LUSHOWA zachcianka spełniona.



Miałam niesamowitą ochotę wypróbować te produkty ale jak wiadomo nie są one dostępne w Polsce.Moje marzenie zostało jednak spełnione, dzięki blogowej wymiance z  Portiferole .

Wczoraj odebrałam z Poczty przesyłkę od tej świetnej dziewczyny, która mieszka w UK i postanowiła sprawić mi niemałą niespodziankę, kupując do wymiankowej paczuszki kosmetyki firmy Lush:))). Jestem jej za to ogromnie wdzięczna i pomimo , iż kule nie przetrwały w całości trudów podróży ( co będziecie mogli zobaczyć na zdjęciach ), to i tak jestem z paczki bardzo zadowolona, ponieważ tak pachnącej przesyłki nie zdarzyło mi się jeszcze dostać. Po otwarciu koperty cały pokój wypełnił niesamowicie intensywny zapach ...szkoda , że nie możecie go poczuć...

Na początek jednak przybliżę Wam trochę markę. Oto informacje, które o niej znalazłam na Wizażu:

"Lush jest producentem wyłącznie naturalnych kosmetyków, sprzedawanych w rozsianych po całym świecie kilkuset sklepach firmowych Lush'a lub wysyłkowo (Polska jest już na liście odbiorców). Filozofia firmy opiera się na prostych zasadach: kosmetyki produkowane są ze świeżych owoców i warzyw (w ofercie są również produkty dla wegan), naturalnych olejków i minimalnych ilości bezpiecznych syntetyków, z absolutnym wykluczeniem składników pochodzenia zwierzęcego czy domniemanie testowanych na zwierzętach. Produkty Lush są "testowane na ludziach". Kosmetyki są wytwarzane ręcznie, nie pakowane (ochrona środowiska), w większości pozbawione konserwantów (trzeba je przechowywać w lodówce). Z 206 produktów, znajdujących się w ofercie, wszystkie są "wegetariańskie", 159 jest "wegańskich", a 145 wolnych od konserwantów. Zgodnie z wytycznymi firmy, kazdy kosmetyk ma nalepkę, podającą dokładny skład, z oznaczeniem kolorystycznym pozwalającym zrozumieć, czy dany składnik jest naturalny i organiczny, czy też jedynie naturalny, lub czy jest "bezpiecznym syntetykiem".

Brzmi zachęcająco , prawda?

Moja paczuszka wyglądała tak:






Teraz trzecia kula, która odniosła największe obrażenia...Pozwoliłam sobie jednak znaleźć odpowiednie zdjęcie w internecie, ponieważ sama byłam ciekawa jak ona powinna naprawdę wyglądać.


A  tak wyglądał mój egzemplarz...



Jak widać cała różowa część odpadła i został mi tylko niebieski środek:D
Niestety takie są uroki transportu...wiadomo jak obchodzą się z paczkami. Nikt nawet nie stara się traktować je delikatnie.
Ok, teraz pozostaje mi testowanie tych pachnących cudeniek.Uwielbiam długie, gorące  kąpiele, zwłaszcza zimą, bom zmarzluch niesamowity.Dzięki cudownej Potriferole, staną się one wspaniale aromatyczne i przyjemne...mmm...:)
Miałyście okazję używać tych kul?Znacie produkty Lush?Jak umilacie sobie zimowe kąpiele?A może preferujecie szybki prysznic?
Jak zwykle zapraszam do dyskusji...będzie mi bardzo miło :)



MIŁEGO DNIA:)




IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    KOMENTARZE:

37 komentarze:

  1. Nie znam tych produktów, szkoda, że w transporcie uległa szkodzie. Udanego popołudnia:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Strasznie sie cieszę, że kule dotarły i sprawiły radość :) i raz jeszcze przepraszam za przesyłke nastepnym razem zabezpieczę lepiej przeyłke i ponaklejam wszędzie fragile :) teraz czekam na relacje z testowania :)


    Ps.... widzę, że czekoladka już przetestowana :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tam oj tam...czepiasz sie hehhe:)))nie moglam sie powstrzymac i jeszcze przed fotkami musialam sprobowac:)))mniammm....
      buziaki kochana:)

      Usuń
    2. Nie czepiam się ciesze, że smakowała :) ja kocham toblerone :) Buziaki i miłych kapieli :) jakbyś miała jeszcze jakąś wymiankę do kolejne lushowe produkty do zdobycia czekają ;)

