Ulubieńcy sierpnia, czyli zbiór minirecenzji


Z projektu denko zrezygnowałam już jakiś czas temu.Zbieranie pustych opakowań, które musiały czekać na specjalną sesję, doprowadzało mnie do szewskiej pasji. Często, gęsto było tak, że dany produkt kończył się na początku miesiąca...i tak przekładałam go z kąta w kat, by napisać post. Ileż to razy biegłam za D do kuchni, by uratować jakiś pusty słoiczek lub buteleczkę, które przez jego niewiedzę lub nieuwagę kończyły swój żywot w koszu na śmieci.
Tak, czy inaczej denka u mnie już nie ma. Inna kwestia to ulubieńcy kończącego się właśnie miesiąca- kilka produktów, stanowiących mocny punkt mojej aktualnej pielęgnacji - takimi kwiatkami wręcz nie wypada się nie pochwalić. A nóż widelec komuś się taka wiedza przyda i wśród moich ulubieńców, znajdzie też swojego?
Popatrzmy zatem na produkty, które w sierpniu pokochałam miłością bezwzględną i śmiem sądzić, że jak najbardziej odwzajemnioną...one też mnie pokochały, dając z siebie to, co najlepsze:D.
Zaparzcie sobie kawkę, bo zapowiada się długa lektura:D


ALVA, Rhassoul Mineral Waschcreme, Mineralny krem myjący

Ten kosmetyk zdecydowanie zasłużył na miano KWC. Po przetestowaniu zrozumiałam wszystkie zachwyty zadowolonych konsumentów. Pomimo, iż zapach nie jest najprzyjemniejszy ( choć mi nie przeszkadzał ), a konsystencją przypomina najzwyklejsze błoto, to jest to jeden z lepszych kosmetyków jakie miałam ever:D. 

Bardzo wydajny, mineralny krem przeznaczony do głębokiego oczyszczania skóry z niedoskonałościami – tłustej, mieszanej, trądzikowej i z zaskórnikami.
Zawarte w kremie składniki takie jak: mineralna glina wulkaniczna i naturalne olejki eteryczne, skutecznie oczyszczają i odświeżają skórę, wspomagając walkę z pryszczami i zaskórnikami.
Krem nadaje się również do stosowania na skórę głowy oraz inne partie ciała, np. plecy.
Produkt hipoalergiczny. Nie zawiera syntetycznych tensydów.
Naturalny i organiczny kosmetyk posiadający certyfikat Ecocert.

SKŁAD:
Aqua, Morrocan Lava Clay, Aloe Barbadensis, Citrus Aurantium Dulcis Fruit Water, Phenethyl Alcohol, Citrus Bergamia Oil, Cymbopogon Winterianus Oil, Lavandula Hydrida Oil, Melaleuca Alternifolia Oil, Canaga Odorata Oil, Rosmarinus Officinalis Oil, Glyceryl Caprylate, Xanthan Gum, Limonene, Linalool, Geraniol, Citronellol



Produkt ten dostępny jest w drogeriach internetowych. Za swój egzemplarz o poj 150ml zapłaciłam coś ok 40zł. I niech nie zrazi Was fakt, że pojemność jest tak niewielka- stosowałam go przez cały sierpień codziennie i nadal końca nie widać. Jeśli tak jak ja borykacie się z zaskórnikami usianymi pod powierzchnią skóry i nic nie pomaga, a ręce Wam już opadają z bezsilności, to jest to produkt dla Was...stosowany co wieczór do umycia twarzy ( po tradycyjnym demakijażu) pokonał moje zaskórniki w 60%. Musicie się jedynie przygotować na początkowy wysyp...to nieuniknione, bowiem skóra musi się oczyścić z tego całego paskudztwa. Zdecydowanie polecam!


W7, Rajstopy w sprayu, Medium

Produkt, który pomagał moim nogom podczas tegorocznego lata. Używałam go namiętnie i z wielką satysfakcją patrzyłam jak ich stan poprawiał się w 10 minut. Szybko, łatwo i przyjemnie. Jeśli ciekawi Was więcej szczegółów zapraszam na post, który im poświęciłam.


