Kwietniowa aktualizacja włosowa.



Ciekawa jestem jaką macie dziś pogodę.
 U mnie cały dzień pada, jest zimno i pochmurno. Zła jestem jak cholera bo w tygodniu jak trzeba było pracować świeciło piękne słoneczko , a w czasie wolnego weekendu pogoda się sp* na amen! wrr...a tyle planów miałam. 

Dziś przygotowałam włosową aktualizację. Ostatni taki post był w lutym, dlatego czas pokazać jak zmieniły się moje włoski przez dwa miesiące.Zdjęcia robione były w połowie kwietnia. 
Przyznaję, że marzec był dla nich dość ciężkim miesiącem. Dla mnie też. Przedłużająca się w nieskończoność zima skutecznie zniechęcała do czegokolwiek , a w szczególności do codziennego dbania o włosy, maskowania , olejowania i odżywiania.Moja pielęgnacja włosów zmniejszyła się do minimum, jednak kwietniowa poprawa pogody przywróciła mnie do porządku.Słońce potrafi działać mobilizująco i sprawia, że odzyskujemy chęci do życia:)
Co mnie zaskoczyło podczas oglądania zdjęć?Dość spory przyrost. Jak na dwa miesiące to naprawdę dużo.Irytują mnie natomiast sterczące włoski tuż przy głowie. To bebiki, które tak hodowałam i o które tak walczyłam na początku...odrastają teraz tworząc taki efekt. Muszę przyłożyć większą uwagę do olejowania, chciałabym żeby odzyskały lutową sprężystość.Końcówki jak widać mają się całkiem dobrze, bo tam jeszcze te małe dziadostewka nie dorosły:). Ok, przejdźmy do zdjęć.

Dla przypomnienia włosy w lutym.


Kwiecień
wysuszone naturalnie, delikatne fale po godzinnym koczku

I małe porównanie


W maju planuję podciąć nieco końcówki i troszkę je wycieniować.
Ostatnio odkryłam dobroczynny wpływ spiruliny i olejku ze słodkich migdałów.Jak tylko poznamy się bliżej , na pewno zdam relację i opiszę swoje wrażenia.


POZDRAWIAM:)))



Cuda zza wschodniej granicy?Baikal Herbals,szampon i balsam do włosów.



W poście z lutowymi nowościami pokazywałam Wam m.in. szampon i odżywkę Baikal Herbals, które kupiłam w sklepie  Bioarp.pl . Skuszona pozytywnymi opiniami, z ciekawością zaczęłam testować osławione w blogosferze rosyjskie cuda.
Od momentu zakupu minęło 2 miesiące, a ja wciąż mam co do tego zastawu mieszane uczucia. Prawdę mówiąc jeszcze żadna recenzja nie sprawiła mi tyle kłopotu. Bywały dni, kiedy jedyne o czym myślałam to wyrzucenie tych produktów do kosza, a następnie przychodził moment, w którym mnie zaskakiwały na tyle, że dawałam im kolejną szansę. I tak w kółko. Do tej pory nie potrafię rozgryźć tej zależności, nie wiem co sprawiało tak odmienne skutki ich działania - pogoda?, inne wspólnie używane kosmetyki?, aktualny stan włosów?...naprawdę nie jestem w stanie jednoznacznie tego stwierdzić.
Jedyne czego jestem pewna to, że tego zestawu na pewno nie kupię ponownie bo od kosmetyków, których używam wymagam przewidywalności i efektów, które mnie zadowalają , które są jasne do określenia. W przypadku produktów, które chcę Wam dziś przedstawić mamy do czynienia z prawdziwą ruletką...nomen omen rosyjską ruletką :D.
Pozwolicie więc, że skupię się na ogólnym zaprezentowaniu serii Baikal Herbals , którą posiadam, bez wysnuwania wniosków i doszukiwania się na siłę cudownych efektów jej działania.

Baikal Herbals, Objętość i Siła do włosów cienkich i delikatnych.


