Historia pewnej miłości, z książką w roli głównej


Chciałabym Wam opowiedzieć pewną historię - historię miłości dość nietypowej i trwającej już mniej więcej < z naciskiem na więcej > 20 lat. Jaki był jej początek?
Przenoszę się wstecz i widzę małą dziewczynkę, która uwielbiała chodzić z mamą na zakupy. Mama jak to mama - targała mnie ze sobą wszędzie, by nie zostawiać mnie w domu samopas. Mama będąca typową kobietą, uwielbiała ploty ze swoimi psiapsiółkami i chętnie swoim uwielbieniom dawała upust. Zakupy przeważnie kończyły się u jednej takiej, która miała swoją księgarnię. Pochłonięte piciem kawy i dyskusji 'kto z kim', zupełnie nie zwracały uwagi na dziewczę pałętające się między regałami. Wyprzedzając sugestie jakobym była zaniedbywana, muszę się przyznać, że ta samowolka była mi jak najbardziej na rękę:D - mogłam do woli buszować po wszystkich półkach, w poszukiwaniach ciekawej lektury.
Wyjaśniam pewną kwestię... czytać nauczyłam się bardzo wcześnie i było to jeszcze przed pójściem do szkoły.
Kontynuując, wizyty takie kończyły się zazwyczaj kolejną przeczytaną na szybko pozycją. Oczywiście nie były to trzytomowe sagi, ale małe, dziecięce książeczki, a wiadomo jak takie książeczki wyglądają- 3/4 obrazków, 1/4 literek. No ale zawsze to coś, prawda? Chłonęłam je jedna po drugiej, a gdy poszłam do szkoły, odkryłam pewne miejsce, które było dla mnie prawdziwym eldorado. Mowa oczywiście o bibliotece:D.

