Bielenda, Esencja Młodości,maseczka nawilżająca


Jak wiecie, jedno z moich noworocznych postanowień dotyczyło maseczkowej pielęgnacji twarzy.
Postawiłam przed sobą ambitne zadanie, by co najmniej dwa razy w tygodniu na mym licu wylądowała jakaś maseczka mająca na celu poprawę stanu skóry, a co za tym idzie-samopoczucia.
Robię wszystko co w mej mocy, by przyrzeczenia danego sobie dotrzymać i kupuję, kupuję i próbuję, próbuję... raz z lepszym skutkiem, raz z gorszym. Wynikiem moich testów będzie zwiększona ilość maseczkowych recenzji. Postaram się jednak Was nimi nie zamęczyć i dozować je będę ostrożnie:). 

Na pierwszy ogień idzie :

Bielenda Biotechnologia Ciepłokrystaliczna 7D 30+ 
Esencja Młodości, Maseczka Nawilżająca


Bielenda, Biotechnologia Ciepłokrystaliczna to linia produktów przeciwzmarszczkowych 30+, w skład której wchodzą:
- krem na dzień nawilżający
- krem na noc nawilżający
- maseczka nawilżająca
- płyn micelarny 3w1 nawilżający

"To profesjonalna, niezwykle skuteczna linia kosmetyków przeciwzmarszczkowych nowej generacji, która radykalnie zwalcza wszystkie widoczne oznaki starzenia. Linia powstała w oparciu o najnowsze osiągnięcie współczesnej technologii – bazę ciekłokrystaliczną zbudowaną na wzór i podobieństwo skóry. Inteligentne formuły przeciwstarzeniowe rewelacyjnie walczą z oznakami upływającego czasu aż na 7 płaszczyznach i gwarantują skórze bardzo dojrzałej spektakularne efekty w redukcji zmarszczek, uaktywnienie mocnych procesów naprawczych oraz ekstremalne nawilżenie. Kosmetyki zostały wzbogacone o najsilniejsze składniki przeciwzmarszczkowe, które wnikają głęboko i osiągają maksymalne stężenie w miejscu działania."

Jakiś czas temu nabyłam drogą kupna krem nawilżający na dzień właśnie z tej serii, który teraz jest w fazie testów. Dlatego właśnie postanowiłam wypróbować maseczkę...często jednak jest tak, że nie cała gama produktów danej serii nam odpowiada i tak właśnie jest w tym przypadku. Do rzeczy zatem...


Co o maseczce pisze producent?

" Niezwykła skuteczność skoncentrowanej maseczki nawilżającej wynika z zastosowania innowacyjnej bazy ciekłokrystalicznej, której struktura jest fizjologicznie zgodna ze strukturą skóry. Dzięki temu składniki aktywne działają o wiele efektywniej niż w zwykłych maseczkach. 0% parabenów 0% sztucznych barwników 0% oleju parafinowego 0% PEG.

  Kosmetyk zapewnia znaczny i długotrwały wzrost nawilżenia skóry, skutecznie redukuje pierwsze zmarszczki, rewelacyjnie ujędrnia, uelastycznia i wygładza skórę, doskonale zwalcza pierwsze oznaki starzenia. Maseczka jest idealna dla cery mieszanej – redukuje wydzielanie sebum, zmniejsza widoczność porów, zapobiega błyszczeniu, łagodzi podrażnienia i zmiany trądzikowe."

Skład:

 

Według zaleceń producenta należy ją stosować 2-3 razy w tygodniu, dzięki czemu nasza skóra stanie się doskonale nawilżona i ujędrniona, a pierwsze oznaki starzenia się skóry zostaną zatrzymane.Ilość maski przewidziana jest na dwukrotne użycie, pozostawiamy ją do wchłonięcia, nadmiar usuwamy wacikiem kosmetycznym.Tyle teorii...a jak ona się ma do praktyki??

 

Już niejednokrotnie miałam okazję przekonać się, że maseczki do tzw. wchłonięcia nie są dla mnie.Próbowałam wiele razy i za każdym była to porażka.Zdecydowanie wolę maski, które po upływie zalecanego czasu trzymania na twarzy, zmywamy wodą.Mam wtedy wrażenie, że skóra jest naprawdę odświeżona i nawilżona. Maseczki, które mają się wchłonąć pozostawiają na mojej twarzy dziwny, nieprzyjemny, tłusty film...do tego w nieskończoność rolują się na twarzy, tworząc coś w rodzaju tłustych bobków ( mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi:D ), których nie mogę się pozbyć i zawsze kończy się to zwyczajnym umyciem twarzy.Tak też jest niestety i w tym przypadku. 

 Prezentowanej dziś maseczki użyłam dwa razy, bo na tyle mi jej wystarczyło. Pierwszy raz był ok...fajnie się wchłonęła pozostawiając miłą w dotyku, dobrze nawilżoną skórę, natomiast za drugim razem, po trzech dniach, aplikacja sprawiła wzrost poziomu adrenaliny do niebezpiecznego poziomu, który zazwyczaj kończy się wyładowaniem frustracji na Bogu ducha winnych domownikach.Maseczka nie wchłonęła się wystarczająco, pozostawiając tłustą, wręcz marzącą się warstwę. Do pozbycia się tego paskudztwa z twarzy potrzebowałam trzech wacików...do tego wszystkiego na drugi dzień rano moim oczom ukazał się niemiły widok w lustrze.Maska totalnie mnie zapchała,przez co wysyp małych krostek miałam murowany.Ehh...