 

Serię kosmetyków Baikal Herbals stworzono na bazie naturalnych olejów i ekstraktów z ziół rosnących w okolicach jeziora Bajkał. Jest to zrównoważony zestaw do codziennej pielęgnacji włosów i skóry, idealny dla kobiet żyjących w klimacie kontynentalnym. Naturalne składniki, wchodzące w skład kosmetyków serii Baikal Herbals, zapewniają codzienną pielęgnację, zapobiegającą powstawaniu problemów specyficznych dla różnych typów skóry, a także eliminującą istniejące problemy.
Kosmetyki serii Baikal Herbals - to:
Skuteczne aktywne oleje i ekstrakty z bajkalskich ziół;
Certyfikowane organiczne składniki aktywne;
Bezpieczne konserwanty spożywcze, stosowane w konserwowaniu żywności;
Nie zawierają SLS, SLES, parabenów i PEG.


SZAMPON:


  poj 280ml; cena 14zł

Składniki aktywne:

Tymianek (Thymus Vulgaris Extract) – poprawia strukturę włosów, przywracając im naturalny blask. Działa antyseptycznie, bakteriobójczo, grzybobójczo.
Nieśmiertelnik (Helichrysum Аrenarium Extract) - Wzbogaca korzenie w witaminę C i K chroniąc włosy przed uszkodzeniem.
Biały mech ( Sphagnum Extract) – nasyca włosy  mikroelementami. Sprawia, że stają się mocne i sprężyste. 
Wiązówka błotna (Organic Spiraea Ulmaria Extract)  - delikatnie oczyszcza i łagodzi podrażnienia, posiada właściwości przeciwzapalne i antybakteryjne.
Ogórecznik lekarski (Organic Borago Officinalis Oil) - ze względu na zawartość krzemionki i cynku, ogórecznik zalecany jest w przypadku nadmiernego wypadania i łamliwości włosów.
SKŁAD:
 
Aqua with infusions of: Thymus Vulgaris Extract, Helichrysum Аrenarium Extract, Sphagnum Extract, Organic Spiraea Ulmaria Extract, Organic Borago Officinalis Oil; Magnesium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Decyl Glucoside, Cocamide DEA, Sodium Chloride, Chitosan, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride,  Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Parfum, Citric Acid. 
Nie zawiera SLS i parabenów.
 

MOJE SPOSTRZEŻENIA:

Szampon zamknięty jest w walcowatej butelce z twardego plastiku, z szerokim otworem do wydobywania produktu, dosyć niewygodnym w użytkowaniu. Średnio gęsta konsystencja dodatkowo utrudnia tą czynność. Przeźroczysty, delikatnie różowy, posiada piękny zapach.Mycie głowy tym szamponem przypomina mi zabawę w kisielu (kiślu?:D), ciężko się go rozciera dając  efekt maślącej się paćki z mega poślizgiem.Dokładnie jak kisiel:D.
Jak oceniam jego działanie?Tu mam właśnie największy problem. Jednego dnia powodował na mojej głowie puszący się stóg siana, taki efekt Einsteina porażonego dodatkowo piorunem, potęgując przetłuszczanie się skalpu, żeby innym razem przedłużyć świeżość włosów do dwóch dni, wygładzając je i świetnie dyscyplinując.Za każdym razem gdy go używałam, zastanawiałam się jaki efekt czeka mnie tym razem. Śmiało mogę stwierdzić, że z moimi włosami polubił się średnio, potrafił je zaskoczyć prawie tak samo jak mnie.


BALSAM:

 poj 280ml; cena 14zł

Składniki aktywne są dokładnie takie same jak w szamponie.


SKŁAD:
Aqua with infusions of: Thymus Vulgaris Extract, Helichrysum Аrenarium Extract, Sphagnum Extract, Organic Spiraea Ulmaria Extract, Organic Borago Officinalis Oil; Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Parfum,  Citric Acid.