Tak mijały kolejne miesiące i lata, biblioteka szkolna przestała mi wystarczać, więc zapisałam się do tej miejskiej. Możecie wyobrazić mnie sobie jako dziewczynę wiecznie obładowaną stertą książek. Ja się wręcz zaczytywałam i sprawiało mi to nie lada frajdę, odwrotnie proporcjonalną do zadowolenia mojej mamy, którą to ciągle męczyłam o kolejne egzemplarze.
Potem nastał okres liceum, w dużym stopniu dyktowany przez typowy, nastoletni bunt. Odbiło się to echem także na mojej pasji. Książki poszły w odstawkę, lektury to było najgorsze zło, jedyne co czytałam w tamtym czasie to streszczenia. W duchu szczerze dziękowałam tym, którzy je wymyślili:D. Liceum to było coś - zupełnie inny wymiar i inne priorytety. Większość dziewczyn odkrywało wówczas swoją kobiecość i ważniejszy był nowy ciuch, nowy chłopak, nowa fryzura, niż taki banał jak książka. Phh...książka??...a co to w ogóle jest?! Na palcach jednej ręki mogę policzyć te, które przeczytałam w liceum. I bynajmniej nie było to dla mnie przyjemnością .A potem studniówka, matura i koniec... weszliśmy w dorosłość:D. Wtedy też zrozumiałam wszystko, co powtarzała mi bezustannie mama. Jeszcze dziś mam w głowie jej głos " zobaczysz jak to jest, życie wcale nie jest takie łatwe i różowe jak Wam - małolatom się wydaje; jeszcze zatęsknisz za tą beztroską"...teraz wiem, że miała rację.
Ale wracając do tematu.
Pamiętam moment, który dziś uważam za przełomowy. Szwendając się bezczynnie po mieszkaniu i nudząc jak mops, mój wzrok padł na domową biblioteczkę. Były w niej różne pozycje, od Iliady poprzez wszystkie książki Sienkiewicza, na tych kucharskich kończąc. Typowy zbiór różności. Wzięłam do ręki pierwszą z brzegu... była to Lalka. Uśmiechnęłam się pod nosem na wspomnienie, jak jeszcze w Liceum broniłam się przed nią rękami i nogami...a poza tym czytałam streszczenie, so?! "czym możesz mnie zaskoczyć?"- pomyślałam...i z nudów zaczęłam czytać...pierwsza strona, druga, setna...koniec. To był moment.
...i się zaczęło...moja pasja powróciła ze zdwojoną siłą.
Przeczytałam większość domowych książek, po drodze były także znienawidzone lektury. Postanowiłam ponownie zapisać się do biblioteki. Lata mijały, a ja czytałam i czytałam.Wypożyczałam z różnych bibliotek, pożyczałam od brata, znajomych, kupowałam nowe. Taki stan rzeczy trwa do dzisiaj. Po drodze wiele się zmieniło, chociażby połączono nas ze światem za pomocą Internetu. Mogłam buszować po wirtualnych księgarniach do woli. Wierzcie mi kochani < zwracam się do młodszych czytelników >, dla nas 'staruchów po 30-stce' Internet nie był taką oczywistością jak dla Was, więc i radość odkrywania była większa:D
A jak jest teraz?
No cóż - nadal czytam i robię to z prawdziwą rozkoszą. Dobra lektura potrafi zupełnie oderwać mnie od rzeczywistości, wtapiam się w nią i trwam tak do ostatniego słowa. Czytam wszystko, nie mam swojego ulubionego gatunku, ponieważ w każdym z nich są pozycje wartościowe i godne polecenia. Mam natomiast ulubionych pisarzy i tematy, które mnie interesują bardziej niż inne. Bez opamiętania zaczytuję się w thrillerach, szczególnie tych prawniczych, kocham kryminały, a i dobrą literaturą typowo kobiecą nie pogardzę. Bez wątpienia moimi faworytami są John Grisham, Robert Ludlum, Dan Brown, Lisa See oraz wielu, wielu innych znakomitych pisarzy.
Książki kupuję wręcz nałogowo. Często korzystam z księgarni internetowych, ze względu na liczne promocje i ogromny wybór. Dla mnie jest to niewątpliwie ułatwienie, bo wchodząc np. do takiego molocha jak Empik dostaję oczopląsu i całkowicie baranieję. Nie potrafię się odnaleźć, wszystko mnie kusi, wszystko jest ciekawe i najchętniej wykupiłabym większość wolumenu. Natomiast buszując on-line, mam niesamowity komfort psychiczny - siedzę sobie z kawką, przeglądam, wybieram spokojnie i bez pośpiechu. Plusem jest też możliwość podejrzenia recenzji i opinii innych. Najczęściej kupuję w Weltbild, gdzie jako stały klient mam mnóstwo rabatów i promocji. A takie okazje kuszą, oj kuszą:D. W nowe egzemplarze zaopatruję się także w księgarniach stacjonarnych, a moim absolutnym ulubieńcem jest biblioteczka biedronkowa. Można tam znaleźć naprawdę interesujące tytuły po bardzo korzystnych cenach. W tej chwili większość moich książek kupuję właśnie w ichniejszych promocjach, które najczęściej oscylują w granicach 10zł za sztukę.
Moje zbiory powiększają się w zastraszającym tempie, a moim największym marzeniem jest posiadać prywatną biblioteczkę, z regałami pod sam sufit, najchętniej zajmującej osobne pomieszczenie. 
A żeby nie było, że jestem gołosłowna...i mój elaborat nie ma większego sensu...
  

to są książki kupione w ciągu ostatnich dwóch miesięcy...cały czas zachodzę w głowę, czy zebrałam je do zdjęcia wszystkie:D

Zastanawiacie się pewnie czemu mają służyć te moje wynurzenia. Otóż potraktujcie je proszę jako wstęp do moich postów książkowych. Jest mi bardzo miło, że tak chętnie zaakceptowaliście mój pomysł. Postanowiłam więc zrobić mały prolog, abyście mogli lepiej zrozumieć moją pasję. Bo temat książek to nie jest jakiś tam pomysł na kolejny post... książki to lwia część mojego życia i doprawdy nie wiem czemu tak długo z tym zwlekałam:D

