Rajstopy w sprayu W7, czyli szybki sposób na zdrowo opalone nogi.


Nie wiem jak Wy ale ja mam naprawdę ogromny problem z opalaniem nóg. Bardzo ciężko łapią choćby odrobinę koloru. Do tego wiecznie obecne na moich nogach siniaki ( mam do tego okropną tendencję ), ślady po depilacji, naczynka i mocno widoczne żyły to moja zmora. Chciałabym mieć nogi idealne ale niestety matka natura nie obdarzyła mnie zbyt hojnie. No cóż...trudno się mówi. W związku z powyższym - aby choć troszkę je podrasować i ukryć drobne mankamenty - zainteresowałam się produktem, który ostatnio jest w blogosferze bardzo popularny. Mowa o rajstopach w sprayu. Oryginały od Sally Hansen kosztują ponad 50zł i niestety u mnie w miasteczku ich nie widziałam, a zamawiając przez internet, dochodzą koszty przesyłki. Dlatego kiedy dostrzegłam rajstopki firmy W7 pomyślałam, spróbuję, najwyżej się nie sprawdzą, muszę się przekonać o ich magicznych właściwościach... no i kupiłam. Prawdę mówiąc długo się z myślami nie biłam :D, wytłumaczenie dla zakupów znajdujemy niesamowicie szybko, prawda dziewczyny??


poj 125ml; cena ok 20zł

TAG, 50 faktów o mnie, zapraszam do lektury...

TAG, 50 faktów o mnie, zapraszam do lektury...


Rzadko odpowiadam na łańcuszki krążące w blogosferze bez wcześniejszego zaproszenia, jednak ta zabawa bardzo przypadła mi do gustu, dlatego postanowiłam odsłonić rąbka tajemnicy i ujawnić 50 zupełnie przypadkowych faktów, dotyczących mojej osoby:D. Czytałam takie wpisy u wielu blogerek... zawsze z wielkim zainteresowaniem... bo to fajna sprawa poznać kogoś z nieco innej strony niż tylko recenzje, bądź stylizacje. Jeśli macie ochotę poczytać troszkę o mnie, zapraszam na post lekki  i przyjemny... idealny na leniwy, sobotni wieczór.


