Najnowsze posty

bez podziału na kategorie

INSIGHT, Hair Repair Complex | Serum ochronno - odbudowujące do włosów

Na początek zapraszam Was do wspólnej zabawy... popuśćmy na moment wodzę fantazji i wyobraźmy sobie idealne włosy. Jakie by one były? Krótkie? Długie? Rude? Blond? Znając kobiecą naturę, z całą pewnością nasze marzenia będą odmienne od tego, czym obdarzyła nas matka natura ;) Genów nie zmienimy, aczkolwiek możemy zadbać o to, by nasze włosy były ich najlepszą wersją. 

INSIGHT, Hair Repair Complex | Serum ochronno - odbudowujące do włosów

Moja codzienna pielęgnacja włosów to nie tylko szampon, odżywka, tudzież maska, bowiem po każdym myciu kosmyków nie zapominam także o odpowiedniej ochronie końcówek, wcierając w nie lekkie, silikonowe serum. Taki zabieg nie tylko zabezpiecza włosie, ale i chroni przed utratą wilgoci, czy uszkodzeniami mechanicznymi. Ponadto pięknie wygładza i nabłyszcza, co przy skłonnych do puszenia włosów jest kwestią szalenie istotną. Odpowiednio dobrane serum nie obciąży i nie oblepi, ale nada włoskom blasku, lekkości i miękkości.

INSIGHT, Hair Repair Complex | Serum ochronno - odbudowujące do włosów

Hair Repair Complex marki INSIGHT ( 50ml / 39zł ) to serum ochronno - odbudowujące, które rozplątuje zniszczone, łamliwe końcówki, wzmacnia i zapobiega rozdwajaniu się. Olej z dzikiej róży regeneruje i chroni włosy przed uszkodzeniami, natomiast odżywczy i odbudowujący fitokompleks z malwy, nagietka i kwiatu Althea uelastycznia włókno włosa i głęboko nawilża, pozostawiając je lśniące i miękkie w dotyku.
Serum nie zawiera parabenów, PEG, PPG, sztucznych barwników, alergenów zapachowych i olejów mineralnych.

SKŁAD: Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Cyclohexasiloxane, Rosa Moschata, Seed Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Malva sylvestris (Mallow) Leaf Extract, Althaea officinalis Root Extract, Calendula Officinalis Flower Extract, Parfum (Fragrance)

Producent sugeruje, iż serum sprawdzi się zarówno na mokrych, jak i na suchych włosach. Osobiście aplikuję je na obydwa sposoby i w każdym spisuje się wyśmienicie. Nie obciąża moich przetłuszczających się włosów, ani nie przyspiesza wydzielania sebum, nie oblepia ich, tworząc nieestetyczną w dotyku i wyglądzie tłustą warstwę. Świetne efekty przynosi wtarcie kropli serum w suche włosy, które w mig odzyskują sprężystość i elastyczność, są sypkie, puszyste, ale nie spuszone. Serum cudownie wygładza kosmyki, co z pewnością będzie dużym plusem dla tych z Was, które na co dzień walczą z ich puszeniem się. Oczywiście żadne serum nie scali już rozdwojonych końcówek, jednak stosowane profilaktycznie, przed pojawieniem się problemu, na pewno opóźni ten proces.
Na koniec muszę pochwalić jego urzekający aromat. Nie wiem czy idę dobrą drogą, ale ja wyczuwam nuty bliźniaczo podobne do zapachu LVEB i o ile zazwyczaj nie przepadam za intensywnymi aromatami produktów do pielęgnacji włosów, tak w przypadku serum INSIGHT żałuję, że jest on tak ulotny ;)

INSIGHT, Hair Repair Complex | Serum ochronno - odbudowujące do włosów

Używacie serum ochronnego do swoich włosków?



YONELLE BODYFUSION | Serum Antycellulitowe i Peeling Rewitalizujący

Słońce coraz śmielej i częściej daje o sobie znać. Lato rozgościło się na dobre! Cieszę się, oj cieszę, bo jest to moja ulubiona pora roku, która jak żadna inna wpływa na poprawę samopoczucia i przypływ energii. Czasem żartuję, że prawdopodobnie działam na baterie słoneczne >3

Spodnie i długie rękawy ustępują miejsca zwiewnym i lekkim kreacjom, co nierzadko staje się przyczyną cielesnych rozterek. Zdecydowana większość z nas, tuż przed sezonem urlopowym rozpoczyna nierówną walkę ze swoimi niedoskonałościami, wytaczamy najcięższe działa atakując je na wielu frontach. Najlepsze efekty przynosi połączenie aktywności fizycznej, zdrowej, odpowiednio zbilansowanej diety i ujędrniających kosmetyków, bowiem żadne, nawet najdroższe kremidło nie zdziała cudów, gdy nie będzie właściwie wspomagane. Chciałabym, by było inaczej, by wystarczającym było wsmarowanie w ciało właściwego kosmetyku, jednak nie oszukujmy się, nie ma co liczyć na takie ustępstwa. Trzeba zacisnąć zęby i wziąć się do roboty, a na efekty nie będzie trzeba długo czekać, zapewniam ;)