VICHY, Capital Soleil, Matująca emulsja do twarzy SPF 30

Dzięki licznym, pozytywnym opiniom skusiłam się na ten właśnie filtr. Powiem Wam, że lepiej trafić nie mogłam...ja, która filtrowanie zawsze traktowałam jak zło konieczne, pokochałam taka ochronę i z prawdziwą przyjemnością smarowałam się tym kremem. Uwielbiam go za zapach, konsystencję, expresowe wchłanianie oraz efekt matujący, co przy tłustej cerze jest na wagę złota. Moja skóra lubi zabłysnąć ale Vichy skutecznie te zapędy łagodził, a do tego dawał mi niesamowite poczucie, że dobrze robię:D

Matująca emulsja do twarzy SPF 30. Skóra wrażliwa mieszana i tłusta.
Optymalna ochrona dzięki formule wzbogaconej w MEXORYL XL oraz MINERAŁY, które pomagają chronić skórę przed uszkodzeniami słonecznymi, przebarwieniami i jej przedwczesnym starzeniem się (wysoka ochrona słoneczna UVB+ zgodna z europejskimi rekomendacjami dla produktów ochrony przeciwsłonecznej). Zawiera wzmacniającą i kojącą Wodę Termalną z Vichy. Fotostabilny. Wodoodporny.
Deklarowana ochrona UVA/UVB jest osiągana przy ilości filtra 2 mg/1 cm2 skóry (czyli minimum 1-1,25 ml na samą twarz; 1,5-1,8 ml na twarz i szyję; ok. 30 ml na całe ciało).

SKŁAD:
Aqua/Water; Alcohol Denat; Disopropyl Sebacate; Silica; Butyl Methoxydibenzoylmethane; CI 77891 / Titanium Dioxide; C12 - 15 Alkyl Benzoate; Octocrylene; Isopropyl Lauroyl Sercosinate; Zea Mays Starch / Corn Starch; Ethylhexyl Triazone; Poly C10-30 Alkyl Acrylate; Glyceryl Stearate; Behenyl Alkohol; Methylene Bis-Benzotriazolyl Tetramethylbutylphenol [Nano] /Methylene Bis-Benzotriazolyl Tetramethylbutylphenol; Ammonium Polyacryldimethyltauramide / Ammonium Polyacryloyldimethyl Taurate; Caprylyl Glycol; Cetyl Alkohol; Decyl Glucoside; Disodium Edta; Disodium Ethylene Dicocamide PEG-15 Disulfate; Drometrizole Trisiloxane; Glyceryl Stearate Citrate; Phenoxyethanol; Sodium Hyaluronate; Terephthalylidene Dicamphor Sulfonic Acid; Triethanolamine; Xanthan Gum; Parfum Fragrance


Kremik kupiłam w aptece internetowej ale myślę, że bez problemu znajdziecie go stacjonarnie. Pojemność to 30ml, koszt ok 30zł. Wybrałam faktor 30, ponieważ uznałam, że taki mi wystarczy...nie byłam narażona na długotrwałe przebywanie na słońcu. Lato ma się już ku końcowi ale może ta recenzja pomoże Wam w wyborze odpowiedniego filtra na przyszły rok. Z drugiej strony wiem, że są osoby, które takie zabezpieczenie stosują cały rok, dlatego właśnie postanowiłam skrobnąć o nim coś więcej. Silnego nasłonecznienia już nie ma, jednak wysokość filtra w egzemplarzu który posiadam, pozwoli mi z powodzeniem wykorzystać go w ciągu najbliższych, jesiennych miesięcy...miejmy nadzieję, że jednak wyjdzie jeszcze to słońce:D


LIRENE, City Matt, Fluid matująco-wygładzający

Jest to zdecydowanie mój ulubieniec, jeśli chodzi o podkłady. Znakomicie matuje, całkiem dobrze kryje wszelkie niedoskonałości, nie podkreśla suchych skórek, nie ściera się w ciągu dnia...jego zalety mogłabym wymieniać godzinami. Naprawdę nie udało mi się jeszcze znaleźć godnego następcy...wolę go nawet od popularnego Revlona CS, który jest dla mnie trochę za ciężki. Podkład Lirene dał sobie radę podczas sierpniowych upałów, co jeszcze bardziej utwierdziło mnie w przekonaniu, że jest to mój ideał.
POLECAM!


Pharmaceris T, Octopirox, Kojący krem do twarzy

Krem, który znakomicie poprawia stan mojej cery w przeciągu jednej nocy. Jego działanie jest natychmiastowe i widoczne niemal od razu po nałożeniu. Uwielbiam go za jego kojące działanie, redukcję suchych skórek, miejsc zaczerwienionych i podrażnionych. Używam go namiętnie i wciąż nie zmieniam o nim zdania.


Olejek laurowy

Olejek trafił do mnie dzięki Paulinie .

