Garnier Fructis, Goodbye Damage, czyli totalna pielegnacyjna klapa


Pomarańczową butlę marki Garnier dość trudno przeoczyć wśród drogeryjnych półek. Ma nas kusić już samym wyglądem- marketingowcy się wykazali, bez dwóch zdań.Mnie też opętał kolor opakowania i bez większego namysłu weszłam w jego posiadanie, dając szamponom Fructis niejako drugą szansę- pierwszy raz spotkałam się z zieloną wersją lata świetlne temu i nie wspominam tego dobrze.Tytuł posta dość jasno określa jak to ponowne spotkanie się zakończyło...przykro to pisać ale miałam powtórkę z wątpliwej jakości rozrywki.


Czytając niektóre opisy na opakowaniach, zastanawiam się skąd producenci czerpią takie rewelacje.Powiedzcie mi jak możliwe jest usunięcie wszelkich uszkodzeń włosa w tydzień?Przecież wiadomym jest, że włosy nagle się nie 'skleją', a zniszczone, czy rozdwojone końcówki trzeba po prostu obciąć.Hmm...właściwie to od początku powinno mi się zapalić czerwone światełko alarmujące o zagrożeniu, bo niby po jakiego grzyba w szamponie, który ma nam oczyścić włoski, znajdują się silikony??Moje przetłuszczające się włosy bardzo ich nie lubią, a i wrażliwa skóra głowy nie pała do nich wielką miłością.

Skład: Water, Sodium Laureth Sulphate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Lauryl Sulphate, Glycol Distearate, Sodium Chloride, Amodimethicone, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Niancinamide, Sugarcane Extract, Sodium Benzoate, Hydrolyzed Vegetable Protein PG-Propyl Silanetriol, Sodium Hydroxide, PPG-5-Ceteth-20, Trideceth-6, Salicylic Acid, Limonene, Camellia Sinensis Leaf Extract, Linalool, Benzyl Salicylate, Benzyl Alcohol, Apple Fruit Extract, Carbomer, Pyridoxine HCI, Citric Acid, Cetrimonium Chloride, Butylphenyl Methylpropional, Lemon Peel Extract, Hexyl Cinnamal, Phyllanthus Emblica Fruit Extract, Fragrance.


Czy prezentowany przeze mnie gagatek ma jakieś plusy? Osobiście dostrzegłam dwa- zapach i opakowanie. Szampon ma naprawdę sympatyczny zapaszek, dzięki czemu czyni moment mycia bardziej przyjemnym. Opakowanie natomiast to standardowa dla Garniera butla ale akurat w tym przypadku nie mam do czego się przyczepić. Konsystencja też na plus- nie za rzadka, nie za gęsta, w sam raz.No ok, jest jeszcze trzeci plus, a mianowicie piana- podczas mycia nie będziecie narzekać na jej brak:D


Pamiętam jak kiedyś dawno temu pojawiły się pierwsze bardziej popularne i reklamowane szampony Garniera, taka zielona seria.Myślę, że kojarzycie i duża część z Was miała okazję ich używać i w mniejszym lub większym stopniu - polubić. Ja polubiłam je w tym mniejszym stopniu...delikatnie mówiąc:). Prawda jest natomiast taka, że to były jedne z najgorszych szamponów, jakie miałam okazję używać.Nie dość, że robiły z moich tłustych włosów siano, to jeszcze powodowały niesamowitą swędziawkę, co w rezultacie prowadziło prostą drogą do łupieżu. Kilka podejść- zawsze ten sam efekt. Łupież! Bez żalu rozstałam się z tymi szamponami na dłłuugi czas...aż do teraz.
Skusiłam się, niech będzie. Wygrała ludzka ciekawość, bo w gruncie rzeczy ta pomarańczowa seria ma różne opinie, często bardzo skrajne- od miłości do nienawiści. Z przykrością stwierdzam, że jestem w tej drugiej grupie.
Dla mnie jest to totalna porażka < na samą myśl o tym szamponie swędzi mnie głowa...serio...właśnie się podrapałam:D >. Po pierwsze kompletnie nie myję, nie radzi sobie z olejami, a i zwyczajnie mocniej przetłuszczone włosy to dla niego nie lada wyzwanie.Po drugie obciąża- włosy po jego użyciu wiszą smętnie jak strąki, zupełnie bez życia. Skóra głowy przetłuszcza się o wiele szybciej...wieczorem były do niczego.No i najgorsze- po kilku użyciach strasznie zaczęła swędzieć mnie głowa, szczególnie na czubku i u nasady grzywki. Pierwsze białe płatki łupieżu pojawiły się bardzo szybko.Odstawiłam szampon- problem znikał, ponowna próba- znów to samo.Sorry ale na dalsze eksperymenty nie mam już ochoty.
Jestem na nie i nie polecam. Zaspokoiłam swoją ciekawość i wiem jedno- to było niepierwsze ale na pewno ostatnie spotkanie z szamponami Garnier.