YONELLE BODYFUSION | Serum Antycellulitowe i Peeling Rewitalizujący

Wiosna i lato to ostatni dzwonek, by zabrać się za redukcję niechcianych fałdek, czy znienawidzonego przez kobiety cellulitu. Wizja urlopu działa mobilizująco, przynajmniej na mnie, dlatego wraz z nadejściem cieplejszych dni wprowadzam do swojej codziennej pielęgnacji produkty, które mają mi pomóc ujędrnić skórę. Drogeryjne półki uginają się od nadmiaru kosmetyków, obiecujących szczęśliwy finał, dlatego wybór tego właściwego okazuje się często karkołomnym zadaniem.

Ja po raz kolejny zaufałam YONELLE, polskiej marce, która wraz z wiosną wyszła naprzeciw oczekiwaniom kobiet, wprowadzając luksusową, wszechstronną serię do pielęgnacji ciała BODYFUSION, łączącą ponadprzeciętną skuteczność z wyjątkowymi właściwościami aplikacyjnymi. Wykorzystano w niej aktywne składniki znane z działania anti-aging takie jak retinol, czy kwas hialuronowy, stosowane dotąd głównie w pielęgnacji twarzy. Zwiększenie przenikania dzięki nanodyskom, czyli nowatorskim nośnikom wypełnionym substancjami aktywnymi, które pokonują aż 14 warstw komórek naskórka i precyzyjnie dopracowane składy, pozwoliły uzyskać spektakularne efekty w redukcji cellulitu i rozstępów oraz poprawieniu jakości i kondycji skóry. 

YONELLE BODYFUSION | Serum Antycellulitowe i Peeling Rewitalizujący

BODYFUSION Serum Antycellulitowe ( 200ml/179zł ) to aktywne serum do codziennej pielęgnacji ciała z objawami cellulitu lub ze skłonnością do jego powstawania, ale równie świetnie sprawdzi się u osób z nadwagą, czy skórą pozbawioną jędrności i sprężystości. W składzie oprócz słynnych nanodysków, oleju arganowego, czy betainy, znajdziemy takie substancje aktywne jak kofeina i forskolina, niekwestionowane hity w kwestii stymulowania metabolizmu i redukcji tkanki tłuszczowej. Serum działa wielokierunkowo, a stosowane regularnie dwa razy dziennie zmniejsza widoczne nierówności skóry, jednocześnie ją ujędrniając. 
W przypadku tego typu kosmetyków kluczowa jest systematyczność, bo dopiero ona pozwala zauważyć wymierne efekty. Serum wcierałam każdego dnia, rano i wieczorem przez około dwa miesiące, bo na tyle mi wystarczyło. Wygodna butla z pompką, piękny ogórkowy aromat i lekka kremowo-żelowa konsystencja zdecydowanie umilały aplikację preparatu, który dodatkowo połączony z odpowiednią techniką masażu bardzo szybko się wchłania nie pozostawiając uczucia lepkości. W trakcie stosowania zauważyłam znaczną poprawę jędrności skóry. Cellulit, który rozgościł się na moich udach i pośladkach nie zniknął zupełnie, aczkolwiek zdecydowanie się zmniejszył, a miejsca w które wcierałam kosmetyk stały się bardziej zbite i elastyczne.  Serum antycellulitowe to produkt godny polecenia, który wespół ze zrównoważoną dietą i aktywnością fizyczną, z pewnością ułatwi walkę ze skórką pomarańczową. 

YONELLE BODYFUSION | Serum Antycellulitowe i Peeling Rewitalizujący

BODYFUSION Peeling Rewitalizujący ( 6szt po 25ml/79zł ) , scrub do ciała  na bazie naturalnego perlitu z pyłu wulkanicznego, o doskonałych właściwościach wygładzających, oczyszczających i złuszczających skórę, nawet w miejscach silnie zrogowaciałych, takich jak łokcie czy kolana. Miękka, puszysta, kremowa konsystencja i nieagresywne działanie ścierające doskonale sprawdzi się u osób z wrażliwą skórą, nie ma także przeciwwskazań do stosowania go w ciąży, czy podczas karmienia piersią. Komfort używania wzmacnia delikatny, kojący zapach olejku z mandarynek. 
Peeling znajduje się w sześciu poręcznych saszetkach, każda po 25ml produktu, całość zapakowana w zbiorczy kartonik. Przyznaję, że ten pomysł Yonelle bardzo mi się spodobał, ponieważ po pierwsze w saszetce jest idealna porcja do jednorazowej aplikacji, a po drugie może być doskonałą propozycją do urlopowej kosmetyczki. Z pewnością przyda się podczas wakacyjnych wojaży >3
Peeling rewitalizujący to naprawdę bezpieczny ździerak, drobinki w nim zawarte są niewielkie, ale robią co mają robić. Początkowo podeszłam do niego dość sceptycznie, bowiem preferuję hardcorowe cukrowe, ewentualnie solne wersje, ale okazało się, że w tej niepozornej, kremowej mazi drzemie ogromna siła. Skóra po jego użyciu jest gładka i zdrowo zaróżowiona, bez lepkiej, olejowej warstwy i doskonale przygotowana na przyjęcie serum lub innego kosmetyku ujędrniającego. Peeling zyskał miano ulubieńca i bardzo chętnie będę do niego wracała :)