1. Moje imiona to Iwona Katarzyna Magdalena
2. Jestem zodiakalnym Skorpionem
3. Mam 13-letnią córkę Klaudię Wiktorię, mamą zostałam w wieku 19 lat i absolutnie tego nie żałuję:D
4. Od ponad dwóch lat jestem w szczęśliwym związku
5. Mam o 5 lat starszego brata, z którym za szczeniaka darłam koty i tłukliśmy się na każdym kroku...w zasadzie o byle co, każdy powód był dobry...a że byłam smarkulą o głowę niższą i ładnych parę kilo lżejszą, zawsze obrywałam.
6. Zawsze wolałam towarzystwo mężczyzn, lepiej się z nimi dogadywałam
7. Lubię konkrety, bez owijania w bawełnę...stąd pkt 6 :)
8. Nienawidzę plotek, obłudy i chamstwa...nie uczestniczę w firmowych posiadówkach na kawkach, w celu obgadania kto z kim i dlaczego...omijam takie sytuacje szerokim łukiem, przez co na nadmiar koleżanek nie mogę narzekać
9. Mam jedną , zaufaną przyjaciółkę, na którą mogę liczyć
10. Mój charakter jest dość ciężki, trudno mnie oswoić ale szczęśliwiec z tego, któremu się uda.
11. Jestem strasznym leniuchem...moje życiowe moto brzmi " Co masz zrobić dzisiaj- zrób jutro "...albo nie rób wcale jak się uda:D
12. Uwielbiam lody orzechowe z Zielonej Budki...mniammm...potrafię zjeść półlitrowe opakowanie za jednym podejściem
13. Jeśli chodzi o ruskie pierogi, bądź placki ziemniaczane - nie mam umiaru; przy jedzeniu tych dwóch potraw wyłącza mi się uczucie sytości:D; kiedyś policzyłam...na raz zjadłam 15 pierogów...
14. Nie potrafię zrezygnować z czekolady; ciasta, ciastka i owocowe cukierki mogą dla mnie nie istnieć ale za czekoladę dałabym się pokroić...moja ukochana i ulubiona to Milka z orzechami lub Alpen Gold z okienkiem
15. Jestem okropnym nerwusem i  łatwo się obrażam...jestem w tym tak zawzięta, że często nie pamiętam o co poszło ale nie odzywam się dla zasady...bo tak! i już!
16. Walę prosto z mostu, nie umiem udawać, nie potrafię kłamać...jeśli kogoś nie darzę sympatią, łatwo można to wyczuć...w zasadzie wcale tego nie ukrywam; nie jestem typem osoby, która uśmiecha się i przytakuje, a za plecami obrabia tyłek
17. Wredna i złośliwa - często tak o mnie mówią; jak widać jestem wręcz książkowym przykładem wszelkich cech Skorpiona...oj potrafię uszczypać!
18. Umiem walczyć o swoje, nawet ze swoim szefem:D
19. Nie lubię prosić o pomoc...wolę jak druga osoba się domyśli i naprawdę biada mu, jak tego nie zrobi
20. Nienawidzę kotów, pewnie dlatego, że dwóch indywidualistów pod jednym dachem to nie najlepsze rozwiązanie
21. Brak mi cierpliwości do dzieci...moja córka zawsze się śmieje, że przy mnie dzieciaki w szkole chodziłyby jak w szwajcarskim zegarku...haha
22. Mam fioła na punkcie ładnej bielizny; w sklepie z majtkami, stanikami, szlafroczkami , koszulkami jestem w stanie spędzić kilka godzin, serio:D
23. Ogromna tendencja do tycia i chudnięcia jest sprawcą wiecznych braków w mojej szafie; potrafię przytyć 10 kg w zimę, by później bez trudu to zrzucić
24. Mam 175cm wzrostu
25. Wiecznie zapominam o kremie pod oczy...choć w tym temacie nastąpiła i tak znaczna poprawa
26. Moja kolekcja lakierów to zaledwie 10 sztuk...w zupełności mi to wystarcza
27. Uwielbiam prowadzić samochód i moim zdaniem i zdaniem innych robię to naprawdę dobrze
28. 4 lata temu kupiłam swoje pierwsze autko- 10letnia Astrę, która dzielnie służy mi do dzisiejszego dnia...tfu tfu...na psa urok:D
29. Najgorsza dla mnie domowa czynność to mycie naczyń
30. Moja szafa wygląda jak po przejściu niemałego huraganu...nigdy nie mogę nic znależć
31. Bardzo ciężko się opalam i zawsze na czerwono; po kąpieli słonecznej wyglądam jak rak
32. Moje ulubione kolory to czarny, biały, szary i niebieski ale nie lubię niebieskości na pazurkach
33. Kocham stare, polskie komedie; "Miś" i "Kogel-mogel" to filmy, przy których śmieję się do łez za każdym razem, gdy je ogladam
34. Moim ulubionym aktorem jest Johnny Depp...ubóstwiam tego gościa...ucieleśnienie moich wszelakich fantazji, ideał; 
35. Lubię ciekawe, charakterystyczne twarze, szczególnie u mężczyzn; nie jestem fanką typów metroseksualnych, którzy spędzają przed lustrem więcej czasu ode mnie i mają więcej kosmetyków do pielęgnacji:D; ogolona klata??...nieeee...facet musi być facetem, z lekkim zarostem, po prostu męski
36. Nie mam problemu, by powiedzieć komuś komplement...lubię to robić
37. Jeśli będę miała jeszcze jedno dziecko już wiem, jak będzie miało na imię :D
38. Marzę o podróży na Kubę oraz do Hiszpanii
39. Uwielbiam gorące, latynoskie rytmy
40. Kiedyś tańczyłam taniec towarzyski; miałam nawet kilka osiągnięć...razem z partnerem zdobyliśmy piąte miejsce na ogólnopolskich zawodach w grupie do 13 lat
41. Umiem jeździć na rolkach, wrotkach i łyżwach ale nigdy nie miałam na nogach nart:D
42. Nienawidzę zimy
43. Jestem okropnym zmarzluchem...grube skarpety to mój nieodłączny element garderoby, często nawet w nich śpię
44. Jako mała dziewczynka brałam udział w konkursach wokalnych; mój talent odkrył i pielęgnował nauczyciel muzyki, z którym jeździłam na różne występy; niestety z upływem lat mój dar jakoś zaginął w tajemniczych okolicznościach ...:D
45. Kocham muzykę...jest to jeden z ważniejszych elementów mojego życia
46. Mam bzika na punkcie pielęgnacji dłoni; swego czasu naliczyłam w swoich zbiorach 19 kremów do rąk; leżały wszędzie, w łazience, w kuchni, w sypialni, w komodzie i w każdej torebce
47. Moje dwie ulubione rasy psów to dostojny doberman oraz pokraczny i słodki buldog francuski
48. Nie umiem szyć i piec ciast; nie mam ręki do kwiatów...pod moją opieką nawet kaktus uschnie
49. Założenie bloga to była jedna z fajniejszych decyzji mojego życia, odkryłam siebie, poznałam cudowne osoby i wiele się nauczyłam
50. Uwielbiam białe i herbaciane tulipany oraz wszelkie polne kwiaty, nie lubię róż, szczególnie czerwonych
 

