganowy służy mi niemal do wszystkiego- olejuję nim włosy, twarz, paznokcie, dłonie, stopy; dodaję do kąpieli, do masek. Jest to bardzo wszechstronny kosmetyk i prawdę mówiąc gdybym miała wybrać jednego ulubieńca minionego roku, byłby to właśnie olej arganowy:D. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby go u mnie zabraknąć. Jeśli jeszcze go nie znacie, polecam się poznać...być może przerodzi się to w długi i owocny związek, tak jak jest w moim przypadku.
Cena ok 40zł, poj 55ml.


*****


Dziś rano spotkała mnie wspaniała niespodzianka...zobaczcie, co udało mi się uchwycić w panelu nawigacyjnym bloga < można powiększyć >


100 000 wyświetleń!
Myśli krążą jak szalone, a na usta ciśnie się tylko jedno słowo...
DZIĘKUJĘ!!



IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    KOMENTARZE:

34 komentarze:

  1. Gratuluję :)
    Bardzo lubię cień maybelline a zaciekawił mnie peeling;)

    OdpowiedzUsuń
  2. W przyszłości przymierzam się do kupna tego cieniu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam tych ulubieńców. Zastanawiałam się nad Lirene i chyba się na niego skusze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fluid wydaje się być bardzo interesujący :) olej arganowy też bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzeczywiście, dłuuuugaśna nazwa tego peelingu :) ale, nie samą nazwą człowiek żyje :D Pozdrawiam i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cień legenda koniecznie muszę nabyć:) gratuluję Kochana tylu odsłon:*

    OdpowiedzUsuń
  7. Cień Maybelline jest niezły :) reszty za bardzo nie znam. Kochana Iwonko gratulacje jeśli chodzi o wyswietlenia napewno radość wielka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja rownież ciekawa jestem podkładu

    OdpowiedzUsuń
  9. I tradycyjnie nie znam Twoich ulubieńców:) Gratuluję:*

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawi mnie szczególnie podkład :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Napisz proszę jaki jest stopień krycia Lirene :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedziałabym, że średni - dobrze kryje drobne przebarwienia i ujednolica koloryt, z większymi problemami raczej sobie nie poradzi; ja ostatnio na cerę nie narzekam, dlatego pewnie bardzo mi ten podkład pasuje:)

      Usuń
    2. Ja też większych problemów na stałe nie mam. Obmacałm dziś w Rossku i się waham. Z jednej strony kusi,z drugiej mam mieszaną cerę i sama nie wiem :/ Musze się z tą myślą przespać.
      Dziękuję za info :)

      Usuń
  12. Nie używałam żadnego z tych kosmetyków, ale jestem ciekawa tego podkładu. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. faktycznie same KWC ;D ja mam ochotę pokusić się na wspomniany podkład i na pewno ( w końcu) olej arganowy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kocham ten peeling Organic Therapy. Podobnie jak tonik z tej linii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toniku nie znam...muszę poczytać:)

      Usuń
  15. Muszę rozejrzeć się za tym podkładem:)

    OdpowiedzUsuń
  16. lirene mnie ciekawi :) ładnie ten podkład wygląda, i ciekawe jak się sprawdzaa

    OdpowiedzUsuń
  17. Patrzę na ten podkład i stwierdzam, że kiedyś będę musiała go wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kobieto Ty znowu kusisz a ja jestem bardzo podatna na takie rzeczy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kuszę...no co Ty? haha:)
      Może znów znajdziesz u mnie swój ideał?

      Usuń
  19. Gratulację :) Niestety nie znam żadnego z tych produktów.

    OdpowiedzUsuń
  20. Kusi mnie ten cień i to bardzo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skuś się, a co?...naprawdę warto:)

      Usuń
  21. kolor tatoo z maybella nie miałam, mam cienie z bazarku czy wibo i mnie zadowalają;D

    OdpowiedzUsuń
  22. Gratuluję :) z przedstawianych kosmetyków nic nie "obcowało" z moim ciałem :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten podkład Lirene mnie kusi :) na razie jestem wierna revlon colorstay.

    OdpowiedzUsuń
  24. O tak, jak najbardziej:) Jestem całkowicie rozkochana w oleju arganowym... Zdecydowany number one minionego roku! Poświęciłam mu nawet specjalny post, zresztą nie tylko ja, ale faktycznie na to zasługuje!

    Tylko kurcze dość drogo on u Ciebie stoi... niedawno poznałam fajną stronkę (dzięki blogom), francuską, na której zakupiłam 200 ml za ok. 41 złotych (po przeliczeniu), bez przesyłki... mogę podać namiary, gdybyś była zainteresowana...

    pozdrawiam
    :*

    OdpowiedzUsuń
  25. Ten peeling z Organic mnie bardzo ciekawi :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Jakiś czas temu zastanawiałam się nad zakupem tego fluidu z Lirene, ale postanowiłam poczekać, aż zużyję aktualne podkłady. Recenzję z chęcią przeczytam :) Olej arganowy, to jeden z moich ulubionych. Ostatnio też stale maltretuję cień z Maybelline ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)