Kończę już... co słabsi pewnie dawno już odpadli, mam jednak nadzieję, że ktoś dotarł do szczęśliwego zakończenia tej opowieści:D


IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    KOMENTARZE:

32 komentarze:

  1. Też uwielbiam czytać książki, ale teraz w liceum nie mam już tyle czasu co np. w gimnazjum żeby je czytać. Z reguły w weekend czytam jedna od deski do deski. Ale w ferie czy wakacje potrafię usiąść i przeczytać całą książkę na raz (jedyne z przerwą żeby pójść do toalety). :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jak książka wciągnie na amen to i siku zapominam zrobić haha:)

      Usuń
  2. Czekam z niecierpliwością na posty książkowe :)
    I u mnie pierwszy taki już jest.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam w takim razie z niecierpliwością na posty książkowe.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja uwielbiam czytać i nie wyobrażam sobie dnia bez chociaż kilkudziesięciu minut z dobrą książką :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pachnidło właśnie wczoraj zakupiłam w Biedronce za 9,90 a że wzięłam od razu 2 sztuki bo koleżanka zawsze chciała mieć :) Uwielbiam wyprzedaże książkowe i taj jak Ty cały czas mi się marzy coby mieć duże mieszkanie bądź lepiej domek i tam zrobić osobne pomieszczenie na książki :) Ja Lalkę bez przymusu przeczytałam w LO i na wakacjach bo 3 tomy miałam i szczerze wracam do niej co jakiś czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też kupiłam Pachnidło w Biedronce, zawsze mnie ta książka ciekawiła więc jak zobaczyłam, to nie było przeproś- musiałam kupić:)

      Usuń
    2. Pachnidło moim zdaniem jest lepsze jako książka niż jako film ;)

      Usuń
  6. Jestem jak najbardziej, żebyś częściej pisała o książkach. Jako studentka polonistyki muszę powiedzieć, że ten post to prawdziwy miód na moje serce!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj...mam nadzieję, że nie ma zbyt dużo rażących błędów?...:)

      Usuń
  7. POdzielam twoja pasje , Awanturę o Basię przeczytałam zanim poszłam do szkoły .... A jak w 1 klasie pokazano nam bibliotekę to zaraz wyporzyczyłam Doktora Doolitle i jego zwierzęta , jakos tak 3 września po dwóch dniach Odniosłam i mnie bibliotekarka okrzyczała ,że książki sie czyta , a nie tylko wypożycza... Po chwili przepytała mnie z treści i .... Uwierzyła .... W październiku chodziłam już do drugiej klasy , bo w pierwszej ... Niewiele było rzeczy ktorych mogłabym sie nauczyć ....

    Teraz nałogowo czytam ... Choć nieco inny gatunek .... Sf , i szeroko rozumianą fantastykę ... A Diunę wielbię !
    Pozdrawiam i czekam na twoje recenzje !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hhahha...Aniu- miałam dokładnie tak samo ze szkolną biblioteką:)Pani myślała, że ja tylko wypożyczam i po 2-3 dniach oddaje żeby sobie statystyki nabić:)

      Pozdrawiam:)

      Usuń
  8. Czekam na twoje posty książkowe, Ivonko!
    Oj przypomniałaś mi o tych streszczeniach, po które również sięgałam w trakcie szkoły średniej ;)
    Choć Lalkę akurat przeczytałam bardzo chętnie!
    Tak naprawdę to zaczęłam z chęcią sięgac po książki w okresie studiów.
    Teraz mam to szczęśce, że dojeżdżam pociągiem do pracy, ok. 40 min. w jedną stronę, więc wreszcie mam czas na czytanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również dojeżdżam do pracy ok 40min i zawsze czytam w autobusie...no chyba że wcześniej przysnę haha:)

      Usuń
  9. Jako mała dziewczynka marzyłam o cioci pracującej w księgarnii :) Naprawdę. Z braku laku godzinami przesiadywałam w bibliotece, przeglądając albumy i encyklopedie, których nie można było brać do domu :) Czytałam bardzo dużo, dużo więcej niż teraz. Niestety. Ale po książki z Biedronki też chętnie sięgam przy okazji zakupów.

