Wrześniowe nowości kosmetyczne


Rozwodzić się nie zamierzam, wrzucę tylko zdjęcia okraszone kilkoma słowami. Powiem jedynie, że wrzesień okazał się miesiącem spełniania moich chciejstw- w łapki IVONY wpadło kilka kosmetyków i akcesoriów, na które ostrzyłam sobie ząbki od dawna.W swoje progi zaprosiłam pędzle Hakuro oraz słynną bazę ArtDeco, poznałam fenomen żelu do mycia buzi LRP Effeclar, odkryłam tajemnicę cudownej mocy oleju arganowego wespół z olejem macadamia, zostałam też ponownie dopieszczona przez Laboratorium Kosmetyczne Dr Irena Eris. Jeśli chodzi o nowości, to wrzesień pod tym względem należy do bardzo udanego miesiąca...może dlatego, że większość z produktów, które za chwilkę pokażę to jak najbardziej przemyślane zakupy. Ok, miałam nie gadać...ale jak tu nie gadać gdy wewnętrzną radość czuję...:D


Paczuszka od Pani Magdaleny z Laboratorium Kosmetycznego Dr Irena Eris.
Jak zwykle pięknie zapakowana.
W środku znajdował się dermokrem przeciwzmarszczkowy na noc z serii Clinic Way, pierwszy stopień - hialuronowe wygładzenie oraz kosmetyczka. Jak się okazało kosmetyczka nie była pusta...wewnątrz ukryty był krem pod oczy z tej samej serii oraz miniatura dermokremu przeciwzmarszczkowego na dzień Clinic Way, drugi stopień-rewitalizacja retinoidalna. 
No kochani...powiem Wam w sekrecie, że moje zmarszczki na widok tego zestawu same się wyprasowały :D


Się kliknęło...

Pierwsze klik poczyniłam w drogerii cocolita.pl  , gdzie zakupiłam wymarzone pędzle Hakuro oraz bazę pod cienie ArtDeco. Myślałam, że spełniając swoją zachciankę odnośnie pędzli, moje chciejstwo zamilknie na wieki ale nie...ale nie...po wypróbowaniu pragnę więcej! Wybór nie był łatwy, na początek postawiłam na H50s oraz H85, kolejny krok to pewnie będą pędzle do makijażu oka. Bo to, że kolejny krok będzie to już jest oczywista oczywistość:D. Cały czas się zastanawiam jak ja mogłam żyć bez pędzla do podkładu?!...jeśli jeszcze gdziekolwiek usłyszę, że ktoś się waha to będę go przekonywała najmocniej jak tylko potrafię, że czynność nakładania podkładu porządnym pędzlem to precyzja pełną gębą!A co do bazy, to zgadzam się ze wszystkimi zachwytami na jej temat...jest genialna! Jeszcze nigdy cień na mojej tłustej powiece nie wytrzymał cały dzień-wszystko znikało w przeciągu 2 godzin...a teraz?Hah! calusieńki dzionek bez poprawek! Ta baza to 'miszczyni'!


Drugie klik zrobiłam w jednym z moich ulubionych sklepów z półproduktami kosmetycznymi i nie tylko- Natura Dla Piękna . Skusiłam się wreszcie na kupno olejku arganowego oraz oleju macadamia. Do zamówienia dorzuciłam również kilka pojemniczków do wysyłania różnego rodzaju odlewek (do zdjęcia się nie załapały), a jako gratis dostałam odsypkę korundu kosmetycznego i chlorku magnezu sześciowodnego. Ten sklep potrafi dopieścić swojego klienta:D
Pierwsze testy za mną - z przyjemnością dołączam do grona wielbicieli tych cudów natury!


Na koniec zakupy stacjonarne...

Wreszcie dorwałam w moim miasteczku żel do mycia buzi LRP- zobaczymy jak spisze się na dłuższą metę, na razie jest bardzo ok. Kupiłam też micelka od Bielendy, który porównywany jest do tego biedronkowego, brązer Essence- tu mam mieszane uczucia, muszę bardziej go poznać oraz dwa pędzelki Essence do makijażu oka- języczek do nakładania cienia na całą powiekę i kuleczkę do blendowania. Powiem tak- szału nie ma, już na początku naszej współpracy kuleczka straciła część swego włosia. Zobaczymy jak będzie dalej.Nie zmienia to faktu, że Hakuro i tak kupię:D. Maseczka Ziaja, krem do rąk Soraya oraz krem pod oczy Gerovital to pozostałe nowości.


