Biust jak u Dżoany, czyli moja opinia o Push Up Breast Mask, Esotiq Formula


Powiem Wam, że z całej ogromnej paczuchy, jaką udało mi się wygrać u  MONIKI , ten produkt zainteresował mnie chyba najbardziej. Ochoczo przystąpiłam do testów, spodziewając się znakomitych efektów... bądź co bądź sygnuje je swoim nazwiskiem najbardziej 'hipnotajzing siewszyna' jaką znam - Joanna vel Dżoana Krupa, a ta maska jest ponoć jej flagowym i ulubionym produktem, nazywanym pieszczotliwie "napinaczem biustu". Cała gromadka prezentuje się tak...

fot. materiały prasowe/ linia Esotiq do pielęgnacji ciała i biustu

Moja opinia o tej masce będzie w nieco innej formule niż zazwyczaj. Zapraszam na krótką opowiastkę NIE popartą dowodami rzeczowymi w postaci zdjęć.


SKŁADNIKI AKTYWNE:
FLEXAN II® - polimer najnowszej generacji. Posiada właściwości elastyczne, które nadają skórze elastyczności i jędrności. W ciągu kilku sekund tworzy na skórze mikrosiatkę umożliwiającą efektywne wchłanianie składników aktywnych. Zapobiega utracie wody przez skórę.
KIGIELINE - cudowne właściwości kigelia africana są znane od wieków w naturalnej medycynie Afryki. Kora, liście i miąższ drzewa kigelia africana zawierają bowiem flawonoidy (w tym luteolina i kwercetyna) oraz fitosterole – substancje, które mają strukturę zbliżoną do żeńskich hormonów, estrogenów, i w badaniach klinicznych okazały się odpowiedzialne za produkcję kolagenu i elastyny w skórze. Kigelia africana wzmacnia włókna kolagenu, poprawia elastyczność skóry i pobudza jej procesy naprawcze, a w efekcie ujędrnia biust i modeluje jego kształt. Działa również ściągająco na skórę dekoltu i szyi, łagodzi podrażnienia.
TRITISOL (proteiny pszeniczne) - uelastyczniają skórę. Wygładzają i nawilżają naskórek.
KWAS HIALURONOWY (hialuronian sodu) - to mukopolisacharyd łączący ze sobą włókna kolagenowe i elastynowe w skórze. Występuje naturalnie w naszym organizmie. W głębszych warstwach skóry (zwanych skórą właściwą), w połączeniu z włóknami kolagenu i elastyny tworzy system podporowy naskórka, jednocześnie dbając o odpowiednie nawodnienie macierzy międzykomórkowej skóry. Kwas hialuronowy jest w stanie związać pod skórą od tysiąca do czterech tysięcy razy więcej wody niż wynosi jego masa i z tego powodu jest stosowany w produktach kosmetycznych jako jeden z najbardziej wartościowych czynników nawilżających. Pełni również rolę nośnika substancji aktywnywnych, ułatwiającej wprowadzenie pozostałych składników kosmetyku w głąb skóry.

MOJA OPINIA:

Żebyśmy się dobrze zrozumieli - nie liczyłam na spektakularne powiększenie biustu + extra napięcie skóry w pakiecie. Bądźmy realistami - genetyki nie przeskoczymy! Możemy jedynie pielęgnować i dbać o to, co dostaliśmy od matki natury. W moim przypadku jest to biust w rozmiarze duże B/małeC, który czasy świetności ma już niestety za sobą. W głównej mierze przyczyniła się do tego ciąża, a następnie karmienie. Staram się być dla nich szczególnie dobra, dobierając odpowiednią bieliznę i dopieszczając różnego rodzaju specyfikami, głównie nawilżającymi i napinającymi skórę. Maska zainteresowała mnie jakoś tak szczególnie...może gdzieś tam w środku liczyłam na jakieś większe efekty? Cóż...naiwność godna politowania:D