Hah, nawet nie wiecie jaka to frajda...spokojnie mogłabym napisać kolejnych 50 faktów:D
Zapraszam wszystkich do wzięcia udziału w tej zabawie...lepsza niż wizyta u najlepszego psychologa.
Jeśli robiliście ten Tag, podeślijcie mi linki, chętnie poczytam.



Życzę Wam słonecznej niedzieli...pa:)






Szare marmurki i biała koszula. OOTD.


Takich spodni szukałam. Oprócz woskowanych, te były moim zdecydowanym must have. Wreszcie znalazłam swój ideał, który do złudzenia przypomina klasyczne jeansy. Wygodne, mega obcisłe, podkreślające wszelkie atuty. W głowie zaroiło się od pomysłów, jedna wizja goniła kolejną. Dziś jednak pokażę je w połączeniu, które pojawiło się jako pierwsze, z klasyczną, białą koszulą. Uwielbiam sportową elegancję i często w takim właśnie wydaniu możecie mnie tu oglądać.
Tak przy okazji...czy to takie dziwne, że ktoś przyodziany trochę inaczej niż klapki w zestawie ze skarpetkami lub nieśmiertelne spodenki 3/4 w kratę i hawajską koszulę jako wielosezonowy hit lata, przychodzi cyknąć kilka fotek na schodach w centrum miasta?? Chyba tak, biorąc pod uwagę fakt, że trzech kulturalnych, lekko podchmielonych dżentelmenów postanowiło zrobić sobie teatrzyk i kibicować moim wygibasom:DD. Cud, że obyło się bez dzikich gwizdów i gorących oklasków...

Głęboki szmaragd z neonowym akcentem, czyli co dziś mam na pazurkach.



Mój dzisiejszy mani, czyli głęboki szmaragd od Bell i jaskrawy neonik Golden Rose...a że żadnego z nich jeszcze Wam nie pokazywałam, postanowiłam upiec dwie pieczenie na jednym ogniu:D.
Lakier Bell kupiłam w Biedronce za ok 5zł, natomiast Goldenka przytuliłam w centrum chińskim...zapłaciłam za niego zawrotną kwotę 3zł. Choć biorąc pod uwagę jego właściwości, to szczerze żałowałabym gdybym dała za niego więcej.Ciężko mi się z nim współpracuje...smuży, długo schnie, a do pokrycia, które w pełni odda jego neonowy urok potrzeba trzech warstw. Na szczęście kolorek trochę mi tą męczarnię rekompensuje:D. Lakier bell natomiast to jego zupełne przeciwieństwo. Szeroki pędzelek ułatwiający malowanie pazurków, do pokrycia płytki wystarcza jedna warstwa, wysycha w mgnieniu oka, nie smuży, nie bąbluje...całkiem fajny przyjemniaczek:). Zobaczcie co dziś zmalowałam...

Głęboki szmaragd z neonowym akcentem


Jak Wam się podoba? Lubicie neonowe akcenty na pazurkach?


Pharmaceris T, Sebo - Almond Peel 10% - krem złuszczający do cery trądzikowej.


Produktu, którego recenzję dziś przygotowałam, używałam z niepodobną do mnie regularnością i systematycznością przez dwa miesiące.Tyle się o nim naczytałam, że musiałam sprawdzić czy rzeczywiście pomoże mojej niedoskonałej, zbuntowanej jak nastolatka skórze. Czy tak się stało? Zapraszam do przeczytania mojej opinii.