Początkowo miałam testować go na włosach i skórze głowy ale sprawy nabrały nieco innego obrotu. Zmęczona walką z moją cerą, zastanawiałam się w jaki sposób jeszcze mogłabym jej pomóc...siedziałam, dumałam, rozmyślałam, szperałam na necie, przeszukiwałam Wasze blogi...wszystkie drogi jak jedna prowadziły mnie do mydła z olejkiem laurowym. Byłam nawet bliska jego kupna, oczywiście z największym stężeniem olejku 40%, gdy nagle nastąpiło olśnienie. No przecież ja mam czysty olejek laurowy! Klepnęłam się w czoło z uśmiechem, a wieczorem po raz pierwszy zaaplikowałam sobie tego śmierdziucha na twarz...bo śmierdziel z niego niesamowity...zapach spiruliny to przy nim perfuma haha...


Olejek ma postać stałą, jednak wystarczy nabrać go odrobinę, rozgrzać nieco w palcach i już mamy typową, tłustą substancję. Aplikowałam go po kremie ALVY, fundując mojej twarzy dodatkowo rozgrzewający masaż. Skóra po jego użyciu fajnie mrowiła ale nie było to nieprzyjemne uczucie. Nie muszę chyba wspominać, że śmierdziało ode mnie jak z koziej d...ale czego się nie robi, by pięknie wyglądać. Najważniejsze jednak, że taka pielęgnacja jak najbardziej służyła mojej skórze...z dnia na dzień jej stan się poprawiał, a co najważniejsze te cholerne zaskórniki zaczęły znikać! serio! Dziś mogę się poszczycić gładką i oczyszczoną w 80% skórą. Nie udało się wyeliminować jeszcze wszystkiego ale myślę, że jestem na jak najlepszej ku temu drodze. We wrześniu planuję wspomóc moją walkę zabiegiem mikrodermabrazji i będzie lepiej...na pewno. 
Olejek laurowy na stałe zagości w mojej pielęgnacji, bo efekty są zniewalające. Zupełnie przez przypadek odnalazłam produkt idealny. W połączeniu z kremem Alvy zrobił na mojej twarzy prawdziwą czystkę:D
POLECAM!


Koniec...uff!
Znacie moich ulubieńców?Może pochwalicie się swoimi kosmetycznymi hitami sierpnia? Chętnie poczytam:D


IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    KOMENTARZE:

52 komentarze:

  1. Vichy mam jednak wersję z filtrem 50 i pokochałam go tego lata ;) a rajstopy muszę w końcu przetestować, bo mam na nie ochotę od dłuższego czasu ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten filtr to świetny produkt...dzięki niemu polubiłam filtrowanie:)
      pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Też mam problem z zaskórnikami i rozszerzonymi porami, niestety nie znalazłam jeszcze kosmetyku, który pomógłby to zwalczyć. Dlatego zaciekawił mnie ten krem myjący oraz olej laurowy. Muszę się gdzieś za tym rozejrzeć;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, ile ja z nimi walczyłam...ten duet spisał się u mnie celująco dlatego polecam wypróbować:)

      Usuń
  3. Bardzo zaciekawiłaś mnie olejkiem laurowym:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja również w tym miesiącu zachwyciłam się podkładem City Matt! Wcześniej nie przypadł mi tak do gustu, a teraz to tak jakbym użyła zupełnie innego produktu, mimo, że to ciągle ta sama buteleczka! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja używam go niezmiennie od ponad roku...jak dla mnie jest genialny:)naprawdę nie znalazłam jeszcze równie dobrego następcy:)

      Usuń
  5. Zaciekawił mnie ten olejek bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  6. zaintrygował mnie ten olejek ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. olejek bardzo interesujący:)

    OdpowiedzUsuń
  8. mój ukochany krem z Alvy/ muszę go kupić bo skończył się już dawno temu, a tak jak pisałam i Ty potwierdzasz, jest rewelacyjny. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. muszę się skusić na ten olejek laurowy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Żadnego z tych produktów nie kojarzę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. To miłe ;) U Ciebie jak zawsze świetne kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Olejek laurowy mnie zaciekawił:)

    OdpowiedzUsuń
  13. zaciekawił mnie ten olejek i krem z alvy juz sobie zanotowałam;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Olejek laurowy? Przyznam, że nie słyszałam. :) I kolejna pozycja wędruje do listy "must try". :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że będziesz zadowolona tak jak ja:)

      Usuń
  15. Widzę moją ukochaną emulsję Vichy!
    Miałam wersję 50SPF.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie wiedziała, że jeszcze jakaś firma poza Sally Hansen ma rajstopy w sprayu. Dobrze wiedzieć!