Produkt dostajemy w 150ml tubie, umieszczonej w kartonowym opakowaniu. Całość sprawia wrażenie dość eleganckie i takie...glamour:D...no wiecie, złoto, perła...cud, miód i orzeszki < w końcu jakoś trzeba skusić naiwne konsumentki do wydania 150zł>. Zapach całkiem fajny, intensywny ale nie drażniący, rzekłabym nawet, że przypomina całkiem przyzwoite perfumy. Konsystencja to typowy żel, który nie sprawia kłopotów z aplikacją. Problem zaczyna się w momencie, gdy chcemy ją zmyć - maśli się i maśli, przypominając zabawę w kiślu<kisielu> :D.
Jak stosowałam? Ano wedle zaleceń of course-niewielką ilością maski pokrywałam całe piersi od samego dołu, aż do kości obojczykowych, czyli łącznie z dekoltem dwa razy w tygodniu.Taka częstotliwość stosowania pozwoliła mi cieszyć się nią przez 3 tygodnie. W chwilę po aplikacji dawało się wyczuć ściągnięcie skóry typowe dla żelowych produktów. Wszystko się usztywniało i wysychało do gładkości. I byłoby to całkiem ok gdyby efekt po zmyciu utrzymywał się dłużej niż kilka godzin. Bo przyznać muszę, że faktycznie jakiś rezultat był. Po zmyciu maski skóra była rozjaśniona, napięta, gładka, a biust jakby jędrniejszy...taki pełny, no wiecie o co kaman...więcej cycka w cycku:D jak to mawiała Kasia. Niestety nie była to jędrność długotrwała:( i znikała tak samo szybko jak się pojawiła.
Dlatego właśnie śmiem sądzić, że działanie maski Esotiq to taka doraźna sprawa, która szybko wizualnie poprawi wygląd biustu ale cudów nie ma...piersi nam po niej nie urosną dziewczyny< jęki rozpaczy>:D.

Używacie produktów do biustu? Pochwalcie się swoimi hitami:)



IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    KOMENTARZE:

36 komentarze:

  1. muszę mieć ;-)) przymierzam się do zakupu, dzięki za recenzję, ułatwiłaś mi podjęcie decyzji;D

    OdpowiedzUsuń
  2. takieeem czuła, że to lipa :P

    OdpowiedzUsuń
  3. 150pln za doraźny efekt? Podziękuję chyba :D

    OdpowiedzUsuń
  4. No wiesz??? Tak bez cycków? ;))) Ja stosuję to co do ciała, nie mam aż tyle kasy na każdą część swojego cielska.;) Cycki lepiej poddać masażowi. ;)))) Ale teraz, no właśnie... Jest miesiąc szczególnej dbałości o cycki, może warto spojrzeć na to z innej strony. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mimo że nie pochwaliłaś się biustem co w pełni rozumiem :D, to dłonie i paznokcie masz piękne. :)

      Usuń
  5. Nie u zywam specyfików do biustu ale przy takiej cenie to chciałoby się widzieć lepsze rezultaty :)

    OdpowiedzUsuń
  6. jakoś się boję tych sieciówkowych kosmetyków:(

    OdpowiedzUsuń
  7. Szukam czegoś do skóry biustu ale jakoś nie wierzę w te kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie wierzę w takie cudaki do biustu.
    zapraszam na mój pierwszy filmik do siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czyli efekt "hipnotajzing" ma być tylko na "hat najt" a potem znowu cycki w dół. Szkoda, za 150 zł fajnie byłoby pocieszyć się trochę dłużej :) W każdym razie bardzo cieszę się, że mogłam przeczytać tę recenję- rozważałam zakup.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie haha...po 'hat najt' cycki opadają:)

      Usuń
  10. Ja systematycznie stosuję serum do biustu Eveline.
    Ale po recenzji Hexx kusi mnie bardzo Pat&Rub :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie Eveline się nie sprawdziło...niemiłosiernie zapchało mi skórę na dekolcie:( zresztą wrzuciłam go do zakładki wymiankowej...może chcesz je przygarnąć?