THINK OF ME, LOVE IS NEVER LOST.


Witajcie:)

Dziś bez zbędnego gadania, ponieważ zaplanowałyśmy z Klaudią wieczór filmowy. Chętnie zobaczę jaki zaproponuje repertuar. Przekąski już przygotowane:D

Szybki post, szybkie zdjęcia oraz wygodny zestaw, czyli nieśmiertelne boyfriendy. Jednak zestawione z wysokimi szpilami i odrobiną biżuterii, wyglądają niezwykle kobieco. Ciekawa jestem, czy spodoba Wam się moja propozycja...zapraszam:D

spodnie - Orsay
koszulka - Reserved
buty - Allegro
okulary - Mango


DOBREJ NOCKI KOCHANI:)



Podejmij wyzwanie: 30 dni z Mel B + Tiffany


O akcji stworzonej przez administratorkę faceebookowego profilu Tablica Motywacji, dowiedziałam się z bloga  Pauliny .
Przyłączyć się może każdy, kto pragnie powalczyć o jędrny brzuch, uda i pośladki.

Podejmij wyzwanie: 30 dni z Mel B + Tiffany

Jakie są zasady?
Codziennie przez 30 dni wykonujemy trening z Mel B, dodatkowo co drugi dzień dołączamy ćwiczenia z Tiffany, skupiając się na newralgicznych partiach ciała jakimi są bez wątpienia brzuch, uda i pośladki.Ograniczamy niezdrowe jedzenie.Co 6 dni mamy dzień odpoczynku. Za miesiąc zaś cieszymy się wspaniałymi efektami naszej ciężkiej pracy:D. Proste.Jeśli chcecie możecie się przyłączyć do wydarzenia na fb, gdzie codziennie meldujecie wykonanie treningu. Na chwilę obecną do akcji zgłosiło się prawie 800 osób.

Trening wygląda następująco:

Pharmaceris, Tonik normalizujący do twarzy



W ciągu kilku ostatnich dni, na wielu blogach mogliśmy przeczytać posty, gdzie główną rolę grały wspaniałości wysłane przez Laboratorium Kosmetyczne Dr Irena Eris. Dziewczyny z zachwytem prezentowały paczki, których nie powstydziłby się sam św. Mikołaj:D. Naprawdę szczerze im zazdroszczę jednak nie chodzi o produkty, ponieważ to rzecz materialna, nabyta. Zazdroszczę współpracy z profesjonalistami, których podejście do tematu jest godne naśladowania. Już wyjaśniam o co chodzi. Pamiętacie moją recenzję fluidu matującego marki Pharmaceris? Tych, którzy nie mieli okazji przeczytać, odsyłam do postu  klik klik . Prawdę mówiąc trochę obawiałam się tej recenzji, obawiałam się reakcji Firmy...w końcu dostałam go za darmo, więc nie może być mowy o negatywnej ocenie produktu. Chciałam być jednak szczera zarówno z Wami, jak i z samą sobą. Zdając sobie sprawę z tego, jak opiniotwórcze są blogi i jak wszyscy sugerujemy się zawartymi w nich treściami, szanując jednocześnie moich czytelników, nie mogłam postąpić inaczej. Zgodnie z umową, jaką zawarłam z przedstawicielką marki Pharmaceris, po opublikowaniu recenzji wysłałam do Pani Magdaleny wiadomość z linkiem odsyłającym...i czekałam na reakcję...Jakież było moje zdumienie, gdy w wiadomości zwrotnej dostałam podziękowanie za napisanie opinii wraz z zapytaniem , czy próbowałam innego fluidu, a mianowicie tego w wersji intensywnie kryjącej.Odpowiedziałam wtedy zgodnie z prawdą, że nie miałam jeszcze przyjemności... dwa dni później do mych drzwi zapukał kurier z przesyłką od firmy. 