MOJE SPOSTRZEŻENIA:

Butelka identyczna jak w przypadku szamponu, jednak o ile konsystencja tego pierwszego nie sprawiała większych kłopotów z wydobyciem produktu, tak tu zaczynają się prawdziwe schody.Stopień spoistości jest na tyle duży i gęsty, że trzeba się naprawdę namęczyć by wydobyć potrzebną ilość. W przypadku tego balsamu producent powinien według mnie pomyśleć o zmianie butelki na bardziej elastyczną.
Po umyciu głowy szamponem, nakładałam niewielką ilość produktu na włosy i po kilku minutach dokładnie spłukiwałam.Podczas spłukiwania dawało się wyczuć niezwykłą miękkość włosów,jednak było to tylko pierwsze wrażenie i na tym się kończyło.Włosy plątały się tak samo jak bez balsamu, nie zauważyłam też jakiś spektakularnych efektów po wyschnięciu włosów. Ot, odżywka jak odżywka...bez żadnego wow.
Używałam jej razem z szamponem z tej samej serii, a także z innymi...za każdym razem efekt był ten sam.
Na plus mogę zaliczyć cudowny zapach, który świetnie współgra z zapachem szamponu, jednak na włosach nie utrzymuje się zbyt długo.

Podsumowując moje dzisiejsze wywody jestem w stanie stwierdzić na 100% , że ten duet nie zagości ponownie w moich zbiorach. Nie mówię jednak , że rosyjskie cuda mnie już nie kuszą...otóż kuszą ale decydując się na ponowny ich zakup, będzie to na pewno inny zestaw.



Używałyście produktów z tej serii?Co sądzicie o kosmetykach naszych wschodnich sąsiadów?Czekam na Wasze opinie:)





Wiosenno-letnie inspiracje.


Hej:)

Na początek dziękuję za tak liczne, pozytywne komentarze pod ostatnim postem. Szczerze przyznaję, że czytanie ich wszystkich sprawiło mi mnóstwo radości i mile połechtało:D

Dziś przygotowałam post z inspiracjami na okres wiosna-lato. Jest to tylko mały wycinek zdjęć , które stale gromadzę na dysku. Są to stylizacje lub tylko pewne części odzieży, stanowiące dla mnie niemałe natchnienie i wenę do tworzenia własnej garderoby idealnej.Kolorystyka przewodnia dzisiejszych inspiracji to głównie pastele, które według mnie wciąż królują  i jest to panowanie w pełni zasłużone.Zapraszam.


Jaka kreacja na wesele? Moja propozycja


W zasadzie mogę śmiało powiedzieć, że powoli dochodzę do siebie. Chociaż przyznaję, że oddałabym królestwo za miseczkę wczorajszych , weselnych flaczków:). Niestety z braku tych wszystkich dogodności pocieszamy się z D gorącą herbatką i pyszną, schłodzoną maślanką...też dobrze. Głowa już nie boli, choć dziwne szumy jeszcze słyszę, ręce i nogi męczą zakwasy.

Wesele był bardzo udane, goście dopisali ( takie kameralne - 280 osób :DDD ), wytańczyłam się i najadłam za wszystkie czasy...teraz czas na rekonwalescencję...w czerwcu powtórka i to podwójna, tydzień po tygodniu:D

Zostawiam Was ze zdjęciami mojej wczorajszej kreacji, a ja z kubkiem gorącej herbaty, uciekam na Wasze blogi, ponieważ przez weekend byłyście nadzwyczaj aktywne i mam ogromne zaległości.

Przepraszam za jakość zdjęć ale wczoraj z powodu pochmurnej i deszczowej aury za oknem, w moim mieszkaniu panowały egipskie wręcz ciemności.


COSLYS, Pianka do mycia twarzy z woda różaną.