YONELLE BODYFUSION | Serum Antycellulitowe i Peeling Rewitalizujący

Całą linię BODYFUSION możecie obejrzeć bezpośrednio na stronie Yonelle, a jeśli czujecie się skuszone na któryś z kosmetyków, to aktualnie kupując więcej niż jeden produkt z serii pielęgnującej ciało, otrzymujecie rabat -15% :) 



Używacie preparatów antycellulitowych? Jaki jest Wasz stosunek do tego typu kosmetyków?




Ulubieńcy czerwca | Insight, Purite, Max Factor, MAC

Nie miałam absolutnie żadnych wątpliwości, by w ulubieńcach czerwca umieścić tę piątkę kosmetyków. Co prawda wahałam się, czy nie powiększyć zacnej grupki, którą za chwilę opiszę, ale pomyślałam, że jeśli pretendenci do tego miana będą dalej spisywać się tak, jak do tej pory, to z pewnością pojawią się za miesiąc >3. 
Ulubiona piątka czerwca to cztery nowości i jeden powrót. Trzy produkty opisywałam już w osobnych recenzjach, więc jeśli będziecie chciały o nich poczytać, wystarczy kliknąć w podlinkowaną nazwę. Zaciekawione? No to lecimy...

Ulubieńcy czerwca | Insight, Purite, Max Factor, MAC
Ulubieńcy czerwca | Insight, Purite, Max Factor, MAC

INSIGHT Rebalancing, Szampon do przetłuszczającej się skóry głowy i włosów

Tak, znów INSIGHT >3. Nic nie poradzę, że każdy kolejny przetestowany produkt spośród asortymentu tej marki, okazuje się być dla moich włosów hitem. Tym razem jest to szampon Rebalancing dedykowany osobom, których problemem jest nadmierne przetłuszczanie się włosów. Produkt dostępny jest w dwóch pojemnościach - 500 i 1000ml ( 39zł i 55zł ), obydwie zaopatrzone w wygodną pompkę. Ja skusiłam się na początek na tę mniejszą. Minimalistyczny design opakowań, porządne składy, świetna jakość, genialne działanie i niskie ceny zdecydowanie wyróżniają markę INSIGHT na tle innych kosmetyków dostępnych na rynku. Szampon zawierający organiczne ekstrakty z brzozy, grejpfruta, lawendy i oleju herbacianego, normalizuje nadmierne wydzielanie sebum, głęboko oczyszcza i łagodzi podrażnienia. Ponadto posiada właściwości antybakteryjne i przeciwzapalne. Używany regularnie rzeczywiście przedłuża świeżość kosmyków, nie wysuszając ich przy tym na długości. Wmasowany i pozostawiony na kilka chwil cudownie chłodzi skórę głowy! Rewelacja, daję słowo :)


Purite, Krem odżywczo - regenerujący na noc <klik>

Kompozycja kremu Purite ( 30ml/89zł ) to mistrzowskie połączenie cennych maseł i olejów z całego świata. Przeznaczona jest dla wszystkich rodzajów skór, zarówno suchych i zniszczonych, wrażliwych, naczyniowych jak i tłustych z problemem trądziku. Dla mojej przetłuszczającej się i skłonnej do zapychania skóry okazał się świetną propozycją na noc. Dzięki swej gęstej, bogatej konsystencji stanowi ponadprzeciętne ukojenie i niemal natychmiast odżywia, nawilża i łagodzi wszelkie podrażnienia. Nie jest to krem lekki, po aplikacji pozostawia na skórze otulającą warstwę, jednak ja na noc takich właśnie szukam. Krem Purite spisał się doskonale, dlatego bez wahania znalazł się w gronie ulubieńców czerwca... aczkolwiek byłabym skłonna umieścić go nawet w odkryciach roku:) Na uwagę zasługuje też przepiękny marcepanowy zapach, który każdego wieczoru relaksuje mnie po ciężkim dniu, umilając tym samym wieczorne rytuały pielęgnacyjne. 


Purite, Tonik ujędrniająco - łagodzący <klik>

Tonik Purite ( 50ml/37zł ) to naturalny preparat do zakwaszania skóry na bazie hydrolatu z oczaru wirginijskiego, który stosuję każdorazowo po umyciu twarzy lub w ciągu dnia w celu odświeżenia. Opakowanie z pompką to genialne rozwiązanie pod warunkiem, że pompka działa sprawnie nie rozlewając kosmetyku wokół. Tu działa rozpylając idealną mgiełkę, która osiada tam, gdzie powinna natychmiastowo kojąc i łagodząc skórę. Naturalny, lekko ziołowy aromat wycisza i relaksuje, ponadto tonik działa nawilżająco i ściągająco na rozszerzone pory. Jestem pod wrażeniem i szczerze Wam polecam preparat Purite. 