Teraz już rozumiecie, co miałam na myśli. Tyle się czyta o przeróżnych formach współpracy, również takich, które kładą cień na profesjonalizm jednej ze stron. Nie myślę tu wyłącznie o firmach wysyłających darmowe produkty ale również o blogerkach, które nie mogą, bądź nie chcą wywiązać się z pewnych warunków umowy. Moim zdaniem taka współpraca to transakcja wiązana, coś za coś. Jednak nie można nazwać współpracą sytuacji, gdy podmiot x wysyła do blogerki lakier do paznokci lub nie daj Boże kilka próbek, licząc w zamian na cudowną, chwalącą pod niebiosa opinię oraz milion linków odsyłających na jego stronę.Naprawdę ręce opadają gdy widzę coś takiego! Szanujmy się kochani nawzajem i nie marnujmy swego cennego czasu...producenci, dystrybutorzy, czy sklepy internetowe to nie są dojne krowy, które muszą dać nam coś za free, a nasze blogi to nie słup ogłoszeniowy na darmową reklamę. Za reklamę się płaci!
 Na szczęście niektóre firmy to prawdziwe wisienki na torcie, które nie oczekują od blogerki  peanów pochwalnych na temat swoich kosmetyków ale liczą na szczere i rzetelne recenzje, z których wyciągają wnioski, mają z dziewczynami wspaniały kontakt, zawsze służą pomocą i z każdej sytuacji próbują znaleźć wyjście. Takich właśnie współprac życzę i Wam i sobie. Koniec:D


Po tym trochę przy długim wstępie, zapraszam na część właściwą dzisiejszego posta. Przedstawiam kolejny produkt, który miałam przyjemność testować dzięki uprzejmości marki Pharmaceris.

Pharmaceris  Puri - Sebotonique, Tonik Normalizujący do twarzy


KILKA SŁÓW OD PRODUCENTA:


SKŁAD:

Aqua, Glycerin, Propylene Glycol, Panthenol, PPG-26-Buteth-26, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Disodium EDTA, Burdock (Arctium Majus) Extract, Tamarind (Tamarindus Indica) Extract, Zinc PCA, Biotin, Diazolidinyl Urea, Methylparaben, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum

Opakowanie typowe dla produktów Laboratorium Kosmetycznego Dr Irena Eris - przeźroczysta buteleczka, zamykana na 'klik' z fajnie wyżłobionym miejscem do otwierania.


MOJA OPINIA:

Nie ukrywam, że z wielka przyjemnością i zainteresowaniem zaczęłam używać całej serii produktów, ponieważ jak wiadomo poszczególne jej składniki powinny się uzupełniać, tworząc zgraną całość. Linia T stworzona jest dla cery trądzikowej, tłustej i problematycznej.
Jakie mam zdanie na temat toniku? Przede wszystkim znakomicie koi i łagodzi podrażnienia. Używałam go skrupulatnie przez dwa miesiące, codziennie rano i wieczorem.Cudownie oczyszczał twarz z resztek makijażu, odświeżał i normalizował produkcję sebum. Doskonały zarówno solo, jak i wstęp przed nałożeniem odpowiedniego kremu. Nie zapychał, nie podrażniał, nie wysuszał, nie zauważyłam również, by ilość krostek czy zaskórników zwiększyła się po jego użyciu.Skóra po zastosowaniu była miękka, zmatowiona i nie błyszczała. Kolejnym plusem jest cudowny zapach, który niezwykle umila cały proces demakijażu.
Spytacie pewnie czy ma jakieś minusy? Otóż ma. Z przykrością stwierdzam, że ilość nowych niespodzianek nie zmniejszyła się. Rzeczywiście łagodził te, które już były ale nowe w dalszym ciągu wyskakiwały. Drugim minusem jak dla mnie jest dość spory otwór, przez który zdarzało mi się wylać go za dużo. Nie zmienia to faktu, że tonik jest naprawdę szalenie wydajny.

Podsumowując uważam, że jest to bardzo przyzwoity i wart wypróbowania  produkt. Trądziku nie zlikwiduje ale znacznie załagodzi jego efekty. Polecam.


Zapraszam na stronę producenta  klik klik .

Znacie produkty marki Pharmaceris? Lubicie?
A co sądzicie na temat współprac, zgadzacie się ze mną, czy macie zupełnie odmienne zdanie? Zapraszam do dyskusji:)


Serdecznie witam wszystkich nowych czytelników. Licznik zbliża się do pięknej i niewyobrażalnej dla mnie liczby...hmm...jest ktoś chętny by ją zaokrąglić?? :DD
EDIT. Nie sądziłam, że nastąpi to tak szybko, dziękuję:D



POZDRAWIAM:)



Zakupy na poprawę humoru?...czemu nie?