      Usuń
  11. Hehe ale się ośmiałam czytając tego posta, super go napisałaś :) A co do maski, no ja w takie specyfiki też nie wierze ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wierzę, że takie kosmetyki działają więc sama nie używam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie stosuję tego typu produktów, z wielkością i gęstością skóry też nie mam problemów. Pielęgnuję skórę najdelikatniejszymi specyfikami, bo tam skóra jest delikatna. Nie kupuje żadnych pięściarstw do biustu. Moja pielęgnacja to delikatny krem i pompki na zmianę z ciężarkami.
    Tak samo na mnie nie działają te specyfiki tzw. antycellulitowe. Tutaj tylko dieta i ćwiczenia nie ma cudów, chyba że wizyta w salonie ;p;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się Kochana...ćwiczenia sprawiają cuda i naprawdę ujędrniają i unoszą biust:)

      Usuń
  14. więcej cycka w cycku :D hahahahahaha :D dobre :D a w takie coś to ja nie wierze... i nie używam nic do biustu... :D a mam go troche i pewnie po latach świetności opadnie po kolana :D ale mój chłop se go chwali, więc nienarzekam ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak chłop go chwali to nie ma co narzekać...:)

      Usuń
  15. eee to jak nie rosną to nie kupuję :-P
    A propos Dżoany to gdzieś, kiedyś czytałam jej porady których udzielała przy okazji reklamy tego specyfiku jak się ustawiać do zdjęć i w jakim świetle, żeby osiągać efekt "wow". ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha...jak się ustawić to ona wie:)
      a przy okazji do jakiego chirurga plastyka się udać:)

      Usuń
  16. Ja tam bym chciała nawet pełne B i byłabym zadowolona. Eh, nie ma tak dobrze :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Szkoda, że słynna Dżoana nie dostała lepszego produktu do polecania. Kilkugodzinny efekt za 150zł to jednak trochę za mało :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wydaje mi się, że kasa którą dostała za uzyczenie swojego wizerunku skusiłaby ją do polecenia innych, równie mało przydatnych produktów:)

      Usuń
  18. Nie wierzę w działanie takich produktów więc nawet się za nimi nie rozglądam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiadomo...powiększyć nie powiększą ale mogą fajnie nawilżyć, odżywić i uelastycznić:)

      Usuń
  19. Przez długi czas sięgałam jedynie po typowe drogeryjne ulepszacze, prym wiodło serum z Eveline które nieźle wspominam ale efekty znikały tuż po odstawieniu. Teraz od paru miesięcy mam zestaw z P&R i choć to jest droga impreza, nie żałuję ani grosza. Fakt, kupuję korzystając z rabatu dla stałych klientów więc mniej boli. Aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że tego typu preparaty dobrze jest zmieniać. na celowniku mam krem z firmy Arkana, dziewczyny w komentarzach przypomniały mi o Tołpie i pewnie wypróbuję to i owo :) Na co liczę? głównie na ujędrnienie, napięcie, nawilżenie. U mnie wzywanie jest ogromne, bo 40 K :)
    Po ciąży zamierzam oddać się w ręce chirurga plastycznego. Lubię swój biust, ale więcej z tego problemów niż pożytku dlatego połowa tego byłaby idealna :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj kochana...gdybym mogła to chętnie bym trochę od Ciebie przygarnęła:) słyszałam dobre opinie o Tołpie i P&R...może kiedyś się skuszę; serum Eveline natomiast okropnie mne zapchało...długo nie mogłam dość do ładu ze skórą na dekolcie:(

      Usuń
  20. Za tę cenę szkoda że tylko doraźny efekt ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. he he świetna recenzja, szkoda że ten żel to tylko doraźna pomoc, ale tak jak napisałaś natury nie przeskoczymy niestety i trzeba się cieszyć tym co się ma :)

    OdpowiedzUsuń
  22. fajna recenzja! :)) osobiście niczego nie używam, ale pewnie za parę lat się zacznie panika o te sprawy, ale w moim przypadku koniecznie nietestowane na zwierzynie xD heheh
    pozdrawiam!
    http://splitmyself.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. jak nie urosną to nie czuję się skuszona ;) ja używam oliwki Hipp i daje redę , ale mam chęć na Pat&Rub i na peeling i na balsam do biustu:)

    OdpowiedzUsuń
  24. właśnie szuka czegoś dobrego i dziękuję za opinię, bo chciałam go kupić ;d
    ;*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)