Ulubieńcy czerwca | Insight, Purite, Max Factor, MAC
Ulubieńcy czerwca | Insight, Purite, Max Factor, MAC

Max Factor, Lasting Performance

Beztłuszczowy, bezzapachowy podkład o lekkiej, emulsyjnej konsystencji przeznaczony dla cer tłustych i mieszanych. Swój egzemplarz nabyłam podczas ostatniej promocji -50% w drogerii Rossmann. Nie pamiętam dokładnie ceny, ale myślę, że oscylowała w granicach 25zł za 35ml. Powiem szczerze, że jakoś nigdy nie ciągnęło mnie w stronę szafy MF, jednak zmuszona potrzebą kupna nowego podkładu skusiłam się na Lasting Performance. Szybko okazało się, że intuicja mnie nie zawiodła... a może raczej zawiodła w dobre rejony >3. Lepiej wybrać nie mogłam. Podkład prezentuje się wybornie. Jestem pod wrażeniem tego jak pięknie stapia się z fakturą skóry stając się niemal niewidocznym. Idealnie matuje, choć nie jest to płaski mat, nie czuć go na skórze i co najważniejsze - nie wchodzi w załamania i nie podkreśla zmarszczek. Ściera się równomiernie nie tworząc prześwitów po ok 7-8 godzinach. Odcień 102 pastele, który posiadam nie jest najjaśniejszym z gamy, a ponadto trochę ciemnieje na twarzy, dlatego dziewczyny o porcelanowych, bardzo jasnych cerach powinny poszukać koloru 101 Ivory Beige. Pomimo czerwcowych upałów to właśnie LP najczęściej lądował na mojej twarzy i spisał się naprawdę świetnie. Najkorzystniej wygląda nałożony wilgotnym beauty blenderem i przypudrowany sypańcem, choć dobry, sprawdzony pędzel też da radę :). Krycie określiłabym jako średnie, które można budować wedle potrzeb. Jedna cienka warstwa doskonale pokryje przebarwienia i drobne zmiany na skórze, przy czym nie zapycha i nie przyczynia się przykrego w skutkach wysypu niedoskonałości. Bardzo lubię >3



Wielki come back! Przepiękny koral z domieszką różu o kremowym, komfortowym wykończeniu. Odkopałam ją ze swoich zbiorów i pokochałam na nowo. Leciutka, niewymagająca wprawnej ręki, wystarczy jej towarzystwo tuszu i odrobiny bronzera. Uniwersalny, dzienny kolor, który z pewnością przypasuje większości z Was. Coral Bliss nie potrzebuje specjalnej oprawy, jedyne co doceni to wypielęgnowane usta, bo lubi podkreślać suche skórki. Na szczęście odpowiedni peeling załatwi sprawę. Lubię ją za nawilżenie, które trwa nawet jeśli po kolorze nie ma już śladu, za delikatny uroczy odcień, za wygodę stosowania, za subtelny waniliowy zapach. Coś mi się wydaje, że wkrótce będę musiała poszukać czegoś w zamian, bo znika niebezpiecznie szybko ;)

Ulubieńcy czerwca | Insight, Purite, Max Factor, MAC

Znacie moich ulubieńców? Odkryłyście coś fajnego w czerwcu?



Instagram mix | Czerwiec 2016

Pół roku za nami... to niewiarygodne >3. Nie macie wrażenia, że dosłownie przed chwilą hucznie świętowałyśmy jego początek? 


1. W drodze 2. Spacerowo 3. Pierzynka 4. Biegam!


5. Obiad się szykuje 6. Owocowy koktajl 7. Na dobry początek 8. Brownie z truskawkami


9. Wiosna w domu 10. Wieczorne podjadanie 11. Poranny rytuał 12. Sezon truskawkowy


13. Najprostsze rozwiązanie 14. Obiadek 15. Wieczór w mieście 16. Wygrana u Idalii


17. Taki to pożyje >3 18. Koniec Gimnazjum! 19. Good hair day 20. Naturalnie 


Czerwiec na blogu:

Purite, Krem odżywczo - regenerujący na noc
Lakiery do paznokci ZILA - ZILABOX I Do
Naturalnie, że najlepszy! Purite, Tonik ujędrniająco - łagodzący
Lirene, Różo-bronzer Shiny Touch
Evree Magic Rose | Upiększający? krem do twarzy 30+
Shiseido, Sheer & Perfect Compact


Życzę Wam wspaniałego, pełnego słońca lipca! Buziaki >3



Lakiery do paznokci ZILA - ZILABOX I DO

ZILABOX to gustownie zapakowane trio lakierów ZILA, stworzonych dla kobiet pełnych życia, przebojowych, które nie znają słowa 'nuda'. Poręczne, metalowe pudełko nie jest tylko zbędnym gadżetem, gdyż po opróżnieniu zawartości, z powodzeniem może służyć do przechowywania różnych, nie tylko kosmetycznych drobiazgów >3. Same przyznacie, że takie zestawienie będzie też szalenie eleganckim upominkiem dla każdej kobiety lubiącej malować paznokcie.