Hej:)

Osoby, które czytały mój ostatni post wiedzą, że wczoraj miałam -delikatnie mówiąc - nie najlepszy dzień :D. Żeby choć trochę poprawić sobie humor, udaliśmy się na mały shopping. Tak jak przypuszczałam z pustymi rękoma nie wróciłam. Zobaczcie co wpadło do koszyka podczas wczorajszych zakupów.
Na początek mała fotorelacja:


1. Efekt nudy podczas podróży - głupie miny :D
2. Jazdę umila RMF FM oraz Tiger Black ( zbieram siły na zakupowe szaleństwo:D )
3. Kierowca - jak zwykle pełne skupienie...
4. Zakupy w Auchan bez skosztowania ich pączków to zakupy nieudane...
5. Shopping bez Maca? Samo zdrowie haha:)
6. Wczorajszy wieczór z Lechem shandy , chipsami oraz aromatycznym kominkiem...

No i zakupy...

Na początek nalot na Rossmana i jego marki własne...do zdjęcia nie załapało się kakaowe masło do ciała...zapomniałam o nim:). Rodzynkiem w tym gronie jest Gliss Kur, odżywka do włosów. Prawdę mówiąc polowałam na maskę ale nigdzie jej nie ma...maska widmo...niby jest ale kupienie jej graniczy z cudem. W większości są to produkty, które polecacie i na które miałam chrapkę.Oprócz zmywacza do paznokci oraz  kremu do stóp
( LaNińa to Twoja sprężyna:D ), całe zakupy to włosowy arsenał.


Auchan:
Jedna z moich ulubionych masek do włosów Gloria- prost skład, idealna do tuningowania. Uwielbiam ją z dodatkiem kilku kropel oleju lub spiruliną.Szwendając się pomiędzy półkami dostrzegłam maski Bingo. Skusiłam się na wersję z drożdżami...jeszcze nie miałam przyjemności używać masek Bingo...zobaczę, czy faktycznie są takie świetne.


Cała reszta:

MANGO
Na tą torbę czaiłam się już dawno, jednak cena 169 zł skutecznie hamowała moje zapędy. Czasami warto poczekać. Wiecie ile za nią zapłaciłam? 59zł! Takie promocje to ja lubię! Okularki to dość spontaniczny zakup ale cena 9,90 z 69, 90 nie pozwoliła mi ich zostawić w sklepie. Dostałam do nich cudowne etui i ściereczkę do czyszczenia.


RESERVED
Tu skromnie...tylko jedna bluzeczka. Dobra jakość, świetna cena. 
Swoją drogą takiego pobojowiska już dawno tam nie widziałam - sklep wyglądał jak po przejściu huraganu:D


CCC
Trafiliśmy na promocję Wszystko -30% , a że brakował mi fajnych japonek, skusiłam się na ten model. Po rabacie zapłaciłam za nie 30 zł .



To by było na tyle...z rzeczy, które mogę pokazać. Za kilka dni moja kochana latorośl kończy 13 lat, z tej okazji, udało mi się już kupić dla niej prezent. Na razie jednak cicho sza...:)
Jak Wam się podobają moje nowości? Coś mi się wydaje, że tą torbą będę Was zamęczała w postach outfitowych:D
Ok, ja zmykam smażyć rybkę, a Wam życzę udanego popołudnia. U nas jest dziś odpust...stragany jak stragany- mnóstwo dupereli ale będzie wata cukrowa i karuzele, a tego przegapić nie mogę:D


Przypominam o moim konkursie, w którym do wygrania olejek NUXE:). Serdecznie zapraszam :)


Zapraszam również do zakładki Sprzedam- Wymienię, gdzie dodałam kilka nowych produktów:)


ŚCISKAM:)



Sobotnia paplanina, czyli narzekam i ględzę.

Sobotnia paplanina, czyli narzekam i ględzę.


