Najnowsze posty

bez podziału na kategorie

Wysoka ochrona przeciwsłoneczna i wyjątkowa pielęgnacja | Dermalogica, Dynamic Skin Recovery SPF50

Hej, hej! Tęskniłyście troszkę? Napiszcie, że tak, bo ja za Wami bardzo >3. Te z Was, które śledzą mnie na Instagramie pewnie nawet nie zdążyły zatęsknić, bo regularnie zasypywałam swoje konto zdjęciami :).
Gdzie byłam i co robiłam przez dwa tygodnie nieobecności na blogu? Delektowałam się urlopem, relaksowałam się, trochę zwiedzałam, spędzałam czas z bliskimi... jednym słowem odpoczywałam. Było super, jednak powoli wracam do codziennej rutyny i próbuję odnaleźć się w pourlopowym rozmemłaniu :D. Ten post będzie z gatunku przyjemnych, bo i produkt o którym chcę napisać jest wyjątkowy, łączący w sobie działanie w dwóch najważniejszych obszarach, zapewniając naszej skórze wysoką ochronę przeciwsłoneczną i rewelacyjne właściwości pielęgnacyjne. O czym mowa? O kremie marki Dermalogica, Dynamic Skin Recovery SPF50.

Dermalogica, Dynamic Skin Recovery SPF50

Kilka tygodni temu przedstawiłam Wam trzy spośród pięciu produktów Dermalogica, które aktualnie posiadam... a raczej posiadałam, gdyż dwa z nich już zdenkowałam :). Pisałam między innymi o żelu oczyszczającym, peelingu drobnoziarnistym i peelingu ryżowym przeznaczonym do codziennej pielęgnacji. Jeśli jesteście zainteresowane wystarczy kliknąć <tu>
Gwoli przypomnienia, Dermalogica to amerykańska marka kosmetyków, która tworzy profesjonalne receptury w oparciu o starannie wyselekcjonowane substancje roślinne i najwyższej jakości składniki pozyskiwane biochemicznie. W asortymencie marki znajdziemy kilka linii kosmetyków, które pozwalają stworzyć własny program pielęgnacji.

Linia Age Smart, z której pochodzi krem Dynamic Skin Recovery, to seria preparatów do pielęgnacji cery dojrzałej, ale nie tylko, gdyż jej zadaniem jest spowolnienie naturalnego procesu starzenia się naszej skóry. Formuły oparte są między innymi na wyciągach roślinnych, kwasach owocowych i wysoce skoncentrowanych witaminach.

Dermalogica, Dynamic Skin Recovery SPF50

Dynamic Skin Recovery SPF50 ( 50ml/309zł ) to super skoncentrowany krem odmładzający skórę, który oprócz nawilżenia i wygładzenia jej powierzchni, zapewnia także regenerację i ujędrnienie oraz wysoką ochronę przed promieniowaniem UV. 

Zanim pomyślicie eee, kolejny krem z filtrem... na co mi to u schyłku lata?, spieszę donieść, że to nie jest zwykły krem z filtrem >3 i  w niczym nie przypomina bielących, ciężko wchłaniających się i wymuszających nałożenie kolejnych warstw pielęgnacji, preparatów. Według mnie jest to małe cudo o aksamitnie kremowej konsystencji i subtelnym aromacie, które nie dość, że pięknie wtapia się w skórę nie pozostawiając żadnej uciążliwej powłoczki, to jeszcze stanowi znakomitą bazę pod makijaż, wzorowo chwytając wszelkie podkłady, czy to mineralne, pudrowe, czy też tradycyjne. Ponadto kremik wspaniale nawilża i silnie ujędrnia skórę, która dzień po dniu odzyskuje niesamowitą elastyczność i miękkość. Używany regularnie nie zapycha mojej tłustej skóry, nie pojawiły się zaskórniki, czy inne nieprzyjemności. Nie zauważyłam co prawda działania stricte przeciwzmarszczkowego, ale stosowanie odpowiedniej ochrony przeciwsłonecznej to zachowanie prewencyjne, które docenimy za kilka, kilkanaście lat. 

Poza kapitalnymi walorami pielęgnacyjnymi, jego opakowanie to miła dla oka buteleczka z pompką, która dozuje idealną porcję kremu. Nowatorskim rozwiązaniem jest także wąski, przeźroczysty paseczek, dzięki któremu mamy podgląd na stopień zużycia. Mała rzecz, a cieszy >3

Dermalogica, Dynamic Skin Recovery SPF50
Dermalogica, Dynamic Skin Recovery SPF50

Minusy? Wysoka cena i słaba dostępność. Kosmetyki Dermalogica kupicie tylko w licencjonowanych punktach, aczkolwiek w Internecie znajdziecie je bez większego problemu. Moim zdaniem ten krem jest świetną alternatywą dla wieloetapowej pielęgnacji i docenią je zwłaszcza te z Was, które w obawie przed przebarwieniami, regularnie stosują preparaty z filtrem. 


Ciekawi mnie jak podchodzicie do kwestii ochrony przeciwsłonecznej. Stosujecie kremy z filtrem? Jaki jest Wasz ulubiony?