No i wsio...mało, dużo?...oceńcie sami:)

p.s. zapraszam do zakładki Sprzedam/Wymienię- dodałam kilka nowości:)

MIŁEGO DNIA:)




Pojawiam się i znikam...czyli pierwszy, jesienny ootd



I oto jestem z pierwszą, jesienną stylizacją...choć może 'stylizacja' to zbyt szumne słowo-ot, taki zwyklak ale żebyście widzieli ile radochy sprawiły nam zdjęcia. Ubaw miałyśmy po pachy. Staram się maksymalnie wykorzystywać ostatnie przebłyski ładnej pogody oraz temperatur umożliwiających normalne egzystowanie i z nieukrywaną przyjemnością śmigam w trampeczkach i bluzach...płaszcze i botki będą musiały jeszcze zaczekać...btw, ja wcale za nimi nie tęsknię:D. Ok, zapraszam do oglądnięcia i komentowania, a na końcu mam dla Was mały gif:D. Zapraszam.


bluza - CROPP
spodnie - H&M
tenisówki, pierścionek - nn
zegarek - Timex

Jesteście jeszcze? Dla najwytrwalszych niespodzianka:)



ŚCISKAM:)






IVONA poleca, Bonnie Tyler

IVONA poleca, Bonnie Tyler


Piątek, piąteczek, piątunio...mogłabym tak zdrabniać i pieścić usta tym słowem bezustannie:D. Nadchodzi czas krótkiego-bo tylko dwudniowego- relaksu...dobre i to. Jakie macie plany na weekend? Szalone imprezy, przyjemne spędzenie tych chwil z rodzinką, nadrabianie zaległości książkowych, a może jakiś maraton filmowo-serialowy?Płeć piękna na pewno nie zapomni o sobotnim, domowym spa, prawda?Pochwalcie mi się tu szybciutko:D.
Raz na jakiś czas dzielę się z Wami moimi najukochańszymi kawałkami. Niekiedy są to nowości, które w jakiś sposób mnie urzekły, jednak zazwyczaj są to stare hiciory...zapewne starsze od niejednego z Was. Dziś też będzie taka podróż w czasie, przeniesiemy się w lata 80'. Aż ciśnie się na usta powiedzenie "stary ale jary"...ten kawałek przeżyje jeszcze kilka dekad, jestem tego bardziej niż pewna. Ja go uwielbiam i żałujcie, że nie słyszycie jak go śpiewam podczas jazdy samochodem, mój D się śmieje, że wyje jakby mnie ze skóry obdzierali - "przestań już na litość boską, bo pomyślą, że Ci krzywdę robię "- tak właśnie mawia haha. Zawsze jak usłyszę go w radiu, maxymalnie podkręcam decybele i daje się ponieść...przypuszczam, że i moi sąsiedzi mają okazję mnie wtedy posłuchać:D.
Życząc Wam udanego weekendu, zapraszam do posłuchania. Kto zna palec do góry...tylko błagam, nie środkowy! :D.



POZDRAWIAM:)




Pharmaceris F, Delikatny fluid intensywnie kryjący Sand


Na początek krótka wzmianka o pogodzie-mamy jesień i to niestety w najgorszej możliwej odmianie. Zimno, mokro, wietrznie, jednym słowem paskudnie. Ale ale, są też plusy. Nadchodzi czas grzańca, ciepłego kocyka, wciągającej lektury, masełek do nawilżania i odżywiania zziębniętego ciała, kominków, świeczek i aromatycznych olejków. Osobiście zrobiłam już zapas takowych i codziennie umilam sobie nimi wieczory, podgrzewając atmosferę domowego ogniska. Zdjęcia do dzisiejszego posta powstały w takiej właśnie scenerii- fajny sposób na ciemność panującą w mieszkaniu.

Pharmaceris F, Delikatny fluid intensywnie kryjący Sand

Nie ukrywam, że na ten podkład miałam ochotę od dłuższego czasu. Opinie ma różne-od zachwytów po uznanie go za prawdziwą porażkę, jednak wizja wspaniałego krycia skutecznie mnie do niego zachęciła. Z pomocą przyszła Pani Magdalena, przedstawicielka Laboratorium Kosmetycznego Dr Irena Eris, wysyłając mi ów produkt do testów.

Wielozadaniowiec od Anidy, czyli krem do rąk i nie tylko...