Witajcie:)

Mało mnie ostatnio w blogosferze. Brak nowych postów, znikoma obecność na Waszych blogach. No cóż...ja kobieta pracująca jestem i nie zawsze mam czas na siedzenie przy kompie. Nie znaczy to, że Was nie odwiedzam, owszem odwiedzam, tylko nie komentuję. Może to lenistwo...ogarnęła mnie jakaś niemoc, zdecydowanie mam gorsze dni. Brak weny i motywacji do pisania dopadły i mnie. Traktuję Was i to miejsce bardzo poważnie i nie chcę zaśmiecać bloga wpisami o niczym...choć dzisiejszy może się do takowych zaliczyć:) . Muszę sobie pogadać...trochę chaotycznie, bez ładu i składu ale muszę. Bo ja zła jestem! Czy zawsze muszę mieć takiego pecha?!? Jak wiecie zaplanowałam na ten weekend mały rekreacyjny wyjazd, i co?...i popsuła się pogoda! Damn it! Jakżeby mogło być inaczej? IVONA ma wolne trzy dni , to i słońce zaszło, jest zimno, u mnie termometr wskazuje 15 st! Cholera! Żeby dopełnić szczęścia i przelać czarę goryczy, nastały ciężki dni...wiecie o co chodzi. Może to one są sprawcami mojego kiepskiego samopoczucia i dupnego humoru. Dziś rano miałam ochotę na jejecznicę ...skończyły się jajka...popłakałam się, bo zawsze wszystko się kończy jak mam na to ochotę. Daniel na paluszkach poszedł do sklepu i kupił te nieszczęsne jaja, chwała mu za to:). Czuję się ociężała, gruba i brzydka...cera fatalna, cellulit większy, makijaż się nie trzyma, włosy się nie układają , nawet lakier zdaje się szybciej odpryskuje...Jak to trafnie nazwała  Mallene ...mam dni paszteta! Siedzę jak kwoka i zrzędzę! I szukam pretekstu do kłótni. Mam teraz fazę nie patrz na mnie, nie dotykaj, najlepiej przy mnie nie oddychaj bo robisz to za głośno...każdy powód jest dobry , by rozpętała się w domu prawdziwa burza z piorunami. No i ta niepohamowana chęć na słodycze...najlepiej jakbym na ten czas zamieszkała w fabryce czekolady. Dieta?...jaka dieta?!...dajcie mi czekoladę, najlepiej Milkę z orzechami...albo Alpen Gold, tą z okienkiem...uwielbiam!
Jesteście tu jeszcze, czy uciekliście w popłochu?
Sorrki, że przynudzam...ok, już kończę.

Muszę poprawić sobie humor! A jaki sposób jest najlepszy?...no, kobietki?...oczywiście zakupy! Bo czekolady mam już dosyć, chwilowo. Jadę połazić po sklepach, zerknę na te szalone wyprzedaże...odwiedzę Rosska. Znając życie pewnie coś przytacham, a co? Wolno mi...w końcu mam okres!

Co jeszcze? Zaktualizowałam zakładkę z WYMIANKĄ. Dodałam kilka nowych produktów. Jeśli coś Was zainteresuje, dajcie znać.
Zapraszam również na mój konkurs, w którym do wygrania olejek ze złotem NUXE.

Zostawiam Was z nutką na sobotę. Uwielbiam tą babkę...swoją charyzmą, urodą, przebojowością i zayebistością mogłaby obdarować niejedną 20 -stkę. Jak macie chwilkę zerknijcie na komentarze pod tym kawałkiem na YT...jest tam wpis niejakiego Roberta Zmitrowicza, który w tych kilku soczystych słowach świetnie ujął wszystko, co sądzę na temat Kory:)




 No...to ja zmykam życząc Wam udanego weekendu:) Trzymajcie się cieplutko:)PA!


BUZIACZKI:)




Jumpsuit and neon heels.


Kombinezon z dzisiejszej stylizacji, to jak do tej pory jedna z moich najlepszych, lumpeksowych zdobyczy. Przerzucając kolejne sterty ubrań oraz przesuwając miliony wieszaków, moim oczom ukazał się ten wspaniały print - tukany to, czy papugi?...mniejsza większość. Ważne, że urzekł mnie od pierwszego wejrzenia:D...i ta cena 10zł, szał! Wyobraźcie sobie, ile bym musiała zapłacić za to cudo w sklepie? Żeby nie było zbyt nudno, połączyłam go z moimi neonowymi szpilkami oraz soczyście zieloną kopertówką. Minimum biżuterii - bo tak lubię- i gotowe. Ja z efektu jestem szalenie zadowolona, ciekawa jestem czy i Wam się spodoba. Zapraszam:)



Pharmaceris F, Fluid matujacy z laktoflawiną.



