Sobotnia paplanina, czyli narzekam i ględzę.


Witajcie:)

Mało mnie ostatnio w blogosferze. Brak nowych postów, znikoma obecność na Waszych blogach. No cóż...ja kobieta pracująca jestem i nie zawsze mam czas na siedzenie przy kompie. Nie znaczy to, że Was nie odwiedzam, owszem odwiedzam, tylko nie komentuję. Może to lenistwo...ogarnęła mnie jakaś niemoc, zdecydowanie mam gorsze dni. Brak weny i motywacji do pisania dopadły i mnie. Traktuję Was i to miejsce bardzo poważnie i nie chcę zaśmiecać bloga wpisami o niczym...choć dzisiejszy może się do takowych zaliczyć:) . Muszę sobie pogadać...trochę chaotycznie, bez ładu i składu ale muszę. Bo ja zła jestem! Czy zawsze muszę mieć takiego pecha?!? Jak wiecie zaplanowałam na ten weekend mały rekreacyjny wyjazd, i co?...i popsuła się pogoda! Damn it! Jakżeby mogło być inaczej? IVONA ma wolne trzy dni , to i słońce zaszło, jest zimno, u mnie termometr wskazuje 15 st! Cholera! Żeby dopełnić szczęścia i przelać czarę goryczy, nastały ciężki dni...wiecie o co chodzi. Może to one są sprawcami mojego kiepskiego samopoczucia i dupnego humoru. Dziś rano miałam ochotę na jejecznicę ...skończyły się jajka...popłakałam się, bo zawsze wszystko się kończy jak mam na to ochotę. Daniel na paluszkach poszedł do sklepu i kupił te nieszczęsne jaja, chwała mu za to:). Czuję się ociężała, gruba i brzydka...cera fatalna, cellulit większy, makijaż się nie trzyma, włosy się nie układają , nawet lakier zdaje się szybciej odpryskuje...Jak to trafnie nazwała  Mallene ...mam dni paszteta! Siedzę jak kwoka i zrzędzę! I szukam pretekstu do kłótni. Mam teraz fazę nie patrz na mnie, nie dotykaj, najlepiej przy mnie nie oddychaj bo robisz to za głośno...każdy powód jest dobry , by rozpętała się w domu prawdziwa burza z piorunami. No i ta niepohamowana chęć na słodycze...najlepiej jakbym na ten czas zamieszkała w fabryce czekolady. Dieta?...jaka dieta?!...dajcie mi czekoladę, najlepiej Milkę z orzechami...albo Alpen Gold, tą z okienkiem...uwielbiam!
Jesteście tu jeszcze, czy uciekliście w popłochu?
Sorrki, że przynudzam...ok, już kończę.

Muszę poprawić sobie humor! A jaki sposób jest najlepszy?...no, kobietki?...oczywiście zakupy! Bo czekolady mam już dosyć, chwilowo. Jadę połazić po sklepach, zerknę na te szalone wyprzedaże...odwiedzę Rosska. Znając życie pewnie coś przytacham, a co? Wolno mi...w końcu mam okres!

Co jeszcze? Zaktualizowałam zakładkę z WYMIANKĄ. Dodałam kilka nowych produktów. Jeśli coś Was zainteresuje, dajcie znać.
Zapraszam również na mój konkurs, w którym do wygrania olejek ze złotem NUXE.

Zostawiam Was z nutką na sobotę. Uwielbiam tą babkę...swoją charyzmą, urodą, przebojowością i zayebistością mogłaby obdarować niejedną 20 -stkę. Jak macie chwilkę zerknijcie na komentarze pod tym kawałkiem na YT...jest tam wpis niejakiego Roberta Zmitrowicza, który w tych kilku soczystych słowach świetnie ujął wszystko, co sądzę na temat Kory:)




 No...to ja zmykam życząc Wam udanego weekendu:) Trzymajcie się cieplutko:)PA!


BUZIACZKI:)




IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    KOMENTARZE:

28 komentarze:

  1. a ja mam właśnie straszną ochotę na czekoladę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. No Kochana witaj w klubie :) u mnie pogoda też do bani i najchętniej bym sie gdzieś schowała. Ale mam nadzieje że to szybko minie i znów będziemy cieszyć się cudownym czasem, a tymczasem udanych zakupów! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie dziś jest 30 stopni i też narzekam, bo za gorąco :) Doskonale Cię rozumiem, bo w tamtym tygodniu miałam to samo: cała twarz wysypana, włosy się nie układały, makijaż spływał i wszystko było na nie. Na szczęście w tym tygodniu jest lepiej i u Ciebie też pewnie tak będzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zazdroszczę pogody, uwielbiam upały:)

      Usuń
  4. Każdy miewa gorszy dzień, a w takim dniu wspomniana czekolada (ewentualnie lody), zakupy i komedia romantyczna wskazane jak najbardziej:).