Akcesoria do makijażu, po które sięgam codziennie

Skłamałabym twierdząc, że makijaż, jaki wykonuję na co dzień jest nad podziw skomplikowany. Kierując się zasadą less is more, zazwyczaj sięgam po bezpieczne minimum, na które składają się podstawowe kosmetyki mające za zadanie podkreślić, a nie przerysować. I o ile nie wykonuję precyzyjnego makijażu, łącznie z zaakcentowaniem oczu, to najczęściej, niemal intuicyjnie, wybieram te same akcesoria. 

Akcesoria do makijażu, po które sięgam codziennie

Akcesoria do makijażu, po które sięgam codziennie:


Beauty blender - kultowa gąbeczka do nakładania podkładu, to dla mnie produkt wręcz niezbędny. Długo, bardzo długo służył mi w tym celu pędzel Hakuro H50s, ale odkąd przesiadłam się na to niepozorne cudo, jestem mu wierna i nie przewiduję zmian, ewentualnie na nowy egzemplarz >3. Jestem pewna, że te z Was, które spróbowały zabawy z BB przyznają mi rację, że efekt jaki uzyskujemy na twarzy jest nieporównywalny z pędzlem, czy palcami. Eliptyczny kształt i brak ostrych krawędzi pozwala na precyzyjne nałożenie podkładu, a węższa część jajeczka doskonale dociera do takich zakamarków twarzy, jak okolice skrzydełek nosa, czy kąciki oczu. Podkład rozprowadzony BB stapia się ze skórą nie tworząc smug. Cera wygląda promiennie i jest optycznie wygładzona, a idealna warstwa kosmetyku daje nieprzerysowany, bardzo naturalny efekt. Wbrew pozorom gąbeczka nie zużywa więcej podkładu, niż inne metody aplikacji, a codzienne czyszczenie i ostrożność podczas używania i pielęgnacji, pozwala cieszyć się nią przez długie miesiące. Teoretycznie producent zaleca wymianę na nową po 3-4 miesiącach, jednak moja służy mi już dobre pół roku i nie widzę żadnych zmian zarówno w wyglądzie, jak i właściwościach. Najlepsze efekty przynosi delikatne stemplowanie twarzy lekko zwilżoną gąbką i tak też jej używam. 
Moim zdaniem popularność Beauty Blendera jest jak najbardziej uzasadniona i polecam ją każdej z Was.


Hakuro H100 pędzel do pudru Kabuki - syntetyczne i niezwykle miękkie włosie sprawdza się podczas nakładania pudrów prasowanych, sypkich, czy mineralnych. Ja korzystam z jego funkcjonalności w celu wykończenia swojego makijażu, najczęściej aplikuję nim fixujący puder sypki metodą stemplowania, która znacznie lepiej i na dłużej matuje moją tłustą skórę. Nie jest to pędzel, którym omieciemy twarz stawiając kropkę nad i naszego makijażu, nie będzie odpowiedni dla kosmetyków typu meteoryty ponieważ jest za bardzo zbity, jednak niewielki rozmiar i gęste, puszyste włosie fajnie nadają się do rozcierania przejść kolorystycznych poszczególnych kosmetyków, ponadto czynią z niego propozycję uniwersalną, idealną do kobiecej kosmetyczki i szybkich poprawek w ciągu dnia.


Zoeva 126 Luxe Cheek Finish pędzel do wykończenia - mój niekwestionowany faworyt do aplikacji różu, czy bronzera. Szalenie uniwersalny pędzel, który z powodzeniem może zastąpić kilka innych. Na co dzień służy mi do nakładania różu i w tej roli spisuje się wyśmienicie. Cudownie sprężysty, miękki pędzel będący mieszanką włosia naturalnego i syntetycznego, który pomimo częstych kąpieli nie zmienił kształtu, ani nie wyłysiał >3. Używam go codziennie i jedyne co zauważyłam, to delikatne odbarwienie od różu, którego nie mogę doprać. Sam pędzel, jego wykonanie i precyzyjne, lekko spłaszczone ułożenie włosia, które idealnie dopasowane jest do moich kości policzkowych, to prawdziwy majstersztyk. 


Zoeva 105 Luxe Highlight pędzel do rozświetlacza - mały spryciarz, dla którego precyzyjna aplikacja kosmetyków rozświetlających szczyty kości policzkowych, to bułka z masłem. Idealna wielkość, gęste i doskonale zbite, a przy tym niezwykle miękkie i sprężyste włosie o owalnym, świetnie wyprofilowanym ułożeniu, daje gwarancję doskonałej mgiełki kosmetyku. Dla dziewczyn o drobnej twarzy, będzie też fajną opcją do aplikacji kosmetyków konturujących. Podobnie jak pozostałe pędzle Zoeva, które posiadam, tak i ten wykonany jest z największą dbałością o detale, a częste używanie nie wpływa na obecny wygląd - pędzel nie odkształcił się, nie rozkleił, nawet oznaczenia pozostały na miejscu. Świetna robota! 