 

Podsumowując, na pewno nie kupię tej maski ponownie.Prawdę mówiąc jestem zaskoczona jej działaniem, ponieważ krem na dzień sprawuje się jak na razie świetnie.  



IVONA

Spodobał Ci się ten tekst? Pozostańmy proszę w kontakcie: zostaw komentarz, daj lajka lub udostępnij swoim znajomym.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zaobserwuj blog poprzez Bloglovin, możesz także kliknąć w gadżet Obserwatorzy.
Więcej o mnie dowiesz się na Instagramie.
Dziękuję, że jesteś i do zobaczenia!

    KOMENTARZE:

19 komentarze:

  1. Ja też wolę maseczki do zmywania :)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię kosmetyki Bielendy, ale maseczki mi jakoś nie odpowiadają ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawde mowiac to byl moj pierwszy raz z maseczkami Bielendy i chyba ostatni:)

      Usuń
  3. Ja bardzo lubię używać maści z witaminą A, bo bardzo dobrze nawilża choć z drugiej strony przydałby mi się taki krem, który można by było używać na co dzień, do szkoły :)

    OdpowiedzUsuń
  4. też wolę maseczki do zmywania! Po tego typu jakoś tak się lepię :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też nie przepadam za maseczkami, których się nie zmywa. Mam takie same odczucia jak Ty. Ja darzę sympatią maseczkę oczyszczająca Ziaja:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, ze je lubisz:)))i Ty wiesz, ze ja wiem:)))

      Usuń
  6. nie miałam tej maseczki i nie będę miała. wolę zmywać maseczki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak czy owak trzymam kciuki za postanowienie ;)
    2 razy w tygodniu ... U la la .... Mocno trzymam ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzymaj mocno bo to zza granicy to trudniej bedzie mi poczuc hihi:)

      Usuń
  8. brawa za postanowienie - mnie zmotywował maseczkowy październik i do tej pory można u mnie zobaczyć recenzje saszetkowych maseczek :-)
    mam z tej serii krem na noc (jeszcze w fazie testów) ale jak na razie jestem na plus

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ach, bo trzeba sie w koncu za siebie zabrac:)))
      ja mam na dzien i tez jest ok, dlatego zdziwilo mnie troche dzialanie tej maseczki:)
      pozdrawiam:)

      Usuń
  9. IV a ja doszłam do wniosku, ze te wszystkie maski jednorazowe niewiele dobrego mogą nam zrobić...zauważ, że na każdej jest informacja o zaleceniu stosowania ich min. 2 razy w tyg. czyli regularnie przez jakiś tam czas. Co więc może nam zrobić jednorazowe czy dwukrotne nałożenie jednej maski...własciwie niewiele. Fakt są i takie, które to juz po pierwszym użyciu sprawiają iż nasza twarz dziękuje nam za to dluuuugo, jednak uważam, ze gra nie warta jest świeczki...takie ciągłe zmiany i poszukiwania mogą narazić nas na różnego typu alergie czy wysypy, jak napisałaś powyżej. Szkoda tak maltretowac naszą skórę. Tzn. zrobisz jak będziesz uważała i ja niczego Ci nie chcę narzucać, ale swego czasu sama poszukiwałam tych idealnych włąśnie z różnymi skutkami, aż wreszcie powiedziałam dość...szkoda mi mojej twarzy na takie eksperymenty, szkoda mi kasy na maski naszpikowane chemią lub te które po dwukrotnym uzyciu wcale nie są wstanie wykazać swojego działąnia.
    Raz szarpnęłam się na zakup różnych glinek i tak stosuję je zamiennie, urozmaicając je różnymi olejami, witaminami, żelami itp. Każda maska moze być inna, a koszt takich maseczek to groszowa sprawa. Dodatkowo nie słyszałam, aby kogokolwiek jakiekolwiek glinki uczulały czy alergizowały. Polecam szczerze i please nie bierz tego komentarza jak jakąś krytykę, absolutnie. Chciałam Ci jedynie doradzić jak nie wydać fortuny i nie zrobić sobie krzywdy...a prostym i tanim sposobem nabyć w 100% naturalne i bardzo dobre maseczki z możliwoscią ich modyfikacji w zalezności od potrzeby ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziekuje kochana za komentarz i dobre rady...i absolutnie nie mam Ci tego za zle:)))probowalam juz wielu roznych masek i wiem, ze najlepiej dzialaja na mnie wlasnie glinki, latego nie wykluczone ze skusze sie po prostu na ich zakup, tak jak mowisz...naturalnie i bez ryzyka dla mojej cery:)))
      jeszcze raz dziekuje:)
      pozdrawiam:)

      Usuń
  10. Bardzo lubię kosmetyki tej firmy, ale nie miałam jeszcze tej maseczki. Pomimo Twoich słów jestem skłonna sama sprawdzić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie...nie ma to jak przekonac sie na wlasnej skorze;moze akurat Tobie bedzie odpowiadala:)
      pozdrawiam:)

      Usuń
  11. używałam tego produktu, ale mnie nie przekonał do siebie..:)[pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. nie chce być pełna w krostkach , a więc nie zaryzykuje i nie zakupie tej maseczki ;P

    OdpowiedzUsuń
  13. Moja mama to ostatnio miała ale się średnio sprawdziło... :(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wszystkie komentarze:)

Aby nasza dyskusja miała sens, na Wasze pytania odpowiadam pod postem.
Jednocześnie informuję, że komentarze oparte tylko i wyłącznie na spamie, będą usuwane.

Pozdrawiam serdecznie:)