Znacie tą pomarańczową serię?Lubicie, czy nie?



IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    KOMENTARZE:

49 komentarze:

  1. tego nie miałam, ale ostatnio kupiłam ten żółty, pięknie pachnie i ogólnie jest okkk,fajnie zmiękcza włoski ;-)

    zapraszam do mnie na rozdanie! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ruszę go w takim razie. :) Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj pamiętam te zielone szampony. Włosy były po nich sianem, a o swędzeniu wolę nie wspominać :/ Ale maska z tej serii podobno jest dobra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli mamy takie same wspomnienia:)

      Usuń
  4. Ich szamponów prawie nie znam, ale niektóre odżywki lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta seria jakoś nie wzbudza we mnie sympatii. Teraz już wiem na 100%, że nie warto nawet próbować :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam już kilka niepochlebnych recenzji na temat tych produktów dlatego nie kupię ;))

    Dziękuję i pozdrawiam ;'D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie zwyciężyła ciekawość, niestety:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  7. hihihihi masz "babo" ciekawość :) Jak się nie mylę to u Cholery czytałam jaką krzywdę zrobił jej jeden z szamponów Garnier i omijam je szerokim łukiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż się ciśnie na usta, "masz babo placek" haha; nie czytałam tego artykułu u Cholery ale widać coś w tym jest:)

      Usuń
  8. Czytałam gdzieś, że maska i odżywka z tej serii są niczego sobie... a z szamponami jest u mnie różnie, przykładowo babydream niby delikatny u mnie wywołał łupież, a garnier u mnie tego nie robi więc szamponu nie skreślam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babydream potwornie wysuszył mi włosy, więc go omijam:)
      jeśli nie szkodzi Twoim włosom to faktycznie nie masz czego się obawiać:)

      Usuń
  9. Ja z Garnierem dawno nie miałam styczności choć jedna odżywka czeka w kolejce i aż boję się ją użyć :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odżywki są ponoć lepsze, choć trudno mi powiedzieć bo nie miałam:)

      Usuń
  10. Oj...nie za ciekawie...i pewnie, jak cié skóra glowy swédzi itp..to po co sié méczyc...
    Ja szampony Garnier czasami kupujé ( wiem ze u nas sá one lepszej jakosci) i nic mi sié po nich nie dzieje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już się nie męcze:) zużyłam do kąpieli mojego psiaka...on chyba łupieżu po nim nie dostanie...mam nadzieję:)

      Usuń
    2. :-) miejmy nadzieje
      Buziaki

      Usuń
  11. Nie znam tej serii, ale zieloną pamiętam :) używałam lata temu :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Odkąd kilka lat temu fryzjerka mi zabroniła używać Fructisa, trzymam się tego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że ja nie trafiłam na taką dobrą duszę coby mi go odradziła:) ale teraz już wiem, że nie są dla mnie:)

      Usuń
  13. oleo repair tez kazdy chwali a dla mnie szalu nie ma

    OdpowiedzUsuń
  14. Przykro mi, że szampon okazał się być takim niewypałem. Z tej serii bardzo mnie ciekawie odżywka, ale po Twojej recenzji mój entuzjazm lekko opadł ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbować zawsze można...najwyżej zużyjesz do golenia nóg:)

      Usuń
  15. Dosłownie dałaś się nabic w butelkę :-D szkoda , że się nie sprawdził. Mnie szampony garniera nie kuszą , za to odżywki tak :-P