Dziś parę słów o kremie do rąk, który swym wszechstronnym działaniem może dorównać znacznie droższym i bardziej popularnym kosmetykom, a kosztuje zaledwie 4zł z groszami. Warto się w niego zaopatrzyć, jednak należy uzbroić się w cierpliwość, bo znalezienie tego kremu graniczy wręcz z cudem. Pamiętam błysk w mym oku, gdy ujrzałam go na półce w Naturze...cały regał po horyzont zawalony różnego rodzaju kremami i gdzieś nisko, poza zasięgiem wzroku stały dwie tubeczki kremu Anida - niepozorne i nierzucające się w oczy. Bez namysłu capnęłam obydwie i pędem, niemalże w podskokach udałam się do kasy:D

Anida, krem do rąk i paznokci z woskiem pszczelim i olejem makadamia

Krem znajduje się w miękkiej tubce zamykanej na klik o poj 100ml. 

SKŁAD:
 Aqua, Macadamia, Ternifolia Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Ceteareth-20(and)Cetearyl Alcohol, Glycerin, Beeswax, Mineral Oil, Tocopheryl Acetate, D-panthenol, Polyacrylamide(and)Hydrogenated Polydecene(and)Laureth-7, Allantoin, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Parfum, Hexyl Cinnamal, Lilial, Limonene


Muszę się Wam do czegoś przyznać - krem kupiłam z myślą nie o dłoniach ale o włosach. Dziwne? Patrząc na skład- niekoniecznie. Na drugim miejscu olej makadamia, dalej wosk pszczeli i D-panthenol.Aż trudno uwierzyć, że taki skład ma produkt za nieco ponad 4zł! Włosy pokochały działanie kremu, natomiast ja pokochałam jego zapach - ciepły, otulający, z wyczuwalną miodową nutą. Używałam go jako serum na końcówki, aplikując krem na mniej więcej godzinkę przed myciem głowy. Już podczas spłukiwania można było wyczuć niesamowitą miękkość czupryny. Szkoda tylko, że zapach kremu znikał wraz z umyciem włosów:(
Jak działa na dłonie? Osobiście nie widzę minusów - treściwa konsystencja, która wchłania się zadziwiająco szybko, otulając dłonie jakby niewidzialną osłonką. Pozostawia je miękkie, jedwabiście gładkie i co najważniejsze- zapach trwa z nami dosyć długo, a efekt odżywienia nie znika zaraz po umyciu. Może zabrzmi to trochę dziwnie ale wącham je na okrągło i wciąż mi mało...taki fetysz :D.
Kremu używałam także na stopy- porządna dawka wieczorem, grube skarpety, a rano mym oczom ukazywały się delikatne jak pupcia niemowlaczka pięty.

Mam nadzieję, że choć trochę zachęciłam Was do wypróbowania tego cuda, naprawdę warto...gwarantuję satysfakcję ( ufam, że zwrot pieniędzy nie będzie konieczny:DD ).



Czerń, marmur, złoto i ćwieki, czyli ootd


Wreszcie zaprowadziłam porządek na głowie - farba pokryła wszystkie odcienie, jakie udało mi się wyhodować przez czas, w którym ambitnie twierdziłam, że potrafię sama położyć ją równomiernie (otóż nie, nie umiem), a cięcie pozbawiło mnie wysuszonych i zniszczonych słońcem końcówek. Nie ma to jak seans u zaprzyjaźnionej fryzjerki, która oprócz głowy zajmie się też naszym samopoczuciem:D.Z efektu jestem zadowolona...choć nie ukrywam, że trochę żal mi było ścinać włoski z takim trudem zapuszczane. Nic to, ważne, że teraz są zdrowe i tak też wyglądają...a zapuszczanie na siłę mija się z celem, w sumie poleciało ok 4cm (chlip, chlip).
Jak Wam się podoba?

spodnie- Pull&Bear
bluzka- nn
torba - Mango
buty - Deichmann
bransoleta - Mohito
naszyjnik - Vezzi.pl



14HR bez poprawek? Pomadka od Maybelline


Dla kobiet, które pragną szminki gwarantującej długotrwały kolor, lekki jak piórko.
Dzięki unikalnej, ultra lekkiej formule pomadka nie wysusza delikatnej skóry ust, pozostawiając uczucie świeżości i komfortu. Bogata gama 10 wibrujących odcieni, świeży, lekki i komfortowy kolor.
Szminka o trwałości do 14 - bez wysuszania i rozmazywania.

Porównajmy zatem obietnice producenta z rzeczywistym efektem.

pomadka Maybelline, trwała pomadka

Kolorek, który wybrałam to 110 Neverending Pink, czyli matowy, intensywny róż. Kosztowała ok 27zł, więc całkiem przyzwoicie biorąc pod uwagę fakt, iż na ustach miała trwać w niezmienionym stanie przez cały dzień.