Wiadomo wszem i wobec, że pierwszym i najważniejszym punktem w codziennej pielęgnacji twarzy jest jej dokładne i gruntowne oczyszczenie. Na rynku znajdziemy mnóstwo różnych preparatów do tego celu przeznaczonych - żele, płyny, mydła, pianki. Do niedawna zwykłam używać żelu, ponieważ ta forma wydawała mi się odpowiednia i w zasadzie byłam z niej zadowolona. Próbowałam dopieszczać moją twarz kosmetykami przeznaczonymi do cery mieszanej i niestety mocno problematycznej, bo takowej niestety jestem posiadaczką. Moje stałe czytelniczki wiedzą, że postanowiłam zmienić pielęgnację na bardziej naturalną... to w końcu z natury czerpiemy największe dobrodziejstwa i w niej należy szukać ratunku. Zaczęłam zabawę z półproduktami oraz kosmetykami certyfikowanymi, opartymi na naturalnym składzie. Między innymi z tego powodu zaczęłam szukać pomocy w sklepach internetowych i tak trafiłam na stronę  MATIQUE. O sklepie już pisałam, więc nie będę się powtarzała Powiem tylko, że takiej obsługi i zaangażowania w zadowolenie klienta, życzę każdemu kupującemu on-line.
Przeglądając ofertę sklepu w poszukiwaniu czegoś do mycia twarzy, natknęłam się na produkt, którego forma była do tej pory dla mnie nowością. Nigdy wcześniej nie używałam pianki w celu oczyszczenia skóry. Pozytywny opis producenta skutecznie zachęcił mnie do zakupu i przetestowania tej cudowności.


Niedzielny OOTD


Tydzień przerwy dobrze mi zrobił. Odetchnęłam, skupiłam się na ważnych dla mnie sprawach. Nie obyło się bez zakupów oczywiście, zarówno stacjonarnych jak i  internetowych. Udało mi się kupić sukieneczkę oraz wszystkie dodatki na wesele, które już w sobotę.Mam nadzieję, że pogoda dopisze bo z tego co słyszałam w weekend ma wrócić zima wraz z opadami śniegu...oby nie mieli racji.

żakiet, spodnie, bluzeczka, pasek - nn
gumka do włosów - H&M
naszyjnik - GLITTER
zegarek -  EdiBazzar
buty - DEICHMANN


widzieliście kiedyś ,żeby kij był dłuższy od kwiatka??nie?...no to u mnie tak jest!z moją ręką do kwiatów to i tak cud, że w ogóle rośnie:)



Balm Balm, Oczyszczajaca maseczka z hibiskusa.



Przyznaję się bez bicia, że świat kosmetyków naturalnych był do pewnego momentu mojego życia zupełnie mi obcy. Aplikowałam na twarz, ciało i włosy produkty masowo reklamowane w mediach ,wierząc w ich cudowną moc.Terminy takie jak parabeny, silikony, barwniki czy konserwanty były dla mnie czarną magią.Nie zwracałam uwagi na składy. 
Wszystko to zmieniło się od kiedy nieśmiało wkroczyłam w blogosferę.To dzięki Wam i Waszej wiedzy, którą dzielicie się z czytelnikami, moja świadomość tego, co kryją w sobie kosmetyki wzrosła,a zakupy są bardziej przemyślane.
Postanowiłam zmienić swoja pielęgnację. 
Szperając w internecie całkiem przypadkiem natrafiłam na sklep MATIQUE , który w swojej ofercie posiada szeroki wybór kosmetyków ekologicznych , mineralnych i naturalnych .Zaczęłam przeglądać kolejne strony i przepadłam...Moja przechowalnia jest cały czas uzupełniana o produkty, które chętnie bym wypróbowała i sukcesywnie staram się kupować te, które w danej chwili są mi najbardziej potrzebne.
Warto dodać, że do każdego zamówienia dostajemy od sklepu zupełnie gratis kilka próbek, kontakt z obsługą jest niezwykle miły i rzeczowy, paczuszka jest starannie zabezpieczona i dostarczana w expresowym tempie. Do tego na bieżąco jesteśmy informowani na jakim etapie realizacji aktualnie znajduje się nasze zamówienie. Poezja...

Dziś chciałabym Wam przedstawić produkt, który ze sklepu Matique trafił do mnie wraz z pierwszym zamówieniem.

Balm Balm, Oczyszczająca maseczka z hibiskusa.

poj 40g ; cena 40,90 zł

"Wyjątkowo delikatne, a jednocześnie niezwykle skuteczne połączenie mąki z brązowego ryżu, zmielonego hibiskusa oraz olejku eterycznego z geranium sprawia, że ta Złuszczająco Oczyszczająca Maseczka do Twarzy głęboko oczyszcza skórę.