Lakiery do paznokci ZILA - ZILABOX I DO

ZILABOX I DO, który miałam przyjemność testować dzięki drogerii internetowej Drogeria.pl , to jeden z boxów z najświeższej kolekcji ślubnej. Podobnie jak pozostałe, zawiera trzy odcienie lakierów na każdą okazję. Każdy z nich zamknięty jest w szklanej buteleczce o pojemności 8ml. Konsystencja lakieru jest idealna, dobrze się rozprowadza, nie smuży i nie wylewa się na skórki, a dzięki płaskiemu, prosto ściętemu pędzelkowi, malowanie nie przysparza żadnych problemów.

!Co istotne, lakiery ZILA nie zawierają formaldehydu, toluenu, ani Dibuthyl Phthalate (DBP )!

Lakiery do paznokci ZILA - ZILABOX I DO
Lakiery do paznokci ZILA - ZILABOX I DO

ZILA SHIMMER 112 Rose to subtelnie połyskujący jasnoróżowy kolor wzbogacony o mikroskopijny, lśniący pyłek, który pogłębia kolor lakieru, stwarzając delikatny, trójwymiarowy efekt. Odcień niezwykle skromny, acz elegancki i stylowy, pasujący na każdą okazję. Zarówno aplikacja, jak i zmywanie to dosłownie kilka minut. Dla uzyskania jednolitej tafli potrzebne są dwie cienkie warstwy. Lakier nie odpryskuje i nie pęka, ściera się na końcach po 3-4 dniach. 


ZILA FLASH 124 Raspberry, czyli holograficzny lakier wzbogacony kwiatowymi aromatami dla jeszcze większej przyjemności. W zależności od kąta padania światła, stwarza wielowymiarowy efekt. Raz jest to soczysta malina, by za chwilę przeistoczyć się w nasycony fiolet z domieszką różu. Z całej trójki to właśnie on najbardziej przypadł mi do gustu, bo pomimo zawartości holograficznych drobinek bajecznie się rozprowadza na płytce i równie łatwo go usunąć. Najpiękniej wygląda w słońcu, które wydobywa z niego zjawiskowy blask i trójwymiarowość koloru. Lakier nie odpryskuje, a trwałość jest jeszcze lepsza, niż w przypadku poprzednika - zmywam go po 5 dniach.


ZILA SPARK 132 Sugar to biżuteryjny top do paznokci w kolorze brudnego różu. Wypełniony do granic możliwości milionem iskrzących drobinek. W zależności od ilości warstw można uzyskać efekt subtelnego rozświetlenia części lub całego paznokcia, aż do niemal biżuteryjnego z pełnym, brokatowym kryciem. Osobiście preferuję zaakcentowanie jednego paznokcia, dodając codziennemu mani zaskakujący, błyszczący element. Aplikacja podobnie jak pozostałe nie przysparza kłopotu, jednak ze zmyciem już tak łatwo nie jest >3 Brokaty mają to do siebie, że potrzebują nieco więcej czasu, by całkowicie usunąć je z płytki. Plusem lakieru ZILA jest to, iż drobinki nie wystają ponad płytkę, przez co nie zaczepiają o ubrania, czy delikatne pończochy. Doprawdy, uroku nie można mu odmówić.

Lakiery do paznokci ZILA - ZILABOX I DO
Lakiery do paznokci ZILA - ZILABOX I DO
Lakiery do paznokci ZILA - ZILABOX I DO

Jeśli zainteresowała Was propozycja ZILA, to spieszę donieść, że aktualnie na stronie Drogeria.pl kupicie je z rabatem! Za wybrany ZILABOX zapłacicie tylko 36,79zł, natomiast każdy pojedynczy lakier to koszt zaledwie 11,99zł. Ponadto, mieszkanki Krakowa mogą odebrać swoje zakupy przy ul. Przemysłowej 12 zupełnie za darmo.



Jak Wam się podoba mój zestaw?



Purite, Krem odżywczo - regenerujący na noc

Nie ukrywam, że pisanie takich recenzji jak ta dzisiejsza, sprawia mi niepomierną radość. Za każdym razem, gdy na łamach bloga przybliżam produkt, który wywiązał się z powierzonego mu zadania i który spełnia wszystkie obietnice producenta, czuję niezwykłą ekscytację. W poprzednim wpisie rozpływałam się nad właściwościami rewelacyjnego toniku ujędrniająco - łagodzącego, dziś natomiast podzielę się wrażeniami nt. drugiego kosmetyku marki Purite, który co wieczór troszczy się o moją skórę. Moje Drogie, poznajcie Jego Wspaniałość - Krem odżywczo - regenerujący na noc!