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajnie, że i u Ciebie pojawią się posty książkowe :D Czekam z niecierpliwością. A wiesz, że od poniedziałku Lidl ma nową ofertę książkową? :P Ja kocham czytać i kupować książki, ale co ja tam Ci będę mówić jak dobrze o tym wiesz, a na książki jak się okazuję wydaję solidną pensję dobrze zarabiającej osoby ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że jesteś prawdziwym książkowym szaleńcem:)
      niestety u mnie nie ma Lidla:( żałuję:)

      Usuń
  11. ja jako dziecko nie lubiłam książek, doceniłam je dopiero chyba w wieku ok. 12-13 lat

    OdpowiedzUsuń
  12. A więc do słabych nie należę, bo przeczytałam całą historyjkę z wielkim zaciekawieniem. :) Czekam więc na więcej postów książkowych, może podpatrzę coś godnego uwagi do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Już sobie wyobraziłam Ciebie , dziecko buszujące po biblioteczce :D, ja uwielbiam czytać i zawsze dużo czytałam teraz mam mniej czasu ledwo jestem w stanie gazetę przejrzeć :/ ale żeby nie było, książki kupuję regularnie , czekają na wakacje, kiedy to je pochłaniam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Książki też są moja pasją, w końcu po coś skończyłam bibliotekoznawstwo;) chętnie będę tutaj zaglądała czekając na książkowe posty!!:-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mi strasznie brakuje czytania ksiązek :/ odkad jestem na imigracji nie czytam :/ kiedys potrafiłam pochlonac ksiazke na dzien Oj brakuje mi tego Moje postanowienie noworoczne bylo wrocic do czytania bo brakuje mi zapachu ksiazek internet mi niestety tego nie daje Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  16. moim marzeniem też jest własna biblioteczka :) ne musi to być osobny pokój, wystarczyłaby mi duża ściana z regałami od góry do dołu :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Też kocham czytać książki z niecierpliwością czekam na recenzję twoich książek :)

    OdpowiedzUsuń
  18. kiedyś czytałam bardzo dużo, ulubione książki potrafiłam czytać 3 razy pod rząd, kupowałam ich dużo...nie wiem czemu i co zmieniło się aż tak w moim życiu iż czytam co raz mniej :/

    OdpowiedzUsuń
  19. Super pomysł z tą serią książkową, dlatego że sama lubię kupować sprawdzone tytuły. Podziwiam za to zapalenie czytelnicze, to jest super sprawa. Sama lubię czytać, aczkolwiek u mnie jest problem z koncentracją. Jak mam dużo na głowie to przeczytam parę stron i zasypiam;D jak jestem na urlopie to pochłaniam po książce dziennie i nie umiem tego wypośrodkować;-)
    PS. to ciągle ja, tylko musiałam zmienić trochę image, żeby rozbudowywać dalej swojego bloga;-) Katarina;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Oczywiście, że przeczytałam do końca :)
    "Dotrwanie" to niedobre określenie, bo ja czytam Cię z przyjemnością :)

    Moja historia jest dosyć podobna do Twojej - też umiałam czytać na dużo przed pójściem do szkoły, z tym, że nie miałam takiego dostępu do księgarni - miałam za to dużą biblioteczkę po mamie z czasów jej dzieciństwa - ona też kochała czytać.
    Potem tak jak Ty zapisałam się do biblioteki szkolnej, później publicznej...
    Oczywiście w liceum też olałam sprawę, za dużo było innych spraw na głowie, a polonistka skutecznie odbierała chęci z czytania.
    Dopiero teraz, pod koniec studiów, powróciłam do książek.
    I bardzo mnie to cieszy :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Też nie potrafię się odnaleźć w Empiku.