100% składniki naturalne
100% składniki z upraw ekologicznych

Po prostu dodaj odrobinę wody do tego pachnącego proszku, a uzyskasz jednolitą dobrze wchłaniającą wodę pastę, która „wyciągnie” z Twojej skóry wszelkie zanieczyszczenia oraz niedoskonałości w czasie kiedy będzie zasychać."


SKŁAD:
Oryza Sativa (Rice) Powder, Hibiscus Sabdariffa Flower Powder, Pelagonium Graveolens Flower Oil, Citral, Geraniol, Linalool, Citronellol, Limonene


 Maseczka ma postać proszku z widocznymi drobinkami zmielonego hibiskusa. Zamknięta jest w plastikowym, twardym opakowaniu z zakręcaną pokrywką.


Po zmieszaniu jednej łyżeczki proszku z letnia wodą ( lub z ulubionym hydrolatem ), otrzymujemy pastę o przyjemnym jagodowym kolorze , intensywnie pachnącą geranium.



Stosowanie tej maseczki to prawdziwa przyjemność. To tak w wielkim skrócie:).
Nakładałam ją na twarz na ok 10-15 min. W tym czasie zastygała, tworząc coś w rodzaju skorupki. Jeśli mogę doradzić, to proponuję delikatnie zwilżać twarz i nie pozwolić jej zupełnie wyschnąć bo może podrażnić.
Po tym czasie zmywamy wykonując delikatny peeling.
Skóra po zastosowaniu tej maseczki  jest w widoczny sposób oczyszczona,promienna, świeża , a pory zmniejszone.Nie podrażnia mojej wrażliwej cery. Podwójne jej działanie jako oczyszczająca maska i peeling, całkowicie rekompensuje mi dość wysoką cenę. Do jednorazowego użytku wystarcza jedna łyżeczka, tą ilością pokrywam całą twarz.Opakowanie 40 g to ok 11 użyć, więc jest dość wydajna.No i ten cudowny zapach...
Polecam, maseczka jest genialna:)


Co sądzicie o kosmetykach naturalnych?Używacie? Zapraszam do dyskusji...



ŚCISKAM:)




Moja prywatna wishlista


Zapewne nie ma osoby, która takowej listy nie robi w swojej głowie. Każdy czegoś pragnie.
Chciałabym podzielić się z Wami moją wishlistą. Produkty, które przedstawię są na niej już od jakiegoś czasu i powoli, ale systematycznie odkładam na nie fundusze. Jestem pewna , że w niedalekiej przyszłości zagoszczą w moim domciu, a ja mogę jedynie obiecać, że będę je wielbiła po wsze czasy i zaopiekuję się nimi najlepiej jak tylko będę umiała:). Ok, zobaczmy...

Na początek rzecz,o której śnię dniami i nocami...szczególnie teraz, gdy zima bezlitośnie się nam wydłuża...Nie jest to typowy przedmiot użytkowy ale coś, co sprawi , że stanę się chyba najszczęśliwszą osobą na świecie...moje odwieczne pragnienie...( nie licząc Kuby, która jest poza moim zasięgiem finansowym:DD )...


HISZPANIA, Gran Canaria


No dobra, zejdźmy na ziemię.

Oto kolejne punkty z listy...

Bielenda, Biotechnologia Ciepłokrystaliczna 7D, Nawilżający krem na pierwsze zmarszczki


Kremik, który dziś doczekał się swojej recenzji pokazywałam w poście z grudniowymi nowościami. Niedawno dobił dna, wiec pora na małe podsumowane.