Akcesoria do makijażu, po które sięgam codziennie
Akcesoria do makijażu, po które sięgam codziennie
Akcesoria do makijażu, po które sięgam codziennie

Zoeva 318 Soft Paint Liner pędzel do kresek - to wysokiej jakości nylonowe włosie, które służy mi do malowania kresek na górnej powiece. W zależności od efektu, jaki chcę osiągnąć kreska może być jedynie zagęszczeniem linii rzęs, jak i bardziej wyrazista i bez znaczenia jest kosmetyk, którego używam. Świetnie sprawdza się zarówno w przypadku produktów żelowych oraz pudrowych. Moja kreska to najczęściej delikatna wersja wykonana czarnym cieniem Inglot, jednak czasem lubię zaszaleć, dlatego szukałam pędzla, który będzie uniwersalny. I znalazłam w szeregach niezawodnej Zoevy >3. 


Hakuro H85 pędzel do eyelinera i brwi - docelowo miał mi służyć do kresek, jednak nie byłam zadowolona z efektów, źle mi się z nim pracowało gdyż włosie jak dla mnie jest zbyt długie i zbyt miękkie. Być może dla bardziej wprawnej ręki nie jest to przeszkoda, ale moje zdolności makijażowe nie są na najwyższym poziomie >3. Spróbowałam wykorzystać go do podkreślania brwi i to był strzał w dziesiątkę. Pędzelek jest na tyle elastyczny, że świetnie nadaje się do wypełniania brwi i nadania im pożądanego kształtu. Jakość włosia jest bez zarzutu, używam go już baaardzo długo i niż złego się z nim nie dzieje, jednak na zdjęciach możecie zauważyć, że napisy na trzonku pozostały jedynie mglistym wspomnieniem. Na szczęście pędzel nie rozkleił się, skuwka nadal bardzo dobrze trzyma, więc oprócz względów estetycznych, nie mogę mu nic zarzucić.


For Your Beauty spiralka do rzęs - kupiona za kilka złotych w Rossmannie służy mi do wyczesywania nadmiaru kosmetyku do... brwi :D. Jest to jeden z tych produktów, który jest niezbędny w codziennym makijażu zwłaszcza jeśli podkreślamy brwi, ale nie czuję parcia, by był markowy. W ostateczności doskonale sprawdzi się szczoteczka od zużytego tuszu do rzęs i też będzie dobrze. 

Akcesoria do makijażu, po które sięgam codziennie

A Wy Dziewczyny? Jakich akcesoriów do makijażu używacie codziennie?




Bell Moroccan Dream | Matowe pomadki w płynie 02 i 06

Kiedy kilka tygodni temu marka Bell wypuściła na rynek matowe pomadki w płynie, w Internetach zawrzało. Zapowiadało się, że będą alternatywą dla niemal kultowych Rouge Edition Velvet, Bourjois, z tą różnicą, że cztery razy tańsze i łatwiej dostępne, gdyż można je kupić w Biedronce >3. Hmm... nie muszę chyba pisać, że w moim przypadku mat + pomadka = potrzeba posiadania, dlatego w myśl zasady sprawdź i przekonaj się sama, skusiłam się na dwa spośród sześciu dostępnych odcieni, 02 i 06. Czy się sprawdziły? Czy można porównać je z REV? 

Bell Moroccan Dream | Matowe pomadki w płynie 02 i 06

Bell Moroccan Dream to pomadki w płynie, które mają dać na ustach matowy efekt. Z kwestii czysto technicznych warto podkreślić, iż formułą i aplikatorem przypominają tradycyjne błyszczyki. Koszt jednej to 8,99zł, same więc przyznacie, że cena mocno zachęcająca. Niestety nigdzie nie znalazłam informacji o pojemności, ale sądząc po wielkości opakowania celuję w jakieś 10ml ;)

Nakłada się je łatwo, jak typowy błyszczyk, do pełnego krycia potrzebują jednak dwóch warstw. Kolory, które posiadam to cukierkowo różowa dwójeczka i wyrazista, różowo-brzoskwiniowa szóstka. 

Bell Moroccan Dream | Matowe pomadki w płynie 02 i 06
Bell Moroccan Dream | Matowe pomadki w płynie 02 i 06

Przejdźmy zatem do tego, co najistotniejsze - trwałość. Otóż z przykrością muszę stwierdzić, że ta właściwość jest na bardzo niskim poziomie. Pomijając fakt, iż nie poradzi sobie z piciem, czy jedzeniem, ba! nawet umiarkowanie gadatliwe usta będą dla niej przeszkodą nie do pokonania, to ściera się w tak nieestetyczny sposób, że może być propozycją jedynie na krótkie wyjścia. Pomadki po mniej więcej godzinie fatalnie zbijają się na ustach podkreślając wszystkie suche skórki, nawet te, o których istnieniu nie miałam pojęcia, a musicie wiedzieć, że ja naprawdę bardzo przykładam się do ich pielęgnacji. Ponadto koszmarnie wysuszają i ściągają naskórek, przez co noszenie staje się mało komfortowe. Jedyną opcją jest częste poprawianie makijażu, ale druga warstwa nie wygląda zbyt dobrze, gdyż próba uzupełnienia koloru potęguje nieciekawy wizualnie efekt. Tak źle, tak niedobrze :)

Jednego nie mogę im odmówić - cudnych kolorów, które zachwycają już w opakowaniu, a na ustach wyglądają jeszcze lepiej! Zresztą cała szóstka jest świetna i z pewnością każda dziewczyna wybierze odcień dla siebie, jednak w moim odczuciu nie są warte nawet tych kilku złotych. Z całym szacunkiem dla Bell, pomysł był super, ale dzieło niezbyt udane >3

Bell Moroccan Dream | Matowe pomadki w płynie 02 i 06

Reasumując, jeśli nie miałyście do czynienia z matowymi pomadkami, to możecie w celach poznawczych wypróbować jeden kolorek, być może Wasze usta polubią się z propozycją marki Bell. Jeśli jednak szukacie koloru nie do zdarcia, dla którego picie, czy jedzenie jest żadnym ograniczeniem i który przetrwa na ustach dobrych kilka godzin, to proponuję mimo wszystko skusić się na Rouge Edition Velvet.





