Pharmaceris T, Sebo - Almond Peel 10% - krem złuszczający do cery trądzikowej.


Produktu, którego recenzję dziś przygotowałam, używałam z niepodobną do mnie regularnością i systematycznością przez dwa miesiące.Tyle się o nim naczytałam, że musiałam sprawdzić czy rzeczywiście pomoże mojej niedoskonałej, zbuntowanej jak nastolatka skórze. Czy tak się stało? Zapraszam do przeczytania mojej opinii.



Kremik umieszczony jest w wygodnym opakowaniu z pompką - niezwykle higienicznym i wygodnym podczas codziennego używania. Dodatkowo zabezpieczony jest kartonikiem, na którym znajdziemy wszystkie informacje odnośnie aplikacji oraz składu - wszystko czytelnie i przejrzyście.Pojemność to 50ml, a zapłacimy za niego w aptekach ok 40 zł.


Krem ma leciutką , żelową konsystencję, która wchłania się w tempie ekspresowym oraz bardzo przyjemny, delikatny zapach.

Dla wszystkich zainteresowanych podaję również skład:

Aqua, Mandelic Acid, Butylene Glycol, Glycerin, Tromethamine, Isohexadecane, Dicaprylyl Ether, Cyclopentasiloxane, Cetyl Alcohol, Sodium Polyacrylate, Cyclohexasiloxane, Cetearyl Alcohol, Xanthan Gum, Methyl Glucose Sesquistearate, Ceteareth-20, Silica Dimethyl Silylate, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Seed Extract, Methylparaben, Parfum

MOJA OPINIA:
Kremu peelingującego marki Pharmaceris używałam regularnie co wieczór od maja. Niemal dwumiesięczny okres testowania pozwolił mi bardzo dobrze poznać ten produkt, dlatego postanowiłam podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami.
W momencie rozpoczęcia testów byłam akurat świeżo po dwukrotnym zabiegu mikrodermabrazji. Skóra więc była miękka, delikatna, zmatowiona oraz  fajnie oczyszczona, bez większych zaskórników i  podskórnych gul. Nie było zmian zapalnych. Jednym słowem wyglądała zdrowo. Wtedy też zaczęłam aplikację tego kremu. Moja cera chłonęła go niczym gąbka, jakby tego właśnie produktu w tym momencie potrzebowała najbardziej. Z dnia na dzień jej stan się poprawiał, koloryt się rozjaśniał, a drobne zaskórniki, które w między czasie się pojawiły, znikały jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Naprawdę byłam zachwycona z efektów stosowania tego kremu. Najfajniejsze było to, że wszelkie niedoskonałości, które wyskoczyły, potraktowane wieczorem kremem, znikały w przeciągu dwóch dni. Rewelacja! Obawiałam się efektu złuszczania, wysuszenia i odstających skórek , jednak w moim przypadku nic takiego nie miało miejsca. Krem stopniowo i bardzo delikatnie wpływał na poprawę stany mojej cery. Do tego sama aplikacja dzięki opakowaniu jest bardzo komfortowa, a zapach dodatkowo umilał tą codzienną czynność.
 Taki stan rzeczy trwał mniej więcej półtora miesiąca. Po tym czasie nastąpił diametralny zwrot akcji. Dosłownie jakbym zaczęła używać innego produktu.
Moja skóra przestała na niego zupełnie reagować. Coraz częściej pojawiały się ropne zmiany, a zaskórników, takich białych, umiejscowionych tuż pod skórą przybywało. Aplikowałam go jednak jeszcze przez dwa tygodnie, pamiętając oczywiście o porządnej ochronie przeciwsłonecznej. Nic z tego...nadal zero reakcji. Ze smutkiem musiałam go odstawić. Zastanawiam się czy to moja skóra się do niego przyzwyczaiła , czy wpłynęły na to jakieś inne czynniki. 
Na razie zrobiłam sobie przerwę...poczekam do jesieni i powtórzę kurację. Samego kosmetyku na pewno wystarczy, bo przy codziennej aplikacji zużyłam go dopiero połowę, co uważam za świetny sprawdzian z wydajności.

Jeśli miałabym podsumować moje wywody uważam, że jest to porządny krem pomagający walczyć z niedoskonałościami skóry tłustej i trądzikowej, jednak należy bacznie obserwować reakcje naszej cery. Polecam wypróbować, bo być może znajdziecie swój złoty środek na wszelkie zło. Mi naprawdę pomógł. Ciekawa jestem jak moja skóra zareaguje na niego za jakiś czas...może zwyczajnie potrzebowała odpoczynku i zmiany pielęgnacji? Zobaczymy.


Produkt testowałam dzięki uprzejmości marki Pharmaceris, za co serdecznie dziękuję.