Na dziś przygotowałam recenzję produktu, który znalazł się w paczce od firmy Pharmaceris. Całą jej zawartość pokazywałam Wam  TUTAJ .

Pharmaceris F, Fluid matujący z laktoflawiną


SKŁAD:
E1536 - 1538, Aqua, Dimethicone, Cyclopentasiloxane, Butylene Glycol, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Vinyl Dimethicone/ Methicone Silsesquioxane Crosspolymer, Triethylhexanoin, Lauryl PEG-9 Polydimethysiloxyethyl Dimethicone, Titanium Dioxide, Methyl Trimethicone, Dimethicone/ PEG-10/ 15 Crosspolymer, Acrylates/ Dimethicone Copolymer, Sodium Chloride, Polyglyceryl-3 Polydimethylsiloxyethyl Dimethicone, Aluminum Hydroxide, Stearic Acid, Triethoxycaprylylsilane, Sodium Citrate, Ethylhexylglycerin, Sorbitol, Glycerin, Lecithin, Tocopherol, Riboflavin, Xanthan Gum, Phenoxyethanol, Dipropylene Glycol, CI 77891,CI 77492, CI 77491, CI 77499.


Podkład ma bardzo lekką i puszystą konsystencję o nie drażniącym , przyjemnym dla nosa zapachu. Zamknięty jest w wygodnej i higienicznej buteleczce z pompką. 


Zacznijmy od plusów. Opakowanie należy do moich ulubionych, nie męczę się z wyciskaniem odpowiedniej ilości z tubki, bądź jak w przypadku Revlona CS nie muszę potrząsać szklaną buteleczką w celu wydobycia podkładu. Kolejnym bardzo pozytywnym aspektem produktu jest wysoki filtr SPF, bo aż 20. Rzadko kiedy w podkładach umieszczona jest tak dobra ochrona przeciwsłoneczna.Duży plus. Bardzo fajna, leciutka konsystencja, przyjemny zapach oraz całkiem zadowalający stopień krycia, działają na korzyść kosmetyku. Produkt nie zawiera parabenów oraz kompozycji zapachowej.
No cóż, z przykrością muszę stwierdzić, że więcej plusów nie zauważyłam.
Nakładanie podkładu jest dość uciążliwe i naprawdę trzeba się porządnie namachać, aby po rozprowadzeniu nie pozostały smugi. Biorąc pod uwagę to, iż produkt przeznaczony jest do cery tłustej, problematycznej, spodziewałam się mocniejszego działania matującego...nic z tego...skóra zaczyna przypominać jarzeniówkę w godzinę od aplikacji.Dodatkowo podkreśla suche skórki. Zazwyczaj nie mam z tym problemu, ponieważ regularnie peelinguję twarz. Próbowałam nakładać go na krem . Efekt? Jeszcze większa trudność pozbycia się smug...podkład jakby maślił się na twarzy. Cieszę się, że w tej bardzo ubogiej gamie kolorystycznej udało mi się znaleźć odpowiedni odcień, jednak trzeba wziąć pod uwagę fakt, że podkład ciemnieje na twarzy.Niestety kolejnym minusem jest szybkość ścierania się produktu...znika w kilka godzin od nałożenia. 

Wiem, że produkt ten ma wiele zwolenniczek i naprawdę sporo dziewczyn bardzo go sobie chwali, jednak ja z przykrością do tego grona nie mogę się zaliczyć. Jestem świetnym przykładem na to, jak jeden produkt może mieć różne opinie. Mi nie przypasował, choć pokładałam w nim duże nadzieje.
Ze spuszczoną głową wracam do sprawdzonego Lirene City Matt.

Zapraszam na stronę producenta  klik 
gdzie będziecie mogli zapoznać się z pełną oferta firmy.


Już wkrótce recenzje pozostałych produktów, które otrzymałam do testów. Powiem tylko, że najgorsze mam za sobą...teraz będą same pozytywy:D


Jak widać fakt otrzymania kosmetyku za darmo nie wpłynął na moją ocenę. Najważniejsze dla mnie to być szczerą i rzetelnie oceniać testowany kosmetyk.Nie mniej jednak jeszcze raz dziękuję Pani Magdalenie za możliwość wypróbowania produktu.



MIŁEGO DNIA:)