poj 50ml; cena ok 16zł

 To profesjonalna, niezwykle skuteczna linia kosmetyków przeciwzmarszczkowych nowej generacji, która radykalnie zwalcza pierwsze oznaki starzenia. Linia powstała w oparciu o najnowsze osiągnięcie współczesnej technologii – bazę ciekłokrystaliczną zbudowaną na wzór i podobieństwo skóry. Inteligentne formuły przeciwstarzeniowe rewelacyjnie walczą z oznakami upływającego czasu aż na 7 płaszczyznach i gwarantują skórze spektakularne efekty w opóźnianiu powstawania zmarszczek oraz ekstremalne nawilżenie. Kosmetyki zostały wzbogacone o skuteczne składniki przeciwzmarszczkowe, które wnikają głęboko i osiągają maksymalne stężenie w miejscu działania.
Kremy na bazie ciekłokrystalicznej to kremy idealne, zainspirowane naturalną budową skóry. W odróżnieniu od zwykłych kremów ich struktura jest fizjologicznie zgodna ze strukturą skóry, dzięki czemu składniki aktywne mają ułatwioną penetrację w jej głąb i są natychmiast przez nią absorbowane. Struktura kremu na bazie ciekłokrystalicznej zawiera idealnie kompatybilne ze skórą lipidy membranowe, które wspierają jej naturalną barierę lipidową, zapewniają znaczny i długotrwały wzrost nawilżenia skóry oraz kontrolowane, stopniowe uwalnianie substancji aktywnych, dzięki czemu mogą one działać o wiele skuteczniej niż w zwykłych kremach.
Krem jest bezpieczny dla skóry wrażliwej.
0% parabenów 0% sztucznych barwników 0% oleju parafinowego 0% PEG.




SKŁAD:
 Aqua (Water), Caprylic / Capric Triglyceride, Sorbitan Stearate, Sorbityl Laurate, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Octocrylene, Olea Europaea (Olive) Oil, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Argania Spinosa Sprout Cell Extract, Niacinamide, Saccharomyces / Xylinum Black Tea Ferment, Sodium Hyaluronate, Propylene Glycol, Caesalpinia Spinosa Oligosacchrides, Caesalpinia Spinosa Gum, Vitis Vinifera (Grape) Skin Extract, Tocopherol, Beta-Sitosterol, Squalene, Ascorbyl Palmitate, Ethylhexyl Palmitate, Silica Dimethyl Silylate, Butylene Glycol, Caprylyl Glycol, Hexylene Glycol, Dimethicone, Hydroxyethylcellulose, Isomalt, Lecithin, Maltodextrin, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Sodium Benzoate, DMDM Hydantoin, Parfum (Fragrance), Butylphenyl Methylpropional, Hydroxycitronellal, Limonene.


Krem o pojemności 50 ml, czyli dość standardowej,zamknięty jest w eleganckim, szklanym słoiczku, dodatkowo zabezpieczonym sreberkiem. Kartonowe opakowanie, na którym znajdziemy szereg informacji od producenta, utrzymane jest w estetycznej  kolorystyce. Bogato opisany i zdobiony.



KONSYSTENCJA:
 Lekka, świetnie się wchłania, nie pozostawia na skórze tłustego filmu


Zacznę od tego, że moja cera jest bardzo mocno problematyczna i trudna w pielęgnacji, dlatego niezwykle ciężko jest mi dobrać odpowiedni krem. Mam typowo mieszaną, w kierunku tłustej skórę, z pierwszymi zmarszczkami, rozszerzonymi porami, skłonną do przesuszeń i pojawiania się różniastych niedoskonałości. Zazwyczaj większość kremów powodowała zapychanie, bądź niedostateczne nawilżenie.

Krem Biotechnologia Ciepłokrystaliczna 7D, marki Bielenda był miłym zaskoczeniem. Zachęcona świetnym składem, w którym na darmo nam szukać parafiny, parabenów, czy barwników. Obietnice, jakie składa nam producent są dość obiecujące i muszę przyznać, że w przypadku tego kosmetyku sprawdzają się rewelacyjnie.

Po zastosowaniu cera jest doskonale nawilżona i w znacznie lepszej kondycji. Nie pozostawia tłustej warstwy,świetnie się wchłania,nie roluje się, pozostawia buzię matową, dlatego jest dobrą propozycją pod makijaż. Po dwumiesięcznym stosowaniu, kremik niestety dobił dna, więc wydajność jest bardzo zadowalająca. Zapach delikatny, przyjemny.
Oczywiście nie spowodował , że moje zmarszczki zniknęły ale nie oszukujmy się...żaden krem tego nie zrobi.

Podsumowując, uważam że jest to świetny krem, który przy regularnym stosowaniu odpłaci nam świeżym wyglądem naszej buzi, nie spowoduje zapchania się skóry, doskonale ją uelastyczni i zrelaksuje.