      Usuń
    3. wymiankowa zakladka caly czas funkcjonuje, bede sie starala ja aktualizowac na biezaco:)))dzieki, bede pamietala...teraz jakies maselko do ciala pachnace by sie przydalo...jestem oczarowana zapachami i teraz nie dzwi mnie Twoje niezdecydowanie...ja sama tez nie wiem czy bym wsrod tych wszystkich smakolykow nie zglupiala:)))hehe:)

      mam nadzieje ze Ty rowniez jestes zadowolona ze swojej paczuszki:)))

      Usuń
    4. Poszukamy czegoś odpowiedniego dla ciebie :) jakbyś chciała to ja mam masełka na wymiankę u siebie nie z LUSH ale także bardzo fajne :) ciągle 3 dostępne :)

      Usuń
    5. zerkne i w razie czego bede sie do Ciebie mailowo dobijala heh:)))

      Usuń
    6. Ok zapraszam :) a ja Twoją zakładkę wymiany obserwuje raz dziennie :d co by dopaść znów jakieś perełki :)

      Usuń
    7. fajnie, zapraszam do testowania serum...moze przypadnie Ci do gustu:)

      Usuń
  3. Zazdroszczę przesyłki..:D Nie miałam jeszcze tych produktów ale zachęcają samym opakowaniem.:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakie piekne kolory;) cudowne sa;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam straszna ochote wyprobowac cos tej firmy. Myslalam o zakupie czegos do pielegnacji ciala lub twarz albo do wlosow ale te kule tez wygladaja zachecajaco.:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jak pachna Kasiu...nie da sie tego opisac:)))pielegnacja ciala jest podobno rewelacyjna...sama tez z checia bym wyprobowala:)

      Usuń
  6. NIestety nie miałam okazji ich testować :) a są bardzo zachęcające :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O Lushu słyszałam same dobre opinie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam tej marki, ale brzmi zachęcająco.

    OdpowiedzUsuń
  9. ciekawie to wygląda! :) mi też szkoda paru stów na jedne buty, tym bardziej, że nie słyszałam o nich też zbyt wiele dobrego... ;p jeśli chodzi o opinię na ich temat - widzę że wszędzie bardzo podobna :D

    OdpowiedzUsuń
  10. musiała pięknie pachnieć ta przesyłka.
    Zostałaś nominowana, zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie dość, że wygląda to jak różowa beza, to jeszcze wyobrażam sobie ten nieziemski zapach.... :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda, że dojechały w dość kiepskim stanie, ale prezent świetny! Sama chętnie bym spróbowała:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Awwwwww! Pozazdrościć!!:D Zapomniałam o nich! Muszę poprosić koleżankę, żeby mi przywiozła małe "conieco" :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Dobrze, że to kule do kąpieli, więc spkojnie i tak nadają sie do użytku.
    Na kąpiele rzadko sobie pozwalam, ale moim ostatnim umilaczem jest płyn do kąpieli malinowo-jeżynowy I Love...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wlasnie...szkoda tylko ze nie moglam zobaczyc ich w calosci:)))ale do wanny przeciez mozna i te kawaleczki wrzucic:)
      pozdrawiam:)

      Usuń
  15. Jej, zazdroszczę! Kiedy ten Lush będzie u nas.... eh....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dolączam do pytania...kiedy??!mam nadzieje ze juz wkrotce:)

      Usuń
  16. uwielbiam te kule z lusha...pachna cudnie..ale ja lubie tez wszystkie inne takie kule do kapieli... ;))) No i czekoladki toblerone...boniu jak dawno ich nie jadlam!!! :(( z 2 lata juz bedzie ;/ :D narobilas mi smaka na nie :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Dlaczego tak bardzo chciałam prysznic...:(

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo ciekawie to wyglada, ogolem swietnie !!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja też uwielbiam długie, gorące kąpiele z takimi cudeńkami :) Zazdroszczę, bo nigdy nie miałam okazji przetestować nic z Lusha. Przyjemności :) :*

    OdpowiedzUsuń
  20. Wygląda ciekawie! ;) Kusi... ;D

    OdpowiedzUsuń
  21. No to Ci zycze milej kapieli a wiem ze bedzie ona udana bo w koncu to Lush ;D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)