3 tygodnie z wcierką Jantar - efekty kuracji


Jedną z moich  nowości lipca  była odżywka do włosów i skóry głowy, czyli popularna wcierka marki Farmona-Jantar. Producent obiecuje nam widoczne efekty po 3-tygodniowej kuracji. Postanowiłam spróbować, ponieważ na nadmiar włosów nie narzekam, a wizja małych 'baby hairków', które później wpłyną na gęstość czupryny, była bardzo zachęcająca. Jeśli jesteście ciekawi wyników eksperymentu, zapraszam do lektury.

3 tygodnie z wcierką Jantar - efekty kuracji

Wcierkę Jantar kupiłam w lokalnej drogerii, za nieco ponad 10zł. Na opakowaniu widnieje informacja, iż jest to nowa formuła. Poszperałam trochę, dopytałam i okazuje się, że skład faktycznie trochę się zmienił. Są jednak opinie, że była to zmiana na lepsze. Ciężko jest mi na ten temat się wypowiadać, bo używałam tylko tej jednej wersji i jest to 'mój pierwszy raz' z produktem Farmony:D.

Taką długość miały moje włosy na początku eksperymentu - zdjęcie zrobione w świetle dziennym, w pomieszczeniu. Doskonale widać tu przesuszone słońcem końcówki, które kwalifikują się tylko do ścięcia. Kolor również do odświeżenia ale planowałam doprowadzić je do porządku po zakończeniu wcierania odżywki.


Jantar aplikowałam na skórę głowy codziennie wieczorem, przez 3 tygodnie, czyli dokładnie wedle zaleceń producenta, jako typową wcierkę. Wylewałam porcję wielkości łyżeczki do herbaty w zagłębienie dłoni i maczając palce delikatnie wcierałam w kolejne miejsca na głowie. Dodatkowo wykonywałam masaż skalpu.Odżywkę stosowałam tylko i wyłącznie na skórę. Nie zauważyłam wysuszenia, czy innych tego typu nieprzyjemności. Dodatkowym plusem produktu jest jego piękny zapach, który zdecydowanie umilał mój codzienny, wieczorny rytuał. Porównałabym go do zapachu męskiej wody kolońskiej:D

Jaki jest efekt po 3 tygodniach? No, ja jestem w szoku...zobaczcie.


Widać ogromny przyrost, szczególnie po bokach. W tych miejscach włosy urosły najbardziej, bo aż 3cm! Ogólnie na długości również podskoczyły ok 3cm ale tu tego tak bardzo nie widać. Starałam się wyrównać zdjęcia aby efekty były bardziej dla Was widoczne i miarodajne. Nie odnotowałam znaczącego wpływu na zmniejszenie przetłuszczania się skóry głowy ale jakaś poprawa jest. Włosy po użyciu były fajnie odbite od nasady i sprawiały wrażenie jakby było ich trochę więcej.
Dopiero na fotkach zauważyłam jak bardzo poprawiła się ich kondycja, połysk, gładkość i ogólny wygląd ale o tym innym razem. Wkrótce ujawnię szczegóły i sekret tej metamorfozy:D. Dodam tylko, że włosy nie były do zdjęcia prostowane ani modelowane...umyte 2 godziny wcześniej, lekko podsuszone suszarką.

Małe zbliżenie na czoło...


Prawdziwa inwazja bebików:), które choć cieszą to są strasznie uciążliwe i nijak nie mogę tego buszu ogarnąć.

Jestem niesamowicie zadowolona z wyniku, jaki osiągnęłam dzięki Jantarowi. Teraz już rozumiem wszystkie zachwyty i pochlebne opinie, jakie czytałam na temat tej odżywki. Prawdę mówiąc nie spodziewałam się czegoś takiego! Przecież to tylko 3 tygodnie...!


Jak napisałam powyżej, swój egzemplarz nabyłam w małej, lokalnej drogerii. Wiem jednak od wielu moich Czytelniczek, że istnieją pewne trudności z dostępnością. Na szczęście w dobie internetu i możliwości zamawiania z najdalszych zakątków świata, taka przeszkoda to żadna przeszkoda:). Koniecznie sprawdźcie, w ofercie których sklepów jest wcierka Jantar.



W przyszłym tygodniu jestem zapisana do mojej fryzjerki na podcięcie i farbę. Pod koniec września planuję powrót do wcierania. Muszę nadrobić to,co zetnę w środę:D