Purite, Krem odżywczo - regenerujący na noc

Krem odżywczo - regenerujący AntiAge ( 30ml / 89zł ) to gesty krem w formie masełka, będący bogactwem cennych maseł i olejów z całego świata. Skład to prawdziwa wirtuozeria, dopieszczona w najmniejszym szczególe. Znajdziemy w nim m.in. nieskąpe w witaminę E i polifenole masło shea i naturalne masło kakaowe, idealny do pielęgnacji delikatnej skóry olej śliwkowy, olej arganowy, olej jojoba i olej z czarnuszki, hydrolat z kwiatów róży damasceńskiej oraz olejowy wyciąg z arniki. Kompozycja Purite przeznaczona jest dla każdego typu skóry, zarówno do cery suchej i zniszczonej, wrażliwej i naczyniowej, jak i trądzikowej. Tak wszechstronne spectrum działania wynika z właściwości poszczególnych składników.


Skład: ekologiczny hydrolat z róży damasceńskiej, woda, emulgator roślinny, masło shea, olej z pestek śliwki, olej kokosowy, naturalne masło kakaowe, wosk pszczeli, olej arganowy, olej awokado, olej ze słodkich migdałów, olej jojoba, olej z czarnuszki siewnej, olej makadamia, olej aloesowy, macerat z arniki górskiej w oleju słonecznikowym, eco-konserwant, olejek grejpfrutowy


Ze względu na zawartość olejku grejpfrutowego, należy unikać ekspozycji na ostre słońce, dlatego też krem sprawdzi się jako ostatni krok wieczornej pielęgnacji. 

Purite, Krem odżywczo - regenerujący na noc

Moja skóra ostatnio wprawia mnie w zdumienie. Od kilku tygodni zadziwia mnie doskonałą, jak na jej możliwości, kondycją i wiem, że w znacznej mierze przyczyniły się do tego zmiany w codziennej pielęgnacji. Postanowiłam wprowadzić małą rewolucję skupiając się wyłącznie na produktach naturalnych i to w nich upatruję potencjalne zdobycze. W taki sposób trafił do mnie krem marki Purite, który z miejsca zaskarbił sobie moją sympatię nie tylko szklanym, estetycznym opakowaniem, nie tylko absolutnie urzekającym aromatem marcepanu i nie tylko gęstą i treściwą, a jednocześnie puszystą konsystencją, ale przede wszystkim tym, co robi z moją skórą. A to, co robi zasługuje na uznanie >3

Od razu uprzedzam, że nie jest to krem lekki, wiec jeśli preferujecie formuły, które wchłaniają się do zera, nie pozostawiając na skórze żadnej wyczuwalnej powłoki, to nie jest to propozycja dla Was.

Formuła odżywczo - regenerującego kremu Purite jest tak skonstruowana, by otulić skórę niczym kokon, zapewniając jej przy tym maksymalną dawkę ochrony, coś na kształt opatrunku, który ukoi, nawilży i zadba o nią w najmniejszym szczególe. Zdawać by się mogło, że moja skłonna do tłustości skóra odrzuci taką formę kosmetyku, że będzie zbyt tłusto, zbyt obficie, za bogato. Nic z tych rzeczy. Mam wrażenie, że pod tą kołderką z drogocennych składników nabiera wigoru i witalności, a rano zaskakuje mnie olśniewającą sprężystością i maksymalnym nawilżeniem. 
Systematyczne stosowanie niemal z dnia na dzień przynosi coraz bardziej zauważalne efekty. Odkąd wprowadziłam go do swojej pielęgnacji nie uświadczyłam żadnych niespodzianek, a te, które preferowały wykorzystanie comiesięcznej burzy hormonalnej, nawet nie próbowały się pojawić >3
Skóra jest gładka, miękka i mam nieodparte wrażenie, że stała się jędrniejsza. Pozytywne aspekty jego działania są nieocenione, bo oprócz niewątpliwie znaczącej poprawy stanu skóry, krem oferuje również bajkowy aromat, który co wieczór relaksuje mnie po zabieganym dniu. Przypuszczam, że głównym sprawcą owego jest tu olej śliwkowy znany ze swych marcepanowych nut zapachowych i rzeczywiście jest to wonność, która przoduje, jednak pozostałe użyte składniki również mają wpływ na bukiet zapachowy, a ten jest zdecydowanie przepiękny. 

Purite, Krem odżywczo - regenerujący na noc

Jak widać pierwsze spotkanie z marką Purite okazało się na tyle udane, że kolejne zakupy są jedynie kwestią czasu. Życzyłabym sobie, by były równie owocne w skutkach, jak te, które uprzednio poczyniłam. 


A Wy jakie formuły preferujecie na wieczorny seans pielęgnacyjny? Wolicie coś lekkiego, czy jednak bardziej treściwego? 




Naturalnie, że najlepszy! Purite, Tonik ujędrniająco - łagodzący

Purite - mała manufaktura kosmetyczna, stworzona przez troje pasjonatów - Dorotę, Sebastiana i Szymona, dla których inspiracją i motywacją do działania jest ekologia. Proste formuły, starannie wyselekcjonowane składniki, nowoczesne i czyste technologie pozyskiwania ekstraktów roślinnych, oleje pochodzące z certyfikowanych ekologicznie upraw, szybko stały się znakiem rozpoznawczym marki, która w swoim laboratorium tworzy kosmetyki bez tanich ropopochodnych składników, parafiny, silikonów, konserwantów i zapachów przyczyniających się do epidemii alergii skórnych.