Ulubieńcy lipca | Resibo, Bania Agafii, JMO, Insight, Lancome

Lipiec dobiegł końca, a zatem najwyższa pora przedstawić produkty, po które w minionym miesiącu sięgałam najczęściej, i które zyskały moje uznanie na tyle, że znalazły się w gronie ulubieńców. Zatem bez zbędnych i przydługich wstępów przejdę od razu do tego, co najistotniejsze >3. Zapraszam na ulubieńców lipca!

Ulubieńcy lipca | Resibo, Bania Agafii, JMO, Insight, Lancome

Resibo, Serum naturalnie wygładzające 
Produkt, który wzbudził mój zachwyt niemal od pierwszego użycia. Oleista formuła w 99% naturalna, oparta na specjalnie wyselekcjonowanych składnikach o działaniu odżywiającym i ujędrniającym niczym botoks. Pomimo wspomnianej konsystencji nie zapycha mojej tłustej skóry i fajnie się wchłania, aczkolwiek w przeciwieństwie do kosmetyków na bazie wody, pozostawia delikatną ochronną warstwę. Stosowany regularnie pięknie rozjaśnia i odżywia skórę, która z dnia na dzień odzyskuje miękkość i elastyczność. Serum Resibo z pewnością pojawi się w oddzielnym poście, ponieważ zdecydowanie na to zasługuje. Rewelacja przez duże R >3


Bania Agafii, Maska do twarzy liftingująco - nawilżająca
Maska do twarzy mająca zapewnić efekt liftingu? Nigdy chętniej! A jeśli dodatkowo tonizuje, oczyszcza skórę i wyrównuje jej koloryt, to jestem kupiona >3. W składzie znajdziemy między innymi nawilżający ślaz dziki bogaty w witaminy z grupy A i C, organiczny ekstrakt z białej herbaty i rdestu ostrogorzkiego działające liftingująco i nawilżająco, a kladonia śnieżna powoduje aktywne odnowienie komórek skóry. Maseczka pomimo sporej pojemności 100ml, znajduje się w typowej dla Agafii saszetce. Wystarczy 10min, by ogólny stan skóry uległ poprawie, maska dodaje jej blasku, świetnie nawilża, wygładza i napina. Lekka kremowo-żelowa konsystencja wpływa na znakomitą wydajność, na pokrycie twarzy wystarczy niewielka ilość. Według mojej opinii jest to naprawdę fajny produkt w przystępnej cenie, na który warto zwrócić uwagę. Maseczkę dostałam w prezencie od Justynki, trochę musiała się naczekać na swoją kolej, ale czasem warto być cierpliwym :) Dzięki Ruda :*

Ulubieńcy lipca | Resibo, Bania Agafii, JMO, Insight, Lancome
Ulubieńcy lipca | Resibo, Bania Agafii, JMO, Insight, Lancome

John Masters Organics, Citrus & Neroli Detangler
Ta odżywka pojawiła się już na moim blogu, zarówno w ulubieńcach, jak i w osobnym poście <klik klik>, więc jeśli zainteresuje Was pełna recenzja, to odsyłam do podlinkowanego wpisu. Po ponad rocznej przerwie zatęskniłam za cytrusowym nawilżeniem JMO. Cóż, zachwyt ten sam... bo to świetna odżywka jest >3. Jeśli szukacie ekstremalnego nawilżenia, regeneracji i wygładzenia włosia, to z pewnością jest to produkt dla Was. Naturalna formuła oparta na proteinach pszenicznych i sojowych oraz lipidach olejku ogórecznika lekarskiego, nadaje włosom blask i odpowiedni poziom nawilżenia, a olejki eteryczne grejpfruta, gorzkiej pomarańczy i cytryny orzeźwiają i uprzyjemniają aplikację. Bajka :)


Insight, Hair Repair Complex, Serum ochronno - odbudowujące do włosów
Bardzo dobry produkt do zabezpieczania końcówek włosów, w celu ochrony przed uszkodzeniami, ale sprawdzi się także na całej długości. Nie obciąża nawet jeśli przesadzę z jego ilością, co przy moich przetłuszczających się włosach jest szalenie istotne. Używam po każdym myciu na lekko wilgotne końcówki, a po wysuszeniu dodatkowo wygładzam kropelką roztartą w dłoniach. Lekkie serum silikonowe to u mnie konieczność, a w przypadku tego kosmetyku dostaję też  w pakiecie świetny skład, oparty na naturalnych olejach i ekstraktach roślinnych  <recenzja>