    OdpowiedzUsuń
  17. Też mam krem Vichy ale z filtrem 50, też go lubię, Tego kremu Pharmaceris jeszcze nie miałam ale chętnie wypróbuję. :) Ostatnio zamówiłam z olejków arganowy i kokosowy i wygrałam z owoców dzikiej róży więc na razie dam sobie spokój bo już stoję na skraju bankructwa. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kremik polecam Dociu:) mnie też kusi olejek arganowy i pewnie sobie zamówię, chociaż obiecałam sobie oszczędzać w tym miesiącu:) zobaczymy...:)

      Usuń
  18. Takie posty się fajnie czyta:)) Olejek laurowy...wydaje się być interesujący:)
    Pozdrawiam- Anna

    OdpowiedzUsuń
  19. Mnie zainteresował krem kojący pharmaceris

    OdpowiedzUsuń
  20. Krem myjący bardzo kusi :) A cały post bardzo ciekawy :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. krem polecam, jest genialny:)
      dziękuję:)pozdrawiam:)

      Usuń
  21. chyba się skuszę na ten filtr od Vichy :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Oj ten olejek laurowy mnie zaciekawił bo pierwszy raz o nim słyszę :) a nurtują mnie te rajstopy w spray bo właśnie wszędzie są chwalone :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapraszam na post o nich...jeśli będziesz miała jeszcze jakieś pytania, chętnie pomogę:)

      Usuń
  23. ten olejek mnie zaskoczył.Może i ja się skusze, ale to dopiero po ciąży.

    OdpowiedzUsuń
  24. nigdy nie miałam Alvy i olejku laurowego ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Zaciekawiłaś mnie tym fluidem od Lirene :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu, polecam Ci go wypróbować...kosztuje niewiele, bo ok 25zł, a jest to naprawdę produkt godny polecenia:)

      Usuń
  26. Rajstopy w sprayu kuszą mnie już od dawna, ale przerażają mnie ich ceny :P szczególnie tych od Sally Hansen :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego właśnie postanowiłam wypróbować tańszy zamiennik; i wiesz co?, byłam z nich naprawdę zadowolona, polecam;)

      Usuń
  27. No Kochana reprymendę za denko nam ładną dałaś :P, ale ja sie usprawiedliwię, że i tak oszczędzam bo w końcu otworzony kosmetyk wykańczam żeby przetestować już stojący w kolejce "enty" żel lub peeling :P
    A faktycznie z Twoich ulubieńców wybrałam coś dla siebie i chętnie przetestuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taki chyba miało być, że kończymy i dopiero kupujemy...no chyba, że się mylę:)
      ciekawi mnie co sobie wybrałaś...:)

      Usuń
    2. Przede wszystkim krem myjący Alva, następnie krem kojący na noc Pharmaceris, a na koniec zastanowiła bym się nad olejkiem laurowym :P
      I jak tu zaoszczędzić i wykończyć to co już się ma otwarte :P

      Usuń
    3. znam ten ból haha:) krem kojący ma filtr więc nadaje się tez a dzień...ja używałam go na noc bo lubie te bardziej treściwe:)ale zdecydowanie polecam:)

      Usuń
  28. Niestety nie miałam żadnego z tych produktów!

    OdpowiedzUsuń
  29. O moje lico w Egipcie dbał Vichy, ale 50 i pokochałam go, najlepszy jaki do tej pory miałam :)
    Bardzo zaciekawiły mnie rajstopki w sprayu :) Gdzie je można nabyć?
    Super kosmetyki, chętnie wybiorę coś dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja kupiłam swoje w drogerii w moim mieście; rozejrzyj się, sprawdź też na Allegro...jeśli nie znajdziesz, a będziesz chciała wypróbować, służę pomocą:)

      Usuń
  30. to ten krem myjący to coś dla mnie... będę musiała się w niego zaopatrzyć :)

    OdpowiedzUsuń
  31. taki właśnie był chyba zamysł projektu denko, ale coś się pozmieniało :P
    niemniej jednak ładnie się spisałaś i możesz sobie coś kupić :D hihi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak mi się właśnie wydawało, że początki były inne:) sama nie wiem...we wrześniu mam bana na zakupy:)

      Usuń
  32. na te rajstopy w sprayu i ja się muszę skusić ;d

    OdpowiedzUsuń
  33. całe lato się czaiłam na ten filtr vichy, aż w końcu przestał być potrzebny :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Szkoda ,że ten olejek laurowy tak strasznie śmierdzi :D Nie wiem ,czy bym zniosła ten zapach :D


    W wolnej chwili zapraszam do mnie na news :*

    OdpowiedzUsuń
  35. wow, zainteresowalas mnie tym olejkiem laurowym :)
    chyba nawet dalabym rade temu zapachowi :P

    OdpowiedzUsuń
  36. nie używałam niczego z Twoich ulubieńców :)
    obserwujemy:)?

    OdpowiedzUsuń
  37. Kochana Pharmaceris już u mnie :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)