    OdpowiedzUsuń
  22. Kocham książki, wciskam czytanie w każdą wolną chwilę, choć mam ich niewiele. W nowym domu planuję sobie zrobić biblioteczkę, a póki co miejsce oszczędzam kupując ebooki :)

    Czekam z niecierpliwością na książkowe posty, sama zresztą zamierzam wkrótce wrócić do mojej książkowej serii :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Łączę się w miłości do książek - uwielbiam, kocham, nie wyobrażam bez nich życia, i mówię tu tylko o tych "papierowych" - ten szelest kartek, ich zapach, każda strona, każda plamka ( nieudolnie postawiona podczas czytania ) zapisuje te miłe wspomnienia na zawsze, a wertując strony, pochłaniając teks, przeżywam wszystko, zapominam o całym świecie, przenoszę się w ten tajemniczy świat....
    Książki od dzieciństwa były dla mnie najlepszym prezentem, czytałam pod kocem w nocy, z latarką w ręku, czytałam po szkole i uwielbiałam chorować, bo wtedy mogłam czytać calutki dzień :)
    Z wiekiem to się nie zmieniło, choć mam teraz o wiele mniej czasu na czytanie, zawsze wygospodaruję choć godzinkę, by poczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Książki kocham!!! Stanowią niezwykle ważny element mojego życia osobistego i zawodowego. Mam niezwykłą możliwość, by zarażać swoją pasją innych, szczególnie dzieci, bo jestem nauczycielem - bibliotekarzem. Nie krzyczę, nie przepytuję z książek ani nie narzekam, że dziecko oddało książkę na drugi dzień. Teraz się tego nie robi - to wbrew sztuce pracy z czytelnikiem. Nasza biblioteka jest ukochanym miejscem moich dzieci (600 uczniów ze szkoły podstawowej :), w którym większość spędza naprawdę dużo czasu (przed i po lekcjach), a że szkoła pracuje na dwie zmiany - to czytelnia nigdy nie jest pusta i wypełnia ją radosny gwar (niestety przy tak dużej liczbie dzieci - zachowanie ciszy graniczy z cudem). Nasze :) dzieci chętnie i dużo czytają - a my podsycamy tą pasję - kupując interesujące pozycje i prowadząc różne akcje promujące czytelnictwo. Jestem pewna Iwonko, że w naszej bibliotece na pewno dobrze byś się czuła. Przykro mi, gdy w różnych wspomnieniach - m.in. tu w komentarzach - czytam o tych warczących, niemiłych bibliotekarkach. Sama też pamiętam taką bibliotekę, niezbyt przyjazną, z książkami w papierowych okładkach - fuu - ale i tak ją kochałam. Ze wszystkich sił staram się, żeby nasza biblioteka była kolorowa, a "pani bibliotekarka" - miła i uśmiechnięta :). Zresztą zajrzyj do nas: www.biblioteka306.blogspot.com Myślę, że chociaż trochę widać fajną atmosferę, która u nas panuje. Bardzo się cieszę, że jest tyle fajnych czytających dziewczyn. dzięki Iwonko za ten post i Wam dziewczyny za komentarze! Serce się raduje!
    Czekam na dalsze książkowe posty! Ten był bardzo fajny :). Nie rezygnuj jednak z kosmetycznych recenzji, bo są dla mnie niezwykle cenne i już nie raz pomogły mi podjąć dobrą decyzję :). dzięki Ci za to :)
    Pozdrawiam serdecznie
    Natka

    OdpowiedzUsuń
  25. Artykuł mnie bardzo zaciekawił, fajnie teraz wiem więcej.

    Ogólnie fajna strona :) Pozdrawiam

    dieta

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)