Dla Purite hasło EKO to nie jest pusty slogan, dla Purite połączenie innowacyjności, ekologicznego trybu życia oraz natury, to sposób na codzienność. Warto dodać, że wszystkie surowce i opakowania wykorzystywane w procesie produkcji, są biodegradowalne lub podlegają recyklingowi.

Purite, Tonik ujędrniająco - łagodzący

Na pierwsze spotkanie z produktami Purite wybrałam sobie krem na noc oraz tonik ujędrniająco - łagodzący. I choć kusiły mnie apetyczne scruby i masła, to postanowiłam odłożyć w czasie ich zakup... dziś już wiem, że z pewnością po nie wrócę ;)


Tonik ujędrniająco - łagodzący ( 50ml / 37zł ) to naturalny preparat do zakwaszania skóry twarzy na bazie hydrolatu z oczaru wirginijskiego, który posiada wyjątkowe właściwości antyoksydacyjne i antyseptyczne, redukuje zaczerwienienie i swędzenie, ułatwia gojenie popękanej i np. poparzonej słońcem skóry. W składzie znajduje się także olejek rumiankowy wykazujący silne działanie odkażające, łagodzące rumień i trądzik różowaty. Kilkukrotne spryskanie skóry twarzy i szyi natychmiast przywraca równowagę pH.


Skład: hydrolat z oczaru wirginijskiego, woda, gliceryna roślinna, eco-konserwant, kwas mlekowy, olejek z rumianku rzymskiego 


Purite, Tonik ujędrniająco - łagodzący

Widzicie ten skład? No jak tu się nie zakochać? Sama natura zamknięta w uroczej buteleczce z ciemnobrązowego szkła z genialną i - co najważniejsze - sprawnie działającą pompką, która za każdym razem rozpyla idealną mgiełkę preparatu. Miałam uzasadnione doświadczeniem obawy o tę formę aplikacji, gdyż  tego typu rozwiązanie lubi płatać figle... na szczęście w tym przypadku okazały się przedwczesne. Purite zastosowało w swoim toniku pompkę, która się nie zacina i nie psika wartkim strumieniem w bliżej nieokreślonym kierunku. Można? Można!


Tonik ujędrniająco - łagodzący to przewspaniały kosmetyk, który chwilę po zastosowaniu koi moją skórę i przynosi niewiarygodną ulgę. Jestem zauroczona jego działaniem, bo oprócz wspomnianych właściwości, zauważyłam także niesamowite nawilżenie i ściągnięcie porów, które wręcz uwielbiają być nadto widoczne >3. Preparat świetnie spisuje się zarówno tuż po umyciu twarzy, jak i w ciągu dnia, gdy moja skóra potrzebuje odświeżenia, lub gdy czuję, że jest nieprzyjemnie ściągnięta. Tonik redukuje zaczerwienienia, a złagodzenie napięcia jest odczuwalne już chwilę po użyciu. Tuż po aplikacji na skórze powstaje lekko lepki film, który po kilku minutach ustępuje miejsca cudownej miękkości. Używanie go to nieskrywana przyjemność dla mojej skóry, a naturalny, lekko ziołowy zapach wycisza i relaksuje.

Czy ma jakieś minusy? Tak! Jest stanowczo za mały... >3

Komu polecam? Z pewnością sprawdzi się u większości z Was. Tonik Purite zawiera naturalne substancje pochodzenia roślinnego, w związku z tym u osób podatnych mogą występować reakcje uczuleniowe, jednak mam nadzieję, że decydując się na zakup, będziecie tak samo zachwycone jak ja.

Purite, Tonik ujędrniająco - łagodzący

Znacie kosmetyki Purite? Ja po pierwszym spotkaniu mam ochotę na więcej... scrub mandarynka+grejpfrut brzmi obłędnie apetycznie... :). Całą ofertę marki możecie podejrzeć w sklepie on-line. Dajcie znać, czy coś Was skusiło ;)




Evree Magic Rose | Upiększający? krem do twarzy 30+

Niejednokrotnie w swoich recenzjach podkreślam fakt, iż każda cera jest inna i nawet te o - na pozór - podobnych cechach, mogą wykazywać zgoła odmienne potrzeby. Od długiego czasu moje kosmetyczne wybory krążą wokół pielęgnacji naturalnej i zawsze poprzedzone są wnikliwą analizą składu oraz przeczesaniem Internetu w poszukiwaniu opublikowanych na interesujący mnie temat opinii. Najczęściej są to recenzje koleżanek blogerek, których strony są nieocenionym źródłem informacji. Prawda jest jednak taka, że dopiero przetestowanie danego kosmetyku na własnej skórze może dać pełny obraz i zdarza się niestety tak, że coś co sprawdziło się u innych dziewczyn, niekoniecznie sprawdzi się u nas. 
Dziś będzie o produkcie popularnym w blogosferze, o kremie, który mnóstwo z Was pokochało i doceniło jego działanie, czego efektem były liczne pozytywne opinie. No właśnie. Z przykrością muszę donieść, że moje wrażenia są zupełnie odwrotne. Mowa o Upiększającym kremie do twarzy 30+ Magic Rose marki Evree.