    OdpowiedzUsuń
  5. ja ostatnio coraz częściej mam gorsze dni grrrr
    do tego na dworze pada, w domu szaro bo słońca brak ...

    OdpowiedzUsuń
  6. no cóż...ja podczas "tych dni" mordowałabym wszystkich dookoła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. biedni Ci, co znajdą się w naszym zasięgu:)

      Usuń
    2. oj tak, nie ma litości ;)))))

      Usuń
  7. Jaka szkoda,że pogoda nie dopisała:((
    może zatem pomyślcie o czym fajnym na miejscu?może jakiś teatr,muzeum a potem kolacja w fajnej restauracji;)Oczywiście przed wyjściem polecam zjeść kilka tabliczek czekolady;)ja tak zawsze robię;)

    buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie ma co się dawać hormonom ;) trzeba być twardym ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. u mnie też nie za ciekawie, ale nei będę przynudzać. IV my kobiety mamy tyle siły, aby przetrwać te ciężkie dni, tymczasem...idź na zakupy, zrób sobie relaksującą kąpiel, poczytaj plotkarskie pisemka...u mnie to zwykle pomaga.
    Masa buziaków od paszteta...heh

    OdpowiedzUsuń
  10. znam to, możemy sobie podać ręce i tylko jedyne co mogę Ci zaśpiewać to: nie jesteeeeeeś sama ;)
    głowa do góry a jak nie minie to zapraszam do Leszna
    pomarudzimy razem przy dobrej czekoladzie
    ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj chętnie Soniu...tylko wydaje mi się, że zanim bym dojechała do Ciebie te ponad 300 km to wymordowałabym wszystkich współuczestników podróży:)

      Usuń
  11. Miewam dni paszteta ale bardzo rzadko .. Polecam nie wkrecac sie mrocznie to bledne kolo.. A czekoladke owszem ale zaraz po niej godzinn marszo biegi :) humor wroci bankowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko cholera...tak nie chce się tyłka ruszyć, że wybieram tylko opcję z czekoladą:)

      Usuń
  12. Oj kochana, mam nadzieję że te dni szybko miną i znów będziesz naszą radosną Iwonką :) Najedz się czekolady i nie czuj potem wyrzutów sumienia, pokupuj dużo rzeczy, nawet przez neta, walnij sobie 2 kieliszeczki i obejrzyj jakąś mega durną komedię :) Buźka! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiem Ci Ewuniu, że zakupy pomogły...od razu lepiej haha:)

      Usuń
  13. Iwonka zaszalej na tych zakupach!!Ja też własnie zagladam zawsze!, ale nie zawsze zostawiam ślad ;) BUziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Tez tak czasami mam, i nawet zakupy nie pomagają... (!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi na szczęście trochę pomogły:)

      Usuń
  15. Och Ivo...
    Przepraszam, ale uśmiałam się z tego posta :P
    Dosłownie jakbym o sobie w te dni czytała ;)
    Nie ma co - czujesz ciag do slodkiego, to zjedz cos slodkiego.
    Wiadomo, że podczas tych dni po prostu musimy miec wszystko,czego chcemy - inaczej będzie koniec świata ;)
    Jak to dobrze, że ten czas u nas trwa dosyć krótko, strach pomyśleć, co by było, jakby on trwał z miesiąc i miesiąc przerwy... ;) *Olaboga!* :D
    Trzymaj się kochana !:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dzień paszteta to ja mam ostatnio nieprzerwanie :P Głowa do góry, Iwona - zawsze jest ktoś, kto może nam skoczyć do sklepu po jajka ;) To jest najważniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  17. Każdy ma czasem gorszy dzień... na szczęście MY kobiety wiem jak go sobie poprawić ;) Zakupy!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Uśmiałam się, tak szczerze i zdrowo :) Bo która z Nas nie ma takich dni? Mnie zakupy czy słodycze wtedy za bardzo nie pomagają, muszę pobyć sama ze sobą a najlepiej działa dawka dobrej lektury lub film. A jak nie czuję się źle w sensie fizycznym, to fizyczny wysiłek jest jak znalazł.
    Przed okresem i podczas mam fazę w stylu -wystawię się za drzwi i nie wpuszczę do środka. Podziwiam mojego męża, który ma pokłady cierpliwości i znosi moje humory. Nie potrafiłabym tego, bo sama siebie mam dość ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)