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja również miałam przygody z szamponami Fructis, ale nie wspominam ich aż tak traumatycznie :D Lubiłam ich zapachy...
    A co do obietnic producenta- jak tylko zobaczyłam reklamę, w której chwalą się, że ta seria likwiduje wszelkie uszkodzenia włosa....to już wiedziałam, ze to pic na wodę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja się śmiałam w pierwszej chwili...ale jak wdać musiałam się przekonać:)

      Usuń
  17. ja nie mam skłonności do łupieżu, więc pewnie krzywdy by mi nie zrobił, a zapachy fructisów (odżywek) uwielbiam :P
    ale po szampony jakoś nigdy nie sięgnęłam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Szamponu bym nie kupiła, ale odżywkę mam z tej serii i bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Też nie przepadam za szamponami firmy Garnier, bardzo plączą mi włosy;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z plątaniem to jeszcze bym sobie poradziła, bo zawsze po myciu ląduje na włosach odżywka lub maska ale łupieżu nie mogę mu wybaczyć:)

      Usuń
  20. Mam odżywkę z tej serii i nawet ją lubię, chociaż silikony niezbyt się sprawdzają na moich włosach. Szamponu się bałam kupić - zapewne obciążyłby mi włosy..

    OdpowiedzUsuń
  21. uła czyli trzeba unikać jak ognia xd

    OdpowiedzUsuń
  22. Moja czupryna fructisów nie lubi, niestety.
    Mam po nich busz na głowie i włosy się mocno elektryzują.

    OdpowiedzUsuń
  23. z ręką na sercu nienawidzę tej serii.. jakiś rok temu czy dwa kupiłam z Garniera zieloną wersje do zniszczonych włosów i był rewelacyjny i go wycofali i teraz jest to pomarańczowe obrzydlistwo.

    OdpowiedzUsuń
  24. Uuuu, to słabiutko. Ja właśnie planowałam go kupić wraz z mgiełką, która jest w tej serii :(

    OdpowiedzUsuń
  25. Ołłł...yeaaa po Fructisie mam łupież taki, że sztuczny śnieg mogłabym zrobić w pokoju :P

    OdpowiedzUsuń
  26. U mnie szampon Garnier Fructis się nie sprawdzały, choć miały piękne zapachy, dla których w sumie je kupowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ojej, szkoda, a ty tak wszystko dokładnie opisujesz, że normalnie ... sama podrapałam się... :))) choć Fructisów nigdy nie stosowałam, ale moje koleżanki za nimi szalały ;) Może jak komu służą, ja się nie czuję skuszona :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Halo, ja mam właśnie podobne historie z fruktisem;-) a próbowałaś kiedyś profesjonalnych fryzjerskich z hurtownii kosmetycznej? Ja uwielbiam Wella SP (System Proffesional). Można kupić litrową pojemność, a maski czy zastrzyki na włosy mają genialne. A tak na dobrąto sprawę to w przeliczeniu ceny nie są specjalnie wyższe od tych dtogeryjnych o ile zakupione w hurtowni. O tym również planuję posta niebawem. http://www.fryzomania.pl/category/szampon-wella-sp

    OdpowiedzUsuń
  29. Ooo tak, ja do Garniera mam również uraz po tej zielonej serii - łupież... Dlatego omijam go szerokim łukiem i nawet piękny kolor butelki mnie nie skusi :) Ciebie już też nie :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Widziałam go ostatnio na wyprzedaży w Rossmannie, ale ostatecznie się nie zdecydowałam i chyba dobrze :) U mnie zazwyczaj szampony z tej firmy się sprawdzają, ale też nie wszystkie :/

    OdpowiedzUsuń
  31. ja jakoś nigdy nie lubiłam się z Fructisem

    OdpowiedzUsuń
  32. ja bym chetnie kupila sobie inny szampon, ale z pwodu iepsiej kondycji moich wlosow musze uzywac specjalny od fryzjerki :(

    OdpowiedzUsuń
  33. Mój mąż go sobie kupił i teraz ciągle mu podbieram, pomimo że sama mam Aussie. Jak dla mnie jest bardzo dobry. Świetnie oczyszcza, nie plącze włosów i nie powoduje ich szybszego przetłuszczania. Także co osoba to inne zdanie i dlatego dziwię się komentarzom, w których ktoś od razu zakłada, że na pewno go nie spróbuje.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)