Lancome, La Vie Est Belle
Jak pachnie moje lato? Słodko, cudownie oblepiająco kwiatowo- owocowym killerem, który trwa przy mnie od rana do wieczora. Można by rzec, że jest to zapach oklepany, że zna ( lub ma ) go zdecydowana większość kobiet, ale niewiele jest kompozycji, które tak do mnie pasują, które tak zaskakują projekcją i trwałością. Nutami głowy są czarna porzeczka i gruszka, nutami serca irys, jaśmin i kwiat pomarańczy, natomiast baza to paczula, fasolka tonka, wanilia i pralina. Zabójczo piękny choć budzący skrajne emocje... Z pewnością nie jest to propozycja dla miłośniczek lekkich, orzeźwiających zapachów, ale jeśli tak jak ja kochacie słodkie ulepki z duszą, to zachęcam do testów:)

Ulubieńcy lipca | Resibo, Bania Agafii, JMO, Insight, Lancome

Tak przedstawia się moja gromadka ulubieńców lipca. Jeśli znacie któryś produkt, to napiszcie jak sprawdza się u Was :)



Instagram mix | Lipiec 2016

Połowa wakacji za nami! Druga zapowiada się o tyle ciekawiej, że czeka mnie wytęskniony urlop. Plany jak na razie mało sprecyzowane, ale tak czy inaczej, będzie pięknie... w końcu to czas wolny. Nie mogę się już doczekać :). A jak minął lipiec? Zapraszam na szybkie migawki z Instagrama :)


1. Popołudniowy relaks 2. Detale dnia 3. Spacerowo 4. Domowe najlepsze 


5. Śniadanko 6. Niedzielne przytulanki 7. Coffeelover 8. Pobiegane


9. Hej, hej 10. #bluechallenge 11. Wieczorna pielęgnacja 12. Naleśniki!


13. Pilea >3 14. Lato na talerzu 15. Relax 16. Kwiaty muszą być


17. Weselimy się 18. OOTD 19. Chwila dla siebie 20. Pierwsza piątka!


21, 22. Nowości lipca >3



Lipiec na blogu:

Ulubieńcy czerwca
Yonelle Bodyfusion | Serum antycellulitowe i Peeling rewitalizujący
INSIGHT, Hair Repair Complex | Serum ochronno - odbudowujące do włosów


Cześć sierpień! Liczę na ciebie >3




INSIGHT, Hair Repair Complex | Serum ochronno - odbudowujące do włosów

Na początek zapraszam Was do wspólnej zabawy... popuśćmy na moment wodzę fantazji i wyobraźmy sobie idealne włosy. Jakie by one były? Krótkie? Długie? Rude? Blond? Znając kobiecą naturę, z całą pewnością nasze marzenia będą odmienne od tego, czym obdarzyła nas matka natura ;) Genów nie zmienimy, aczkolwiek możemy zadbać o to, by nasze włosy były ich najlepszą wersją. 

INSIGHT, Hair Repair Complex | Serum ochronno - odbudowujące do włosów

Moja codzienna pielęgnacja włosów to nie tylko szampon, odżywka, tudzież maska, bowiem po każdym myciu kosmyków nie zapominam także o odpowiedniej ochronie końcówek, wcierając w nie lekkie, silikonowe serum. Taki zabieg nie tylko zabezpiecza włosie, ale i chroni przed utratą wilgoci, czy uszkodzeniami mechanicznymi. Ponadto pięknie wygładza i nabłyszcza, co przy skłonnych do puszenia włosów jest kwestią szalenie istotną. Odpowiednio dobrane serum nie obciąży i nie oblepi, ale nada włoskom blasku, lekkości i miękkości.

INSIGHT, Hair Repair Complex | Serum ochronno - odbudowujące do włosów

Hair Repair Complex marki INSIGHT ( 50ml / 39zł ) to serum ochronno - odbudowujące, które rozplątuje zniszczone, łamliwe końcówki, wzmacnia i zapobiega rozdwajaniu się. Olej z dzikiej róży regeneruje i chroni włosy przed uszkodzeniami, natomiast odżywczy i odbudowujący fitokompleks z malwy, nagietka i kwiatu Althea uelastycznia włókno włosa i głęboko nawilża, pozostawiając je lśniące i miękkie w dotyku.
Serum nie zawiera parabenów, PEG, PPG, sztucznych barwników, alergenów zapachowych i olejów mineralnych.