Evree Magic Rose | Upiększający? krem do twarzy 30+

Z marką Evree tworzącą receptury pełne witamin i minerałów, naturalnych emolientów, olejków roślinnych i eterycznych miałam już okazję się spotkać. Nieukrywaną przyjemność sprawiło mi testowanie olejków do pielęgnacji ciała Super Slim i Power Fruit <recenzja>,  dlatego z nadzieją sięgnęłam po cieszący się ogromną popularnością i budzący uznanie krem Magic Rose. Moja radość była tym większa, że propozycja Evree jest stosunkowo tania zważywszy na bogaty i naprawdę ciekawy skład, bez parabenów, parafiny i olejów mineralnych ( 50ml/ok 25zł ).

Magic Rose to upiększający krem do twarzy dla skór mieszanych, który w swoim składzie zawiera m.in. olejek różany, kolagen i elastynę. Dzięki bogatej, nietłustej konsystencji może być stosowany zarówno na noc, jak i o poranku, a podstawowe obietnice producenta to nawilżenie i tonizacja, wyrównanie kolorytu skóry oraz zahamowanie pierwszych oznak starzenia. Wśród popularnej serii do pielęgnacji skóry twarzy znajdziemy także takie, które ukierunkowane są na ochronę cer młodych 20+, a także liftingujący 40+ i przeciwzmarszczkowy 50+. Wszystkie prezentują się naprawdę pięknie, a szklane, ciężkie słoiczki oraz miłe dla oka opakowania zabezpieczające to niewątpliwy plus uefektywniający całość.

Skład: Aqua (Water), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Glyceryl Stearate, Ceteareth-20, Ceteareth-12, Cetearyl Alcohol, Cetyl Palmitate, Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Cetyl Alcohol, Polyacrylate-13, Polyisobutene, Polysorbate 20, Rosa Canina (Rosehip) Fruit Oil, Soluble Collagen, Hydrolyzed Elastin, Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum, Caesalpinia Spinosa Gum, Sodium Ascorbyl Phosphate, Propylene Glycol, Rosa Canina (Rose) Fruit Extract, Dimethicone, Panthenol, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Sodium Hydroxide, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, BHA, Parfum (Fragrance), Benzyl Salicylate, Citronellol, Geraniol

Evree Magic Rose | Upiększający? krem do twarzy 30+
Evree Magic Rose | Upiększający? krem do twarzy 30+

Do tego kremu robiłam trzy podejścia... pierwsze wrażenia były jak najbardziej na plus - piękny, subtelny zapach, lekka, puszysta jak śmietanka konsystencja, szybkość przyswajania go przez moją skórę, natychmiastowe ukojenie i dogłębne nawilżenie, zaskarbiły sobie moją sympatię i dawały nadzieję na spektakularne efekty długofalowego stosowania. Liczyłam na to, iż każde kolejne użycie umocni mój zachwyt. Domyślacie się zapewne, że niestety tak się nie stało. 

Po kilku dniach z moją skórą, a raczej pod nią zaczęło dziać się coś niedobrego... pojawiły się bolące gule, które po kilku dniach eksplodowały na zewnątrz powodując nieprzyjemny i nieestetyczny wysyp. W momencie testowania kremu Evree nic nowego nie pojawiło się w mojej podstawowej pielęgnacji, dlatego postanowiłam go odstawić, by sprawdzić reakcję skóry. Powrót do sprawdzonych kosmetyków skutkował poprawą jej stanu.
Dwie kolejne próby miały dokładnie taki sam scenariusz - kilka dni aplikacji kremu, wysyp, doprowadzanie skóry do ładu. Czwartej próby nie podjęłam. Z zadowoleniem skończył go mój partner zachwycając się jego działaniem >3

Niemal z lupą w dłoni sprawdziłam skład i nie znalazłam w nim nic, co mogłoby wywołać takie skutki, dlatego ciężko mi jednoznacznie stwierdzić co było przyczyną wspomnianej reakcji. Wiem natomiast, że na mojej skórze ten krem kompletnie się nie sprawdził, pomimo bardzo ciekawego składu. Żałuję tym bardziej, że zapowiadał się naprawdę nieźle.

Evree Magic Rose | Upiększający? krem do twarzy 30+

Na koniec zadam Wam pytanie odnośnie Waszych relacji z kosmetycznymi hitami blogosfery. Miałyście w swoich zbiorach taki, który pomimo wielu pozytywnych opinii, na Wasze skórze przyniósł więcej szkód, niż pożytku? Koniecznie napiszcie też czy miałyście okazję używać kremu Magic Rose i jakie były Wasze wrażenia.