Miałyście ten krem?Co sądzicie o produktach marki Bielenda?




Marcowe nowości kosmetyczne


Bez zbędnego przedłużania, przedstawiam produkty kosmetyczne, które pojawiły się u mnie w marcu. Czas na rachunek sumienia.

1. Na początek przesyłka od  Maliny


LIRENE, Balsam intensywnie ujędrniający MaxSlim - recenzja   tutaj
EXCLUSIVE, Krem przeciwgrzybiczy do stóp -  recenzja
AVA, Bio rokitnik, maska żelowa -  recenzja


Mój nowy, lakierowy nabytek, Art de Lautrec.



Pamiętam , jak swego czasu żaliłam się na blogu La Nińa , że u mnie w mieścince nie ma tych lakierów. Otóż - ku mojemu zadowoleniu - okazało się, że są, tylko widocznie za słabo szukałam. Znalazłam je w  osiedlowej drogerii...mało tego - była tam cała szafa kosmetyków marki Ados, bo to spod jej skrzydeł wyfrunęło cudo, które chcę Wam dziś zaprezentować.

ADOS, Art de Lautrec nr 50


poj 12ml; cena ok 7zł

Teraz rozumiem te wszystkie ochy i achy, których naczytałam się na jego temat. Lakier jest naprawdę świetnej jakości, a cena jak najbardziej mi odpowiada.

Elegancka buteleczka o charakterystycznym kształcie, przypominającym do złudzenia kobiece ciało. Długi, cienki pędzelek, który znakomicie z nami współpracuje.
Do pokrycia płytki wystarcza jedna warstwa, nie smuży, nie rozlewa się po skórkach, a tempo wysychania jest expresowe.
Trwałość na piątkę - noszę go czwarty dzień, bez żadnego utwardzacza i dopiero dziś delikatnie zaczęły ścierać się końcówki. 
Jedyny minus jaki zauważam, to zdecydowana trudność uchwycenia jego koloru w obiektywie aparatu:DD.
Mój odcień to opalizujące połączenie kilku barw, które zmieniają się delikatnie w zależności od oświetlenia - od głębokiej śliwki, poprzez ciemny róż, fuksję, aż po zgaszony brąz...kameleon prawdziwy.



Jak Wam się podoba?
W moje posiadanie wpadł jeszcze jeden kolorek...ciekawe jesteście jaki??


Znacie te lakiery, czy są dla Was nowością?





IVONA poleca, LemON.


Jak Święta Kochani? Ja umieram z przejedzenia...ale jutro montuję kłódkę na drzwi do lodówki, więc będzie post:) Za trzy tygodnie wesele, a na brzuszku trochę się odłożyło...serniczki, makowce, barszczyk, biała kiełbaska, sałatki i jajeczka w majonezie, to zdecydowanie nie są sprzymierzeńcy sylwetki idealnej. No ale co tam, wszystkiego odmawiać sobie nie można.
Ciekawa jestem jakie żarty dziś zrobiliście bliskim. Moim zdaniem najlepszy Prima Aprilis zrobiła nam w tym roku pogoda...no boki zrywać...doprawdy. Trzeba mieć tylko nadzieję, że już bliżej jak dalej.

Święta mają się już ku końcowi. Osobiście wciąż pozostaję w leniwym klimacie, dlatego mam dla Was coś lekkiego, a mianowicie post muzyczny.

Rzadko polecam nowości, ponieważ kawałki, które bombardują nasze uszy niemalże zewsząd, szybko się nudzą.
Odchodzą tak samo, jak przychodzą - expresowo. Jednak moja dzisiejsza propozycja to numer na tyle genialny, że nie mogłam przejść obok niego obojętnie. Mocne brzmienie, charakterystyczny wokal, wspaniały tekst...ich wygrana w programie tv była jak najbardziej zasłużona. Szczerze im kibicowałam i wróżyłam świetlaną karierę. I proszę - nic , a nic się nie pomyliłam. Każdy kolejny kawałek jest lepszy od poprzedniego.
Według mnie są zayebiści...zapraszam.





P.S. Serdecznie dziękuję za wszystkie życzenia i ciepłe słowa, jesteście cudowni:)