SKŁAD: Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Cyclohexasiloxane, Rosa Moschata, Seed Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Malva sylvestris (Mallow) Leaf Extract, Althaea officinalis Root Extract, Calendula Officinalis Flower Extract, Parfum (Fragrance)

Producent sugeruje, iż serum sprawdzi się zarówno na mokrych, jak i na suchych włosach. Osobiście aplikuję je na obydwa sposoby i w każdym spisuje się wyśmienicie. Nie obciąża moich przetłuszczających się włosów, ani nie przyspiesza wydzielania sebum, nie oblepia ich, tworząc nieestetyczną w dotyku i wyglądzie tłustą warstwę. Świetne efekty przynosi wtarcie kropli serum w suche włosy, które w mig odzyskują sprężystość i elastyczność, są sypkie, puszyste, ale nie spuszone. Serum cudownie wygładza kosmyki, co z pewnością będzie dużym plusem dla tych z Was, które na co dzień walczą z ich puszeniem się. Oczywiście żadne serum nie scali już rozdwojonych końcówek, jednak stosowane profilaktycznie, przed pojawieniem się problemu, na pewno opóźni ten proces.
Na koniec muszę pochwalić jego urzekający aromat. Nie wiem czy idę dobrą drogą, ale ja wyczuwam nuty bliźniaczo podobne do zapachu LVEB i o ile zazwyczaj nie przepadam za intensywnymi aromatami produktów do pielęgnacji włosów, tak w przypadku serum INSIGHT żałuję, że jest on tak ulotny ;)

INSIGHT, Hair Repair Complex | Serum ochronno - odbudowujące do włosów

Używacie serum ochronnego do swoich włosków?



YONELLE BODYFUSION | Serum Antycellulitowe i Peeling Rewitalizujący

Słońce coraz śmielej i częściej daje o sobie znać. Lato rozgościło się na dobre! Cieszę się, oj cieszę, bo jest to moja ulubiona pora roku, która jak żadna inna wpływa na poprawę samopoczucia i przypływ energii. Czasem żartuję, że prawdopodobnie działam na baterie słoneczne >3

Spodnie i długie rękawy ustępują miejsca zwiewnym i lekkim kreacjom, co nierzadko staje się przyczyną cielesnych rozterek. Zdecydowana większość z nas, tuż przed sezonem urlopowym rozpoczyna nierówną walkę ze swoimi niedoskonałościami, wytaczamy najcięższe działa atakując je na wielu frontach. Najlepsze efekty przynosi połączenie aktywności fizycznej, zdrowej, odpowiednio zbilansowanej diety i ujędrniających kosmetyków, bowiem żadne, nawet najdroższe kremidło nie zdziała cudów, gdy nie będzie właściwie wspomagane. Chciałabym, by było inaczej, by wystarczającym było wsmarowanie w ciało właściwego kosmetyku, jednak nie oszukujmy się, nie ma co liczyć na takie ustępstwa. Trzeba zacisnąć zęby i wziąć się do roboty, a na efekty nie będzie trzeba długo czekać, zapewniam ;)

YONELLE BODYFUSION | Serum Antycellulitowe i Peeling Rewitalizujący

Wiosna i lato to ostatni dzwonek, by zabrać się za redukcję niechcianych fałdek, czy znienawidzonego przez kobiety cellulitu. Wizja urlopu działa mobilizująco, przynajmniej na mnie, dlatego wraz z nadejściem cieplejszych dni wprowadzam do swojej codziennej pielęgnacji produkty, które mają mi pomóc ujędrnić skórę. Drogeryjne półki uginają się od nadmiaru kosmetyków, obiecujących szczęśliwy finał, dlatego wybór tego właściwego okazuje się często karkołomnym zadaniem.

Ja po raz kolejny zaufałam YONELLE, polskiej marce, która wraz z wiosną wyszła naprzeciw oczekiwaniom kobiet, wprowadzając luksusową, wszechstronną serię do pielęgnacji ciała BODYFUSION, łączącą ponadprzeciętną skuteczność z wyjątkowymi właściwościami aplikacyjnymi. Wykorzystano w niej aktywne składniki znane z działania anti-aging takie jak retinol, czy kwas hialuronowy, stosowane dotąd głównie w pielęgnacji twarzy. Zwiększenie przenikania dzięki nanodyskom, czyli nowatorskim nośnikom wypełnionym substancjami aktywnymi, które pokonują aż 14 warstw komórek naskórka i precyzyjnie dopracowane składy, pozwoliły uzyskać spektakularne efekty w redukcji cellulitu i rozstępów oraz poprawieniu jakości i kondycji skóry. 

YONELLE BODYFUSION | Serum Antycellulitowe i Peeling Rewitalizujący

BODYFUSION Serum Antycellulitowe ( 200ml/179zł ) to aktywne serum do codziennej pielęgnacji ciała z objawami cellulitu lub ze skłonnością do jego powstawania, ale równie świetnie sprawdzi się u osób z nadwagą, czy skórą pozbawioną jędrności i sprężystości. W składzie oprócz słynnych nanodysków, oleju arganowego, czy betainy, znajdziemy takie substancje aktywne jak kofeina i forskolina, niekwestionowane hity w kwestii stymulowania metabolizmu i redukcji tkanki tłuszczowej. Serum działa wielokierunkowo, a stosowane regularnie dwa razy dziennie zmniejsza widoczne nierówności skóry, jednocześnie ją ujędrniając. 
W przypadku tego typu kosmetyków kluczowa jest systematyczność, bo dopiero ona pozwala zauważyć wymierne efekty. Serum wcierałam każdego dnia, rano i wieczorem przez około dwa miesiące, bo na tyle mi wystarczyło. Wygodna butla z pompką, piękny ogórkowy aromat i lekka kremowo-żelowa konsystencja zdecydowanie umilały aplikację preparatu, który dodatkowo połączony z odpowiednią techniką masażu bardzo szybko się wchłania nie pozostawiając uczucia lepkości. W trakcie stosowania zauważyłam znaczną poprawę jędrności skóry. Cellulit, który rozgościł się na moich udach i pośladkach nie zniknął zupełnie, aczkolwiek zdecydowanie się zmniejszył, a miejsca w które wcierałam kosmetyk stały się bardziej zbite i elastyczne.  Serum antycellulitowe to produkt godny polecenia, który wespół ze zrównoważoną dietą i aktywnością fizyczną, z pewnością ułatwi walkę ze skórką pomarańczową. 