POZDRAWIAM:)



IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    KOMENTARZE:

27 komentarze:

  1. Bardzo ciekawa recenzja, czytam z zapartym tchem co za cudo Ivonka poleca, jestem już mega napalona i uuuu koniec reagowania ;) Mimo wszystko chętnie bym się na niego skusiła, tak jak mówisz może warto wypróbować, każda z nas jest inna, a przecież początkowo spisywał się jak ta lala ;)Bardzo przydatna recenzja, będę pamiętać o tym kremie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, naprawdę polecam, szczerze:) być może twoja cera będzie dłużej na niego reagowała:)

      Usuń
  2. no to teraz mam dylemat bo chciałam się na niego zdecydować jesienią ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam wypróbować..on naprawdę świetnie działa:)

      Usuń
  3. super recenzja,ja na szczescie nie mam cery tradzikowej I nie potrzeboje takim kremow x x

    OdpowiedzUsuń
  4. ja też stosuję ten krem i u mnie historia jest nieco inna, ponieważ ja akurat na początku stosowania nie zauważyłam jakiś spektakularnych efektów, właściwie żadnych nie widziałam, a teraz stosuję drugie opakowanie i jestem zachwycona, bo teraz już są świetne efekty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zupełnie odwrotna reakcja...ja na początku byłam zachwycona ale ostatnio moja cera zupełnie na niego przestała reagować; odstawiłam go na jakiś czas ale na pewno zrobię drugie podejście:)

      Usuń
  5. Ja do tej pory stosowalam 12,5 % kwas glikolowy w postaci produktu Glico A firmy ISiS , ale jest bardzo trudny do zdobycia :) ale stosowalam 2-3 razy w tygodniu i tylko w okresie zimowym . Jak nie zdobędę to chętnie wypróbuję migdałowy , do tej pory robiłam sobie wyłącznie w gabinecie kosmetycznym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja wybieram się na kwasy na jesieni...zobaczę, czy profesjonalne zabiegi pomogą mi w walce z moją cerą:)

      Usuń
  6. Też się kiedyś nad nim zastanawiałam, ale nie byłam do końca pewna działania :) Naprawdę fajna recenzja ;) Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja w okresie letnim nie ryzykuje z takimi cudakami, mam tyle przebarwien, że boje się i już:) ale pomyślę o nim na jesień , moje czoło jest w opłakanym stanie... :)

    OdpowiedzUsuń
  8. mnie ostatnio tak wysypuje po odstawieniu hormonów że nie wiem czy cokolwiek mi pomoże ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja odstawiłam hormony ponad rok temu...w zasadzie wszystkie moje problemy z cerą zaczęły się od tego właśnie momentu:( ktoś mądry powinien wprowadzić zakaz tego świństwa!

      Usuń
  9. Chce go koniecznie wypróbować bo wiele tez dobrego o nim słyszałam

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajnie jest poznać takie produkty!

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo lubie ich produkty:D

    OdpowiedzUsuń
  12. w ogóle kwas migdałowy świetnie działa na skórę, nawet wrażliwą. tego kremu jeszcze nie próbowałam ale narazie mam czystą buzię ;) odpukać ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Spróbuję, ale jesienią bo teraz w lecie niewskazane są kremy z kwasami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. warto wedzieć, że kwas migdałowy jest najbezpieczniejszym z kwasów, nie uwrażliwia skóry na słońce, dlatego może być stosowany również podczas lata;nazywany jest także 'peelingiem letnim'; pamiętając o ochronie przeciwsłonecznej nie widzę przeciwwskazań do stosowania go latem:)
      pozdrawiam:)

      Usuń
  14. Hej kochana! Bardzo serdecznie chciałabym Cię zaprosić na rozdanie na moim blogu, z okazji mojego powrotu na bloggera! Do wygrania duży zestaw kosmetyków Essence! http://lllilian.blogspot.com/2013/07/rozdanie-z-okazji-mojego-powrotu-takze.html
    A wystarczy tylko... jeden komentarz, by wziąć udział. :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Kurcze, zanim doszłam do zwrotu akcji, myślałam, że może w końcu ten krem pomoże mi z moim fatalnym czołem...ale teraz to się zastanawiam :(. Będę czekać na powtórkę Twojej kuracji i relację :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. on naprawdę pomaga tylko moja skóra miała już dość peelingowania i stąd brak reakcji; spróbuj bo warto:)

      Usuń
  16. Tak jak pisałam, dziewczyny mnie podwiozły i 2 razy biegałam po schodach żeby wszystko wnieść, a i tak było ciężko! :D

    OdpowiedzUsuń
  17. dobrze, że pomógł - nie jest łatwo trafić w dobry dla siebie kremik, zwłaszcza przy tego typu skórze

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja używałam wersji 5% i byłam z niej szalenie zadowolona! Wystrczyła mi chyba na pół roku przy niemal codziennym używaniu i rewelacyjnie poprawiła stan mojej skóry! Pod koniec też jakbym się nieco przyzwyczaiła, ale nadal wspomina ten krem bardzo pozytywnie!

    Teraz mam wersję 10%, ale używam jej raczej punktowo, tudzież na problematyczne obszary. Nie używam jej na całej twarzy, ale jesienią pewnie wrócę do tej kuracji :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dobrze, że pomógł.
    Może kiedyś się skuszę, z czyste ciekawości :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja właśnie zaczynam stosować :) kupiłam wcześniej ale wolałam poczekać na "jesienną pogodę". Zobaczymy :)
    A co do efektów to wszystko zależy od "stanu" cery.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)