YONELLE BODYFUSION | Serum Antycellulitowe i Peeling Rewitalizujący

BODYFUSION Peeling Rewitalizujący ( 6szt po 25ml/79zł ) , scrub do ciała  na bazie naturalnego perlitu z pyłu wulkanicznego, o doskonałych właściwościach wygładzających, oczyszczających i złuszczających skórę, nawet w miejscach silnie zrogowaciałych, takich jak łokcie czy kolana. Miękka, puszysta, kremowa konsystencja i nieagresywne działanie ścierające doskonale sprawdzi się u osób z wrażliwą skórą, nie ma także przeciwwskazań do stosowania go w ciąży, czy podczas karmienia piersią. Komfort używania wzmacnia delikatny, kojący zapach olejku z mandarynek. 
Peeling znajduje się w sześciu poręcznych saszetkach, każda po 25ml produktu, całość zapakowana w zbiorczy kartonik. Przyznaję, że ten pomysł Yonelle bardzo mi się spodobał, ponieważ po pierwsze w saszetce jest idealna porcja do jednorazowej aplikacji, a po drugie może być doskonałą propozycją do urlopowej kosmetyczki. Z pewnością przyda się podczas wakacyjnych wojaży >3
Peeling rewitalizujący to naprawdę bezpieczny ździerak, drobinki w nim zawarte są niewielkie, ale robią co mają robić. Początkowo podeszłam do niego dość sceptycznie, bowiem preferuję hardcorowe cukrowe, ewentualnie solne wersje, ale okazało się, że w tej niepozornej, kremowej mazi drzemie ogromna siła. Skóra po jego użyciu jest gładka i zdrowo zaróżowiona, bez lepkiej, olejowej warstwy i doskonale przygotowana na przyjęcie serum lub innego kosmetyku ujędrniającego. Peeling zyskał miano ulubieńca i bardzo chętnie będę do niego wracała :)

YONELLE BODYFUSION | Serum Antycellulitowe i Peeling Rewitalizujący

Całą linię BODYFUSION możecie obejrzeć bezpośrednio na stronie Yonelle, a jeśli czujecie się skuszone na któryś z kosmetyków, to aktualnie kupując więcej niż jeden produkt z serii pielęgnującej ciało, otrzymujecie rabat -15% :) 



Używacie preparatów antycellulitowych? Jaki jest Wasz stosunek do tego typu kosmetyków?




Ulubieńcy czerwca | Insight, Purite, Max Factor, MAC

Nie miałam absolutnie żadnych wątpliwości, by w ulubieńcach czerwca umieścić tę piątkę kosmetyków. Co prawda wahałam się, czy nie powiększyć zacnej grupki, którą za chwilę opiszę, ale pomyślałam, że jeśli pretendenci do tego miana będą dalej spisywać się tak, jak do tej pory, to z pewnością pojawią się za miesiąc >3. 
Ulubiona piątka czerwca to cztery nowości i jeden powrót. Trzy produkty opisywałam już w osobnych recenzjach, więc jeśli będziecie chciały o nich poczytać, wystarczy kliknąć w podlinkowaną nazwę. Zaciekawione? No to lecimy...

Ulubieńcy czerwca | Insight, Purite, Max Factor, MAC
Ulubieńcy czerwca | Insight, Purite, Max Factor, MAC

INSIGHT Rebalancing, Szampon do przetłuszczającej się skóry głowy i włosów

Tak, znów INSIGHT >3. Nic nie poradzę, że każdy kolejny przetestowany produkt spośród asortymentu tej marki, okazuje się być dla moich włosów hitem. Tym razem jest to szampon Rebalancing dedykowany osobom, których problemem jest nadmierne przetłuszczanie się włosów. Produkt dostępny jest w dwóch pojemnościach - 500 i 1000ml ( 39zł i 55zł ), obydwie zaopatrzone w wygodną pompkę. Ja skusiłam się na początek na tę mniejszą. Minimalistyczny design opakowań, porządne składy, świetna jakość, genialne działanie i niskie ceny zdecydowanie wyróżniają markę INSIGHT na tle innych kosmetyków dostępnych na rynku. Szampon zawierający organiczne ekstrakty z brzozy, grejpfruta, lawendy i oleju herbacianego, normalizuje nadmierne wydzielanie sebum, głęboko oczyszcza i łagodzi podrażnienia. Ponadto posiada właściwości antybakteryjne i przeciwzapalne. Używany regularnie rzeczywiście przedłuża świeżość kosmyków, nie wysuszając ich przy tym na długości. Wmasowany i pozostawiony na kilka chwil cudownie chłodzi skórę głowy! Rewelacja, daję słowo :)


Purite, Krem odżywczo - regenerujący na noc <klik>

Kompozycja kremu Purite ( 30ml/89zł ) to mistrzowskie połączenie cennych maseł i olejów z całego świata. Przeznaczona jest dla wszystkich rodzajów skór, zarówno suchych i zniszczonych, wrażliwych, naczyniowych jak i tłustych z problemem trądziku. Dla mojej przetłuszczającej się i skłonnej do zapychania skóry okazał się świetną propozycją na noc. Dzięki swej gęstej, bogatej konsystencji stanowi ponadprzeciętne ukojenie i niemal natychmiast odżywia, nawilża i łagodzi wszelkie podrażnienia. Nie jest to krem lekki, po aplikacji pozostawia na skórze otulającą warstwę, jednak ja na noc takich właśnie szukam. Krem Purite spisał się doskonale, dlatego bez wahania znalazł się w gronie ulubieńców czerwca... aczkolwiek byłabym skłonna umieścić go nawet w odkryciach roku:) Na uwagę zasługuje też przepiękny marcepanowy zapach, który każdego wieczoru relaksuje mnie po ciężkim dniu, umilając tym samym wieczorne rytuały pielęgnacyjne. 


Purite, Tonik ujędrniająco - łagodzący <klik>

Tonik Purite ( 50ml/37zł ) to naturalny preparat do zakwaszania skóry na bazie hydrolatu z oczaru wirginijskiego, który stosuję każdorazowo po umyciu twarzy lub w ciągu dnia w celu odświeżenia. Opakowanie z pompką to genialne rozwiązanie pod warunkiem, że pompka działa sprawnie nie rozlewając kosmetyku wokół. Tu działa rozpylając idealną mgiełkę, która osiada tam, gdzie powinna natychmiastowo kojąc i łagodząc skórę. Naturalny, lekko ziołowy aromat wycisza i relaksuje, ponadto tonik działa nawilżająco i ściągająco na rozszerzone pory. Jestem pod wrażeniem i szczerze Wam polecam preparat Purite. 

Ulubieńcy czerwca | Insight, Purite, Max Factor, MAC
Ulubieńcy czerwca | Insight, Purite, Max Factor, MAC

Max Factor, Lasting Performance

Beztłuszczowy, bezzapachowy podkład o lekkiej, emulsyjnej konsystencji przeznaczony dla cer tłustych i mieszanych. Swój egzemplarz nabyłam podczas ostatniej promocji -50% w drogerii Rossmann. Nie pamiętam dokładnie ceny, ale myślę, że oscylowała w granicach 25zł za 35ml. Powiem szczerze, że jakoś nigdy nie ciągnęło mnie w stronę szafy MF, jednak zmuszona potrzebą kupna nowego podkładu skusiłam się na Lasting Performance. Szybko okazało się, że intuicja mnie nie zawiodła... a może raczej zawiodła w dobre rejony >3. Lepiej wybrać nie mogłam. Podkład prezentuje się wybornie. Jestem pod wrażeniem tego jak pięknie stapia się z fakturą skóry stając się niemal niewidocznym. Idealnie matuje, choć nie jest to płaski mat, nie czuć go na skórze i co najważniejsze - nie wchodzi w załamania i nie podkreśla zmarszczek. Ściera się równomiernie nie tworząc prześwitów po ok 7-8 godzinach. Odcień 102 pastele, który posiadam nie jest najjaśniejszym z gamy, a ponadto trochę ciemnieje na twarzy, dlatego dziewczyny o porcelanowych, bardzo jasnych cerach powinny poszukać koloru 101 Ivory Beige. Pomimo czerwcowych upałów to właśnie LP najczęściej lądował na mojej twarzy i spisał się naprawdę świetnie. Najkorzystniej wygląda nałożony wilgotnym beauty blenderem i przypudrowany sypańcem, choć dobry, sprawdzony pędzel też da radę :). Krycie określiłabym jako średnie, które można budować wedle potrzeb. Jedna cienka warstwa doskonale pokryje przebarwienia i drobne zmiany na skórze, przy czym nie zapycha i nie przyczynia się przykrego w skutkach wysypu niedoskonałości. Bardzo lubię >3



Wielki come back! Przepiękny koral z domieszką różu o kremowym, komfortowym wykończeniu. Odkopałam ją ze swoich zbiorów i pokochałam na nowo. Leciutka, niewymagająca wprawnej ręki, wystarczy jej towarzystwo tuszu i odrobiny bronzera. Uniwersalny, dzienny kolor, który z pewnością przypasuje większości z Was. Coral Bliss nie potrzebuje specjalnej oprawy, jedyne co doceni to wypielęgnowane usta, bo lubi podkreślać suche skórki. Na szczęście odpowiedni peeling załatwi sprawę. Lubię ją za nawilżenie, które trwa nawet jeśli po kolorze nie ma już śladu, za delikatny uroczy odcień, za wygodę stosowania, za subtelny waniliowy zapach. Coś mi się wydaje, że wkrótce będę musiała poszukać czegoś w zamian, bo znika niebezpiecznie szybko ;)

Ulubieńcy czerwca | Insight, Purite, Max Factor, MAC

Znacie moich ulubieńców? Odkryłyście coś fajnego w czerwcu?